Login lub e-mail Hasło   

Z pamiętnika babci feministki: )

Czy to tekst bardziej o starości, czy bardziej o seksie, czy elementarnym braku spostrzegawczości?:)
Wyświetlenia: 1.054 Zamieszczono 08/11/2009

             Jak każdego słonecznego  przedpołudnia babcia postanowiła pójść na spacer, takie małe dotlenianie, które pozwoli na lepszy obieg krwi w zwężonych miażdżycą żyłach. Wybrała się do pobliskiego parku, posiedzieć na swojej ulubionej ławeczce. Wiosna była już w pełni. Park pięknie się zazielenił. Kwitnące w nim azalie i forsycje sprawiały, że wokół unosiła się woń nieco oszałamiająca zmysły. Rzeczona już ławeczka stała wolna i zapraszała przechodnia do spoczynku. Nasza staruszka dotarła powoli do swojego ulubionego miejsca. Zawiesiła starannie na oparciu swoja bogato rzeźbioną laseczkę, oraz sprawdziła czy aby ławka sucha i czysta. Rozsiadła się wygodnie, ciesząc oczy pięknem soczystej zieleni i wdychając głęboko (w nieco lepszym stanie niż w centrum miasta, ciut mniej skażone) powietrze. Już od lat uwielbiała to miejsce z dala od ogródka zabaw, z dala od ścieżek rowerowych. Rzadko zdarzało się, że ktoś zapuszczał się w tą część parku. Babcia uwielbiała swobodę. Nawet jeśli czasami naszła ją chęć (czy raczej konieczność....bo wiek już zaawansowany) na uwolnienie zalegającego w kiszkach powietrza, mogła być spokojna, że nie wprawi  tym siebie, ani innego przypadkowego wolnego słuchacza  w zakłopotanie. Taki dzień sprzyja wspomnieniom. Przymknęła oczy i już planowała jaki fragment swojego życia poddać szczegółowej analizie, gdy nagle
z pobliskich krzaków doszły do jej uszu dziwne odgłosy. Jakby chichot, jakieś dziwne westchnienia. Wytężyła swoje nadwątlone już zmysły i usłyszała wyraźnie:
-         Jasiu... czy jesteś pewien, że z tego nie będzie dziecka? -odezwał się cichy dziewczęcy głosik
Babcia zamarła,  jej wyobraźnia natychmiast zaczęła malować dziwne obrazy..
-         Kasiu... ja tylko całuję Cię w usta. – odpowiedział uspokajająco Jaś
Hm.... co robić ? przeszło przez siwą głowę. Ale ostatecznie jestem u siebie ...zostaję, niech oni sobie pójdą. Jej myśli potoczyły się jednak innym torem. .....-Ach te dziewczęta, żadnego szacunku do własnej osoby...
Nasza staruszka przyszła na świat z końcem drugiej dekady ubiegłego wieku. W rodzinie, można rzec dobrze sytuowanej. Ojciec bardzo dobry lekarz, który otaczał opieką tylko mocno zamożne ciała. Mama oczywiście dbała o ciepło domowego ogniska. Taka współczesna kapłanka bogini Westy, która nie pozwoli, aby ten płomień przygasł choć na chwilę. Teodora, bo takie imię wybrano naszej staruszce (zanim jeszcze przybrała w leciech , rzecz jasna) ukończyła najlepszą szkołę dla panienek. Jej francuski był perfekcyjny. Ręce zwinnie wykonywały przepiękne  serwety a misterny haft angielski był jej największym osiągnięciem. Co rzecz oczywista nie do końca sprawiało jej satysfakcje, ale za to  napełniało dumą jej rodziców. Teodora jednak pragnęła żyć życiem aktywnym, jak jej ojciec. Mierził ją scenariusz życia ówczesnych kobiet, nudny i powielany wielokrotnie. I tak nasza babcia została feministką, kobietą aktywną, wyzwoloną. U której  wzrost zaangażowania w życie zawodowe, odbywał się wprost proporcjonalnie do spadku szacunku dla męskiej części społeczeństwa.
....Znów cichy jęk wyrwał ją z  rozważań...Najwyraźniej Kasia i Jasio przedzierali się przez kolejne etapy zażyłości........
- A to bestia...pomyślała ... wykorzysta tę niebogę i rzuci, ani chybi na pożarcie innym...
Jej własne układy męsko – damskie, były jasno określone i bardzo nowatorskie jak na ówczesną epokę. Założyła sobie nie zaznać zniewalającego uczucia miłości i dotrzymała słowa. Złamała pewnie z tuzin męskich serc, ale nie zmiękła.
W młodości była piękną, aktywną, bardzo profesjonalną,  panią doktor. Praca rekompensowała jej brak rodziny i stałego mężczyzny u swego boku.
....znowu chichot i jakiś dziwny okrzyk zachwytu...- jakby Jasio odkrył coś czego dotąd jeszcze nie widział.
-O naiwności ludzka! – gdyby to dziewcze było moją córką wiedziałoby jak zachować się w takiej sytuacji...w babci zaczęła burzyć się krew.
Przez mózg Teodory zaczęły przemykać coraz natarczywiej myśli. Poczuła dziwne uczucie żalu. Właściwie nie ma teraz nikogo. Tylko wspomnienia ze swojego walecznego, niosącego szowinistyczne przesłanki życia. Nigdy nie przeżyła niczego spontanicznego, pełnego szaleńczych uczuć. W obawie przed tym, że jakiś facet ograniczy jej wolność. Zaciągnie ją do wykonywania dziwnych prac. Zrobi z niej kochankę, matkę, niańkę i służącą w jednej osobie. Zrezygnowała świadomie również
z tej cieplejszej strony związków, wybrała wolność. Ogarniał ją coraz większy smutek.
-Jak pięknie byłoby na łonie natury, zagłębiać się w tajniki męskiej anatomii, zamiast poznawać ją z książek. Zmarnowała swoje życie, było jej już tak przykro, zaczęła żałować, że  w ogóle wyszła z domu. Te coraz bardziej destrukcyjne rozważania przerwał nagle szelest krzaków. Odruchowo odwróciła głowę w tamtą stronę. Z zarośli wyłoniła się, niby nic, para młodych ludzi, mogli mieć najwyżej po 17 lat. Oboje z wypiekami na twarzach i lekko zamglonymi oczętami, trzymali się mocno za ręce i  z wysoko podniesionymi głowami , dumni z tego co właśnie zrobili, szli alejką w stronę staruszki. Teodorze napłynęły łzy do oczu.
-Jacy szczęśliwi  - w życiu tak nie wyglądałam – uświadomiła to sobie babunia i serce chciało jej pęknąć.
 Młodzi właśnie ją minęli, nie mając pojęcia, że stali się przyczyną smutku tej sympatycznej staruszki. Babcia powiodła za nimi wzrokiem. Nagle na twarzy staruszki pojawił się szelmowski uśmiech.
-W życiu tak nie wyglądałam...powtórzyła w myślach kolejny raz zdanie
- I może lepiej  - dodała głośno.
Młodzi mijając Teodorę zostawili za sobą dość specyficzną woń. Na jeansowej kurtce chłopca i kawałku krótkiej spódniczki Kasi, widniała pieczołowicie wtarta w splot materiału ..świeża psia kupa.
Staruszka zdecydowanie w lepszym nastroju, rozejrzała się za swoją laseczką. Uniosła się szybciej i sprawniej niż zwykle.
Z uśmiechem na ustach, poszła w stronę swojego przytulnego mieszkanka. Pełna pewności, że jej styl życia uchronił ją jednak od wielu upokorzeń. : )

 

 

 

Podobne artykuły


13
komentarze: 49 | wyświetlenia: 1284
12
komentarze: 93 | wyświetlenia: 789
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1615
12
komentarze: 68 | wyświetlenia: 1012
12
komentarze: 25 | wyświetlenia: 2041
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1418
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 450
11
komentarze: 17 | wyświetlenia: 818
11
komentarze: 72 | wyświetlenia: 789
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 504
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1523
11
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2125
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1023
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska