Login lub e-mail Hasło   

Jak dwie bajki przestawiły moje życie

Jest to bardzo osobiste wyznanie
Wyświetlenia: 2.241 Zamieszczono 19/11/2009
Przyszłam na świat jako „brzydkie kaczątko„ w mojej rodzinie. Poznawałam tą bajkę we własnym doświadczeniu. Łatwo nie było ale w końcu rodzinie i otoczeniu udało się wbić do mojej głowy własne programy tej gry zwanej życiem. Z czasem nauczyłam się jak przetrwać w tym polu bitewnym. Trwało to wiele lat i żyłam tymi zasadami nawet gdy byłam już dorosłą, samodzielną osobą.
Jednak życie jest ciągłą zmianą i ma zwyczaj nas zaskakiwać.
Nim zauważyłam, że mam dokonać zmian w moim życiu bawiłam się w testowanie swojej wierności wobec wypaczonych rodzinnych schematów. ... Nie powiem w zaparciu żyłam kolejne piętnaście lat. Tak sobie „dołożyłam”, że pewnego dnia usłyszałam od szanowanego przeze mnie lekarza : „..... na operację jest już za późno, przed panią są trzy miesiące, do pół roku życia”.         To był mocny prysznic – dzieci jeszcze nie samodzielne, wiek młody, a i ja jeszcze nie gotowa. Na prawdę nie wiedziałam co mogę zrobić z tym okruchem życia jaki mi pozostał. Bez mała „po omacku” podjęłam pierwszy raz decyzję, w której centrum stałam ja sama.
Start był chaosem do kwadratu. Byłam dosłownie utopiona w iluzji z ruchomym dnem i jeszcze do tego lawina przekonań, które były dla mnie szkodliwe – to były dogmaty innych ludzi, które przyjęłam za własne. Tak zabita mentalnie nie potrafiłam określić czego tak na prawdę chcę i potrzebuję i bałam się nawet pomyśleć co jest dobrem dla mnie.
Skrajna i totalna destrukcja trwała wiele miesięcy kiedy to po kolei traciłam pieniądze, rodzinę dach nad głową i szacunek do siebie i .... dalej nie wiedziałam jak to mogę ogarnąć. Szukałam konsekwentnie i rozpaczliwie i ... nic.
W takim stanie podjęłam kolejną decyzję, tym razem świadomie postawiłam na siebie i jakimś cudem zaczęłam zdobywać całkiem dla mnie nową wiedzę z zakresu pracy z energiami i z psychologii.
Rzuciłam się na te nowe dziedziny z niezwykłą determinacją. No cóż miałam „wyrok” najdłużej pół roku życia, a ja po odstawieniu lekarstw aptecznych i w poszukiwaniu sensu życia trwałam nadal i nawet fizyczne dolegliwości mijały. Tak upływały kolejne miesiące.
Pewnego dnia spotkałam znajomą, która przypadkowo jest psychologiem. Od słowa do słowa opowiedziałam jej moją wersję brzydkiego kaczątka. Słuchała mnie uważnie kiedy narzekałam na moje otoczenie odrzucające mnie, analogicznie do bajki. Po chwili namysłu opowiedziała mi inną bajkę – nie pamiętam kto jest jej autorem- pamiętam natomiast doskonale co w tej bajce poruszyło mnie do głębi.
Na pewnym podwórku – zaczęła – żyła kochająca się i poczciwa rodzina kur. Kury znalazły jajko orła i postanowiły je wysiedzieć i wychować pisklę jak swoje. Kochali to swoje odmienne dziecko, bardzo o nie dbali i przekazywali całą kurzą wiedzę. Pewnego dnia dorosły synek patrząc w niebo zachwycił się pięknym, latającym z gracją ptakiem. Jego serce poruszyła tęsknota, tak bardzo pragną szybować jak ten ptak. Zapytał swego mądrego i kochanego ojca : co to za ptak szybuje? Ojciec z całą miłością westchnął i powiedział : widzisz synu, to jest orzeł, jego przeznaczeniem jest szybować w królewskim locie pod niebem. Nasz, kurzy, los jest inny, naszym przeznaczeniem jest grzebać w ziemi. Syn tylko smutno westchnął i za radą kochającego ojca nadal, do końca swoich dni grzebał ziemię. Nigdy nie spróbował poznać kim jest – i nie dowiedział się, że jest orłem.
Zestawienie mojego brzydkiego kaczątka i poznanego orła było porażające.
Nagle zrozumiałam, że w moim życiu cały czas z uporem domagam się akceptacji i usiłuję zasłużyć na miłość w rodzinie, czego ta ostatnia akurat dla mnie nie miała. Owszem chętnie wykorzystywano moje różne talenty i umiejętności. Jednak sympatia, miłość czy zwykłe dziękuję, tego jakoś nie doświadczyłam i żyłam w rozżaleniu. I w tym momencie olśniło mnie, że oni wszyscy kierowali mnie na moje prawdziwe przeznaczenie. Zrozumiałam też, że moje poczucie krzywdy i inne dyrdymały to nic innego jak skostniały opór przed zmianą.
Uczciwie mówiąc przeraziła mnie wizja, że mogę skończyć jak orzeł z bajki i poczułam ogromną wdzięczność do dotychczasowych „katów” mówiąc bajkowo. 
Wzięłam się za bary z dotychczasowym życiem, z moimi lękami i zdobyłam się na wypróbowanie nowych doświadczeń, na początku razem ze strachem na karku. Szłam dalej ... .Zestawienie obu bajek zadziałało jak najprawdziwsza czarodziejska różdżka. Od wielu lat doświadczam życia w nowy sposób. Nauczyłam się widzieć rzeczy jakimi są a jak mam z tym kłopot, to proszę o pomoc przyjaciół.
Okazało się, że jestem człowiekiem szczęśliwym, bogatym w liczne i cenne przyjaźnie. Mimo, że rodziny prawie nie mam czuję się osobą spełnioną i aktywną społecznie. Przestał mi przeszkadzać brak własnego klanu krwi. 
No i jak wybrałam ŻYCIE, to trwam do dziś .... minęło wiele, wiele lat, a ja mam doskonałą kondycję , nauczyłam się i nadal uczę żyć. Wiedzą zdobytą i doświadczoną jako mądrość dzielę się z tymi, którzy tak jak ja niegdyś szukają własnej drogi do swej tożsamości, swego wnętrza.
Pozdrawiam z Miłością.
Hania
 

Podobne artykuły


13
komentarze: 49 | wyświetlenia: 1287
12
komentarze: 93 | wyświetlenia: 791
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1618
12
komentarze: 68 | wyświetlenia: 1019
12
komentarze: 25 | wyświetlenia: 2046
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1422
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 453
11
komentarze: 17 | wyświetlenia: 881
11
komentarze: 72 | wyświetlenia: 796
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 507
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1527
11
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2130
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1027
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  andrzejs,  20/11/2009

Znam tę opowieść o orle wśród kur. Pierwszy raz przeczytałem ją w znakomitej (wg mnie) ksiązce "Przebudzenie" autorstwa Anthony de Mello. Ta przypowisćc otwiera tę książkę, a jest w niej wiele, wiele innych, równie aspaniałych.
Polecam letrurę, naprawdę warto. Zreszta inne jego "rzeczy" również.
Pozdrawiam:)))
+

Ja również lubię książki autorstwa Anthony de Mello jednak okazuje się, że "Przebudzenie" jeszcze nie czytałam i chętnie nadrobię tą zaległość.
Dziękuję za komentarz, dobrą radę i pozdrawiam

... sie zadumalem. Znam bardzo wiele podobnych historii. Przez kilkanscie lat pracowalem z ludzmi odrzuconymi. W rozny sposob. Noszacymi roznorakie, narzucone ciezary. Pozbawianymi godnosci. W istocie "odczlowieczonymi". Pozostawionymi samemu sobie.Niepotrzebnymi. Mam osobista satysfakcje, ze udalo mi sie, w bardzo wielu przypadkach przywrocic im godnosc, szacunek do samego siebie i zmienic ich zycie. Ale ciagle mam w pamieci tych, ktorym nie udalo mi sie pomoc.
Pozdrawiam

Panie Grzegorzu, nie na darmo podłączyłam zdjęcie Feniksa... obecnie jestem mocna i o tym wiem, w przeszłości byłam mocna tylko o tym nie wiedziałam. Jak Feniks powstałam na nowo z popiołu mego życia i... czuję się wspaniale. Tak trudne doświadczenia dotykają tylko tych, którzy są gotowi, stąd często używam do określenia mego życia, porównania do biblijnego Hioba i to nie jest przesadą. Ja tego ws ...  wyświetl więcej

  elena  (www),  22/11/2009

Ja zaś polecam " Chcę być kochana tak jak chcę" Katrzyny Miller i Ewy Konarowskiej, przepełniona uzdrawiającymi rozmowami doświadczonych kobiet, które próbują ustalić, co w naszym życiu, babskim zyciu, jest najważniejsze a co zbędne, obce lub udane.
Tak jest często, że żyjemy w pozornej sielance, kierując się schematami zakorzenionymi w rodzinie i jeden ruch zgodnie z sobą a przeciw schemat ...  wyświetl więcej

Pani Leno dziękuję serdecznie za komentarz. Na szczęście moje "zawalenie" świata miało miejsce wiele lat wcześniej, w czasie konwergacji harmonicznej, kiedy to moja Istota budziła mnie do działania. W tamtych czasach było trochę trudniej, bo nawet dostęp do pomocnej lektury był w naszym kraju prawie niemożliwy. Tak się złożyło, że należałam do samej czołówki, kiedy to budzili się ci pierwsi... i t ...  wyświetl więcej

  Elba,  24/11/2009

Życie to nie jest bajka - mawiają mądrzy ludzie. Życie to też nie sen, chociaż większość z nas śpi na jawie i śni o lepszej przyszłości lub przeszłości. Teraźniejszość przemyka nam niezauważenie, bo nie zdajemy sobie sprawy, że trzeba się obudzić i wreszcie zacząć żyć tu na ziemi swoim życiem. Najważniejszym momentem w życiu każdego człowieka jest przebudzenie, nieważne pod wpływem czego, choć naj ...  wyświetl więcej

Dziękuję za komentarz i to serdecznie.
Dzielę się tym co mam i mam nadzieję, że może to pomagać tym, którzy teraz się budzą i ... dzięki takim jak ja nie muszą już przechodzić takiego "piekła".
Pozdrawiam

Piękny, przejmujący, ze szczęśliwym zakończeniem (Alleluja!) tekst. Tajemnica światła pisanego w artykułach "haniojankiewiczowych" została ujawniona czytetelnikom i miłośnikom Jej niezwykłej delikatności i radości pisania o sprawach niebagatelnych. Haniu, w Tobie Nadzieja płonie. Twoja i nasza.Pisz nadal, proszę atramentem empatycznym i o zakończeniu tekstu słowami "Pozdrawiam z Miłością" nie zapominaj.To Twój znak rozpoznawczy.Tarcza i herb.Pozdrawiam Ciebie z Miłością. Lech.

Tak. To piękny esej.Poręczony prawdziwością własnego doświadczenia.

Haniu, Pozdrawiam Cie z Miloscia !

Muszę wam wszystkim wyznać - jestem prawdziwie wzruszona i za tak piękne chwile dziękuję wszystkim wprost z serca mego do Twojego. Namaste kochani, jak mawia się w sanskrycie.
Hania

  Gamka  (www),  28/12/2009

Piekny ten tekst .pełne zdumy i refleksji ..:) dziekuje Pani Hanko
Pozdrawiam z sercem Gamka

  Gamka  (www),  28/12/2009

:( brak punktów ..... chwilowo z czego niezniernie boleję :( ale za to jeszcze raz pozdrawiam i serdeczności przesyłam Gamka

Witaj Gamka, wybacz, że dopiero teraz czytam posty ... miałam przerwę na spotkania twarzą w twarz z moimi uczniami... to piękne i fascynujące zajęcie, kiedy widzisz jak ludzie robią użytek z tego co usłyszeli.
Ten artykuł to prawdziwa historia, której sama doświadczyłam... może jego autentyczność świadczy o pięknie?
Cieszy mnie sam fakt, że zauważyłaś i zamyśliłaś się nad tą historią ...  wyświetl więcej

właśnie jestem w momencie zdawania sobie sprawy z tego ze jestem orłem i ucze się latać ale nie za bardzo wiem jak a pani artykuły ich prostota miłość płynaca z nich inspiruje mnie do "latania". dziekuję że pojawił się Mistrz na mojej drodze który otwiera mi oczy i wskazje drogę. serdecznie dziekuję pani Haniu i życzę wszystkiego dobrego

Witaj Motylek, moje serce bardzo się cieszy, więc trudno o logiczne słowa. Wiedz, że dla mnie jest ogromną radością, kiedy inne osoby zachęcone moim przykładem, poszukują własnej drogi serca i robią z tego użytek.
Zawsze możesz liczyć na pomoc skromnej sansai i nie koniecznie w komentarzach. W moim profilu masz komunikatory private.
Pozdrawiam serdecznie i życzę z całego serca odważnych lotów.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska