Login lub e-mail Hasło   

Jak to było i jest z tym "Bożym Narodzeniem"...

O tym, czym jest dla wielu z nas Święto Bożego Narodzenia
Wyświetlenia: 5.525 Zamieszczono 27/11/2009

 

 

Znów – jak każdego roku – większość z nas obchodzi Święta Bożego Narodzenia. Jest to absolutnie zrozumiałe – dla całego chrześcijańskiego świata, w szczególności zaś dla katolików.

       W wielu rodzinach już zaczyna się ("wklejam"  ten tekst 27.11.2009r.)    przedświąteczna gorączka. Już niedługo zaczniemy stroić choinki, budynki pokryją się kolorowymi iluminacjami. Zabrzmią kolędy. Co roku tak jest – taka to już nasza tradycja. Tradycja...

Czas świąt, to również czas refleksji. Przeróżnych. Pozwolisz więc,miły Czytelniku, że zanurzę się w przedświąteczny nastrój i pozwolę sobie na kilka autorskich wynurzeń :), ot, takich kilka luźnych myśli.

25 grudnia – dzień narodzin Jezusa, który stał się Chrystusem. Doprawdy 25 grudnia? Dzień ten  „Dies Natalis Solis Invicti – „Dzień Narodzin Słońca Niezwyciężonego” – był bardzo ważnym świętem w starożytnym, pogańskim Rzymie. Od 354 r. n.e. zaczęto obchodzić w tym dniu tzw. Boże Narodzenie. Do tego czasu za dzień narodzin Jezusa przyjmowano różne daty – 19 kwietnia, 20 maja, 19 listopada.

Później obchodzono urodziny Jezusa również w dniu  6 stycznia (licząc od zachodu słońca) – jako tzw. święto Epifanii w Egipcie wśród tamtejszych chrześcijan  (epifania  – gr.     epifaneia – objawienie, ukazanie się – akt objawienia się bóstwa światu i ludziom).W  chrześcijaństwie epifania to liturgiczna nazwa święta obchodzonego właśnie 6 stycznia . Nadmieńmy, że  w Apostolskim Kościele Ormiańskim jest tak do dzisiaj. Była więc to rocznica objawienia się Boga całemu światu. Dzień 6 stycznia w kościele katolickim obchodzony jest jako Święto Trzech Króli. 

Święto Bożego Narodzenia wprowadzono  na początku IV wieku   na Wschodzie w celu wyparcia popularnego święta narodzin boga Aiona obchodzonego w dniu 25 grudnia. Zresztą w tym dniu – dniu przesilenia zimowego – obchodzono również dzień narodzin greckiego Zeusa (i jego rzymskiego odpowiednika Jowisza), czczonego wspólnie z jego matką Reą, narodzin perskiego boga Mitry, aramejskiego Hadada utożsamianego z kananejskim Baalem.

W 1993 r. papież Jan Paweł II powiedział: „W starożytności poganie czcili w tym dniu [25 grudnia – przyp. autora] narodziny Słońca Niezwyciężonego, które zbiegło się z zimowym przesileniem (…). Zastąpienie tamtego święta innym, ku czci jedynego prawdziwego Słońca, Jezusa Chrystusa, wydawało się chrześcijanom logiczne i naturalne.” Czy nie jest to zbyt łatwe rozgrzeszenie przywłaszczenia cudzego święta i odejścia od biblijnej prawdy? Czy nie było to również zwykłe fałszerstwo? Takie przywłaszczenia i zafałszowania nie były zresztą i później (nawet we współczesnym dla nas czasie) wyjątkiem.

„Prawdziwi wyznawcy Chrystusa powinni jednak pamiętać, że Jezus nigdy nie nakazał święcić swoich urodzin, a jedynie rocznicę swojej śmierci, czego skrupulatnie przestrzegali pierwsi chrześcijanie. A zatem konsekwentna wiara połączona z posłuszeństwem znaczy więcej niż wszelkie ofiary i święta (por. 1Sm 15.22-23, 1P 1.22). Natomiast odrobina kwasu – jak pisze apostoł – cały zaczyn zakwasza. (1Kor.5.6)”(Bolesław Parma, „Czy to już święta?”, „Fakty i mity” nr 51/51, 23.12.2005-05.01.2006).

 Mamy więc święta. Szopka, sianko i dziecina wśród baranów,  osłów i ich pasterzy… Dziecina – mały Jezusek, bezradny,potrzebujący opieki, później ścigany ponoć przez siepaczy Heroda. Kto najlepiej opiekuje się dzieciątkiem? Oczywiście – Jego matka.Przez nią wszystko się stało, ona ma kolosalne zasługi Przynajmniej tak zaczęto w pewnym czasie mniemać. W rezultacie zaczyna rozwijać się kult bogini. W rezultacie również, po wielu wiekach, pojawiły się próby w kościele katolickim uczynienia z niej współodkupicielki świata – razem z Chrystusem Jezusem. Awans prostej, wspaniałej, pełnej ufności i wiary młodej dziewczyny na boginię…

Czy wyobrażała to sobie? Czy chciałaby tego w swojej skromności i oddaniu Bogu? I czy – tak naprawdę – rozumiała swojego syna, kiedy już jako dojrzały mężczyzna  powrócił w rodzinne strony? Czy rozumiała Jego przekaz, Jego naukę? Bardzo Go kochała – to pewne, czy jednak miała świadomość tego, kim tak naprawdę jest jej syn i co przekazuje światu?

A my, czy naprawdę wierzymy, że Jezus był zdolny do czynienia dzieł, które nazywamy cudami? I co oznaczały Jego słowa dotyczące tych cudów skierowane do każdego z nas: „Te i większe rzeczy czynić będziecie” i „Bogami jesteście.” Jak to rozumieć?

Obchodzimy więc pamiątkę narodzin Jezusa…
Czym są dla nas te święta? Pogonią za prezentami, za wszelkimi zakupami umożliwiającymi li-tylko odpowiednie przybranie świątecznego stołu? Umęczeniem naszych kobiet (przede wszystkim kobiet), które starają się, by jak najlepiej przygotować święta?

A cóż to oznacza – „najlepiej”? Czy chodzi wyłącznie o bogactwo potraw na stole, o „wypasione” prezenty, o napchane do granic wytrzymałości brzuchy, o zanucenie kolęd – bo jest wówczas tak fajnie, tak miło? Bo taka jest nasza tradycja? Bo takie są wymogi wiary?

Potężne lobby przemysłowo-handlowe poniekąd na spółkę z instytucjonalnymi kościołami nakręcają falę zakupów, falę bezmyślnej konsumpcji, wyścigi do lady. „Zastaw się a postaw się”… Czy dlatego, bo trzeba pokazać się, udowodnić, że nam się dobrze powodzi, dowartościować się w ten sposób?

Opłatek, cmok-cmok, życzenia – z pewnością z jak najlepszymi intencjami. Tylko gdzie w tym wszystkim – tak naprawdę wymiar duchowy tego święta? Jak je spędzamy? Gdzie i z kim zjadamy wigilijny posiłek? A pierwszy dzień świąt? „Oczywiście u nas!”, „Ale na drugi dzień przychodzicie do nas!” – tak wymieniamy się zazwyczaj zaproszeniami z bliskimi. Spędzamy później długie godziny przy jedzeniu i wódeczce. Po świętach często narzekamy, że znów było jak co roku obżarstwo, zmęczenie, świąteczne kredyty, które trzeba będzie spłacać przez najbliższy rok.

Czy przy naszych stołach rozmawiamy o sprawach dla nas najważniejszych – o sprawach duchowych? O czym tak naprawdę dziś rozmawiamy? Czy Chrystus Jezus jest z nami przy naszych stołach? A jeśli Chrystus – to dokładnie kto? Konkretna osoba z krwi i kości? Czy mógłby być w wielu domach jednocześnie? Jak to rozumiemy?

Święto Bożego Narodzenia... Kilka dni świąt... A co ze wszystkimi naszymi  pozostałymi dniami ?Czy nie należy ich święcić? Przeciez każdy dzień jest darem dla nas - niesie zawsze coś nowego, daje szanse na wspaniałe przeżycia, nauczenia się, zdobycia doświadczeń, dawania i brania.

Powróćmy do Bożego Narodzenia...Czy została już tylko tradycja? Czy wystarczy spełniać martwą literę ustanowionych wymogów, aby uważać, że jest się OK? Czy nie jesteśmy zbyt leniwi? Czy nie jest tak, że po prostu oddajemy najbardziej istotne sprawy w cudze ręce? Bo czyż kapłani są odpowiedzialni za nasze życie i nasze zbawienie?  A czymże jest to zbawienie i na czym ma polegać? I co mamy zrobić, aby być zbawionymi? Zbawionymi od czego i przez kogo? Pytania, pytania, pytania…

Może warto było je zadać? Jeśli pytań nie stawiamy, nie mamy szansy na odpowiedź. Dlatego zawsze pytanie jest najważniejsze. Kto pyta – nie błądzi. I nie ma głupich pytań – jedynie odpowiedzi mogą być głupie.

Pozwól, że złożę Ci teraz życzenia. Życzę Tobie tego samego, co i sobie. Życzę Ci więc, miły Czytelniku, abyś zadawał pytania i uzyskiwał na nie odpowiedzi. Życzę Ci, abyś w ten sposób budował siebie, poznawał uniwersalna naukę - czy to Chrystusa Jezusa, czy to innych wielkich nauczycieli ludzkości i uwierzył, że jesteś dzieckiem Boga (Allacha, Manitou, Genialnego Kreatora, Wszechmocnej i Wszechogarniającej Inteligencji) – z wszelkimi przymiotami, z całym potężnym, danym każdemu z nas, potencjałem ogromnych możliwości i talentów, wszelkich zdolności. Życzę Ci, abyś umacniał wiarę w to codziennie, w każdej chwili.

Wznośmy się wspólnie ponad nasze ludzkie ułomności i przywary, usuńmy z siebie wszelkie czernie, szarości i wszelki lęk – tego najgorszego naszego wroga. Przesyćmy się miłością Boga i wiarą Chrystusa Jezusa. Stańmy się istotami boskimi – bo to nasze dziedzictwo Dzieci Bożych. Tylko w wewnętrznej jedności z Bogiem jesteśmy Stwórcami Doskonałości i Piękna.

Wkraczajmy z Bogiem w Nowy Rok.Jeśli Bóg z nami, to któż przeciw nam?

Wszystkiego najlepszego!

 

Janusz Dąbrowski

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2024
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1761
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1166
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1082
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1021
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 999
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 334
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 932
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 745
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1071
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 599
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 918
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





wszystkiego najlepszego

Do: skrzydlate.
Dziękuję! :)

Rok temu podziękowałem pod tym tekstem dla "skrzydlate". Gdzie się podziała "skrzydlate"? Co się dzieje z Hamiltonem? Czy ktoś coś słyszał o Piotrusiu Darkwater'ze? Piałem do niego - ni widu, ani słychu. Brakuje mi ich...

rzymskie saturnalia się zbliżają, a co za tym idzie ?
- pijaństwo
- obżarstwo
- oddawanie się rozkoszom "świąt"
Powstaje pytanie: "dlaczego cały świat podąża za bestią i jej duchowym babilonem ?" Jeśli Bóg mówi żeby nie grzeszyć i się uświęcać. Hipokryzja, którą serwuje kościół powszechny przeczy SŁOWU BOŻEMU i czyni wszystko by znieważać BOGA JAHWE I Jego Przykazania, które są wieczne dla wszystkich wybranych ze "świata"

Do: zanurzony.
Sporo czasu upłynęło - prawie roczek :). A ja dopiero zareagowałem. Sorry. I masz rację - saturnalia się zbliżają... Z dobrym patronatem.

  Remter,  16/12/2012

Amen;)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska