Login lub e-mail Hasło   

Życie jest teatrem

W tym tytule tkwi ukryta prawda, jednak jej głębsze zrozumienie zajęło wiele lat mojego życia oraz wymagało przestawienia moich przekonań o sto osiemdziesiąt stopni. Jak wszyscy...
Wyświetlenia: 3.626 Zamieszczono 30/11/2009
W tym tytule tkwi ukryta prawda, jednak jej głębsze zrozumienie zajęło wiele lat mojego życia oraz wymagało przestawienia moich przekonań o sto osiemdziesiąt stopni.
Jak wszyscy ludzie od urodzenia przeszłam tresurę rodzinną, edukacyjną, społeczną. Nie bez buntu a jednak pogodziłam się, że takie jest życie i szłam przez nie jak koń w kieracie. Ponieważ zostałam wytresowana do bycia logosem więc utożsamiałam się z maksymą "myślę więc jestem".
Takie utożsamianie się z umysłem owocuje dość niebezpiecznym i niepoczytalnym życiem - moje akurat takie było. W mojej głowie nieustannie toczył się dialog. Miałam do czynienia z "radiem w głowie" i nie potrafiłam ani zmienić stacji nadawczej ani wyłączyć. Pamiętam jak bardzo przeszkadzało mi to w podejmowaniu przytomnych decyzji, na każde tak lub nie pojawiało się miliony wątpliwości aż ostatecznie decyzja zapadała "na chybił, trafił".
Owszem do bleblania i prowadzenia akademickich dyskusji na temat "czyja głupota wyżej pofrunie" taki stan bardzo sprzyjał, łatwo przychodziło obalanie innego zdania... jednak co to wnosiło do mego życia? dobrze by było gdyby nic. Nie ułatwiało mi to życia a wręcz odwrotnie.
Doszło do takiego na piętrzenia zdarzeń, że postanowiłam coś zrobić, poznać wiedzę o mechanizmach działania umysłu i empirycznie doświadczyć.
Plan o tyle szczytny, co i naiwny.
Pochłonęłam bardzo dużo wiedzy, przeszłam tą wiedzę doświadczalnie i obecnie jestem świadoma, że jest to jedynie mała kropla w tyglu wiedzy, a każdy dzień przynosi nowe odkrycia.
W trakcie nauki zapoznawałam się z terapiami dynamicznymi i tam usłyszałam, że życie jest teatrem.
Bardzo mnie to zaintrygowało i nie do końca mogłam się zgodzić z tak prostą, wręcz trywialną formułą.
Zaczęłam jak zwykle od siebie i wchodząc w głąb tej wiedzy ze zdumieniem zauważyłam, że moje dotychczasowe życie jest misternie utkanymi dramatami ze mną w roli głównej, a wszystkie one są niedokończone, żyją własnym życiem, wręcz coś na mnie wymuszają.
Czułam się złapana w nieprzerwaną pętlę powtórek. I co ja mogę z tym zrobić ?
Kombinowałam by oddać to jakimś siłom wyższym... bogu ... aniołom i ... czekałam na cud.
Nie zadziałało, bo cudem ludzie zazwyczaj nazywają to, co się dzieje i nie mają wiedzy co to jest (ignorancja). Szukałam dalej, aż dotarłam do miejsca gdzie dowiedziałam się, że ludzki mózg jest instrumentem. Zaciekawiona weszłam w to zagadnienie. Porównałam swój mózg do komputera i ..... eureka, to tak działa. Teraz zaczęło się wszystko upraszczać. Zrozumiałam i odczułam całą fraktalność, holograficzność i strunowość pól energetycznych, które tworzą najróżniejsze zdarzenia w odpowiedzi na generowane przeze mnie przekonania, formowane właśnie w myślach.
To było mocne - nikt nigdy nie nasyłał na mnie czegoś czego nie chcę - to ja sama dokonywałam właśnie takich wyborów, że to ja jestem autorem tych dramatów, dyrektorem teatru, reżyserem i aktorską gwiazdą ... tej sztuki zwanej życiem. Z jednej strony ucieszyłam się, a z drugiej brakowało mi wiedzy i odwagi jak dokonać zmian by w końcu cieszyć się życiem, by doświadczać życia miast być przez życie doświadczanym.
Ostatecznie przyszło do mnie zrozumienie, że żyję tylko w chwili TERAZ i TU, w tym doświadczeniu i mogę dokonywać wyborów nieuwarunkowanych.
Teraz miałam kolejną malinę podłożoną przez moje myślenie. Czym zajmuje się mój umysł??? Zajmuje się wyłącznie czasem przeszłym, tym co minęło oraz czasem przyszłym, który dopiero ma nadejść. Co on robi z chwilą teraz? Po prostu zaciemnia i zaśmieca, wręcz pomija tą chwilę teraz, absolutnie jej nie rozumie, wręcz boi się jej. To okazało się sednem problemu, bo tylko żyjąc całkowicie w chwili teraz, żyję tak na prawdę i mam możliwość dokonania zmian.
Od dawna praktykuję obecność chwili teraz. pierwszym sukcesem było uciszenie "radia w głowie". Zakończyłam też stare dramaty i odzyskałam przestrzeń emocjonalną. I tak większość starych problemów zniknęła z mojego życia.
 
Patrzę na moją długą i krętą drogę i ... uśmiecham się. Warto było.

Pozdrawiam w Miłości

Hania

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1520
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 864
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1153
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1122
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 409
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 600
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1185
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 717
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 943
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 524
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1538
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 684
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 693
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 954
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  oculus,  30/11/2009

Życie, to jest teatr w ścisłym tego słowa znaczeniu. To jest odgrywanie roli jaką sobie wybraliśmy przychodząc na ten świat, nie ma tu miejsca na prywatność po spektaklu i drugie, to prawdziwe życie poza sceną i teatrem. Cały kosmos jest zaplanowany a życie zdeterminowane, jeśli wydaje się nam, że decydujemy o czymkolwiek, to nam sie to tylko wydaje. To prawda, że możemy być obserwatorem tego wszy ...  wyświetl więcej

a my: reżyserami, aktorami i widownią; 3 w 1 ;-)

Dziękuję za komentarze i ciekawe spostrzeżenia do artykułu.
Do skrzydlate, tak jesteśmy wszystkim i wszystkimi w naszym teatrze życia, zrozumienie i odczucie tego sprawia, że nagle rozumiemy czym jest Jedno w wielości form.
Pozdrawiam ciepło
Hania

Jestem reżyserem mojego filmu/ i aktorem w głównej roli/statyści i dekoracje zmieniają się z upływem lat/.(...)Nie znam jego zakończenia i recenzje nie będą mi znane(...) . Tak jakoś. Pozwoliłem sobie zacytować fragment wiersza, który swego czasu napisałem. Pani Hanko.Gratuluję artykułu.Pozdrawiam.Lech.

Bardzo ciepło i serdecznie dziękuję za komentarz i punkty, Panie Leszku. Podoba mi się jak nieraz trudne zagadnienia pięknie ujmuje Pan w wierszu i podaje nam, czytelnikom, do kontemplacji . Dziękuję, że tak hojnie dzieli się Pan swymi wierszami i jeszcze chwali zwykłą prozę innych autorów.
Pozdrawiam w Miłości
Hania

O życiu-scenie teatralnej i ludziach aktorach nad którymi potem zapada czarna kurtyna śmierci bez oklasków pisało wielu i pisać będzie.Piszę ja również i tak samo jak Pani dzielę się wrażeniami.Uważam Pani artykuł za twórczy, ludzie obarczeni zmora przeszlosci i utopijnymi mirażami o szczęściu nie z tej ziemi powinni go szczególnie poczytać Polacy ogólnie nie lubią" tu i teraz",sięgają do grobów i ...  wyświetl więcej

Panie Szymonie bachir, bardzo dziękuję za piękne i prawdziwe słowa oraz miłe punkty.
Podzielę się z Panem moim pytaniem: czy ci co upiornie czepiają się przeszłości, kultywując kulturę cmentarną oraz ci co nieustannie przewidują przyszłość, czy ci ludzie ŻYJĄ???????????/
Pozdrawiam w Miłości
Hania

no a jak mogą nie żyć, oczywiście że żyją tylko że żyją w nieświadomości świata i nieznajomości samych siebie. nie jest miło nie znać swoich np braków i możliwości lecz czasem łatwiej jest oszukiwać samych siebie że świat jest inny niż jest naprawdę. nie powiem że każdy jest w stanie sam z siebie powiedzieć sobie prawdę w twarz, tak jak to autorka ujęła, myślę więc jestem, tego się trzeba trzymać a nie oglądać się na innych.

  elena  (www),  03/12/2009

I tylko od nas zależy, czy chcemy żyć w prawdzie czy w iluzji:)

Bardzo dziękuję za komentarze tak ubogacające poruszony w artykule temat. Właśnie przeczytałam ostatnie wpisy i tak się zastanawiam czy prawdziwym jest twierdzenie "myślę więc jestem" i ... kto wie czy z tego nie narodzi się kolejny artykuł. Za wszelkie uwagi jeszcze raz serdeczne dzięki.
Hania

Ponieważ artykuł mówi o Twoich osobistych przeżyciach nabiera przez to głębi, zgrabnie ubrane w słowa myśli , pozwalają na wspólodczuwanie tego co prawdopodobnie ty odczuwałaś pisząc go. Tak rodzi się empatia...

Dziękuję za tak piękny i osobisty komentarz.
Jestem prawdziwie wzruszona i za taką chwilę serdeczne dzięki prosto z serca.

Świetny artykuł, ukazuje realia naszego dzieła - życia....Każdy z nas jest aktorem, a to co jest nasze, co pochodzi z naszego serca, to rola, jaką sobie obierzemy...Pozdrawiam=)

  swistak  (www),  25/04/2010

Bardziej aktualne jest " myślę, że jestem" . By być użytecznym uczestniczymy w społecznym podziale pracy
często świadomie łącząc pasję i hobbi z pracą . Zbyt wczesne uświadamianie ludzi może prowadzić do nihilizmu, samobójstw .Bardziej optymalnym rozwiązaniem jest stopniowe dochodzenie do iluminacji. Zycie to zbieranie doświadczeń i doświadczanie emocji , miłości, odpowiedzialności, solidar ...  wyświetl więcej

Większość życia upłynęła mi na "myślę, że jestem" z tego stanu myśliciela doszłam do teraz, kiedy to wiem, że jestem i żyję. Po prosty zrestartowałam mój krnąbrny biologiczny komputer, trochę wycięłam zbędnych programów, oczyściłam z wirusów... a najważniejsze, to uzyskałam świadomość, że nie jestem swoim umysłem. Dalej toczy się życie ciekawie i kolorowo. Nie sądzą, że w takiej świadomości grozi ...  wyświetl więcej

  Elba,  25/04/2010

Dodałabym do powiedzeń: "myślę, więc jestem" i "myślę, że jestem" jeszcze powiedzenie: "myślę, więc jestem i będę..." elementem wieczności, wszechświata... Bo skoro jestem, bo byłem to i będę...Bo moja myśl jest wieczna, odwieczna, obecna zawsze tu i wszędzie, teraz i na wieki...
Jak aktorzy schodzmy za kurtynę życia i pojawiamy się w nowej... lub tej samej sztuce.

Pięknie zauważyłaś, że energia czy to myśli czy słowa nie zanika po opuszczeniu naszej biologii.
Pozdrawiam



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska