Login lub e-mail Hasło   

Sławomir Cenckiewicz nie jest wiarygodnym historykiem

Cenckiewicz to historyk do wynajęcia?
Wyświetlenia: 1.900 Zamieszczono 03/12/2009

Mało kto w Polsce wie, że znany z książki o Wałęsie, Sławomir Cenckiewicz od prawie 9 lat bada w IPN dokumenty dotyczące Polonii amerykańskiej. Ta część jego działalności, a zwłaszcza niedawna – jak się wydaje pisana na zamówienie – mowa w obronie jednego z polonijnych dziennikarzy, który utrzymywał potajemne kontakty z SB, podważa wiarygodność tego historyka.

Wie, ale nie powie….

Czy Cenckiewicz to inna wersja Michnika?

Badania Cenckiewicza w IPN, dotyczące Polonii amerykańskiej od wielu lat finansować ma założona przez polonijnego biznesmena w Chicago, Bogdana Łodygę, „Fundacja Wolnego Słowa”. Sama akceptacja tego rodzaju sponsora burzy kreowany dotychczas obraz „patriotycznie zorientowanego” historyka Cenckiewicza, jako że wcześniej ta sama fundacja kojarzona była np. z wizytą Lecha Wałęsy w USA w 1996 roku, a „częstymi lektorami sprowadzanymi do USA przez tę fundację byli Adam Michnik lub Henryk Grynberg”. Ten ostatni okazał się tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Reporter” (patrz: „Życie Warszawy 1.12.2006).

Bardziej istotnym jest jednak nie to, kto finansował badania Cenckiewicza w IPN, lecz ich rezultaty, a dokładniej mówiąc ich (zastanawiająca?) mizeria. Od 9 lat Sławomir Cenckiewicz, mając ogromne możliwości badawcze - jako etatowy pracownik IPN oraz organizacyjno-finansowe (badania finansowane są przecież przez wspomnianą „Fundację Wolnego Słowa”)  – mimo licznych, składanych publicznie Polonii – obietnic, nie ujawnił praktycznie żadnych konkretnych i istotnych zarazem  szczegółów, dotyczących działań współpracowników SB w środowisku polonijnym. Przyciskany publicznie do muru w czasie różnych spotkań oraz wywiadów przez Polonusów, domagających się ujawnienia przede wszystkim konkretnych nazwisk komunistycznych kapusiów, Cenckiewicz stosuje od wielu lat taktykę uników.

Na przykład w rozmowie z chicagowską dziennikarką Łucją Śliwą, w radiowej audycji „Otwarty mikrofon”

( słuchaj tutaj:  www.jvlradio.com/audio/sc_041707.mp3  )

 

Cenckiewicz przyznaje, że zna nazwiska polonijnych donosicieli, ale ich nie ujawni, gdyż jego zdaniem „spotkanie otwarte czy wywiad nie jest miejscem, by ujawniać nazwiska tajnych współpracowników SB”. Ku zdumieniu prowadzącej ten program i zapewne słuchaczy audycji mówi dalej, że ujawnianie nazwisk komunistycznych agentów, działających na szkodę Polonii „nie jest zadaniem historyka”, a „przedstawienie dużej liczby nazwisk zaciemni obraz”. „Jako historyk i urzędnik (wówczas Cenckiewicz pracował jeszcze w IPN) mogę ogłaszać wyniki (tj. np. nazwiska TW SB, przyp.MC)… w artykułach naukowych”. 

Gdy prowadząca program radiowy Łucja Śliwa zauważa, iż Cenckiewicz zapowiedział ujawnienie niektórych nazwisk w tygodniku „WPROST”, który nie jest przecież pismem naukowym, Cenckiewicz robi kolejny unik. Warto wysłuchać całego wywiadu, by wyrobić sobie zdanie na temat wiarygodności Cenckiewicza. Później okazało się, że nie ujawnił on  nazwisk polonijnych kapusiów ani we „Wprost”, ani w żadnej publikacji naukowej, ani także wówczas, gdy przestał pracować w IPN, czyli nie był już urzędnikiem, co – jak twierdził w Chicago – miało być przeszkodą ujawnienia prawdy na temat polonijnych esbeków.

 

Podobnie zachowuje się Cenckiewicz w czasie spotkania publicznego z Polonią w Muzeum Polskim w Chicago – patrz:

http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=100724818

 

Mówi dużo, by nie powiedzieć nic konkretnego. Co robi Cenckiewicz ze swoją wiedzą, zdobytą w IPN (za pieniądze podatnika polskiego oraz polonijnej fundacji) na temat polonijnych współpracowników SB, wie chyba tylko on sam? Jeden z uczestników innego spotkania z Cenckiewiczem w USA tak skomentował jego taktykę uników: „…dziwna to filozofia… że nie rolą historyka jest podawanie nazwisk – tak stale mantruje (Cenckiewicz), chyba nie myli historii z ideologią?”

Po obejrzeniu wywiadu Cenckiewicza dla nowojorskiego „Videofactu”  (5 części), ktoś złośliwy mógłby spytać, czy Cenckiewicz bada od 9 lat polonijne dokumenty w IPN po to, by ujawniać konkretne nazwiska esbeków polonijnych, czy też po to, by właśnie ich nie ujawniać?

Patrz wywiad z Cenckiewiczem dla „Videofactu”:

1/ .http://www.youtube.com/watch?v=YWMD8280uHA

2/  http://www.youtube.com/watch?v=ZVxeCLXQlg8

3/  http://www.youtube.com/watch?v=-JIbdcvn2Bo

4/  http://www.youtube.com/watch?v=zkktpX_JjM8

5/ http://www.youtube.com/watch?v=m6SNpcIFqgI

 

Swego czasu do archiwum z dokumentami SB wpuszczono tzw. „komisję Michnika”. Zobaczyła, co miała zobaczyć, a zdobytą wiedzę zachowuje do dzisiaj dla siebie…..

 

Obrona Jarmakowskiego a sprawa „BOLKA”

Gdy w październiku br. przedstawiłem w USA dokumenty obrazujące potajemne spotkanie jednego z dziennikarzy polonijnych Andrzeja Jarmakowskiego z rezydentem SB w Chicago o  pseudonimie „RUSH”, natychmiast z jego obroną wystąpił Sławomir Cenckiewicz – patrz mój artykuł:

http://m.ciesielczyk.salon24.pl/134194,odznaczony-jarmakowski-wspolpracowal-z-rezydentem-sb-w-chicago

 

oraz mowa obrończa Cenckiewicza:

http://mira888.salon24.pl/135202,przeciw-falszywemu-swiadectwu-wiarygodnosc-ciesielczyka-zakwest

 

Zarówno tempo reakcji jak i forma oraz treść tekstu Cenckiewicza wskazują, iż musiał być on pisany na swego rodzaju zamówienie. Jarmakowski kojarzony jest z tym samym środowiskiem co Fundacja Wolnego Słowa w Chicago, która wspiera finansowo Cenckiewicza. Zresztą już kilka lat temu (gdy nie znane były jeszcze w/w dokumenty z IPN dotyczące kontaktów Jarmakowskiego z rezydentem SB w Chicago) Cenckiewicz wystawiał Jarmakowskiemu świadectwo moralności. Argumentacja Cenckiewicza kompromituje go jako historyka i każe zastanowić się głęboko nad motywami jego postępowania zwłaszcza w kontekście tego, co zostało wyżej o tym historyku powiedziane.

Nieco wcześniej Andrzej Czuma twierdził wprost, że Jarmakowski współpracował z SB, a  następnie został przejęty jako agent przez UOP i dlatego jego teczka jest ciągle tajna. Ja natomiast ograniczyłem się wyłącznie do upublicznienia jawnej części dokumentów  z IPN (sygn. IPN BU 02203/146), z których jednoznacznie wynika, że Jarmakowski kontaktował się potajemnie z rezydentem SB w konsulacie PRL w Chicago we wrześniu 1989 roku o pseudonimie „RUSH”, przekazując mu informacje, które – moim zdaniem - uznać można za szkodliwe dla niepodległej Polski.

Cenckiewicz broniąc żarliwie Jarmakowskiego, dokonuje manipulacji. Wrzuca do jednego worka zarzuty Czumy i moje, pisząc: „…tezę Czumy usiłował uprawdopodobnić… Ciesielczyk (…) oskarżenia Czumy i Ciesielczyka to zwykłe pomówienia”. Nie wiem, czy oskarżenia Czumy to pomówienia. Rozstrzygnie to sąd. Natomiast moje „oskarżenia” to po prostu stwierdzenie faktu potajemnego spotkania z esbekiem, którego nie kwestionuje także sam Jarmakowski. Gdyby Cenckiewicz ograniczył się do stwierdzenia, że spotkanie Jarmakowskiego we wrześniu 1989 z rezydentem SB nie było niczym złym, to różnilibyśmy się tylko co do oceny samego spotkania, które ja oceniam jako rodzaj współpracy Jarmakowskiego z wówczas jeszcze komunistycznymi władzami PRL (w tym z rezydenturą SB w Chicago).

Cenkiewicz pisze dalej, że „dokumenty IPN zaprzeczają tezie, że Jarmakowski kiedykolwiek był agentem bezpieki”. Jednakże ja tego przecież nie twierdzę, że Jarmakowski to zarejestrowany TW SB. Ograniczam się to udokumentowania faktu nieformalnej współpracy Jarmakowskiego z esbekiem „RUSHEM”. Poza tym sam Cenckiewicz przyznaje, że część teczki Jarmakowskiego jest nadal utajniona, więc jako historyk nie może teraz twierdzić, że nadal utajnione dokumenty w IPN nie podważą prawdziwości jego tezy. Warto przypomnieć w tym miejscu, że w sprawie Wałęsy Cenckiewicz zawsze podkreśla, że nie ma znaczenia wyrok sądu lustracyjnego, który wykluczył współpracę Wałęsy z SB, gdyż on później znalazł w IPN dokumenty świadczące o czymś innym. Tym samym więc Cenkiewicz podważa trafność swych własnych wcześniejszych argumentów, które używa w sprawie „Bolka”.

Dalej Cenkiewicz dokonuje kolejnej manipulacji, twierdząc „podobną tezę (do Czumy, przyp.MC) …lansował…Ciesielczyk… oraz związany z Edwardem Mazurem tygodnik polonijny ‘Express’ „. Moja teza nie była i nie jest „podobna” do tej przedstawianej przez Czumę czy „Express”, gdyż ja stwierdziłem na podstawie dowodów z IPN fakt kontaktu Jarmakowskiego z konkretnym esbekiem, a inni sugerowali, iż Jarmakowski był zarejestrowanym, a więc formalnym tajnym współpracownikiem SB. Poza tym Cenckiewicz dość obcesowo usiłuje wmanewrować mnie w jakąś formę zmowy nie tylko z Czumą, ale nawet z pismem „związanym z Edwardem Mazurem”. Tego typu zabiegi, które mają podważyć wiarygodność adwersarza, były typowe dla komunistycznych służb specjalnych. Cenckiewicz musiał wynieść   takie skłonności do dezinformacji albo z domu, albo z PRL-owskiej szkoły?

Pisząc, iż „Awantura wokół Czumy z początku 2009 r. spowodowała szczególne zainteresowanie osobą Jarmakowskiego”, Cenckiewicz usiłuje wmówić czytelnikowi, że działałem w porozumieniu z Czumą lub na czyjeś zlecenie (może to działanie zasady projekcji w przypadku Cenckiewicza, który być może pisał swoją mowę obrończą na jakieś zlecenie?). Cenckiewicz musi doskonale wiedzieć, iż moje poglądy różnią się zasadniczo od poglądów Andrzeja Czumy i jest absurdem łączenie moich badań z osobą b.ministra sprawiedliwości. Cenckiewicz zna np. przebieg audycji telewizyjnej, w której brałem udział wraz z Andrzejem Czumą oraz Lechem Wałęsą jako ich adwersarz – patrz:

http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=52356088

Skoro już jesteśmy przy tej audycji, wypada zauważyć, iż książka Cenckiewicza nt. „Bolka” to wyważanie otwartych drzwi w świetle przebiegu tego programu telewizyjnego z 1996 roku, w czasie którego jako pierwszy publicznie, przed kamerą pokazałem donosy „Bolka”.

„Zdumiewa fakt, że jeszcze w czasie medialnej burzy wokół emigracyjnych problemów Czumy, w centrali IPN w Warszawie odnaleziono teczkę wywiadu cywilnego….na temat Jarmakowskiego….jak wynika z adnotacji sporządzonej na teczce, została ona odtajniona dopiero w dniu 2 lutego 2009 roku… „ stwierdza Cenckiewicz, utrzymując, że te dokumenty nie były mu znane i że może znajdowały się w utajnionej części archiwum IPN, tzw. zbiorze wyodrębnionym. Linia obrony Jarmakowskioego sprowadza się więc znowu do insynuacji Cenckiewicza, że ujawnienie teczki Jarmakowskiego ma związek z jego konfliktem z Czumą.

Cenckiewicz wykorzystując niewiedzę czytelnika na temat szczegółów funkcjonowania IPN, wmówić mu chce, że teczka Jarmakowskiego została specjalnie odtajniona w lutym 2009. Tymczasem według informacji potwierdzonych przez pracowników IPN w Wieliczce, adnotacja na teczce Jarmakowskiego nie jest niczym nadzwyczajnym, lecz stwierdzeniem faktu umożliwienia mi wglądu w te dokumenty. Już kilka miesięcy wcześniej – wraz z dziesiątkami innych wniosków złożyłem także i ten o udostępnienie mi dokumentów dotyczących Jarmakowskiego. Adnotacja oznacza, że dawna, jeszcze esbecka klauzula tajności została formalnie zniesiona i to wszystko. Cenckiewicz zaś tworzy wokół tej sprawy aurę jakiejś tajemniczości, co jest jego kolejnym zabiegiem manipulacyjnym.

Dodać należy, że gdyby teczka Jarmakowskiego była wcześniej w zbiorze zastrzeżonym, pozostałby w niej jakiś ślad, a takowego nie ma. Uwagi Cenckiewicza na ten temat są kolejnym dowodem na brak wiarygodności tego historyka. Jeśli mnie udostępniono dokumenty dotyczące kontaktów Jarmakowskiego z rezydentem SB w Chicago, to tym bardziej mógł mieć do nich dostęp Cenckiewicz, gdyby oczywiście tego chciał.

Należałoby spytać w tym miejscu, dlaczego historyk zatrudniony w IPN i mający – jak sam przyznaje dostęp także do tajnych dokumentów – nie znał teczki Jarmakowskiego, do której ja – historyk spoza IPN i bez dostępu do tajnych dokumentów IPN – dotarłem już po kilku wizytach w oddziale IPN w Wieliczce? Przy tej okazji można by także spytać Cenckiewicza, czy znał teczkę KO SB „TOWER” (tj. Wojciecha Wierzewskiego - prawej ręki 3 kolejnych prezesów Kongresu Polonii Amerykańskiej ), a jeśli znał, to dlaczego nie ujawnił jej zawartości jeszcze za życia Wierzewskiego?  Prawdę o Wierzewskim ujawniłem dopiero sam, ale już niestety po jego śmierci.

Czy Cenckiewicz, który od wielu lat bada polonijne dokumenty w IPN nie wiedział, że tajnym współpracownikiem SB był Piotr Mroczyk właściciel polonijnej gazety „Gwiazda Polarna” oraz ostatni dyrektor polskiej sekcji Radia Wolna Europa? Jeśli to wiedział, to dlaczego nie ostrzegł Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego, który przyznał Mroczykowi wysokie odznaczenie państwowe dwa lata temu. Dlaczego dopiero ja – tj. nie-IPN-owski badacz akt polonijnych - ujawniłem niedawno prawdę o Mroczyku? Czy Cenckiewicz wie, kim był (jest?) jeden z najgroźniejszych agentów SB w środowisku polonijnym w USA o pseudonimie „Włodkowicz”, a jeśli wie, dlaczego nie ujawni jego nazwiska?

Ponieważ Cenckiewicz nie może zakwestionować samego faktu potajemnych spotkań Jarmakowskiego z „RUSHEM”, stara się usprawiedliwić dziennikarza polonijnego w następujący sposób: „…Andrzej Jarmakowski i Andrzej Szypuła, zapewne na fali euforii związanej z odzyskiwaną przez Polskę niepodległością, poprosili konsula PRL w Chicago o poufne spotkanie. Co zrozumiałe i w pewnym sensie normalne, w tej roli wystąpił ….oficer bezpieki”.  „Historyk-jastrząb”, „historyk-patriota”, „historyk bezkompromisowy” Cenckiewicz usprawiedliwia więc skrywane przed resztą Polonii chicagowskiej kontakty byłego czołowego działacza „Solidarności” i późniejszego dziennikarza polonijnego z esbekiem. Co więcej, uznaje jako normalne to, że konsulat wysyła na tego typu spotkania esbeka.

Na początku w/w wywiadu dla „Videofactu” Cenckiewicz prężąc dumnie pierś niezłomnego historyka podkreśla z całą mocą, że o polskich służbach specjalnych można mówić dopiero od 1991 roku. Przypomnijmy, że Jarmakowski spotyka się z rezydentem SB w konsulacie PRL we wrześniu 1989 roku. Gdzie się więc podziała bezkompromisowość historyczna Cenckiewicza? Przemilcza przy tej okazji informację zawartą w dokumentach IPN, że Jarmakowski także wcześniej (przed wrześniem 1989) wielokrotnie spotykał się z „RUSHEM” (od wizyty w Chicago wiceministra przemysłu PRL Stanisława Kłosa). Cenckiewicz dopuszcza się tutaj następnej manipulacji historycznej, pisząc o „jedynym udokumentowanym kontakcie” Jarmakowskiego z esbekiem.

Opisując przebieg rozmowy Jarmakowskiego z rezydentem SB w Chicago, Cenckiewicz koncentruje się na części rozmowy dotyczącej spraw ekonomicznych, bagatelizuje natomiast fakt, że Jarmakowski zapewniał esbeka o tym, że prześle do Warszawy pozytywną ocenę PRL-owskich dyplomatów w Chicago. Cenckiewicz usprawiedliwia także i to, że Jarmakowski przestawia „Solidarność” jako grupę ludzi zdolnych do kradzieży publicznych pieniędzy. Argumentem ma tu być to, że faktycznie zdarzało się, iż pieniądze przekazywane działaczom „Solidarności” czasem ginęły. Historyk wydaje się jednak nie brać zupełnie pod uwagę, że Jarmakowski nie rozmawia na ten temat na konferencji naukowej, lecz na tajnym spotkaniu z esbekiem!

Cenckiewicz twierdzi także, iż skoro Jarmakowski był wcześniej  inwigilowanym przez SB figurantem, to nie może być TW. Ale przecież często bywało tak (i to chyba Cenckiewicz wie jako były pracownik IPN), że figurant mógł zostać zwerbowany przez SB, a dokumenty na ten temat mogły (lub mogą) zostać znalezione w archiwum IPN później. Tego typu argumentów używał i używa przecież Cenckiewicz, gdy adwersarze mówią, że przecież Wałęsa był inwigilowany i uzyskał status pokrzywdzonego przez SB. Tym samym Cenckiewicz po raz kolejny podważa wiarygodność wyników swoich badań dotyczących TW „Bolka”. Czy robi to nieświadomie?

Cenckiewicz - „pies ogrodnika” czy pazerny piekarz, czy…   ?

Cenckiewicz cytuje następnie z mojego tekstu wypowiedź osoby trzeciej, która stwierdziła, że w przypadku Jarmakowskiego nie ma znaczenia, czy współpracował, czy też nie współpracował z SB, ważniejsze jest to, że od 25 lat działa w środowisku polonijnym tak, jakby był agentem. Historyk wkłada mi te słowa w usta, zarzucając, że prawda historyczna nie ma dla mnie znaczenia. To kolejny dowód na nieuczciwość Cenckiewicza.

Trochę bez związku z meritum sprawy, zarzuca mi, że nie znam obsady personalnej rezydentur SB. Można spytać, dlaczego więc Cenckiewicz po 9 latach badań dokumentów polonijnych w IPN sam jej nie ujawni?  Zachowuje się tak jak piekarz, który sam ma puste półki, lecz odradza klientom kupowanie bułeczek u konkurencji. Tracący w tym momencie wszelką wiarygodność historyk używa nawet słowa „kłamstwo”, ale nie pisze na czym to „kłamstwo” w przypadku sprawy Jarmakowskiego, opisanej przeze mnie, miałoby polegać?

Następnie Cenckiewicz włącza do swej „analizy” słowa wyrwane nie z mojego artykułu, lecz z  bloga i dotyczące zupełnie innej kwestii – tragicznej sytuacji, w jakiej Jarmakowski znalazł się po 25 latach życia na emigracji i jego frustracji, z której (być może ?) wynika jego złowrogi stosunek do innych ludzi generalnie. I tu jeszcze raz mamy dowód na brak rzetelności Cenckiewicza nie tylko jako historyka, ale także człowieka.

Swego rodzaju ciekawostką może być „wystąpienie” współpracownika Andrzeja Jarmakowskiego, niejakiego Krzysztofa Kocha (b. działacza Kongresu Polonii Amerykańskiej), który dopuścił się prowokacji na spotkaniu z Cenckiewiczem w SWAP, w Chicago, zobrazowanej tutaj:

http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=100676966

Można odnieść wrażenie po lekturze mowy obrończej Cenckiewicza, że bardziej niż na wybieleniu polonijnego działacza, kontaktującego się wielokrotnie potajemnie z esbekiem, zależy mu na zdyskredytowaniu swego rodzaju „konkurencji” zawodowej. Dotychczas Cenckiewicz miał monopol na wiedzę na temat działań SB w środowisku polonijnym. Od ponad roku monopol ten został przeze mnie przełamany.

 

Cenkiewicz po kilku latach badań w IPN nie ujawnił praktycznie żadnego istotnego nazwiska polonijnego esbeka. Ja już po kilku wizytach w archiwum IPN upubliczniłem dokumenty dotyczące np. KO „Tower” (Wojciecha Wierzewskiego), TW „Return” (Wacława Sikory – szefa małopolskiej „Solidarności”, który mieszka teraz w USA), TW „69” (Piotra Mroczyka), TW „Witold Słota” (Romana Żelaznego – b.pracownika RWE), KI „Fen” (Zygmunta Podbielskiego – szefa koła AK w Chicago) oraz materiały z IPN obrazujące kontakty z SB  takich ludzi, jak: Józef Migała, Bob Lewandowski, Adam Grzegorzewski, Andrzej Jarmakowski, Andrzej Stypuła, Jerzy Srebrny czy też szkodliwe dla Polonii kontakty z Konsulatem PRL w Chicago Edwarda Moskala – b. Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej.

Patrz wywiad ze mną w telewizji POLONIA:

http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=52245621

oraz wywiad dla Videofact – informacja na jego temat tutaj:

http://www.videofact.com/polish.htm

a także dalsza część opublikowanych wyników moich badań:

www.myspace.com/komitetpamiecipolonijnej

Wyniki mojej zaledwie kilkumiesięcznej pracy badawczej w IPN można porównać z wynikami (a właściwie ich brakiem) wieloletnich badań Cenckiewicza. Wnioski mogą być chyba tylko dwa: albo Cenkiewicz jest wyjątkowo niesprawnym warsztatowo (bądź leniwym) historykiem, albo zachowuje tylko dla siebie (bądź jeszcze kogoś?) zdobytą w archiwach IPN wiedzę na temat działań SB w środowisku polonijnym.

Należy w tym miejscu zauważyć, iż sytuacja byłych esbeków w USA jest diametralnie różna od tej w Polsce. W naszym kraju włos z głowy nie spadnie b. esbekom (dotychczas nie było nawet przypadku pozbawienia kłamcy lustracyjnego mandatu parlamentarzysty). W USA byli współpracownicy komunistycznych służb specjalnych mogą stanąć przed sądem, mogą być deportowani, jako że popełnili na terenie USA przestępstwo. Dlatego też ujawnianie informacji na temat ich współpracy z SB jest działaniem dość ryzykownym (dla ujawniającego) – patrz: seria gróźb pod moim adresem opisana w internetowej wersji „Wprost”.

Niejako już w P.S., odnosząc się do cytowanych przez Cenckiewicza na końcu jego tekstu słów Stanisława Kutrzeby, pozwolę sobie – nie bez powodu - zacytować opinię ojca współczesnej sowietologii, jednego z najwybitniejszych intelektualistów XX wieku, księdza profesora Józefa Bocheńskiego na temat mojej książki pt: „KGB – Z historii rosyjskiej i sowieckiej policji politycznej”, która była pierwszą pracą naukową w języku polskim na temat KGB:

„…jest to jedna z najlepszych prac naukowych w tej dziedzinie, jakie znam”. (patrz niżej)

 

Marek Ciesielczyk

dr.ciesielczyk@gmail.com

tel. + 601 255 849

www.ciesielczykmarek.com

Podobne artykuły


19
komentarze: 46 | wyświetlenia: 2305
15
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1600
15
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1621
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 2374
14
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1336
14
komentarze: 14 | wyświetlenia: 587
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 628
13
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1279
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1938
13
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1056
12
komentarze: 221 | wyświetlenia: 971
12
komentarze: 46 | wyświetlenia: 1013
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska