Login lub e-mail Hasło   

...o iluzji małżeństwa

Zauważyłem ostatnio z pewnym specyficznym zadziwieniem, że żyję w społeczeństwie, które ma głowy załadowane masą nikomu niepotrzebnych informacji. Stałem się uczestnikiem...
Wyświetlenia: 7.805 Zamieszczono 19/12/2009

Zauważyłem ostatnio z pewnym specyficznym zadziwieniem, że żyję w społeczeństwie, które ma głowy załadowane masą nikomu niepotrzebnych informacji. Stałem się uczestnikiem quizu, w którym zadawano najbardziej nonsensowne pytania świata, typu: jak brzmi nazwisko pana, który wczoraj pojawił się w gazetach z tego powodu, że zamówił fish&chips w miejscowości odległej dziesiątki kilometrów od domu? Ku mojemu zdziwieniu, na sali znalazły się osoby, które potrafiły na tak absurdalne pytanie odpowiedzieć.

 

Właściwie, to nie przeszkadza mi, że ktoś ma głowę zawaloną tego typu informacjami. W końcu, czy poznanie i zapamiętanie jakiegoś przypadkowego, zupełnie niepotrzebnego do czegokolwiek – oprócz pubowych konkursów - nazwiska komukolwiek może zaszkodzić? Jak najbardziej nie. Niemniej, jest pewna wiedza, która tworzy szkodliwe przekonania. Te szkodliwe przekonania mają wpływ na jakość naszej egzystencji – i tak samo jak szkodliwe substancje uwalniane z rur wydechowych samochodów zanieczyszczają powietrze, tak samo i one zatruwają nasze życia. I o dziwo, prawie wszyscy, z automatycznego pędu, te przekonania przyjmujemy jako swoje własne i co więcej, dla wielu stają się one marzeniami, ideałami i celami do realizacji. Jednym z takich szkodliwych, zatruwających życie przekonań jest iluzja małżeństwa.

 

Zdaję sobie sprawę, że w wyobraźni wielu osób, pań zwłaszcza, jestem za takie stwierdzenie właśnie biczowany, krzyżowany, torturowany, gilotynowany i palony na stosie - brutalnie i bez cienia litości ;) W końcu, ideał księcia na białym koniu, pięknej sukni ślubnej i wzruszającego marszu weselnego Mendelsona, zwiastującego chwile błogości i cudowności, to najpiękniejsza wizja zakorzeniona w głowie nie jednej przedstawicielki płci pięknej. A potem żyli długo i szczęśliwie...

 

...Ale czy naprawdę? W końcu, przysięga małżeńska, która ma łączyć ich dopóki śmierć ich nie rozdzieli, to jedno z NAJWIĘKSZYCH POWSZECHNIE SPOŁECZNIE AKCEPTOWALNYCH KŁAMSTW. Czy na takim kłamstwie można opierać długą, szczęśliwą i spełnioną relację partnerską? W moim przekonaniu – absolutnie nie. I już wyjaśniam, od podstaw, dlaczego.

 

Przede wszystkim, poprzez słowa przysięgi małżeńskiej deklarujemy partnerowi miłość, wierność, szczęście i zgodność, które w zależności wersji ślubu – ma trwać albo do śmierci (wersja Kościóła Katolickiego), albo po prostu ma być trwałe (przysięga w Urzędzie Stanu Cywilnego), co zasadniczo na jedno wychodzi. Tym samym składamy obietnicę, która sama z siebie jest potwornym kłamstwem - nikt z nas nie jest na tyle rozgarnięty, jasnowidzący i superświadomy, aby wiedzić, co będzie robił powiedzmy za rok czy dwa, ale – z całą powagą gotowi jesteśmy przysiąc, że będziemy żywić przez całe życie – czyli za lat 5, 10 czy 50 dokładnie takie same szlachetne uczucia do drugiej osoby!

 

Cóż za straszne łgarstwo! Jeszcze nie poznałem osoby, która powiedziałaby mi: moje życie, poglądy, stosunek do świata i ludzi za dwadzieścia lat będzie wyglądał dokładnie tak a tak. Skoro całe życie się zmieniamy, zmieniają się nasze ciała, poglądy, przekonania, myśli, uczucia, ewoluuje cały system wartości – czy istnieje jakakolwiek przesłanka, która pozwala nam stwierdzić, że daną osobę będziemy w przyszłości traktować identycznie tak samo jak to robimy teraz? Szczera odpowiedź brzmi: nie, nie mamy najmniejszego powodu aby uznać, że tak faktycznie będzie. A skoro nie wiemy, kim staniemy się w przyszłości i co będziemy czuć, przysięganie czegokolwiek drugiemu człowiekowi jest zwykłym kłamstwem.

Co ciekawe, na iluzji tego małżeńskiego kłamstwa zasadza się grupa innych kłamstw, w które chcemy wierzyć tak głęboko, że pozwalamy sobie akceptować złudzenie przysięgi małżeńskiej jako prawdziwe i nie dostrzegać, że nasze życie coraz bardziej przypomina kruchy domek z kart.Cztery zasadnicze filary budowane na małżeńskim kontrakcie wyglądają następująco:

 

1. Iluzja trwałości – wynika bezpośrednio z treści przysięgi młżeńskiej i zasadza nas we fałszywym przekonaniu, że właśnie zakończyliśmy „łowy” i starania i zdobycz w postaci współmałżonka będzie naszą już na resztę życia. Samo to przekonanie często jest w miarę nieszkodliwe, choć mogą wynikać z niego mniej przyjemne konsekwencje. Przestajemy czuć potrzebę bycia atrakcyjnymi dla partnera – misiowi wyrasta z czasem mięsień piwny zaś cudowna księżniczka obrasta fałdami tłuszczu, jako że wreszcie może obżerać się bez ograniczeń słodyczami.Przestajemy adorować i dbać o partnera partnera, pielęgnować to co najcenniejsze - czyli miłość i uczucie - i wszystko to z powodu fałszywej iluzji, że druga osoba,na mocypodpisanego cyrografu, należy nam się już na zawsze.

 

2. Iluzja bezpieczeństwa to jeden z głównych motywów zawierania małżeństwa, mający swoje biologiczne korzenie w naszej zwierzęcej przeszłości. Poszukiwanie oparcia w partnerze to głównie cecha kobiet, przekonanych o własnej słabości, zagrożeniach w płynących z życia, nie potrafiących odnaleźć swojego miejsca i liczących na wsparcie partnera. Rzecz jasna układ jest obustronny – mężczyzna w zamian dowartościowuje się przez opiekowanie się słabszą istotą, także każdy pozornie odnosi korzyść. Do czasu.W pewnym momencie jedna ze stron znudzi się lub zmęczy odgrywaną rolą – znam kobiety które wyrastały na silne, samodzielne i niezależne osoby, jak i mężczyzn, którzy uświadamiali sobie, że „kula u nogi” w postaci uzależnionego partnera mocno podcina im skrzydła. W obu przypadkach zaprzestanie chęci odgrywania nieświadomych scenariuszy z reguły kończy relację, uświadamiając jasno najprawdziwszą z prawd – nie grożą nam już żadne dzikie zwierzęta iprawdziwe bezpieczeństwo możemy odszukać jedynie we własnej sile.

 

3. Iluzja własnościwiele osób żyje w przekonaniu, że kontrakt małżeński gwarantuje im kontrolę nad osobą współmałżonka i nad jego wolnością. O ile standardowe historie, jak np. koniec z wychodzeniem ze znajomymi na piwo są jeszcze do przyjęcia i zaakceptowania, o tyle zabijanie w drugim człowieku pasji i pragnienia samorealizacji ponieważ nie zgadzają się one z naszymi egoistycznymi wizjami życia jest często tragiczne w skutkach. W efekcie zamiast pełnej optymizmu, pasji i radości z życia pary otrzymujemy dwa automaty trzymające się wzajemnie w sidłach swoich ograniczających wyobrażeń, zaśwolność zostaje zduszona ciężarem lęku. I czy można zdziwić się, że w takim układzie z czasem miłość zamienia się w rutynę?Oto i pełna automatyka, kochani.

 

4. Iluzja szczęścia – wstępujemy w związek małżeński, aby dawać i otrzymywać szczęście. W rzeczywistości, przypomina to nieco handel wymienny, gdzie wymieniamy się obiektami, które uważamy za dające nam spełnieniedasz mi seks i ciepłe obiadki, to obiecuję przynosić do domu pieniążki i zrealizuję twoje marzenia o dzieciach. To daje zadowolenie. Niestety, nasze potrzeby z czasem się zmieniają i wówczas handel przedmiotami szczęściazwykle się załamuje, albo zaczynamy go manipulacjami naginać do naszych oczekiwań. Seks? Jak najbardziej, ale dopiero wtedy gdy (i tutaj lista żądań); pieniądze na fryzjera? Pewnie, rozkładaj nogi.I tak dalej. W efekcie szczęście które miało trwać na zawsze znika, zamieniając się w ciężki do udźwignięcia wór wzajemnych uzależnień i uwarunkowań.

 

Prawdopodobnie po przeczytaniu tych słów, jesteś, szanowny Czytelniku, przekonany o tym, że autor jest zupełnym wrogiem trwałych związków. Wprost przeciwnie! Jestem jedynie przeciwny kłamstwom i fałszywym wyobrażeniom. Trwałe związki są dla mnie bardziej wartościowe niż romanse na jedną noc (choć przyznaję, że czasami relacja trwająca tylko kilka chwil potrafi wpłynąć na bieg życia). To w długotrwałych związkach kreujemy specyficzną, wyjątkową, dwuosobową subkulturę – dojrzewamy, dorastamy, poznajemy i odkrywamy siebie oraz partnera, doświadczamy porozumiewania się bez słów, realizujemy długofalowe cele czy stwarzamy dogodne warunki do wychowania potomstwa. Nie jestem też fanem kończenia związków jako ucieczki od problemów – doskonale bowiem wiem, że nie można uciec od samego siebie, a zamieciony pod dywanik problem prędzej czy później wyjdzie na wierzch, niezależnie od tego, czy obok mnie będzie Jadzia, Krysia czy Czesia ;)Tylko, czy naprawdę do tego wszystkiego potrzebne są nam fałszywe, publiczne deklaracje zakończone weselną pompą i zakrapiane ostro wódką? Przecież można to zrobić zupełnie inaczej, bez kłamstw, obietnic bez pokrycia i fałszywych przyrzeczeń, wystarczy oprzeć relację na wartościach, które są prawdziwie cenne i znaczące:

 

1. MIŁOŚĆ. Jedyny kontrakt, jaki nas łączy to miłość. Próbowałem kiedyś w raz z grupą osób, w ramach pewnego szkolenia, zdefiniować czym jest miłość. Różnych odpowiedzi było mniej więcej tyle, ile było osób na szkoleniu. Nie ma jednoznacznej definicji i określenia, którym można ten stan nazwać i ewidentnie wymyka się on jakimkolwiek próbom ograniczenia go i sprowadzenia do postaci słów. Nie można nikomu powiedzieć – „kochaj tak a tak” bez zabijania jego własnego doświadczenia. Skoro miłości nie można zawrzeć w słowach, zawieranie jakichkolwiek kontraktów nie ma większego sensu (no chyba, że komuś zależy np. na zniżkach z racji ulg podatkowych dla małżonków ;). Miłość między dwojgiem ludzi jest najcenniejszym doświadczeniem.

 

2. DZIELENIE SIĘ. Jesteśmy ze sobą po to, aby obdarowywać się wzajemnie tym, co mamy najlepsze i najpiękniejsze, dzielić się radością i szczęściem, inspirować i wnosić do relacji to, czym naprawdę jesteśmy. Nie jestem tutaj po to, aby spełniać Twoje zachcianki. Nie jestem podnóżkiem ani służącym, nie tresuj mnie jak psa, gdyż nie będę przynosił ci w pysku kapci. Nikt z nas nie jest lepszy czy gorszy, jesteśmy inni – ja mężczyzna, ty kobieta, wzajemnie zasługując na szacunek i uznanie. Jesteśmy równi.

 

3. DOJRZAŁOŚĆ. Dojrzałość to odpowiedzialność. Ja jestem odpowiedzialny za siebie, ty – za siebie. Mogę ci podać rękę kiedy będziesz w potrzebie, ale tylko po to, abyś sama stanęła na swoich nogach, a nie po to, abyś korzystała ze mnie już na zawsze. Jeśli masz zły humor lub napad agresji, to zauważ, że powstał on w tobie i twoim wyborem zawsze będzie co z nim zrobić. Niech każdy z nas będzie odpowiedzialny za siebie, swoje myśli i uczucia – i naprawdę będzie dobrze.

 

4. PRZEMIJANIE I ŚMIERĆ. Nic nie trwa wiecznie.Wszystko co ma swój początek ma i swój koniec – cóż za perfekcyjne słowa!Nie mogę ci obiecać, że będę kochać cię za 20 lat – gdyż to będzie kłamstwem. Ale mogę ci obiecać, że będę kochał cię teraz. Nawet nie muszę tego mówić, poczuj to, zobacz w każdym moim słowie, czynie i geście. I że budząc się jutro rano również zapragnę odnowić obietnicę miłości. I będziemy tą obietnicę odnawiać cały czas, tak długo, jak długo tego oboje zapragniemy.

 

5. WOLNOŚĆ. Ty jesteś wolna, ja jestem wolny. Wolność, swoboda i prawo samostanowienia to filary naszego ponadczasowego istnienia. Wspaniale jest w ramach bycia wolnym świadomie wybierać towarzystwo danej osoby. I ponawiać ten wybór, choćby przez lata, do końca tego życia a nawet i później, a nie tylko opierać naszą decyzję o prawny kontrakt zawarty w przeszłości. Jednakże, jeśli dwie osoby, zrobiły co mogły, aby naprawić zaistniałe przeszkody czy problemy i nie chcą być już razem, pozwólmy im się rozstać. Lepiej bowiem aby próbowały na nowo się zdefiniować i określić, niż toczyły niewolnicze życie siłą rozpędu, bo kiedyś sobie coś obiecały. Nie można nikogo przetrzymywać przy sobie na siłę, to odbiera wolność i zabija radość w życiu.

 

6. BYCIE SOBĄ. Bądźmy sobą. Nie grajmy, nie udawajmy ani nie czarujmy. Budujmy relacje na zaufaniu i otwartej komunikacji a nie manipulacjach. Rodzi to niezwykłą lekkość i swobodę w relacji.

 

I to tyle. Nie wygrałem quizu, niewiele znam nazwisk znanych aktorów czy reżyserów, nie wiem z kim aktualnie sypia Tom Cruise czy Doda. Nie mam też zielonego pojęcia co za mężczyzna zamówił owo danie. Za to w mojej głowie jest to, co napisałem powyżej i... zupełnie mi z tym dobrze :)

 

Pozdrawiam Cię serdecznie, o Dzielny Człowieku, który wytrwałeś do samego końca, zrozumiawszy, mam nadzieję, przesłanie tych słów :)

 

Elijah

www.elijah-blog.info

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 38 | wyświetlenia: 5221
20
komentarze: 27 | wyświetlenia: 2887
20
komentarze: 27 | wyświetlenia: 15104
36
komentarze: 20 | wyświetlenia: 33136
20
komentarze: 37 | wyświetlenia: 4650
77
komentarze: 111 | wyświetlenia: 34202
19
komentarze: 3 | wyświetlenia: 9406
32
komentarze: 69 | wyświetlenia: 9766
31
komentarze: 68 | wyświetlenia: 9985
19
komentarze: 19 | wyświetlenia: 2240
31
komentarze: 98 | wyświetlenia: 8417
23
komentarze: 10 | wyświetlenia: 4807
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje



Poglądy podobne do moich, jeśli nie identyczne. Nie lubię handlu żywym towarem pod żadną postacią.

Świetny artykuł i jakże prawdziwy. Gratuluję tematu i zapewniam, jest wiele kobiet myślących.
"Zdaję sobie sprawę, że w wyobraźni wielu osób, pań zwłaszcza, jestem za takie stwierdzenie właśnie biczowany, krzyżowany, torturowany, gilotynowany i palony na stosie - brutalnie i bez cienia litości"
W imieniu tych kobiet zapewniam, że tortury Panu nie grożą.
Pozdrawiam w głębokim szacunku i chętnie dałabym punkty, ale chyba nie mam już nic na koncie.
Hania

  00000,  19/12/2009

To przepowiedziane...

  ,  20/12/2009

Myślę, że artykuł jest świetną odpowiedzią dla kobiet na jakże często zadawane przez nie pytania o małżeństwo i ślub w kierunku ich ukochanych mężczyzn.

A czyż nie jest on również odpowiedzią dla mężczyzn? Dlaczego pan w tym miejscu szufladkuje kobiety? Przecież mężczyźni też często zadają takie pytania... Są kobiety, które jasno dają do zrozumienia, że nie chcą małżeństwa...

  ,  20/12/2009

Faktycznie, można odczytać ten artykuł też w drugą stronę. Niemniej wydaje mi się, że przeważa w nim typowe męskie wyobrażenie o instytucji małżeństwa poparte doświadczeniem niemalże większości mężczyzn pozostających w długoletnich związkach. A szufladkuję, bo to wynika z ich natury choć istnieją też odstępstwa, np. feministki, kobiety skrzywdzone czy wykorzystane przez mężczyzn. Za mało miejsca t ...  wyświetl więcej

Dlaczego kieruje się pan w swoich odpowiedziach tylko badaniami naukowymi i kieruje się pan tylko wiedzą, którą wyczytał pan z książek? Przecież życie pisze własne scenariusze... myślę, że i normalne kobiety mają prawo mieć takie zdanie, nie muszą być to feministki, czy też kobiety skrzywdzone, etc. jak to pan pisze....
Czy kobiety kojarzą się panu tylko z pragnieniem ślubu? Przecież można kochać i się nie żenić/ wychodzić za mąż.

viverti - "szkiełko i oko" w łożu małżeńskim? Jakoś nie widzę nauki w relacjach miłosnych, a osobiście bym czuła się jak w trójkącie, gdybym miała poddawać analizie naukowej miłosny związek.
Pozdrawiam

  ,  21/12/2009

Pani Haniu, wydaje mi się jednak, że warto poddać tej analizie związek miłosny. A taka analiza to nic innego jak częste szczere rozmowy z partnerem na temat wzajemnych potrzeb i oczekiwań, szukania kompromisów i konstruktywnych rozwiązań, poznawanie i zrozumienie siebie nawzajem z uwzględnieniem zmian jakie w nas następują z upływem czasu. Poznanie teorii miłosnych, rodzajów małżeństwa czy rodziny ...  wyświetl więcej

" Za mało miejsca tu na konkretną dyskusję opartą na rzetelnych badaniach naukowych"
Najwyraźniej inaczej pojmujemy naukę, Pana wyjaśnienia są dla mnie tego dowodem. Sama w którymś komentarzu zwróciłam uwagę na znikomą wiedzę młodych ludzi na temat relacji między ludźmi, szczególnie w bliskim związku.
Myślę, że byłoby cenną zmianą w naszym szkolnictwie wprowadzić tego typu wiedzę dla ...  wyświetl więcej

  ,  21/12/2009

Zasadniczo tak. Chociaż mogłem zawęzić obszar dyskusji tylko do konkretnych wyników i wniosków z badań naukowych i wówczas przypuszczam, że naukę pojmowali byśmy podobnie (właściwie). Moje wyjaśnienia nie są, ani nie mogą być traktowane jako wyniki czy wnioski z badań naukowych w ścisłym tego słowa znaczeniu. Są to raczej ogólne subiektywne wnioski po analizie literatury przedmiotu w której były z ...  wyświetl więcej

  Elijah  (www),  23/12/2009

Faktycznie, viverti, jest to męski punkt widzenia gdyż jestem mężczyzną i siłą rzeczy, innego punktu widzenia nie posiadam ;)

Niemniej pewne rzeczy tutaj opisane działają w obie strony, zarówno dla kobiet i mężczyzn. I jeśli chcesz dyskutować konkretniej, to pokaż może precyzyjniej, która część artykułu odnosi się tylko do mężczyzn - a wiesz, bez problemu podam Ci (albo inni czytelnicy) przykład z życia, odnoszący się również do płci przeciwnej. ;-)

  ,  23/12/2009

Dlatego, może poza swoim, warto byłoby poznać damski punkt widzenia na poruszane tu sprawy ;-) . Może udało by się nawet namówić jakąś sympatyczną niewiastę do otworzenia się i napisania kontr artykułu ;-)) .
A dyskutować z przytaczaniem przykładów nie ma większego sensu, skoro w komentarzu zawarłem stwierdzenie "Faktycznie, można odczytać ten artykuł też w drugą stronę.", więc i przykłady ...  wyświetl więcej

  marian R,  20/12/2009

....a ja myślę, że sami piszemy swoje scenariusze........ oczywiście mógłbym pisać dalej: co będzie, jeżeli ów scenariusz do roli naszego partnera nie wypali, że wtedy kierować powinniśmy się zasadą - życie mamy tylko jedno i.... gdy kończy się miłość szukamy następnej........... nie po to się urodziliśmy aby cierpieć, ale to już całkiem inna bajka. Myślę, że każdy z nas oglądał i tak całkiem inny ...  wyświetl więcej

  pirx,  21/12/2009

"6. BYCIE SOBĄ. Bądźmy sobą. Nie grajmy, nie udawajmy ani nie czarujmy. Budujmy relacje na zaufaniu i otwartej komunikacji a nie manipulacjach. Rodzi to niezwykłą lekkość i swobodę w relacji. "
Czyli , żyj , jak ci wygodnie . Dosyć naiwne , by nie powiedzieć szczeniackie podejście .

Odniosłam wrażenie, ze autor sugeruje jakoby małżeństwo było instytucją całkowicie zbędną, jako że dwie kochające się osoby mogą być razem i bez zawierania go. Po części mogę się z tym zgodzić, jednak absolutnie nie uważam, że przysięgi wierności i starania się o trwałość związku są niepotrzebne. Według mnie pełnią one ogromną rolę jeśli chodzi o wspólne wychowywanie dzieci, które przecież się kie ...  wyświetl więcej

  pirx,  21/12/2009

Autor po prostu stoi na stanowisku , że jak mu się znudzi , to można szybko zmienić zabawki .

  Elba,  21/12/2009

Znalazłam ciekawe opowiadanie autorstwa Bruno Ferrero pasujące do toczacej się tu dyskusji:
"Pewien chłopiec spacerował plażą razem ze swą matką. W pewnej chwili zapytał:
- Mamo, jak można zatrzymać miłość /przyjaźń/, kiedy w końcu uda się ją zdobyć?
Matka zastanowiła się przez chwilę, potem schyliła się i wzięła dwie garście piasku. Uniosła obie ręce do góry; zacisnęła mocno ...  wyświetl więcej

Droga elbo, wspanialy komentarz . Zyjmy i dajmy zyc innym bez klatek. Daje ci punkcik, w ten skromny sposob moge wyrazic moj szacunek. Ten w moim sercu ma wiele punktow. Dziekuje i pozdrawiam.

  Elba,  21/12/2009

Tak Haniu. Wolność to podstawa dobrych związków. Nigdy tak naprawdę nie będziemy odczuwali radości z powodu obecności innych, jeśli jesteśmy ich niewolnikami. Coś w tym jest.

Daję ci 123456 punktów,a mogę jeszcze i więcej.Podoba mi się twoja fala życia

  pirx,  21/12/2009

"Nie mogę ci obiecać, że będę kochać cię za 20 lat – gdyż to będzie kłamstwem" Jeśli idzie się "do ołtarza" z takim nastawieniem, to po co w ogóle cokolwiek obiecywać ?. Nie mogę się oprzeć wrażeniu , że poglądy autora wpisuję się w modny ostatnio trend , by od życia czerpać co się da , a od siebie nie dawać nic .Nie zawsze da się ustawić tak , by wziąć tylko , co najlepsze, a przy najmniejszym tr ...  wyświetl więcej

Myślę, że to trochę inaczej wygląda. Obiecać, że cię nie opuszczę aż do śmierci - można, bo jak się uprzesz to nawet gdybyś kogoś nienawidził to będziesz z nim, tak jak musisz znosić upierdliwego sąsiada. Obiecać natomiast miłość aż do śmierci? Miłość, czyli uczucie, to tak jakbyś obiecał komuś, że nigdy nie będziesz smutny. Uczuć nie można obiecywać, bo duża ich część przychodzi do nas niezależni ...  wyświetl więcej

  Elba,  21/12/2009

"Obiecuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską..." -to nie są obiecanki, tylko pobożne życzenia.

  pirx,  21/12/2009

@ elba,@Jaszczurka, No to po co silić się na tą "mądrą' filozofię . Przecież wystarczy 'będę cię kochał , aż mi się nie znudzisz najdroższa ...". Przecież ten artykuł to właśnie uzasadnia . Tylko , że jest to stanowisko nie do utrzymania . Jeśli człowiek chce być konsekwentny . Bo jeśli to nas ktoś z dnia na dzień porzuca i jesteśmy konsekwentnymi głosicielami takiego poglądu , możemy tylko powiedzieć "ależ oczywiście kochanie". Wszak twoje dobro jest najważniejsze .

Jeżeli utrzymasz stan szczęścia do końca swojego życia, albo stan smutki bez przerwy do końca swojego życia, to będziesz miał rację, że TY potrafisz. Natomiast uczucia, to nie jest coś nad czym każdy potrafi zapanować, można się starać, i mozna kochać kogoś całe życie, ale dawać na to gwarancję? Konsekwencja zaś nie ma nic wspólnego z miłością, tylko z obietnicą. Dlatego zgadzam sie z tobą, że moż ...  wyświetl więcej

  Elba,  21/12/2009

Z mojej strony to była tylko taka gra słów i skojarzeń. A tak na serio to dorzucę, że jestem chyba wielką szczęściarą albo niechcący znalazłam sposób na udane małżeństwo. W początkach wcale nie było tak łatwo. Przyznam się, że wtedy wypowiadając przysięgę nie brałam jej całkiem na serio i w myślach dodałam, że się zobaczy, czy coś podobnego... I może to jest sposób, by nie brać wszystkiego tak szt ...  wyświetl więcej

  Elba,  21/12/2009

Do @Jaszczurka - kiedyś czytałam na Eiobie taki fajny artykuł, było w nim coś o dwóch fazach miłości od zakochania do pokochania i jeszcze coś o tym, że ludzie mylą miłość z grą uczuć będącą namiastką miłości i bawią się w ten sposób całe życie zamiast poznać czym naprawdę jest miłość. Szczególnie w komentarzach podobało mi się stwierdzenie Pani Hanki Janukowicz z 22/10/2009, że to co większość ok ...  wyświetl więcej

  pirx,  21/12/2009

"Konsekwencja zaś nie ma nic wspólnego z miłością," Czy aby na pewno ? No bo jeśli kogoś kocham , to ma to ogromne konsekwencje . Choćby takie , że nie mogę żyć bez ukochanej osoby . Moje szczęście zależy od niej , od jej istnienia .
Wydaje mi się , że wiele osób pod pojęciem miłości rozumie udany seks , zakochanie , czy inny nieustający karnawał . I przy najmniejszych kłopotach ucieka do i ...  wyświetl więcej

  Elba,  21/12/2009

To jest właśnie największy paradoks. Uważamy, że nie możemy żyć bez ukochanej osoby i bez niej być szczęśliwi. Nieprawda. Nie zdarzyło Ci się nigdy, że ukochanej nie było, a spotkałeś fajnego kumpla. Pogadaliście, pośmieliście się, no nie mów, że w takich chwilach nie jesteś szczęśliwy ..
Polecam też fragment z książki A.de Mello z rozdziału "Niezależność":
"...Pomyślcie, jak jesteśc ...  wyświetl więcej

@elba. Stan zakochania to prawda, mi chodzi o coś bardziej poważnego (trwającego dłużej niż 3 miesiące), o to że człowiek to istota plastyczna, Zmienia się. Mówiąc komuś dzisiaj - kocham cię. Nie oznacza wcale że za 10 lat poglądy, sposób zachowania sie wobec nas i charakter bedzie taki sam (charaktej to rzecz plastyczna według psychologów podlega modyfikacjom). Proszę sobie wyobraźić, że bierze p ...  wyświetl więcej

@prix konsekwencja jako konsekwentne trzymanie się własnych obietnic, a nie konsekwencje dla innych twoich postanowień.

  pirx,  21/12/2009

@Jaszczurka, Nie pojmuję tego wywodu:"konsekwencja jako konsekwentne trzymanie się własnych obietnic, a nie konsekwencje dla innych twoich postanowień. "
Szanowna Jaszczurko ja jestem z tych , dla których obietnica coś znaczy i nie obiecuję czegoś na wyrost . Jeśli ktoś nie jest w stanie dotrzymać obietnicy , nie powinien jej dawać . Bo inaczej nie jest godny zaufania . Traci się wiarygodno ...  wyświetl więcej

@prix. konsekwencja def: 1) wytrwałość, niezłomność w postępowaniu, np: Z konsekwencją robił to , co zamierzał.
2) wynik, rezulatat, np: Przykre konsekwencje nas spotkały.
Słownik Poprawnej Polszczyzny, PWN, Warszawa, 2002.
Chodziło mi o to pierwsze znaczenie oczywiście.

  pirx,  21/12/2009

Ja wiem , co znaczy samo słowo , nie pojmuję jeno zawiłego wywodu ;)

Swietny artykul, jakby z mojego serca napisany. Dziekuje i pozdrawiam bardzo serdecznie.
Punkty nie wskakuja, szkoda ...

  mpj,  21/12/2009

Myślę, że przysięgę małżeńską należy traktować jako deklarację woli. Mówiąc prosto, chodzi o to, że ludzie deklarują: będę sie starał; będę starała aby ta właśnie miłość, szczęście, wierność małżeńska była i długo trwała. Nie wiem jak można mówić o kłamstwie w sytuacji gdy ślub kościelny jest kwestią wiary. Obie strony związku, w momencie składania przysięgi, zwyczajnie wierzą że tej miłości, szcz ...  wyświetl więcej

  pirx,  21/12/2009

@mpj Chyba trafione w sedno . Mnie idzie o to , że jeśli ktoś w momencie składania "deklaracji" wie , że jej nie dotrzyma , to jest krzywoprzysięzcą .

prix a tak naprawde, jakie to ma znaczenie czy sie wie ze sie nie dotrzyma tej przysiegi czy, w tym momencie sam wierzy w to, ze jej dotrzyma. Chodzi o to, ze zanim przysiegniemy powinnismy miec swiadomosc tego, ze cos sie moze w zyciu po prostu zmienic. Wielu ludziom obietnice i przysiegi , slubowania przechodza przez gardlo jak woda, a czyny sa inne. A jak go nazwiemy to bez znaczenia, to i tak bedzie odpowiedzialnosc danej osoby. Tak to sobie mysle ...

  wujek77,  23/12/2009

Sakrament małżeństwa wywodzi się z dawnych czasów gdzie panowały inne od współczesnych zasady, miłość to często była wtedy po prostu sprawa poboczna. Całkowita przynależność partnerska już nie obowiązuje i takie 'standardy' stają się powoli nieaktualne.

  Elijah  (www),  23/12/2009

Pirx,
mam wrażenie, że Twoja interpretacja tego, co napisałem, jest naiwna i niedojrzała. No ale cóż, istnieją trzy kategorie osób, które czytają ten artykuł:
1) Ci, co zrozumieli co autor miał na myśli
2) Ci, którzy częściowo zrozumieli co autor miał na myśli
3) Ci, którzy w ogóle nie zrozumieli co autor miał na myśli ;)

Po komentarzach wynika, że dużo osób jes

...  wyświetl więcej

  pirx,  26/12/2009

Jestem raczej cynikiem niż idealistą ;)
Zmieniam poglądy wraz z wiekiem i doświadczeniem ;)
Uważam , podobnie jak ty , że nie ma nic bardziej nietrwałego niż ludzkie obietnice ;) A też i relacje międzyludzkie , nie tylko miłość ale i koleżeńskie relacje, przyjaźnie do trwałych nie należą . Nad czym ubolewam . Nie lubię instrumentalnego podejścia do ludzi . I dlatego Twój artykuł budz ...  wyświetl więcej

  Elijah  (www),  26/12/2009

Pirx,
Mistrzowie Wschodu mówią, że w innych widzimy siebie, swoje własne projekcje. Ciekawe, zaczyna o tym mówić również współczesna, zachodnia psychologia ;)

Ja nikogo nie traktuje instrumentalnie. Miłość w żaden sposób nie jest czymś instrumentalnym ;) Nie traktuje też ani nie mylę miłości z zakochaniem, gdyż mają ze sobą niewiele wspólnego. Bycie sobą, bycie wolnym, zdolność do k

...  wyświetl więcej

Podpisuje sie pod tym obiema rekami i daje punkta do komentarza.

Jesteś wielki ,daję ci wszystkie gwiazdy na niebie

  adam4,  23/12/2009

Kto jednak nie widzi dla siebie żadnego wyjścia stojąc przed straszliwie poważnym pytaniem, czy ma oto rozwiązać małżeństwo zawarte niegdyś w radosnej nadziei zaznania szczęścia, gdyż wszelka możliwość szczęścia wydaje mu się dawno stracona, niech po przeczytaniu tej księgi zapyta sam siebie, czy istotnie czuje się uprawniony do rozwiązania małżeństwa i czy gotów jest ponieść za to odpowiedzialnoś ...  wyświetl więcej

  Elijah  (www),  26/12/2009

Adam4,
niestety, przysięga małżeńska ma z Bogiem i Wiecznością niewiele wspólnego, choć księża dający ślub są święcie przekonani że jest inaczej. Jest to instytucja wymyślona tylko i wyłącznie przez ludzi, sam Jezus o ile pamiętam mówił gdzieś w którejś z ewangelii - "Nie przysięgajcie"...

Ludzie, jak widać, starają się być od Boga mądrzejsi, no i w efekcie mamy cywilizację jaką mamy...

Widać temat wzbudził wiele emocji. Bardzo ciekawie napisane dzięki.

  pirx,  27/12/2009

@Elijah Przysięga jest fałszywa , gdy ktoś składając ją , wie , że jej nie dotrzyma .

prix - a co jesli w momencie przysiegania, dana osoba gleboko wierzy w to co przysiega, wierzy ze tej przysiegi dotrzyma ? Wiekszosc tak wlasnie ma, a potem jak to w zyciu bywa ... nagle jest wielkie bum i wszystko wychodzi inaczej. I cale przysieganie szlag trafia i zostaje niesmak . I wcale nie ma znaczenia jak to nazwiemy, raczej wieksze znaczenie ma skad sie to cale przysieganie wzielo i komu ma sluzyc ?
Pozdrawiam serdecznie

  Elijah  (www),  07/01/2010

Pirx,
no właśnie, bliski jesteś zrozumienia tego o czym piszę. Składając przysięgę małżeńską nie masz żadnej pewności odnośnie tego, że ją w przyszłości dotrzymasz. Z pewnością - w dniu ślubu szczęśliwi małżonkowie chcą ze sobą być razem. Większość chce też być jutro, za tydzień i za miesiąc. Ale za 10 lat? Za 20 lat? Czy wiesz co będzie wówczas? Nie. Uczciwa odpowiedź brzmi - nie możesz zł ...  wyświetl więcej

  adam4,  01/01/2010


Zaiste: nie ma na ziemi stanu życiowego, który by wymagał więcej panowania człowieka nad sobą, więcej współodczuwania z drugim człowiekiem, więcej poczucia odpowiedzialności, niż prawdziwe małżeństwo. - - -
Ten tylko, kto tu spełnia wszystkie wysokie wymagania, może się spodziewać, że znajdzie również szczęście małżeńskie, którego tak wielu przecie szuka, a tak niewielu doświadcza : ...  wyświetl więcej

  adam4,  01/01/2010

Święte,potrzykroć święte-łączenie się męża i niewiasty w ścisłej wspólnocie życia ziemskiego. Święty-pęd płci do stapiania się w jedno. Święte-misterium płodzenia i wydawania na świat. Szczęśliwi-mąż i niewiasta,którzy to pojmują i w zjednoczeniu miłosnym potrafią odczuć siebie ,podobnie jak Prazródło wszelkiego Bytu odczuwa samo siebie jako 'męża' i 'niewiaste' w wieczystej jedni miłosnej. błogos ...  wyświetl więcej

  AgaSkarb,  04/01/2010

W przysiędze małżeńskiej deklarujemy: miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz, że się nie opuścimy, aż do śmierci, to tylko formułka , można ją zmienić, wystarczy chcieć, to małżonkowie decydują jaką przysięgę chcą składać, nie przysięgają szczęścia, a szkoda. Wystarczy chcieć, to klucz, nie jest istotne czy masz ślub czy nie, jeśli stosujesz wartości o jakich piszesz jesteś szczęśliwym zakoc ...  wyświetl więcej

  adam4,  04/01/2010

Wzajemne przyrzeczenie pomiędzy meżczyzną a kobietą,iż w małżeństwie należeć będą do siebie aż do śmierci,samo przez się jest już zawarciem małżeństwa .

  Elijah  (www),  07/01/2010

"małżeństwie należeć będą do siebie"

No właśnie, w tym tkwi problem - w należeniu do siebie. Należy do mnie mój pies - karmię go, wyprowadzam na spacer i jak zawołam, przybiega do nogi. I broń Bóg, jestem kilometry daleki od takiego traktowania partnera. Partner nie należy do mnie nigdy ani nie jest moją właśnością - to osoba, która pragnie, z rozmaitych względów, dzielić ze mną życie, ale nie "należeć" do mnie.

  ,  11/01/2010

Na potwierdzenie polecam przeczytać w tym temacie : http://eiba.pl/26ij

Re:Elijah
Cyt.<<"Partner nie należy do mnie nigdy ani nie jest moją właśnością - to osoba, która pragnie, z rozmaitych względów, dzielić ze mną życie, ale nie "należeć" do mnie">>
Powiedziałabym tak: Partner należy do mnie jako ktoś, o kogo się troszczę, o czyje dobre życie cielesne i duchowe
się staram. Mały książę: "Jest się odpowiedzialnym za to, co się oswoiło" ...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  11/01/2010

Fantastyczny artykuł a komentarze bardzo pouczające :))))
Elijah ..a Twoje zdanie .....Partner nie należy do mnie nigdy ani nie jest moją własnością ..
...zgadzam się z Tobą całkowicie - tak - to osoba, która pragnie,[.... ] dzielić ze mną życie, ale nie "należeć" do mnie.
Żyjmy razem, żyjmy z sobą a nie obok siebie i rozmawiajmy o wszystkim, i zawsze nawet wtedy kiedy jest to ...  wyświetl więcej

  Ivi,  13/01/2010

"wiele osób żyje w przekonaniu, że kontrakt małżeński gwarantuje im kontrolę nad osobą współmałżonka i nad jego wolnością. O ile standardowe historie, jak np. koniec z wychodzeniem ze znajomymi na piwo są jeszcze do przyjęcia i zaakceptowania, o tyle zabijanie w drugim człowieku pasji i pragnienia samorealizacji ponieważ nie zgadzają się one z naszymi egoistycznymi wizjami życia jest często tragic ...  wyświetl więcej

Podzielam ten pogląd,oby było w kraju takich więcej.Pozdrawiam

  Ivi,  13/01/2010

kto jak kto, ale ja ten problem znam nie od dziś;D
ale udało się go zwalczyć:P

  Gamka  (www),  13/01/2010

......i dodałabym do tego tę neuleczalną zazdrość ! ona niszczy związki , wolność i zaufanie ,rujnuje miłość bo ONA jest w związkach tylko zależy jak się ją pielęgnuje :) Pozdrawiam Gamka

  Ivi,  13/01/2010

a ja dodam ze o ile zazdrość normalna jest do strawienia tak ta chorobliwa jest niesamowicie tłamsząca i toksyczna
Każdy potrzebuje w życiu trochę wolności i przestrzeni życiowej

  adam4,  13/01/2010

Prosze poczytać jak powinno wyglądać prawdziwe małżenstwo.

http://eiba.pl/256k

  Gamka  (www),  13/01/2010

Dziekuję za ten artykuł :) ale dobrego ,trwałego małżeństa nie stworzy sie na podstawie tekstu , nie nauczy się ,czy przestudiuje sie go z ksiązki ..to trzeba stworzyc razem ,próbami i błedami swoimi , śmiechem i łzami... dwie istoty ,które tego pragną ... a samo ich zycie pokarze jaki bedzie to związek czy przetrwa burze i pokona tornada ,utuli w szczęsciu na długie ,długie lata :))) czy stworzy ...  wyświetl więcej

piękny artykuł, widać że pisał go romantyk, idealista, myśliciel...
niestety zycie mija się z przemyśleniami romantyków, bo życie to głownie praca, gary, odrabianie lekcji z dziecmi, płacenie rachunków..
Drogi autorze, małżeństwo nie jest instytucją romantyczną, tylko całkowicie materialno-prawną, które ma chronić interesy małżonków i dzieci. Oczywiście nic nie chroni, bo jak dochodz ...  wyświetl więcej

  pirx,  14/01/2010

Bardzo zdroworozsądkowe podejście.

  Elijah  (www),  26/01/2010

"bo życie to głownie praca, gary, odrabianie lekcji z dziecmi, płacenie rachunków.. "

Jeśli tak wygląda Twoje życie, to serdecznie, ale serdecznie Ci współczuję. Naprawdę, szczerze to piszę i bez cienia złośliwości.

W moim życiu też jest praca na pełnym etacie, też są gary, też płacę rachunki, szoruje podłogę w domu i kibel jak trzeba, czy napierdzielam młotkiem.

Ale jest t

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska