Login lub e-mail Hasło   

Prawo w wolnej Polsce, czyli brak właściwych procedur

19 grudnia 2009 media radośnie obwieściły, że bilbordy nie mogą zasłaniać mieszkalnych okien.
Wyświetlenia: 1.113 Zamieszczono 21/12/2009

Fot. www.arbiter.pl         

         Okazuje się, że "Naszych okien nie będą już zakrywać wielkie reklamy" (obwieszcza www.tvn24.pl). Ależ osiągnięcie - wręcz na miarę epoki! Cieszmy się i radujmy, że kozę (wprowadzoną do mieszkania wg znanego dowcipu) wygoniono w końcu precz i wszyscy poczuli się nareszcie szczęśliwi.
         "Natomiast te już powieszone muszą zniknąć w półtora roku". Dobre i to, ale co zrobimy, jeśli jakiś mieszkaniec nie zechce czekać i wytnie sobie okno w plandece?
         "W sobotę weszło w życie prawo, według którego reklamy umieszczane na budynkach wielorodzinnych nie mogą ograniczać dziennego światła". No jakież to mądre! Mamy być oczywiście pełni podziwu dla polskiej Temidy miłującej przyjazne prawo...
         "Nowe przepisy zezwalają na reklamy na fasadach domów mieszkalnych, ale pod warunkiem nieograniczania dziennego oświetlenia mieszkań". Jedno takie genialne zdanie i aż dziwne, że tego żaden mędrzec nie wymyślił parę lat wcześniej... Ale lepiej późno, niż wcale!
         "Reklamy można by zatem umieszczać np. na ścianach szczytowych, na oknach klatek schodowych i lokali użytkowych albo też między oknami mieszkań". Nie, no aż jestem dumny, że takie oczywiste odkrycia zostały dokonane w naszej Polsce - z pewnością zasługujemy na miano prawdziwych Europejczyków (krócej - Europów), przecież jesteśmy w centrum tego kontynentu i takimi prawniczymi przebojami torujemy sobie drogę do intelektualnego a słusznego przewodnictwa tej części świata.
         Ale dlaczego możemy być teraz szanowani przez ludzkość i komu zawdzięczamy ten skok cywilizacyjny w dziedzinie prawa? Otóż naszej świetnie wykształconej elicie, bowiem to - "Prawnicy zwracali uwagę, że okna służą wyłącznie do użytku właścicieli lokali i dlatego nie stanowią one części wspólnej nieruchomości, co do której wspólnota mieszkaniowa może podejmować decyzje większością głosów lub udziałów". No jestem ogromnie wzruszony, że potrafiono tak zgrabnie w końcu zapisać oczywistość spędzającą sen z powiek praworządnym obywatelom, którzy intuicyjnie czuli, że mają rację, ale nie wiedzieli, jak to literkami ułożyć...    
         Od paru lat obserwowaliśmy zmagania poszczególnych obywateli walczących ze swoimi zarządcami nieruchomości albo wprost z bilbordami, w których wycinali swoje okna... na świat. Reszta narodu polskiego obserwowała ich zmagania, zwykle z sympatią, ciesząc się, że to nie ich dotknęło.
         Latem w mieszkaniach panowała duchota (cała ściana była zasłonięta grubą winylową siatką), nocami reflektory oświetlały wnętrza pomieszczeń utrudniając spokojny sen. Mieszkańcy przedstawiali swoje racje, właściciele mieszkań swoje, swoją pieczeń zaś piekli bilbordowi wywieszacze reklam. Zwykle granica poparcia przebiegała pomiędzy lokatorami, którzy byli zasłonięci, a tymi, co jeszcze nie byli osaczeni przez kapitalistyczną inicjatywę reklamową, co jest jeszcze jednym dowodem na słuszność tezy o zależności punktu widzenia od miejsca siedzenia, przy czym widzenie istotnie było przytłumione ową nieszczęsna siateczką...
         I kiedy przebrzmiały najbardziej bulwersujące przykłady walki mieszkańców o swoją wolność, właśnie - tuż przed świętami - ogłoszono, że... zawieszanie wielkich reklam jest już nielegalne.
         Jak to możliwe, aby przez parę lat zniewalano mieszkańców pod różnymi paragrafami dowodząc legalności, zaś obecnie stwierdzono nielegalność działań?!
         To nie dziwmy się mieszkańcom okupowanej Europy albo obywatelom w demoludach, że niektóre kuriozalne przepisy ustalane przez panujące ongiś reżymy, uznawali jednak za prawo obowiązujące, które oceniono (w czasach pokoju i w wolnych państwach) za barbarzyńskie i niedorzeczne, skoro w III tysiącleciu można było przez kilka lat (czas porównywalny z okresem II w.św.) skazać pechowe grupy naszych rodaków na oddziaływanie dyskryminacyjnego prawa - a niech się same szamoczą z cwaniakami, bo co to nas obchodzi?
         Kto jest za to odpowiedzialny? Kto poniesie karę? Oczywiście, komisja sejmowa nie powstanie w tej sprawie, ale mechanizm tego konfliktu warto byłoby zbadać, aby w przyszłości nie powtarzać podobnych skandali.
         A może są jeszcze inne przepisy, które naruszają wolności obywatelskie i które są w trakcie obalania albo właśnie rodzą się w głowach wszelakiej maści kombinatorów? Jaki jest mechanizm takich przepisów? Czy nie powinien powstać nadrzędny przepis mówiący o zastosowaniu proponowanego rozwiązania dopiero po rozpatrzeniu przez najwyższe trybunały naszego państwa?
         Może - nim ktokolwiek przedstawi jakąś korzystną dla niego inicjatywę - najpierw niech skieruje swój pomysł do Trybunału Konstytucyjnego, aby ten w trybie przyspieszonym ocenił jego legalność? Dzięki takiej procedurze unikniemy wieloletnich zmagań, protestów, żenujących incydentów ukazywanych w mediach i kompromitacji naszej demokracji, co przecież zdecydowanie osłabia wizerunek - jednak niezbyt mocnego - państwa prawa.
         Niech przykład z bilbordami zasłaniającymi okna mieszkań będzie ilustracją, w jaki sposób rozmija się deklaratywne prawo oparte na Konstytucji z faktycznymi zdarzeniami dnia codziennego, niech będzie ostrzeżeniem przed groźbą powstawania prawa nieobywatelskiego w demokracji i niech utoruje drogę właściwym procedurom uniemożliwiającym w przyszłości bezprawne, a jednak wieloletnie, działania!

         Kiedyś intrygowała nas walka o ogień, obecnie walczymy o... światło.

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2038
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1765
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1171
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1082
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1026
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1003
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 347
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 934
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 747
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1075
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 603
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 921
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





TK, jak wynika z moich informacji ocenia wyłącznie zgodność z Konstytucją. Wbrew pozorom to nie to samo co rozstrzygnięcie o legalności.

Artykuł pięknie ilustrujący "poziom" tzw dziennikarstwa obywatelskiego. Dużo emo, mało konkretów i szczypta demagogi, oto przepis na tę zupę-nic. Zdecydowanie odrzucam.

Dziękuję za gruntowne przeanalizowanie artykułu, choć negatywne.

  Szymon K.  (www),  21/12/2009

Reklamy niekoniecznie muszą niszczyć i zatrzymywać nasze prawa, jednak jeżeli są przesadą to ewentualnie można zakończyć podobne spory na drogach" obywatelskich".
Ujęta przez pana "elita prawna" jest niewiele winna , bo o podobnych decyzjach ( ustawach,regulacji praw) decyduje sejm. Poza tym w sejmie rzadko, który "polityk" posiada wykształcenie prawnicze.

Jeśli ktoś zasłania nam okno bez naszej zgody, to albo czyni to przy akceptacji prawa albo nie.
Pytanie - czy sprawa nie powinna być najpierw zbadana, czy jest to akceptowalne przez prawo, czy nie. Jeśli byłyby trudności z oceną, to nim pierwszy bilbord okrył domostwo, powinien wypowiedzieć się jakiś trybunał w tej sprawie.

  Szymon K.  (www),  21/12/2009

Mogę jedynie stwierdzić swoim skromnym zdaniem , że pańskie poglądy są nieco konserwatywne. Ale w porządku , każdy ma prawo , czy to w wolnej Polsce , czy też we własnych myślach i ideach ;)

A co na opisaną sytuację mają do napisania osoby o poglądach niekonserwatywnych?

  Szymon K.  (www),  21/12/2009

Uważam , że reklamy czy bilbordy nie ograniczają w sensie stricte naszej wolności obywatelskiej. Faktem jest to , że dochodzi do nieprzyjemności gdy "ktoś zasłoni nam okno" , mówiąc potocznie "to już przegięcie" . Ale za to prawda wygląda tak , że rzadko kiedy dochodzi do tak skrajnych sytuacji aby lokatorzy wytaczali sprawę w sądzie. Kończy się to najczęściej na karze grzywny dla wykonawców , lub ...  wyświetl więcej

Pewnie nie widziałeś paru interwencyjnych programów w tele - tam właśnie omawiano te szczególne przypadki, kiedy mieszkaniec protestował, że mu zastawiono okno, nikt nie reagował na jego protesty, a kiedy wycinał otwór w bilbordzie, to podawano go do sądu. I tego dotyczy sprawa, nie zaś sytuacji, kiedy mieszkańcowi nie przeszkadza zasłona albo do tego ma udział w kasie.

  Szymon K.  (www),  21/12/2009

Tak , ale myślę że to skrajne a na dodatek rzadkie sytuacje. Oporni mieszkańcy istnieją , ale także wykonawcy nie są niczego sobie. sama regulacja przepisów byłaby potrzebna w wielu podobnych kwestiach gdzie jednym coś pasuje , drugim nie za bardzo.
Poza tym gratyfikacje za "zasłonięte okno" to całkiem prawdziwa sprawa.

Przecież prawo jest właśnie potrzebne, kiedy dochodzi do konfliktu. W każdym innym przypadku prawo nie jest konieczne. Jeśli legalne było niewolnictwo, a potem je zdelegalizowano, to przecież nie dlatego, że wszystkim to przeszkadzało - większości ludziom ongiś wydawało się, że n. to całkiem naturalne zjawisko.
Gdyby nikt nie protestował p. owym reklamom, to pewnie byłoby ich coraz więcej. A okazuje się, że mają być likwidowane z okien mieszkań.

  Szymon K.  (www),  21/12/2009

Prawo jest potrzebne nawet wtedy kiedy nie widać jego działania i regulowania pewnych zasad. Nie chcę się z panem spierać o problem , który nie dotyka nas obu bezpośrednio. Jeżeli pojawi się panu takowy problem , proszę z powodzeniem pisać.

P.S
Niewolnictwo nie zostało zniesione , bo ktoś tak chciał , to wynik wieloletnich praw i dojrzenia ludzkości do podobnej decyzji.
Pozdrawiam :)

Nie napisałem, że prawo nie jest potrzebne. Napisałem, że nie jest konieczne. Np. jeśli nie interesują nas podróże dalekie, to dla nas prawo paszportowe jest zbędne. Podobnie - nie jest większości konieczne prawo ochrony okien, ponieważ większości to nie dotyczy. My po prostu patrzymy na zmagania innych, jak oni walczą a my im kibicujemy. To samo z Niemką Trawny, która sądzi się o majątek na Mazur ...  wyświetl więcej

  Szymon K.  (www),  21/12/2009

Owszem prawo nie jest konieczne, jednak dokładne i dosłowne używanie poszczególnych słów staje się kluczowe, nie tylko w sprawach prawnych ale także praktycznych.Mam nadzieję, że 'prawo ochrony okien' nigdy nie powstanie,bo nadmiar wszelkich niepotrzebnych paragrafów jest odzwierciedleniem naszego stanu obecnego w polskim prawie.

Też mam tę nadzieję, ale z informacji prasowych wynika, że właśnie powstało - wprowadzono zakaz zasłaniania reklamami okien mieszkalnych.
A jeśli ktoś czytał mnogość praw np. w rozmaitych stanach USA, to wie, ile oni tam mają regulacji... nawet jest coś o łosiach na Alasce...

  Szymon K.  (www),  21/12/2009

nie rozmieniajmy się na drobne p. Mirosławie ;)

Mało merytoryczne wylewanie żółci. Nie przestaje mnie zadziwiać niesamowita umiejętność ludzi do narzekania, nawet na zmiany na lepsze w ich własnym mniemaniu.
Z tego co wiem, tylko jedna osoba poszła do sądu odnośnie tej sprawy i orzeczenie jeszcze nie zapadło. Nie można więc narzekać na prawo, a na niezaradność ludzi, którzy siedzą i biadolą, a nic nie robią. Dokładnie to miałem na myśli ...  wyświetl więcej

1. Już więcej merytoryki tam się nie zmieściło...
2. Ludzie narzekają, ale zwykle w uzasadnionych przypadkach. Nie narzekają, jeśli jest piękna pogoda i bujają się jachtem po niezbyt narowistym jeziorze.
3. Proszę wskazać osobę, która biadoli, że jest zasłonięta i zaproponować jej inne rozwiązanie.
4. Również jestem przeciwnikiem palenia opon, ale przykład z oponami dotyczy os ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska