Login lub e-mail Hasło   

O Bogu raz jeszcze

Dyskusji na temat Boga było już wiele. Jedne bardziej pikantne, inne bardziej jałowe...
Wyświetlenia: 6.166 Zamieszczono 22/12/2009

Były dysputy na temat istnienia lub nieistnienia Stwórcy. Były też i takie mające dowieść słuszności i prawdziwości jakiegoś światopoglądu lub religii. Prawdopodobnie żadna z owych dyskusji nie przekonała nikogo do niczego nowego, jednak ja sam, przyglądając się im, niemal w każdej z nich odnajdywałem kawałek siebie samego z różnych okresów mojego życia…

    Tak jak większość w tym kraju, urodziłem się i wychowałem w rodzinie typowo katolickiej – przebrnąłem przez wszystkie standardowe sakramenty, a co niedziela uczestniczyłem we mszy (fakt, że była to bardziej wola rodziców niż moja, to też cecha typowa dla polskiej tradycji katolickiej…). W pewnym momencie życia, mając lat kilkanaście, stałem się ateistą chadzającym do kościoła. Podobnie jak większość moich znajomych. Niby wierzyliśmy w istnienie Boga, ale nie miało to absolutnie żadnego oddźwięku w naszym życiu. Jeszcze przed dwudziestym rokiem życia zupełnie przestałem chodzić do kościoła, gdyż obserwując to, co dzieje się na świecie, to, co dzieje się w moim życiu, wydawało mi się sprzeczne z naturą Boga, o jakim słyszałem. Stwierdziłem, że Bóg nie istnieje. I nie było to bynajmniej puste stwierdzenie wysunięte przed samym sobą tylko z powodu wygodnictwa. Ja naprawdę byłem przekonany, że Boga nie ma, że jest wymysłem ludzkim, że to nie Bóg stworzył człowieka, ale człowiek Boga… Pewnego razu znalazłem się na domowym spotkaniu biblijnych chrześcijan. Wymyślili taką grę – ja miałem podać argumenty przeciw istnieniu Boga, oni, rzecz jasna – za jego istnieniem. Nie pamiętam ich argumentów, pamiętam tylko jak powiedziałem im, że są słabymi ludźmi, którzy sami nie mogą poradzić sobie z ciężarem, jaki niesie życie, i dlatego wszystko zrzucili na wyimaginowaną istotę, która ma im niby pomagać. Nie mogąc w żaden racjonalny sposób ,,doświadczyć” Boga, zmierzyć Go, zbadać, udowodnić, żyłem w przekonaniu, że Go nie ma. Nie można było ze mną zbytnio podyskutować – Jezus był dla mnie starożytnym mitem, a nauka w coraz wyraźniejszy sposób przeczy istnieniu Stwórcy. Słowem – cała wiara i wszystko z nią związane – to nic innego jak działanie ludzkiej podświadomości (wszak możliwości ludzkiego mózgu są ogromne i żadnym wyzwaniem dla niego jest stworzenie pewnych obrazów, które człowiek bierze potem za rzeczywistość…)

    Nie będę się rozpisywał w szczegółach, jak do tego doszło, ale przyszedł taki dzień w moim życiu, w którym po raz pierwszy w życiu szczerze zwróciłem się do Boga. Tak, tak, do tego Boga, w którego istnienie nie wierzyłem. Jakież wyzwanie Mu rzuciłem: ,,Jezu, JEŻELI ISTNIEJESZ, to spraw, żeby moje życie się odmieniło”. Powiedziałem to w dość szczególnym momencie mojego życia. Miałem 22 lata, nie umiałem zerwać z imprezowym trybem życia, nawet nie bardzo chciałem. Po kilku nieudanych próbach zerwania z papierosami, alkoholem i narkotykami było mi wszystko jedno. W tych kilku zdaniach, które wypowiedziałem podczas tej pamiętnej modlitwy, gdzieś wbrew sobie i własnym przekonaniom, na chwilkę dopuściłem taką możliwość, że Bóg może istnieje. To wystarczyło. Powiem tylko, że od następnego dnia zniknął wszelki głód nikotynowy, a na kieliszek patrzyłem, jakbym go pierwszy raz w życiu widział. Był to szok nie tylko dla mnie, ale też dla całego mojego środowiska. I tak zaczęła się moja przygoda z chrześcijaństwem…

    Chcę Ci powiedzieć, że rozumiem Cię, jeśli na podstawie naukowych argumentów stwierdziłeś, że Boga nie ma. Myślałem dokładnie tak samo. Teraz dopiero rozumiem, że rzeczywistość naukowa i duchowa, to dwie odrębne płaszczyzny. Badać Boga nauką, to jak mierzyć ciśnienie termometrem. Nie można naukowo wykluczyć ani potwierdzić istnienia Boga, bo nauka nie posiada instrumentów do badania rzeczywistości duchowej. Gdy zrozumiałem ten mechanizm, byłem w szoku – uświadomiłem sobie, że wyznając ateistyczny model świata wprowadziłem się w błąd – chciałem tym symbolicznym termometrem zbadać ciśnienie, a gdy się nie udało, stwierdziłem, że ciśnienie nie istnieje… Nie jesteś w stanie naukowo uzasadnić swojej niewiary, tak samo jak naukowo nie uzasadnisz wiary. Wiara jest swego rodzaju, nazwijmy to ,,zwierciadłem prawdy”. Widzisz siebie ,,bez makijażu”, a widok ten może zszokować. Nie potrafię słowami opisać tego, co niesie ze sobą wiara, to jest indywidualne doświadczenie każdego człowieka…

    Dlaczego według mnie Bóg istnieje? Doświadczyłem namacalnego cudu, jakim było natychmiastowe uwolnienie mnie z nałogów. Kwestia psychiki powiesz? Skoro jedna kilkunastosekundowa modlitwa ma taką ,,psychiczną moc oddziaływania” to współczesna, zaawansowana nauka już dawno poznała by jej mechanizmy i skuteczną terapię serwowano by wszystkim potrzebującym, zamykając tym samym wszystkie ośrodki leczenia uzależnień itp. Podobnych cudów znam więcej, jeszcze bardziej spektakularnych. Jakie jest prawdopodobieństwo, że w jednej mieścinie znajdzie się aż tylu ludzi o tak skonstruowanej psychice, która doprowadzi do samo uleczenia?

    Gdy zacząłem poznawać Biblię, nabierałem coraz większego przekonania, że historia Jezusa ukazana w ewangeliach nie może być zmyślona, gdyż Jezus był wielkim geniuszem w tym co robił, co mówił itd. Tak więc ten, kto by Go wymyślił, musiał by być geniuszem jeszcze większym!

    Biblia okazała się czymś więcej, niż zbiorem starożytnych historyjek, które już dawno straciły swój blask. Słowo Biblii jest żywe i ma moc przemieniać życie ludzkie, o ile nie podchodzimy do niej jak do np. książki kucharskiej.

     Dzięki czytaniu Biblii dowiedziałem się, dlaczego przez kilkanaście lat chodzenia do kościoła i przyjmowania sakramentów nie działo się nic w moim życiu – w Biblii nie ma czyśćca, nie ma kultu Maryi, zmarłych, obrazów, nie ma żadnych mszy ani odpustów, nie ma celibatu i innych rzeczy. Wszystkie te rzeczy, które wymieniłem wyżej, da się uzasadnić tylko za pomocą pokrętnej teologii zakrytej płaszczykiem tzw. Tradycji. Wiara Biblijna jest wiarą w Boga Żywego, natomiast tradycja jest zamienieniem szczerej wiary w rytuały i obrzędy, martwe uczynki, które często prowadzą do ateizmu…

Przerabiałem w swoim życiu tradycyjny katolicyzm, który bardziej jest elementem masowej kultury Polaków, niż wiarą, która ma moc przemiany nas samych, przerabiałem (głęboko wierząc) ateizm, jednak dopiero z obecnej perspektywy widzę, że pierwsza opcja była błędem z racji zakłamań w stosunku do Pisma Świętego, a druga była błędem, bo w moich oczach Biblia była księgą aspirującą do miana naukowej, a jako taka nie ma zbyt wielkiej wartości. Oczywiście na kartach historii można znaleźć przypadki uzasadniania Biblią naukowych teorii, jednak duch Biblii jest zupełnie inny i dotyka zupełnie innych materii…

    Nie widzę sprzeczności pomiędzy nauką a wiarą. Wiara jest naszą osobistą relacją z Bogiem, wsłuchiwaniem się w Jego Słowo i mocą daną nam aby żyć według Jego standardów, nauka natomiast jest ciągłym procesem pozwalającym nam coraz lepiej i dokładniej poznać wszechświat stworzony w jakiś sposób przez Boga, oraz wszelkie prawa nim rządzące…

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 656
14
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1169
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1012
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 724
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1067
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 883
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 742
13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 711
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 831
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 529
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 574
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 910
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 604
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 489
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1004
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Uuuuuuu...Niezłe, podoba mi się treść i styl również. NIe napisałeś o Bogu nic ponad to co już zostało napisane. Jednak czytając, nie czułam się ani trochę zmuszana do tego, by przyjąć Twój światopogląd. Tekst, który zachęca do duchowych przemian, ale do nich nie zmusza.

  ,  22/12/2009

Świetny i niezwykle życiowy tekst. I jestem niezmiernie miło nim zaskoczony, ponieważ po tytule i wstępie spodziewałem się kolejnych prób narzucania innym swojej wiary lub udowadniania, że coś takiego jak Bóg nie istnieje. Toteż tym bardziej gratuluję autorowi życząc Radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku.

Jeszcze tak dobrego artykułu na Eiobie chyba nie czytałem. Próbowałem jakoś uzasadnić swoją opinię, ale zabrakło mi słów, żeby wyrazić moją aprobatę.

  Elba,  22/12/2009

Czytam i myślę, że to wyznanie coś mi przypomina. Też przerabiałam podobną historię...
Inaczej się nie da - aby Boga znależć, trzeba go najpierw zgubić, odejść daleko, spojrzeć z innej perspektywy, by zrozumieć.
Tak, jak z remontem kapitalnym domu, aby go wykonać, trzeba najpierw wszystko wyrzucić. Zrobić miejsce na nowe. I wtedy nikogo nie trzeba przekonywać jak bardzo do nowej wers ...  wyświetl więcej

Artykuł jest ciekawy;] Fajnie ująłeś sprawę;]
aleee... Więc jesteś chrześcijaninem który nie uznaje czyśćca, kultu Maryi itd bo są one wymyślone przez ludzi i jak sam napisałeś prowadzą do ateizmu...
Czyli po prostu nie wierzysz w dogmaty wiary chrześcijańskiej.
Więc do jakiej religii byś się przypisał??

czy przynależność do konkretnej instytucjonalnej religii ma jakieś znaczenie?

  w84u6  (www),  22/12/2009

"Więc do jakiej religii byś się przypisał??"
Czy to ważne? Przyjął postawę, którą nawet ja zaakceptuję. ;)

@ Balthazar
Dogmaty funkcjonują głownie w religii katolickiej, a chrześcijaństwo, to nie tylko katolicyzm.

  feniks57,  22/12/2009

@Balthazar
Jeżeli wiara pozwoliła wyrwać się Autorowi z nałogów - to bardzo dobrze dla niego. A czy będzie to wiara w Boga tej czy innej religii to już sprawa drugoplanowa i osobista Autora.

To nie są dogmaty wiary chrześcijańskiej tylko katolickiej. Chrześcijaństwo = Biblia, a Tradycja to ludzkie wymysły nie mające nic wspólnego z wiarą biblijną

@Adam Szczepański
A potrafi pan szanowny podać przykład religii bez dogmatów, czy znów ubiera swoje przekonania w szatki faktów?

Sorry, tam powinienem napisać zamiast chrześcijańskiej=katolickiej;]
@Hanka Janukowicz, w84u6
Nie ma znaczenia, po prostu zapytałem.
A poza tym to było pytanie do autora! Nieładnie odpowiadać za kogoś.
@feniks57
"A czy będzie to wiara w Boga tej czy innej religii to już sprawa drugoplanowa i osobista Autora."
wiara w Boga tej czy innej religii.. hmm to jes ...  wyświetl więcej

Racja. Do żadnej. Bo religia to najgorsze zło - fanatyzm, wypaczenia, obrzędowość, instrument wywierania presji i zdobywania władzy - wszystko to pokazała historia...

"Wiara jest naszą osobistą relacją z Bogiem, wsłuchiwaniem się w Jego Słowo i mocą daną nam aby żyć według Jego standardów,"
Oto proste i prawdziwe kredo i do tego poparte osobistym doświadczeniem
Z całego serca gratuluję postawy życiowej .
Pozdrawiam w Miłości mojego serca do Twego
Hania

Gratuluje artykułu nowemu pisarzowi na eiobie. Tekst krótki i zwięzły, ale jak wymowny! Tylko tak dalej! Pierwszy raz daję komuś punkty!

  Piotr K.,  22/12/2009

Świetny artykuł;-) Ja mogę napisać jak to było u mnie.. też wychowywałem się w katolickiej rodzinie i tak jak napisałeś chodziłem do kościoła najpierw dlatego, że po prostu wszyscy chodzili później po to żeby rodzice się nie gniewali a teraz nie chodzę wcale. Też odnalazłem swojego Boga i co do jego istnienia niema żadnych wątpliwości i dlatego też wiem, że nie potrzebuje wcale kościoła, księży, m ...  wyświetl więcej

  sci,  22/12/2009

Artykuł dobrze napisany, więc oczywiście masz mój głos, aczkolwiek myślę, że bez znaczenia do którego Boga byś się wtedy zwrócił, po prostu była to chwila w której chciałeś coś zmienić za wszelką cenę i dzięki temu Ci się to udało. Człowiek to naprawdę wbrew pozorom skomplikowana istota.

Piszesz "powiedziałem im, że są słabymi ludźmi, którzy sami nie mogą poradzić sobie z ciężarem, jaki ni

...  wyświetl więcej

<Nie widzę sprzeczności pomiędzy nauką a wiarą. Wiara jest naszą osobistą relacją z Bogiem, wsłuchiwaniem się w Jego Słowo i mocą daną nam aby żyć według Jego standardów, nauka natomiast jest ciągłym procesem pozwalającym nam coraz lepiej i dokładniej poznać wszechświat stworzony w jakiś sposób przez Boga, oraz wszelkie prawa nim rządzące…>
Świetnie ujęte i podpisuję się pod tymi słowami. Dziękuję.

  Szymon K.  (www),  22/12/2009

Chciałbym nadmienić , że wiara jest zależna od nauki , i nauka od wiary. Ta relacja jest szczególnie dostrzegana , kiedy "na siłę" chcemy znaleźć Boga w encyklopediach , kiedy możemy go spotkać we wszystkich otaczających ludziach

@Wojtek Osa
W którym miejscu, wg. ciebie, nauka zależna jest od wiary? Jakiś przykład poproszę.
Wiara w oczywisty sposób zależna jest od nauki, każdy z nas osobiście może obserwować proces w którym WIEDZA wypiera WIARĘ na coraz dalszy margines.

  Szymon K.  (www),  22/12/2009

Czy udowodnienie istnienia Boga jest możliwe poprzez wiarę ? Nie wydaje mi się. Wszystko opiera się na symbolach , (jeżeli tylko ODPOWIEDNIO je interpretujemy).Natomiast nauka(dokładniej gałęzie filozofii) daje wytłumaczenie, niekoniecznie jednoznaczne , ale faktu nie zmienia że nauka zajmuje dane stanowisko co do wiary i przykładowo istnienia Boga, jego genezy etc.

  Szymon K.  (www),  22/12/2009

Na domiar złego, proces wypierania wiary przez wiedzę jest zależny od poglądów. A poglądy muszą się rodzić dzięki nauce a przynajmniej za jej minimalną pomocą.

W dalszym ciągu nie wskazałeś w którym miejscu nauka ZALEŻNA jest od wiary.

  Szymon K.  (www),  22/12/2009

Proszę wybaczyć , zbyt daleko idące spostrzeżenia , ale uważam że wyparcie wiary poprzez wiedzę i sam fakt, że istnieje wspólna relacja między wiarą a nauką( przykładowo o dowodzeniu istnienia Boga) jest wystarczającym dowodem że obie dziedziny są współzależne. Polecam temat teorii ewolucji i konfrontacji jej z wiarą. Pozdrawiam

Zauważ, kolego sympatyczny, że nauka nie zajmuje stanowiska w sprawie istnienia bogów, poza filozofią która jest bardziej sztuką niż nauką (nieweryfikowalne wyniki).
Wiara/religia zaś nie może ignorować odkryć nauki, nie narażając się na śmieszność. Tak więc relacja pomiędzy nimi kształtuje się tak jak opisałem to ja, nie wg. twojej teorii.
Uciekasz w mętne dywagacje, unikając konkretnych odpowiedzi na konkretne pytania, uważam to za niepoważne z twojej strony.

  Szymon K.  (www),  22/12/2009

"Nauka nie zajmuje stanowiska w sprawie istnienia bogów" z tym jestem w stanie się zgodzić. Jednak jestem przekonany że nasze poglądy nie rodzą się wyłącznie z wiary lub nauki o samej wierze. Są one bez wątpienia wynikiem procesów, które kształtują pewnego rodzaju "dojrzałość duchową".
Rzecz jasna oboje mamy nieco racji.

I znów prezentujesz swoje niczym nie poparte przemyślenia, niczym prawdy objawione. Fakty poproszę, nie mętne rozważania.

"Rzecz jasna oboje mamy nieco racji." Może, z tym że ja "swoją rację" czymś jednak podpieram, ty zaś o swojej wyłącznie mówisz. Uważasz że słowo, powtórzone dostatecznie wielką liczbę razy, stanie się ciałem?

  Szymon K.  (www),  22/12/2009

Na to czekałem. Nasza wiara w naukę powinna być intelektualna – i nic poza tym. Wszelkie dociekanie naukowe , czy bóg jest czy go nie ma , to mrzonka.
"Nauka w historii częstokroć pomyliła się w wielu kwestiach, takich jak kształt Ziemi, lot sterowany, szczepionki, transfuzja krwi, a nawet rozmnażanie się. Bogu nigdy nie udowodniono, że się pomylił."
Chcę także zaznaczyć że ludzka wi ...  wyświetl więcej

"Nauka w historii częstokroć pomyliła się w wielu kwestiach, takich jak kształt Ziemi, lot sterowany, szczepionki, transfuzja krwi, a nawet rozmnażanie się."
Bzdura, mylili się wyłącznie ludzie zbyt głupi/leniwi/przywiązani do swych poglądów, aby sprawdzić empirycznie. Nauka jako taka nie pomyliła się nigdy.

"Bogu nigdy nie udowodniono, że się pomylił" Jak dotychczas to jego zwolenn

...  wyświetl więcej

Widzę że imiona i nazwiska zmieniasz, jak nie przymierzając, rękawiczki. Bardzo podnosi to twoją wiarygodność wojtku/arku/hudefaku.

  Szymon K.  (www),  22/12/2009

Chcę zwrócić uwagę, że bierze pan zbytnio do siebie, mojego zagrania. Gdyby mógł pan zauważyć, są one skierowane nie tyle temu , aby powiedzieć o temacie artykułu- to już skończona dyskusja. Proszę wykazać dojrzałość i swoje przemyślenie n.t moich zmian pseudonimów schować w buty, grzecznie mówiąc.

P.S zmieniam bo lubię , jak coś to administrator stron czycha ;)

  Szymon K.  (www),  22/12/2009

Dobrze że dzisiejsza młodzież potrafi pokazać pewną dojrzałość, bardziej podoba mi się "chudefak" ;)

Jak widać ja wolę przez "h". Tak jest bardziej koszernie, zapytaj prof. Miodka.

  sci,  22/12/2009

Chciałbym tylko dodać, że nie udowodniono również, że mylił się koń na odrzutowych wrotkach i latający pudding w kształcie drzewa.

"latający pudding w kształcie drzewa."
Jakaś mało znana inkarnacja FSM?

  Szymon K.  (www),  22/12/2009

Cóż ... myślenie pozostawiam Panu, najwyraźniej każdy z nas ma prawo się mylić, lub nie byc pewnym swoich słów. Mam nadzieję , że spotka pan więcej podobnych do mnie 17-latków .Serdecznie pozdrawiam :)

<"Nuże, ma duszo - powiedziałem sobie - nie myśl już o Mądrości, szukaj wsparcia w Wiedzy.">
Czy wiedza oznacza mądrość?

Cóż - wiara nie oznacza ni wiedzy ni mądrości.

Cóż - tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono
Czym wobec tego jest wiedza?

Dlaczego zakładasz że wiedza==wiedza o sobie?
I jak ma sie twoje oświadczenie do mojej poprzedniej wypowiedzi, bo związek ten pozostaje dla mnie tajemnicą?

Napisałam "wiedza" i "mądrość", ani słowa o "wierze", a Ty z góry "wiarę" zdyskredytowałeś. Na wszelki wypadek?

Zakładam, że wiedza to również wiedza o sobie.
I pytam po prostu, czym jest wiedza, a czym mądrość? Tak globalnie, przez stulecia.

Zdyskredytowałem wiarę, ponieważ nie ma ona żadnych wartości poznawczych, jest nieweryfikowalna. Skoro nie ma wartości poznawczych to z pewnością nie powiększy ni wiedzy ni mądrości, jakkolwiek by je definiować.

Moje "robocze definicje", którymi posługuję się w życiu codziennym:
-wiedza- suma doświadczeń własnych i cudzych, zweryfikowana.
-mądrość- potoczne określenie wiedzy

...  wyświetl więcej

OK. Dzięki.
A dasz namiar na .... gen. Globalnego?

general.globalny@usmarinecorps.mil

Danke, danke, danke, danke, danke....

Wiara niesie ze sobą więcej mądrości i doświadczenia, niż mogło by się wydawać. Własna, nabyta mądrość tzw. ,,życiowa" jest niczym w porównaniu z tym, co niesie ze sobą prawdziwa wiara... Niestety nie ma sensu nasza dyskusja. Z całym szacunkiem dla Pańskiego stanowiska i światopoglądu - jako osoba niewierząca nie jest Pan w stanie zobaczyć pewnych rzeczy, dlatego ,,dyskredytuje" Pan wiarę za brak czegoś, czego po prostu nie widać przez zamknięte drzwi...

Gratuluję świetnego artykułu, który prezentuje Pańskie stanowisko, jednak nie narzuca go. Świetnie wpasowuje się w treść cytatu "Wiara może być piękna, jeżeli nie wynika z przymusu".

  Ivi,  22/12/2009

świetny artykuł
gratulacje

Tak," nie ma sprzeczności między nauką a wiarą." Bardzo dobry artykuł. So? Gratulacje.

Ktoś powiedział:"wierz abyś zrozumiał,jak zrozumiesz to przestaniesz wieżyc A dyskusja czy on jest ,czy go nie ma ,to rozmowa prosięcia z gęsią,.ges swoje , a prosie swoje.Artykulik lekko czyta,ale sugestie autora,ze z nałogu go wyliczyła wiara,jest bardzo dyskusyjna

To nie jest sugestia. Artykuł pisałem opierając się tylko i wyłącznie NA FAKTACH. Było dokładnie tak, jak napisałem, potwierdzić mogą to liczni ludzie, w wielu przypadkach ateiści. Pisząc takie komentarze (oczywiście szanuję i nie krytykuję Twojego patrzenia na sprawę...) wypełniacie to, o czym pisze w Ewangeliach o ludziach, którzy niezależnie od wszystkiego, nie uwierzyli...

pozdrawiam...

Gratuluję prostego i trafnego ujęcia tematu.

"Badać Boga nauką, to jak mierzyć ciśnienie termometrem." - doskonałe zdanie.

Dziękuję.

  Człowiek  (www),  19/01/2010

leczymy wszystkie choroby psychiczne, choroby bezmyślnego wierzenia i związanej z tym halucynacji widzenia boga, nikt nie podejmuje się leczyć. Autor wymaga szybkiej diagnozy.

Na jakiej podstawie uważasz moją wiarę za bezmyślną? Znasz mnie ? Znasz moje ,,rozumne" argumenty przemawiające za wiarą? Stwierdzenia tego pokroju szybko demaskują ludzi, którzy odrzucają ideę Boga nie bardzo nawet wgłębiając się w temat... Czasami łatwiej jest odrzucić Boga używając pseudonaukowych argumentów, bo drążenie tematu mogłoby znacznie skomplikować sprawę...

Dziękuję! :)

  nemed,  01/02/2010

Religia... RE - powrót, LIGIA - raj czyli powrót do raju... a ja nie chce znać takiego RAJU z którego nas wypędzono i być może historia się powtórzy. A jeżeli mam prowadzić życie według przykazań by w pewnym stopniu przypodobać się Bogu, żeby być w "niebie" to ja nie chcę znać takiego Boga. Zbyt głęboki temat by o tym pisać w jakimś wątku tutaj.

A-kto-Cię-wypędził-z-raju!?Hehe!

Te przykazania nie są po to, żeby człowieka ograniczać i dzięki ich wypełnianiu ,,podlizać" się Bogu. Przykazania są po to, żeby człowieka chronić. Przed jego chciwością, nienawiścią, żądzą, pychą itd. itp. etc. Jeśli nie chcesz znać Boga, to kiedyś może się zdarzyć, że On powie ,,nie znam Cię"...

pozdrawiam i życzę pogodzenia z Bogiem :)

  Dawid K.,  07/04/2010

"Największym sukcesem DIABŁA było przekonanie ludzi o jego nieistnieniu" - Zgadza się!
Podobna szatańska propaganda stosowana jest od dawna przez japońską wytwórnię filmową Toho... przez całe dziesięciolecia zwodziła ona ludzi przekonując ich, iż GODZILLA to jedynie fikcyjny gigantyczny potwór... Podczas gdy my cieszymy się życiem i bawimy się beztrosko, ona rośnie w siłę. Wszyscy zapłacimy ...  wyświetl więcej

  stan1610,  13/10/2010

Fajnie opisałeś dylematy, które przeżywają tysiące ludzi. Chwile zwątpienia, poszukiwanie prawdy, jedno zdarzenie, zmieniające wszystko. Nie będę wymieniał ostatnich odkryć naukowych, ale dla mnie to ateizm i ewolucja to wiara, oszustwo wspierane machiną propagandową,przymusem nauki w szkołach itd. Zachęcam do studiowania Biblii, zwróć uwagę na drugie przykazanie dekalogu, a wiele Ci powie o kultach o, których wspominasz. Pozdrawiam i gratuluję odrodzenia.

Musiales byc wybranym przez Boga skoro sie raz pomodliles i wszystko minęlo. A co z milionami pomordowanych ? .Myslisz, ze oni się nie modlili , ze nie błagali?,ze nie wierzyli? .,a i tak nic to nie pomoglo.Udalo Ci sie zerwac z nalogiem i to ma byc dowodem? Skoro Bog jest taki milosciwy i milosierny, to dlaczego pozwala na tyle podlosci na swiecie?.

Problem ze mną jest taki, że obecnie jestem już po drugiej stronie ,,barykady", ale wcześniejszych artykułów nie usuwam, żeby nie było, że odcinam się od przeszłości.

Każdy z nas i wszyscy razem jesteście formą tego samego Boga,
To samo dotyczy wszystkich istot materii żywej i nieożywionej wszechświata, oraz czasu i przestrzeni..
Wiara w dosłowną interpretacje Biblii Starego Testamentu wprowadza ludzi w błąd o istocie Boga.
Bóg nie jest osobowy i wyraża się w abstrakcyjnych pojęciach miłości, pokoju,prawdy, niekrzywdzenia,
Prawdy te ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska