Login lub e-mail Hasło   

Przybieżeli do Carrefouru...

Kto dziś, zaprzątnięty myślami o tym, co kupić pod choinkę czy na stół świąteczny, zwraca uwagę na to, co płynie zewsząd ze sklepowych głośników — na treść kolęd?
Wyświetlenia: 4.443 Zamieszczono 22/12/2009

Jesteśmy na finiszu przedświątecznej gorączki zakupów. Przez megasklepy przewalają się tłumy w poszukiwaniu prezentów dla najbliższych. Od Carrefouru, przez Tesco, po Real i wszystkie inne z głośników zewsząd słychać znane melodie pięknych polskich kolęd: Bóg się rodzi, Przybieżeli do Betlejem, Cicha noc, Gdy się Chrystus rodzi i na świat przychodzi. Handlowcy prześcigają się w tworzeniu tej swoiście świątecznej atmosfery, którą najchętniej zaczęliby tuż po święcie zmarłych. Jest tylko jedno ale... Kto dziś, zaprzątnięty myślami o tym, co kupić pod choinkę czy na stół świąteczny, zwraca uwagę na to, co płynie z głośników — na treść kolęd?

Do tego szumu przyłączają się jeszcze radio i telewizja, prezentujące w tym samym czasie nagrania artystów na co dzień może mało religijnych, ale za to w grudniu bardzo — przynajmniej sądząc z... kolędowego repertuaru.

W tym sklepowo-medialnym hałasie nie tylko gubi się niezwykle istotna treść kolęd, ale wręcz nam powszednieje. Mam wrażenie, że przeciętny Polak, wysłuchawszy w grudniu po raz tysięczny, że Bóg się rodzi, nie pomyśli: po co?, ale: no i co z tego?

Żeby jednak choć nieco ocalić od spowszednienia treść kolęd, zwrócę uwagę na niezwykle istotną, moim zdaniem, treść tylko jednej z nich — właśnie tej: Bóg się rodzi, moc truchleje.  Po to, byśmy — gdy ją usłyszymy lub sami zaśpiewamy — mogli zastanowić się, co jej autor chciał nam przekazać.

Przypomnijmy ją sobie: Bóg się rodzi moc truchleje / Pan niebiosów obnażony / Ogień krzepnie blask ciemnieje / Ma granice nieskończony / Wzgardzony okryty chwałą / Śmiertelny król nad wiekami / A słowo ciałem się stało / I mieszkało między nami // Cóż masz niebo nad Ziemiany / Bóg porzucił szczęście swoje / Wszedł między lud ukochany / Dzieląc z nim trudy i znoje / Niemało cierpiał niemało, / Żeśmy byli winni sami / A słowo ...// W nędznej szopie urodzony / Żłób mu za kolebkę dano / Cóż jest, czym był otoczony / Bydło pasterze i siano / Ubodzy, was to spotkało / Witać Go przed bogaczami / A słowo...// Podnieś rękę Boże dziecię / Błogosław ojczyznę miłą / W dobrych radach w dobrym bycie / Wspieraj jej siłę swą siłą / Dom nasz i majętność całą / I wszystkie wioski z miastami / A słowo...//.

Co to znaczy, że jakaś moc drżała ze strachu, gdy rodził się Chrystus? Widocznie ktoś miał powód, by się bać tego wydarzenia. Ktoś, kto wiedział, że Ten, który się narodzi, zagrozi jego potędze, a może nawet położy kres jego panowaniu. Najprościej można byłoby wskazać na króla Heroda — gdy dowiedział się, że według proroctw właśnie narodził się nowy król żydowski, kazał wymordować w Betlejem wszystkich niedawno narodzonych chłopców. Ale można też sięgnąć głębiej i wskazać na szatana i jego demony od wieków walczące z Bogiem i Jego ludem. Apostoł Paweł pisze o nich, że „bój toczymy nie z krwią i z ciałem [czyli ludźmi — red.], lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich” [1]. Szatan tak bardzo bał się pojawienia na świecie Chrystusa, że nie tylko postanowił doprowadzić do zabicia Go tuż po narodzeniu, ale próbował nawet wcześniej tym narodzinom zapobiec. Wiedząc, że Zbawiciel miał przyjść na świat w narodzie izraelskim, podejmował próby zniszczenia całego narodu, by nie mógł się z niego narodzić Ten, który miał go pozbawić panowania na ziemi. W czasach Mojżesza i pobytu Izraelitów w Egipcie faraon również nakazał zabijanie wszystkich nowo narodzonych chłopców żydowskich. W czasach perskich, po niewoli babilońskiej narodu żydowskiego, na skutek pałacowych intryg doszło do wydania dekretu nakazującego zabicie wszystkich Żydów w całym imperium. Tak, szatan miał powód, by się bać narodzenia tego dziecka. Wiedział, że według proroctwa Izajasza, „władza spocznie na jego ramieniu i nazwą go: Cudowny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec Odwieczny i Książę Pokoju” [2].

Dalsza część kolędy zwraca naszą uwagę na istotę planu zbawienia, na zwycięstwo nad złem przez samouniżenie się Boga. Jeśli bowiem zło ma swój początek w samowywyższeniu się stworzenia, które chciało zrównać się ze Stwórcą [3], to kres złu mogło położyć jedynie odwrotne działanie Boga. Bóg dokonał tego poprzez swojego Syna, o którym napisano, że „chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej” [4]. Dlatego w kolędzie mówi się o Panu niebiosów, Nieskończonym, Królu nad wiekami, który jednak porzucił szczęście niebiańskiego bytowania, chwałę, która Go okrywała, i wraz z przyjęciem ciała nadał swej boskości granice — stał się śmiertelny, a tym samym narażony na trudy i znoje, a także wzgardę, czyli odrzucenie przez tych, których przyszedł ratować. O tym właśnie czytamy w Ewangelii Jana — że „do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli” [5]. Tam też czytamy, że Słowo, które było na początku u Boga i które było Bogiem, „ciałem się stało i zamieszkało wśród nas i ujrzeliśmy chwałę jego, jaką ma jedyny Syn od Ojca” [6]. Bóg zdecydował się posłać swego Syna między lud ukochany, gdyż „tak umiłował świat, że syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” [7].

Dalej kolęda mówi, że Jezus cierpiał niemało, choć to my sami byliśmy winni. Autor słów niemal cytuje tu Izajasza, który zapowiadał, że Mesjasz „nasze cierpienia wziął na siebie” i został „zraniony (...) za występki nasze, starty za winy nasze”. Jednak miało się to stać „dla naszego zbawienia” [8].

Pamiętajmy o tym, gdy ponownie usłyszymy lub będziemy śpiewać tę kolędę.

Andrzej Siciński

 

[1] Ef 6,12. [2] Iz 9,5. [3] To właśnie uczynił Lucyfer, który mówił: „Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże (...) zrównam się z Najwyższym” — Iz 14,13-14. [4] Flp 2,6-8. [5] J 1,11. [6] J 1,1.14. [7] J 3,16. [8] Iz 53,4-5.

Podobne artykuły


19
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1298
17
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1479
7
komentarze: 74 | wyświetlenia: 598
10
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1617
18
komentarze: 17 | wyświetlenia: 5005
28
komentarze: 29 | wyświetlenia: 17956
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 10748
7
komentarze: 1 | wyświetlenia: 24022
22
komentarze: 13 | wyświetlenia: 3611
17
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1964
48
komentarze: 21 | wyświetlenia: 43333
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 3368
26
komentarze: 15 | wyświetlenia: 4288
26
komentarze: 23 | wyświetlenia: 3824
 
Autor
Artykuł



Możnaby tylko dodać, że tekst tej kolendy pochodzi z końca XVIII wieku, a autorem słów jest Franciszek Karpiński, poeta.
Jak zwykle bardzo dobry tekst Panie Andrzeju, często w tym świątecznym zamieszaniu zapominamy o najważnieszym.

  Gamka  (www),  22/12/2009

Bardzo dobry artykuł ...jak zwykle Panie Andrzeju :)
Z serdecznymi życzeniami cudownych Świąt Bożego Narodzenia Gamka

To naprawdę świetna analiza tekstu, nigdy wcześniej nie widziałam tak głębokiego biblijnego "umocowania" tej kolędy. I jest to dla mnie budujące, że zawsze byli ludzie, tak jak twórca tej pieśni, rozumiejący te sprawy w tak piękny, prosty sposób.

  Ivi,  22/12/2009

będziemy starać się pamiętać:D

Zazdroszczę Panu talentu do pisania :) O i dodatkowo widzę, że lubi Pan koszykówkę :) Też uwielbiam ten sport.
Pozdrawiam.

Dziękuję Łukaszu za dobre słowo. Nie święci garnki lepią. Pisz i ucz się od innych, a umiejętności przyjdą. Jeśli byłbyś z Warszawy, to moglibyśmy wiosną pograć na Agrykoli:-) Od wiosny do jesieni grywam tam co najmniej dwa razy w tygodniu.

Dodałem punkty.,pozdrawiam

Bez komentarza .Nie trzeba.Felieton sam się wyróżnia, natomiast Autor jak mysz pod miotłą.

Dzięki. W tej chwili skończyłem pracę nad styczniowym numerem "Znaków Czasu". Ten felieton napisałem jakiś czas temu. Wrzuciłem go tu, żebyście o mnie nie zapomnieli:-) i tak dla chwilowego relaksu. Jutro, a właściwie dziś, coś poczytam na Eiobie i pokomentuję - wyjdę spod miotły:-)))

Tu dwa razy wpisałem to samo, ups... chyba muszę już iść spać

  Menoff,  23/12/2009

Niestety, jestem z Krakowa :) Ale dzięki za zaproszenie. Polecam jednak odwiedzić w Krakowie turniej "Juliada" organizowany w lecie. Jest z kim pograć, bo ostatnio w turnieju dorosłych było 47 drużyn, dodatkowo bardzo ciekawe nagrody.

  andrzejs,  24/12/2009

Fajna analiza tekstu kolędy.
Ale ja na moment o czym innym: cieszę się, że zwróciłeś Andrzeju uwagę na naszych artystów. To ludzie wyjątkowo mało religijni, a wyjątkowo "świąteczni", szczególnie w śpiewaniu kolęd. Każdy "szanujący się" artysta - piosenkarz, ma w swoim repertuarze kolędy. No cóż, czego sie nie robi dla fanów.

Zwróciłem na to uwagę publikując notkę: Świecka kolęda ''wporzonarodzeniowa"...

Re: andrzejS
Świetny komentarz.

Nic dodac, nic ując. Od siebie dodam, że nikt tak tej kolędy nie śpiewa jak górale. Wielokrotnie, będąc pacholęciem chodziłem na Pasterkę. Z czasem chodziłem tylko dla usłyszenia tej jednej kolędy w ich wykonaniu. Jak oni ryknęli " Bóg się rodzi " ! No, to trzeba kiedyś usłyszec...
Natomias moją ulubioną kolędą jest, chyba nieco już zapomniana, kolęda Teofila Lenartowicza: " Mizerna, cicha ...  wyświetl więcej

Generalnie to święto od swojego początku miało być tylko akcją promocyjną wiary chrześcijańskiej. Najpierw w IV wieku miało promować Kościół, żeby poganie przeszli na chrześcijaństwo, a teraz jest akcja promocyjna w supermarketach. Ja osobiście wolałbym na święta wyjeżdżać na jakieś odludzie i nie świętować, bo po co? Jezus i tak urodził się w czerwcu, a nie grudniu. To całe robienie wszystkiego na pokaz, typowe dla katolickich polaków. Większość z nas świętuje, bo im tradycja każe.

Prawda artykuł ma rację. Co więcej dodać.

Wszystko fajnie, ale jestem zszokowana, że nadal nikt nie zwrócił uwagi na błędny zapis w kolędzie ^^ Bóg się rodzi, NOC truchleje. On rozprasza ciemność. Żadna moc nie truchleje. Więc autor tego tekstu bulwersując się, że ludzie nie zwracają uwagi na słowa kolędy... sam zapomniał jej słów. Zadziwiające. Co się dzieje ze światem? Pozdrawiam.

Proszę sprawdzić: http://pl.wikisource.org/wiki/(...)uchleje
Errare humanum est
Pozdrawiam

  beo,  24/12/2013

Fajny artykuł. Z mojej strony jedna drobna uwaga: "Cicha noc" to nie polska kolęda. Owszem, znana też w Polsce, ale w oryginale jest tekst niemiecki "Stillle Nacht". Jest to bodajże najbardziej znana na świecie kolęda, z ciekawą historią: http://pl.wikipedia.org/wiki/Cicha_noc

A jednak "moc" nie "noc": https://sjp.pwn.pl/poradnia/ha(...)ntyteza;2369.html



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska