Login lub e-mail Hasło   

5 zł

Dobry zwyczaj - nie pożyczaj!
Wyświetlenia: 10.084 Zamieszczono 11/01/2010
Oto Maciek, a oto Piotrek. Maciek to kolega Piotrka. Chodzą razem do klasy. Piotrek nie jest lubiany przez pozostałą część klasy. Często pożycza pieniądze, nie oddając ich. Uchodzi za chytrego i kombinatora. Nikt nie wierzy w jego krótką pamięć. Co innego z Maćkiem. Prawie wszyscy go lubią. Zawsze chodzi uśmiechnięty i w każdej chwili wie co powiedzieć. Pewnego dnia Maciek z Piotrkiem wybrali się na przerwie do automatu z napojami. Gdy Maciek dokonał już zakupu Piotrek szukając czegoś po kieszeniach powiedział:
- Kurde, chyba nie mam drobnych. Masz rozmienić 10 zł?
- Oj chyba nie mam, ale już patrzę...
Na życzenie Piotrka, Maciek pogrzebał swoimi wątłymi paluszkami w przegródce z drobnymi. Znalazł tylko pięciozłotówkę.
- Wiesz co, mam tylko 5 złotych w całości.
- To pożycz, jutro albo kiedyś Ci oddam. - błyskawicznie zaproponował Piotrek.
Maciek bez wahania położył pieniążek na chłodnej dłoni kolegi. Nie myślał wtedy o tym, czy Piotrek zwróci mu pożyczkę, czy też nie. Dopiero gdy spoglądał na Piotrka dokonującego transakcji za jego pięciozłotówkę, przypomniały mu się te wszystkie krążące pogłoski o Piotrku i pożyczaniu mu pieniędzy. To pewnie tylko plotki - pomyślał - nie ma się czym przejmować, zresztą zobaczymy…
Następnego dnia Maciek był niezwykle ciekawy, czy rzeczywiście nie ma co liczyć na zwrot pieniędzy. Choć nie była to suma zawrotna, chciał sprawdzić uczciwość swojego kolegi. Nie będę się upomniał o dług przez 7 dni - postanowił. Po tym okresie przypomnę mu się i zobaczę jak zareaguje.
Dni mijały szybko. Maciek nie dawał po sobie poznać, że wciąż pamięta. Piotrek też nic nie robił sobie z zaciągniętej pożyczki. Dlatego Maciek powoli zaczynał sobie układać warianty rozmowy z Piotrkiem. Wyprzeć się nie wyprze, co najwyżej uda, że zapomniał. Nie minęło wiele czasu, łatwo będzie mu przypomnieć. Jak zacząć? Zapytam się co z moim 5 zł? O tak! Najlepiej będzie neutralnie. A potem? Hmm… Zapewne wyśmieje to, że się upominam - każdy pożyczający się, tak właśnie robi. Powie coś w stylu: co się tak upominasz, boisz się, że Ci nie oddam? Albo podważy rangę pożyczki stwierdzeniem, że to TYLKO 5 zł. Muszę być twardy i stanowczy.
Powiem wprost: Nie wiem jak dla Ciebie ale dla mnie jedna z najgłupszych sytuacji to ta, w której ktoś upomina się o pożyczone mi pieniądze. Nie za długie to zdanie? - pomyślał Maciek. Piotrek może się w nim pogubić. Ale co tam - pójdę za ciosem i zasugeruję mu, że inni nie pożyczają mu pieniędzy, bo boją się, że im nie odda. Trzeba to tylko ładnie ubrać w słowa. Powiem: Dla mnie to wstyd, gdy ktoś się upomina, bo boję się, że moje przeciąganie spłaty długu uzna za celowe. Boję się, że ktoś pomyśli: on myśli, że zapomnę i chce przywłaszczyć sobie moje pieniądze! Przywłaszczyć? To brzmi za grzecznie… Ukraść! To go poruszy. Gdyby nie pożyczał, nie byłoby tej niezręcznej dla nas obu sytuacji - tak mu powiem. Pomysły, co mu powiedzieć same przychodzą mi do głowy, a więc szybko zapędzę go w kozi róg.
Maciek miał już w głowie opracowaną rozmowę z Piotrkiem. Wiedział, że planowane monologi najczęściej wypadają z głwy, na chwilę przed rozmową. Nie tym razem - obiecywał sobie w duchu. Swojej kwestii uczył się cały wieczór. Ósmy dzień, od pamiętnego spotkania przy automacie miał być dniem słownej bitwy. I nie miała to być wcale bitwa o Pearl Harbor, Midway, ani też o Grunwald. Miała to być zwykła bitwa o 5 złotych. Nie na krew i życie, ale na słowa i honor.
Piotrek stał w grupce i rozmawiał z innymi. Maciek poprosił go na bok. Gdy szli tak chwilę sami w milczeniu, czuł jak zasycha mu w gardle. Nagle Maciek zacisnął mocno pięści i przełamał się, mówiąc:
- Masz to moje 5 złotych? - zaczął niepewnie i cicho.
- Jakie 5 złotych? - odpowiedział ze zdziwioną miną Piotrek.
- No to co Ci pożyczyłem w zeszłym tygodniu przy automacie.
- Aaa to! - krzyknął Piotrek, drapiąc się po głowie i uciekając wzrokiem w dół. - Przecież to tylko głupie 5 złotych, oddam Ci kiedy indziej, ok? Nie masz nic przeciwko?
W Maćku się zagotowało. Nie wiedział jednak co powiedzieć i odpowiedział tylko:
- No spoko, nie ma sprawy.
Maciek czuł się okropnie. Przegrał z samym sobą. Dręczyła go świadomość, że nie wygarnął wszystkiego Piotrkowi. Przecież wiedział, co ma mu powiedzieć. Co ze mnie za imbecyl! - katował się w myślach. Piotrek żył dalej, jakby nigdy nic się nie stało. Oprócz pięciu złotych, zabrał Maćkowi coś więcej. Uszczypnął część jego pewności siebie i przekonania, że pieniędzy i języka w gębie nigdy mu nie zabraknie.

Podobne artykuły


13
komentarze: 20 | wyświetlenia: 2905
37
komentarze: 11 | wyświetlenia: 44739
34
komentarze: 26 | wyświetlenia: 3005
32
komentarze: 74 | wyświetlenia: 3626
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 3454
27
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1901
27
komentarze: 19 | wyświetlenia: 4938
29
komentarze: 21 | wyświetlenia: 2446
25
komentarze: 44 | wyświetlenia: 2437
23
komentarze: 3 | wyświetlenia: 3714
21
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1772
20
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2591
18
komentarze: 29 | wyświetlenia: 17149
18
komentarze: 7 | wyświetlenia: 2217
18
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1293
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ,  11/01/2010

No pięknie, ta historia przypomniała mi o tym, że jest mi kolega winny też 5zł :( .
Niewiele znacząca sumka, ale jeśli będę pamiętał to przy okazji jakiegoś rozliczania się w innej sprawie, niby przypadkiem przypomnę sobie o tym długu i go odliczę ;-))

Mam nadzieję, że osobą wiszącą nie jest nikt z eioby, bo wtedy odrzuci artykuł, z powodu: "Nieodpowiednia treść" ;D

Gdybym chciał podliczyć wszystkie "pożyczone grosze", których nie mam, byłbym dzisiaj miliarderem, więc się nie smuć :)

  Ivi,  11/01/2010

nom to Maciek już wie co zrobić na drugi raz jak Piotrek będzie chciał pożyczyć;)
E tam myślę ze ci z pożyczkami nie odrzuca artykułu tylko będą szybko pieniądze oddawać ;P

Bardzo ładnie to Pani wymyśliła.

Fakt.

Ale "pożyczanie" pisze się bez zaimka zwrotnego.

A dziękuję, poprawiłem :)

  Elba,  12/01/2010

Fajny artykuł! Samo życie. Korzystając z mądrości innych narodów, jak należy radzić sobie w podobnej sytuacji, przytoczę kawał żydowski:
"Wczoraj poprosił mnie Dawidek, żebym pożyczył mu 2 tys. zł. Przypuśćmy, że odpowidziałbym mu: TAK, wtedy on unikałby mnie do końca życia jak najgorszego wroga. A gdybym odpowiedział mu: NIE, wtedy on rzeczywiście byłby moim wrogiem do końca życia. Co tu robić? Wybrałem drogę pśrednią i odpowiedziałem mu: A pocałuj mnie w dupę"

Gorzej jak Dawidek był naprawdę zdesperowany ;D

  Elba,  12/01/2010

Dawidek co najwyżej może być obrażony przez kilka dni, ot i wszystko. Desperacja w tym sensie to nie byłaby już pożyczka, tylko zapłata za pieszczoty.

- Pożycz mi sto złotych.
- Nie mogę, mam tylko trzydzieści.
- To pożycz trzydzieści, siedemdziesiąt będziesz mi winny.

  Ivi,  12/01/2010

hahahhha dobre;)

  malaria,  12/01/2010

czasem nawet nie chodzi o te 5 zł, tylko o to, co się chce powiedzieć. Stając twarzą w twarz z człowiekiem trudno jest mu wygarnąć i znowu puszcza się mu płazem. Na tym właśnie jadą takie Piotrki.

  daan42,  12/01/2010

- Pożycz mi stówę.
- Życzę ci z całego serca :)

  Elba,  13/01/2010

- Moja żona ciągle dopomina się o pieniądze.
- A na co jej tyle pieniędzy?
- A skąd mam wiedzieć? Przecież jej nie daję.

  andrzejs,  14/01/2010

Doskonale wiem, co czuł Maciek po ostatniej rozmowie z Piotrkiem. Czułem to setki Albo więcej razy).

  Stecka,  14/01/2010

Ech.. U nas tak samo.. Po szkole chodzą i żebrają po 50 gr czy złotówce. uzbieraną sumę wydają w szkolnym sklepiku.
Sama pożyczam tylko zaufanym osobą i od nich też pożyczam.

Artykuł bardzo ładny :)

  Elba,  14/01/2010

Tak się zaczyna nauka żebractwa pod przykrywką pożyczki i niektórym już tak zostanie na zawsze...
Szczególny rodzaj żebraka to żydowskiy "sznorer" . Ma on poczucie, że pobierając datki wyświadcza ludziom przysługę i powinien być traktowany z respektem i wdzięcznością, gdyż wspieranie biednych i dobroczynność jest obowiązkiem religijnym. Sznorer swoje zajęcie uważa więc za przyzwoite i godzi ...  wyświetl więcej

Ja tam nie mam problemu z powiedzeniem komuś, żeby oddał... Czasami też od kogoś pożyczam, ale zawsze oddaje po paru dniach. Takiemu "Piotrkowi" trzeba odrazu powiedzieć, że wisi kase i niech oddaje, jak nie ma to niech przyniesie na jutro i niech więcej nie pożycza...

  Michał Maj  (www),  25/01/2010

Kiedyś gdzieś słyszałem, że jeżeli ktoś pożyczył od nas pieniądze, nie oddał i unika nas to widocznie był wart tych pieniędzy. To taki paradoks długu- wstyd Ci się upominać o twoje pieniądze.

  tomino,  02/02/2010

Maciek przynajmniej wie, że nie ma w Piotrku kolegi, a Piotr wie, że Maciek już mu nigdy nie pożyczy.

  bubka,  27/03/2010

nie chodzi o 5 zł, chodzi o poczucie upokorzenia, ktoś Cie własnie olał, pokazał, że Cie nie szanuje, dlatego jesteś zły, nie dlatego, że masz 5zł w plecy

Niestety często mam tak jak Maciek. Czasem dopiero po sprawie myślę sobie co miałam odpowiedzieć i wtedy mi to bardzo dobrze wychodzi...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska