Login lub e-mail Hasło   

Cała prawda o internetowych rankingach

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://badania.net/2010/01/28/cala-prawd(...)ingach/
Opublikowane na łamach "Science" wyniki dotyczące wpływu społecznego w Internecie, pokazują jak silnym narzędziem manipulacji dysponuje każdy szanujący się serwis internetowy.
Wyświetlenia: 2.991 Zamieszczono 29/01/2010

(C) Zdjęcie autorstwa wayneandwax„Ostatnio popularne”, „najczęściej ściągane”, „najchętniej oglądane” to tylko niewielki wycinek najróżniejszych list popularności z jakimi możemy spotkać się na co dzień. Najczęściej używane „Top 10” ściągnięć lub sprzedanych sztuk, powinny świadczyć o wysokiej jakości produktu bez względu na to czy jest to album muzyczny, wiertarka czy link do strony. Czy na pewno za popularnością kryje się jakość?

Osiągnięcie sukcesu na rynku pokazuje wyraźnie różnice między „najlepszym”, a „przeciętnym”, jednak najbardziej zdeterminowani eksperci rynkowi, uzbrojeni w najlepsze narzędzia badawcze nie zawsze są w stanie skutecznie przewidzieć co okaże się „hitem”, a co nie. Dlaczego? Według Matthew Salganika z Uniwersytetu w Princeton nierówność i nieprzewidywalność rynkowa jest prawdopodobnie wynikiem zachowań konsumentów, którzy częściej polegają na zdaniu innych niż na własnych, niezależnych ocenach. Oznacza to, że sukces danego produktu (np. utworu muzycznego) jest, w dużej mierze, zdeterminowany przez wpływ społeczny.

 

Salganik i jego zespół aby sprawdzić swoje hipotezy, założyli stronę internetową (http://musiclab.columbia.edu) i rozesłali, za pomocą różnych portali społecznościowych, informację o nowo powstałym serwisie, który pozwala oceniać i ściągać utwory muzyczne. W sumie na zaproszenie odpowiedziało 14341 osób, które po zalogowaniu przydzielane były losowo do dwóch grup: kontrolnej oraz eksperymentalnej.

W obu warunkach badani mogli ocenić i ściągnąć 48 utworów nieznanych zespołów muzycznych, jednak osoby z grupy kontrolnej polegały wyłącznie na własnej ocenie. Grupa eksperymentalna otrzymywała nieznaczną wskazówkę w postaci losowo przypisywanej ilości pobrań danego utworu przez innych użytkowników. Dodatkowo każda osoba z grupy społecznego wpływu (eksperymentalna) była przypisywana do jednego z ośmiu wirtualnych „światów”.

Dzięki temu zabiegowi badacze stworzyli osiem niezależnych rynków, na których życie każdego z utworów mogło potoczyć się inaczej, ponieważ wszystkie zaczynały z zerowym kontem pobrań. Każdy z rynków wyświetlał inną liczbę ściągnięć, którą badani mogli oglądać w obrębie wirtualnego „świata” do którego zostali przypisani. Punktem odniesienia był rynek niezależnego wyboru (grupa kontrolna), na podstawie którego określano rzeczywistą jakość utworu.

(C) Zdjęcie autorstwa GubatronNajlepsze piosenki powinny osiągać status „hitu” na wszystkich rynkach wpływu społecznego, a na sukces utworu nie powinna wpływać informacja o wcześniejszej ilości pobrań. Jednak jak to w życiu, popularne utwory (największa, sztucznie generowana liczba ściągnięć) stawały się bardziej popularne, gdy piosenki nielubiane (najmniejsza sztucznie generowana liczba ściągnięć) nie zwracały uwagi użytkowników. Co ciekawe najskuteczniejszym sposobem tworzenia nierówności na rynkach społecznego wpływu było zastosowanie popularnego schematu „top 10” – pozycja utworu uzależniona była od ilości pobrań. Taki sposób prezentacji wzmacniał siłę społecznego przekazu w myśl: to co na górze musi być najlepsze.

To samo tyczyło się nieprzewidywalności sukcesu jaki mógł osiągnąć dany utwór. Na przykład piosenka „Lockdown” zespołu 52metro na rynku niezależnego wyboru zajęła 26 miejsce pośród 48 utworów pod względem jakości wyrażonej przez oceny i ilość pobrań. Jednak w jednym ze „światów” społecznego wpływu okazała się – uwaga – hitem numer 1, gdy w innym zajęła ledwie 40 miejsce. Trzeba pamiętać, że tym co stworzyło z tej piosenki „hit” jest fakt losowo podanej ilość wcześniejszych pobrań.

Nie żyjemy w społecznej próżni więc zbrodnią byłoby twierdzić, że decyzje innych osób nie mają na nas wpływu. Jeżeli chwile się nad tym zastanowimy łatwo dojdziemy do wniosku, że otaczający nas świat oferuje zbyt wiele możliwości wyboru, co w konsekwencji sprawia, że często po jego dokonaniu mamy wątpliwości. Tym bardziej, że zależy nam na tym aby doświadczać rzeczy najlepszych i dzielić się nimi z innymi. Problem polega na tym, że rzadko kiedy wiemy czego chcemy, a jak pokazują wyniki badań Matthew Salganika łatwość z jaką można zasugerować co jest dla nas najlepsze może odzwierciedlać szybkość z jaką nieraz podejmujemy decyzje - wystarczy kliknąć.

Więcej informacji:
Salganik, M. J., Dodds, P. S., Watts, D. J. (2006). Experimental study of inequality and unpredictability in an artificial cultural market. Science, 311, 854-856.

 Watts, D. J. (2007). Is Justin Timberlake a Product of Cumulative Advantage? The New York Times, 15.04

 

Badania.net

jeśli chcesz wiedzieć więcej | wyniki badań w przystępnej formie

Podobne artykuły


31
komentarze: 17 | wyświetlenia: 25791
70
komentarze: 34 | wyświetlenia: 8788
43
komentarze: 15 | wyświetlenia: 8125
33
komentarze: 22 | wyświetlenia: 9462
29
komentarze: 14 | wyświetlenia: 3741
25
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2914
26
komentarze: 37 | wyświetlenia: 4478
25
komentarze: 29 | wyświetlenia: 2632
24
komentarze: 22 | wyświetlenia: 20697
22
komentarze: 4 | wyświetlenia: 34345
22
komentarze: 6 | wyświetlenia: 4384
21
komentarze: 16 | wyświetlenia: 6187
18
komentarze: 11 | wyświetlenia: 9378
18
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1729
 
Autor
Artykuł



  Tomasz Het  (www),  29/01/2010

Taka prawda

  Badania.net  (www),  29/01/2010

Do tego udowodniona;)

  boskaagatka  (www),  29/01/2010

świetny artykuł, 100% prawda, będę z zaciekawieniem śledzić losy tego artykułu na eiobie ;) oddaję swój głos na jakość a nie popularność ;)
Swoją drogą, mam wrażenie że eioba robi podobną rzecz z umieszczanymi linkami sponsorowanymi między tekstami, pokazana liczba wyświetleń jest zawsze około 1000, co na eiobie jest wielką żadkością...

Brawo, dlatego właśnie nigdy nie sugeruję się "statystykami".

  pirx,  30/01/2010

Internetowe rankingi są robione po to, by wygrał dany produkt . Nie ma czegoś takiego, jak niezależna ocena , czy opinia o czymś .

Normalnie się człowiek nad tym nie zastanawia, a tutaj faktycznie niesamowite narzędzie manipulacji jest w rękach wszystkich administratorów...

  zugra11,  31/01/2010

Zgadzam się z tym artykułem.
Również uważam, że wszystkie rankingi itp. to jedna wielka ściema!

  Badania.net  (www),  04/02/2010

Rankingi to także doskonały przykład na to jak myślimy i podejmujemy decyzje. Na przykład w wielu reklamach podaje się wyniki sondaży albo badań konsumenckich. Tego typu informacje nazywa się w psychologii społecznym dowodem zaufania. Podobnie jest z rankingami. Gdy nie mamy czasu, siły lub ochoty, żeby podjąć decyzje, często kierujemy się wskazaniem większości, która w naszym mniemaniu nie może się mylić.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska