Login lub e-mail Hasło   

"Baba", stragan, bakłażan i wiosna!

ach to TY i To...
Wyświetlenia: 892 Zamieszczono 11/02/2010

Lubię wszelakie targi i kleparze i stragany takie wielkie i obciążone warzywami i owocami.  I to łażenie z koszykiem powoli, takie smakowanie, wybieranie....I jak mnie panie już znają i mówią: "Pani Kasiu, mam tu przygotowane dla pani to co pani lubi. Świeżutkie! " Kocham te gadki z tak zwanymi babami.

To spoufalanie się, ten brak anonimowości, który jest w hipermarketach. Można umrzeć przy ladzie i by cię nie zauważyli, co najwyżej ochroniarz by wyniósł.

A taki stragan latem i wiosną jest wręcz piękny. A jak zachęca do jedzenia! I jakie miłe jest kupowanie... Aż z kartką chodzę bo mnie wszystko zachwyca i zapominam połowy rzeczy. I mam "swoją" panią od straganu.  I taka pani wszystko wie i lubi pogadać. I wie nawet jak się czuję albo gdzie mój kot się podział a potem o wszystko wypytuje i nagle wyciąga jak magik z rękawa kawałek , jak to mówi, lepszej marchewki (bo ta to lekko zgnita jet, ale dam inną, z samochodu;-)))... Wiadomo, że i tak chodzi o kasę, ale to miłe. Zwłaszcza jak daje na kreskę (kiedyś było na zeszyt);-)))

A mój kumpel pojechał na targ rowerem i miał koszyk, tyle że z tyłu. Kupował, wkładał do tego koszyka i nagle się zorientował, że nic w tym koszyku już nie ma...Bo co włożył, to ktoś mu wyciągał;-)

Tak czy siak - targ i stragan to jest to!

P.S. Kurczę, ale dawno nie miałam kwiatów od "baby"... trudno, trzeba czekać na wiosnę!

P.S. 2. A ja lubię bakłażany...

Mogłaby nawet taka piosenka powstac, prawda? Kiedyś nawet nie wiedziałam, co to jest, ta jakaś oberżyna (wolę bakłażan) fioletowa co to leży obok papryk w warzywniaku. Pierwszy raz zrobiłam

po prostu: plaster bakłażana, na to plaster pomidora i na to jeszcze plaster sera (mozzarelli). Wcale nie odsączałam, jak to radzą w przepisach i wcale nie był gorzki.

Tyle wariacji na temat bakłażana, że musiałabym nowego bloga założyć;-) Więc jeszcze tylko napiszę, że potem zrobiłam inaczej: plastry bakłażana duże, pomidory, ser i tak na zmianę, podlać toto szklanką rosołu i dużo natki i do piekarnika! ((Aha, przy okazji: świetna jest natka z czosnkiem smażona lekko na patelni z oliwą plus makaron;-)

Uwielbiam stopiony ser. Niestety. Ale już dość, dość, bo nigdy nie skończę;-)

A że jeść mi się nie chce, to..

Wpadłam raz do biblioteki pod domem i mówię: proszę wszystkie książki kulinarne, jakie są. A pani do mnie: "Ahaa, nie ma się jedzenia w domu, tak?"    ;-)))

Bo jak się nie ma, to się czyta i pożera...wzrokiem.

Podobne artykuły


17
komentarze: 113 | wyświetlenia: 1583
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 662
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1147
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 767
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 928
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1019
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 650
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 728
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 476
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 515
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 467
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 391
10
komentarze: 143 | wyświetlenia: 623
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 959
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska