Login lub e-mail Hasło   

Bawiliśmy się w "palenie zytkoch"

żaden nie chciał być „zydkiem” tylko każdy chciał być "niemcem" bo to on był panem zycia...
Wyświetlenia: 690 Zamieszczono 23/02/2010

Urodziłem się i wychowałem w zapadłej wsi położonej kilka kilometrów od Jedwabnego do, którego to miasteczka od lat w każdą środę żwirowaną wyboistą drogą jechały ciągnione przez konie wozy na żelaznych kołach aby o świcie zająć miejsce na placu targowym w celu zbycia własnego produktu i nabycia innego...

W każdą niedzielę moja matka na bosaka /buty aby nie ubrudzić trzymała w ręku/ cztery kilometry pieszo polną drogą taką z górki pod górkę wędrowała do parafialnego kościółka aby tam dowiedzieć się, że... Żydzi zabili Jezusa...

W wolnym czasie zasiadaliśmy latem pod rozłożystą wiekową brzozą i słuchaliśmy opowieści ojca jak to w Jedwabnem w stodole palono Żydów...

- Było słychać krzyki, jęki i smród, mimo odległości, z wiatrem niósł się nie do wytrzymania - opowiadał ojciec. 

 Słuchaliśmy tych "opowiastek" wojennych i nie tylko. Aaczynały nam one powszwednieć i nie robiły na nas żadnego  wrażenia...

W wolnym czasie, my brzdące, urządzaliśmy zabawy w palenie „zydkoch”...

Z urządzaniem takowej zabawy zawsze był kłopot bo do tego trzeba było co najmniej kilku koleżków to raz, a dwa to żaden nie chciał być „zydkiem” tylko każdy chciał być  "niemcem" bo to on był panem zycia...

 Jak to jest, że najbardziej makabryczne zachowania stają się dla pewnej grupy ludzi w pewnym okresie czasu normalnością i wcale tym ludziom nie wadzą w ich "jak Bog przykazał" prowadzeniu się?!

Podobne artykuły


13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 1243
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1034
12
komentarze: 70 | wyświetlenia: 1115
12
komentarze: 280 | wyświetlenia: 793
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 757
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1910
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 591
10
komentarze: 57 | wyświetlenia: 1052
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 554
9
komentarze: 74 | wyświetlenia: 561
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 904
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





W kontekście osobistego uczestnictwa w takich zabawach dziwnie brzmi ostatnie zdanie - przejście z 1. osoby liczby mnogiej na na 3. osobę liczby mnogiej, czyli z "my" na "oni".



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska