Login lub e-mail Hasło   

Czy warto było? I w imię czego warto?

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://http://kopalniawiedzy.pl/Jacek-Ka(...)63.html
21 lutego b.r. we Wrocławiu zmarł Jacek Karpiński, genialny konstruktor nazywany "polskim Billem Gatesem". Niestety urodził się w Polsce.
Wyświetlenia: 1.607 Zamieszczono 24/02/2010

Mimo, że lista osiągnięć Karpińskiego jest imponująca, pozostał on praktycznie nieznany.

Jacek Karpiński urodził się w 1927 roku. W 1941 roku, dzięki temu, że podał się za starszego, został przyjęty do Szarych Szeregów. Początkowo zajmował się tzw. małym sabotażem (malowanie polskich symboli na murach, zamalowywanie swastyk, wybijanie szyb w niemieckich sklepach itp.). Po jakimś czasie został instruktorem dużego sabotażu i dywersji. W 1943 roku brał udział w rozbijaniu niemieckiego posterunku w Sieczychach nad Bugiem. Podczas tej właśnie akcji zginął legendarny dowódca Szarych Szeregów Tadeusz Zawadzki "Zośka". Karpiński był później dowódcą drużyny, robił m.in. rozpoznanie przed zamachem na Franza Kutcherę.

W pierwszym dniu powstania warszawskiego Karpiński został postrzelony w kręgosłup. Z czasem odzyskał jednak władzę w nogach. Po wojnie był prześladowany przez UB, wyrzucany przez partyjnych aparatczyków z kolejnych zakładów pracy.

W roku 1955 znalazł pracę w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN. Brał udział w konstruowaniu pierwszych aparatów do USG. Tam stworzył, w oparciu o pomysł Józefa Lityńskiego, maszynę AAH, która służyła do długoterminowych prognoz pogody i wykorzystywała w tym celu analizę harmonicznych Fouriera. Dwa lata później, w 1957 roku Lityński skonstruował AKAT-1 - pierwszy na świecie tranzystorowy analizator równań różniczkowych. W 1960 roku PAN przedstawiła jego kandydaturę do światowego konkursu UNESCO dla młodych naukowców. Jacek Karpiński wygrał konkurs zdobywając jedno z sześciu stypendiów. W latach 1961-1962 studiował na Uniwersytecie Harvarda i w MIT-cie. Dostał propozycję pozostania w USA i kontynuowania kariery akademickiej.

Karpiński jednak nie skorzystał. Jak powiedział w jednym z wywiadów udzielonych już po roku 1989 "chciał pracować dla Polski". Uważał, że skoro za Polskę walczył, a wielu jego kolegów zginęło, to teraz ma obowiązek tutaj pracować. Ponadto mówił, że skoro wyjechał jako reprezentant Polski i PAN, to pozostanie za granicą byłoby zdradą.

Po powrocie naukowiec konstruował urządzenie o nazwie perceptron, czyli maszynę, która wykorzystywała sieć neuronową do rozpoznawania otoczenia za pomocą kamery.

Kolejnym niezwykłym urządzeniem Karpińskiego był skaner do analizy zderzeń cząstek elementarnych. Był wspomagany przez komputer KAR-65. Maszyna ta była 2-krotnie szybsza i 30-krotnie tańsza niż produkowane wówczas komputery Odra.

Najbardziej niezwykłym urządzeniem autorstwa Jacka Karpińskiego, które wyprzedzało swoją epokę o 10 lat, był mikrokomputer K-202. Już w latach 60. uczony wpadł na niezwykły pomysł - chciał stworzyć komputer mieszczący się w walizce. Na owe czasy, gdy komputery były gigantycznymi szafami zajmującymi całe pokoje, była to wizja niezwykła.

W 1969 roku zebrała się specjalna komisja, która miała odnieść się do pomysłu Karpińskiego. Komisja orzekła, że skonstruowanie takiego komputera jest niemożliwe, gdyż jeśli byłoby możliwe, to Amerykanie by to zrobili. Karpińskiemu powiedziano, że nikt w Polsce nie będzie pracował nad jego pomysłem.

Konstruktor wyjechał do Londynu, gdzie miał rodzinę, i postanowił znaleźć pieniądze na prace nad swoim komputerem. Zainteresowana firma przysłała do niego trzech ekspertów. Ci, po zapoznaniu się z projektem, byli zachwyceni. Stwierdzili, że nigdy nie widzieli czegoś równie genialnego. Anglicy od ręki chcieli rozpoczynać produkcję i zatrudnić Karpińskiego. Ten odrzekł jednak, że jest patriotą i chce, by Polska też coś z tego miała, więc ma zamiar wrócić do kraju. Angielski biznesmen odpowiedział, że go rozumie, żeby wracał i będą wspólnie robili komputer w Polsce.

Prototypowa maszyna powstała w 1971 roku. Zdecydowania wyprzedzała swoją epokę. Była bardziej wydajna niż pecety produkowane w latach 80. Była w stanie wykonać milion operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę, zastosowano w niej nowatorskie rozwiązanie powiększania pamięci poprzez adresowanie stronicowe. Dzięki łączeniu za pomocą kabli zewnętrznych modułów K-202 mógł obsłużyć aż 8 megabajtów pamięci.

Na Targach komputerem zainteresował się Edward Gierek, który obiecał pomoc. Produkcja K-202 ruszyła, komputer zaczął trafiać do biur projektowych i przemysłu ciężkiego. Użytkownicy byli zachwyceni. Mówiono nawet o instalowaniu go na statkach.

Komputer był jednak wyposażony we własny system operacyjny, a w ramach bloku RWPG Polsce przypadła budowa, opartego na IBM/360, systemu RIAD. Nic innego nie mogło powstawać. Komunistyczni aparatczycy, którzy zaczęli działać przeciwko Karpińskiemu, zaczęli w ogóle zaprzeczać istnieniu K-202. Gwoździem do trumny okazał się fakt, że K-202 był poważną konkurencją dla produkowanych przez wrocławskie ELWRO maszyn Odra-1204. Był mały, miał ponadtrzykrotnie więcej pamięci operacyjnej i był dziesięciokrotnie tańszy. Nad jego produkcją pracowało 200 osób, podczas gdy Odrę konstruowało 6000 ludzi.

W roku 1973 kierownictwo ELWRO spotkało się z Piotrem Jaroszewiczem i poprosiło go o ratunek przed Karpińskim. W wyniku tej rozmowy w dokumentach Karpińskiego w biurze paszportowym pojawiła się uwagaNie wydawać paszportu. Powód: dywersja gospodarcza.

Niedługo później Karpiński został wyprowadzony przez uzbrojonych ludzi z zakładu, w którym pracował, a 200 produkowanych właśnie komputerów zniszczono. Nie miał paszportu, nie mógł więc opuścić PRL. Pozwolono mu pracować jedynie w Instytucie Przemysłu Budowlanego, w specjalności, która była mu obca.

Z czasem Karpiński osiadł na wsi, zajął się rolnictwem. W roku 1980, gdy w Polsce trwał festiwal Solidarności, do konstruktora dotarła telewizja. Dziennikarka zapytała, dlaczego zajmuje się świniami, na co Karpiński odpowiedział: "Dlatego, że ja wolę mieć do czynienia z prawdziwymi świniami". To nie spodobało się władzom. Karpińskiego ponownie zaczęto prześladować. W końcu w pierwszej połowie lat 80. pozwolono mu wyjechać do Szwajcarii. Tam Karpiński pracował przy produkcji profesjonalnych Nagra. W 1990 konstruktor wrócił do Polski. Został doradcą Leszka Balcerowicza ds. informatyki. Chciał też produkować swój nowy wynalazek - ręczny skaner do rozpoznawania tekstu. Urządzenie nieco większe od telefonu komórkowego było znacznie bardziej zaawansowane niż jakiekolwiek inne skanery na świecie. Pierwsze 500 urządzeń szybko znalazło nabywców, ale gdy Karpiński zwrócił się do BRE Banku po drugą transzę kredytu, odmówiono mu jej. Stracił dom i przez lata z emerytury spłacał dług.

Później wraz z synem Danielem skonstruował skaner dla audytorów finansowych.

W ostatnich latach życia pracował nad technologiami rozpoznawania mowy przez komputer. W 2008 roku mówił, że jeśli uda mu się znaleźć pieniądze, to w ciągu roku zakończy prace. Jeśli nie, to zajmie mu to około czterech lat.

Karpińskiemu zabrakło dwóch lat.

Autor: Mariusz Błoński

http://kopalniawiedzy.pl/Jacek-Karpinski-konstruktor-K-202-skaner-AAH-AKAT-1-KAR-65-9763.html

Podobne artykuły


13
komentarze: 14 | wyświetlenia: 7821
46
komentarze: 25 | wyświetlenia: 19405
41
komentarze: 19 | wyświetlenia: 33175
59
komentarze: 26 | wyświetlenia: 14727
72
komentarze: 26 | wyświetlenia: 109182
28
komentarze: 8 | wyświetlenia: 21281
26
komentarze: 17 | wyświetlenia: 1785
23
komentarze: 14 | wyświetlenia: 5767
21
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3768
17
komentarze: 60 | wyświetlenia: 4078
16
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1596
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1320
 
Autor
Dodał do zasobów: Grzegorz Mniejszy
Artykuł



Właśnie przeczytałem artykuł Hamiltona na ten sam temat. Ups... się porobiło. Daję eiobowe słowo, że o artykule Hamiltona, do teraz, nie wiedziałem. Ale i tak przepraszam. Głupio wyszło...

  Hamilton,  24/02/2010

Im więcej się o nim pisze tym lepiej. Cóż w tym złego, że są dwa artykuły. Nic nie wyszło głupio i nie ma powodów do przeprosin.

Dziękuję, już mi lepiej... A swoja drogą, wiele lat temu zetknąłem się z postacią polskiego inżyniera, który projektował, ganialne, jak na tamte czasy samochody. Osobowe i autobusy. Ponieważ jednak miał niesłuszne przekonania, wyemigrował. Niestety nie pamiętam jego nazwiska. Może ktos z Czytelników bedzie kojarzył?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska