Login lub e-mail Hasło   

Etyczne problemy zawodu socjologa.

Obserwacja uczestnicząca ukryta a wybrane problemy etyczne zawodu socjologa.
Wyświetlenia: 10.844 Zamieszczono 24/02/2010

 


International Code of Marketing and Social Research Practice to wydany w 1992roku kodeks uchwalony przez Europejskie Stowarzyszenie Badań Opinii i Rynku i Międzynarodowej Izbę Handlu. Zawiera on zestaw podstawowych wytycznych odnoszących się do właściwego sposobu przeprowadzania badan społecznych i marketingowych. Osią dla powstania kodeksu jest moralne, nieszkodzące nikomu postępowania w czasie procesu badawczego oraz publikacji jego wyników. Powiększające się pole zainteresowań badań społecznych niesie za sobą wykorzystanie  rozmaitych technik badawczych. Mimo skonkretyzowanych w kodeksie przepisów, badania społeczne wraz ze swoim dynamicznym rozwojem niosą całą rzesze coraz nowszych dylematów moralnych.

 Jedną z podstawowych technik badawczych w badaniach społecznych jest obserwacja uczestnicząca. Przywołując definicję Schwartza, technikę tą można zdefiniować jako proces badawczy, w którym, obserwator przebywa w środowisku społecznym, dla celów badań naukowych. Obserwator jest w bezpośrednich, bliskich stosunkach z obserwowanymi i współuczestnictwo w ich naturalnym życiu dostarcza mu materiałów badawczych. [1] Obserwacja uczestnicząca związana jest z podejściem naturalistycznym, mówiącym o tym, że jeśli świat społeczny może być badany w jego naturalnym stanie, nie zakłóconym przez badacza, to tak właśnie powinno się go badać. Ten naturalistyczny postulat niesie za sobą ważny argument o wiarygodności wniosków z takiego badania. Świat społeczny, który opisujemy to świat zastany w jego stanie naturalnym, przez nas samych. Nie jest zmieniony, idealizowany, czy też przedstawiany w subiektywnym świetle przez respondentów, ale widziany oczami badacza, który sam w nim uczestniczy. Wielu badaczy wskazuje jednak, że to właśnie, obserwacja uczestnicząca w całym swoim procesie niesie za sobą niezliczone ilości dylematów moralnych.

 

 

 

Jawna czy ukryta?

Dylematy natury moralnej pojawiają się już na poziomie konkretyzacji wyboru odpowiedniej techniki badawczej. W przypadku obserwacji uczestniczącej powinniśmy skonkretyzować czy będziemy obserwować uczestnicząc w życiu społecznym danej grupy z ukrycia czy też ujawnimy badanym, naszą prawdziwą tożsamość badacza oraz ich rolę badanych. Założenia obserwacji uczestniczącej ukrytej w rożnych sytuacjach naruszają zasady wyżej wspomnianego kodeksu, wg którego badany ma prawo żnąc cel badania, jeśli udzielanie informacji bez znajomości tego celu, mogłoby przynieść niekorzystne dla niego skutki, ma prawo wycofać się w dowolnym momencie badania, ma prawo wiedzieć, że jego zachowanie będzie obserwowane czy rejestrowane. Odstępstwem od tej reguły są obserwacje ludzi w miejscach publicznych przy zastrzeżeniu, badani będą mieli zapewnioną anonimowość, niezwłocznie po fakcie badany zostanie poinformowany o zarejestrowaniu jego zachowania i zdecyduje o jego ewentualnym skasowaniu. Nie wymaga zezwolenia rejestracja zwykłych czynności w miejscach takich jak ogólnie dostępne punkty sprzedaży. Jeżeli obserwacja zachowania osoby badanej ma miejsce w sytuacji eksperymentalnej (np. symulowana sprzedaży), badanemu po fakcie należy się wyjaśnienie.

Earl Babbie wskazuje na to, że zasada dobrowolności udziału badanych w badaniu jest zasada podstawową [2]. Jest zdania, że zasady te nie są wcale tak oczywiste. Gdy obserwujemy zgromadzenia składające się z bardzo wielu uczestników trudno byłoby pytać każdego z nich o zdanie, poza tym nasza obserwacja nie dotyczy wtedy zachowań jednostkowych ale raczej zachowań całego tłumu, a wiec nie dotyka nikogo personalnie. Jednak wiadomym jest, że wielu badaczy pogwałca zasadę dobrowolności w imię celów badawczych. Wiele badan przeprowadzonych techniką obserwacji ukrytej wydaje się być bardziej wartościowymi od innych z tego tylko powodu, że ludzie nie wiedzieli właśnie, że są obserwowani. Możemy wtedy przepuszczać, że zachowują się bardziej naturalnie niż gdyby wiedzieli, że są obserwowani. Zachowują się tak, jak zwykle, a nie tak jak wydawać by im się mogło aby chciał badacz, lub jak oni chcieli by aby badacz ich postrzegał. Powstaje więc pytanie o wyższość moralności nad nauka czy też hierarchią odwrotną. Babbie na to pytanie odpowiada jednoznacznie – wyznacznikiem właściwego rozwiązania tego dylematu etycznego powinna być stale obowiązująca nas zasada – nie krzywdzić badanych. Czasami naprawdę wprowadzenia badanych w błąd może posłużyć wyższemu celowi. Przykładem takiego przedsięwzięcia jest propozycja Matthew’a Laudera[3], który opowiada się za użyciem tej techniki w ramach badan nad nowymi ruchami religijnymi i nacjonalistycznymi. Usprawiedliwia wprowadzenie badanych w błąd ponieważ celem tego kłamstwa ma być pomoc w neutralizacji groźnych grup, szerzących rasizm i nienawiść. Babbie radzi abyśmy w sytuacji w której mamy wprowadzic swoich badanych w błąd zastanowili się, czy ewentualna wartość naszych badań jest tego warta.

 

Badania empiryczne

Wszystkie problemy etyczne które staną na naszej drodze podczas badań empirycznych nie są łatwe do przewidzenia na poziomie planowania procesu badawczego, ponieważ technika obserwacji uczestniczącej ma to do siebie, że trudno nam przewidzieć perspektywiczny scenariusz takiego badania. Na podstawie dwóch projektów badawczych w których została użyta opisywana technika postaram się przybliżyć wybrane kwestie budzące niepokój moralny.

 Pierwszym z przykładów takiego badania będzie projekt autorstwa dr Piotra Chomczyńskiego, który w celach badawczych zatrudnił się w jednej z fabryk produkującej sprzęt AGD, w celu zbadania problemu nękania psychicznego w miejscu  pracy. Drugim z przykładów jest badania zakończone wydaniem książki pod tytułem „Mężczyzna od podstaw - Podróż pewnej kobiety do świata mężczyzn i z powrotem” w którym to amerykańska badaczka Norah Vincent,  przebrana za mężczyznę usiłowała poznać męska perspektywę postrzegania rzeczywistości. W opisywanym przeze mnie rozdziale jej książki badaczka przebrana za mężczyznę umawia się za pomocą portali randkowych oraz przypadkowych spotkań na randki z kobietami w celu zbadania rytuały chodzenia na randki.

Pierwszym z problemów na jaki wskazują wspomniani badacze jest potrzeba stworzenia i podtrzymywania w czasie fałszywej tożsamości. Obserwator przez cały czas trwania obserwacji musi grac podwójna rolę względem, pozostałych aktorów społecznych.     Zadanie staje się trudniejsze kiedy obserwator wchodzi w interakcję z większą grupą badanych, którzy komunikują się miedzy sobą. Musi on tak przedstawiać siebie innym aby obraz postaci który kreuje był spójny i prawdopodobny. Dylemat etyczny polega na samym fakcie okłamywania badanych. Badani dostosowują swoje zachowanie do postaci wykreowanej przez badacza. Pojawia się zatem pytanie czy zachowaliby się tak samo gdyby wiedzieli kim na prawdę jest badacz? Skrajną konsekwencją takiego postępowania można wychwycić w badaniu nad światem męskim, kiedym badaczka do tego lesbijka, przebrana za mężczyznę znalazła się w sytuacji intymnej z kobietą, nieznająca jej prawdziwej tożsamości. Czy na pewno dała by się pocałować badaczce w ramie gdyby znała jej prawdziwą płeć? [4]

Zakładając jednak, że postać która kreujemy nie wydaje się prowokować do takich sytuacji, jej zachowania i charakter jest przez nas z góry dobrze zaplanowany, nie wolno zapomnieć, że badacz jest jedynie współtwórcą własnego wizerunku. Do pewnego stopnia to kim jesteśmy w określonej sytuacji zależy od wielu czynników znajdujących się poza nasza kontrola, a na pewno poza wstępnymi oczekiwaniami, co może prowadzić do tego, że postulat neutralności badawczej nie Zasze może zostać spełniony. Nie zawsze możemy zachować się neutralnie a czasami zachowanie neutralne może zostać uznane przez obserwowanych za nienaturalne. Może to prowadzić do niechęci ze strony badanych a nawet do konieczności zaprzestania badan. Taką sytuacje w swoim artykule opisuje Chomczynski. [5] Podczas pracy w fabryce zmuszony był do przyjęcia postawy wobec konfliktu pomiędzy pracownikami. Grupa badanych wymagała od niego, aby ten opowiedział się po którejś ze stron konfliktu. Zauważył, że za aktywna postawa wobec konfliktu przemawia realizm, który podpowiada aby zachować się podobnie jak inni pracownicy. Zwraca jednak uwagę na to, ze trzeba rozważyć czy swoim zachowaniem motywowanym dobrem badania nie zaszkodzimy badanym. Chomczynski mówi o tym, że w jego przypadku w razie eskalacji konfliktu mógł on co najwyżej być zmuszonym do przerwania badania, zaś jego przeciwnik mógł nawet stracić pracę.  W czasie jego badan zauważył, że pracownicy nie lubią jednego z kierowców wózków widłowych. Zarzucali mu opryskliwość i stwierdzali, że „jeśli wózkowy kiedyś przegnie, to dostanie za swoje”. Konfrontacja badacza z wózkowym polegała na tym, iż wózkowy zachował się w sposób wulgarny i ordynarny względem badacza, ten poza równie wulgarną odpowiedzią nie zrobił nic aby zaszkodzić pracownikowi. Mimo pytań innych kolegów nie poskarżył się nikomu na niewłaściwe zachowanie kierowcy.

Analizując problem neutralności można odnieść się do innej związanej z nim kwestii. Chomczynski wskazuje na czynnik temporalny[6]. Im dłużej trwa badania tym mniej neutralny staje się obserwator. Co więcej jesteśmy jego uczestnikiem, wiec chcąc bądź nie współkreujemy  sytuacje która badamy.  Wraz z procesem wrastania w kontekst sytuacyjny badacz będzie nawiązywał coraz bardziej osobiste relacje ze swoim otoczeniem. Trudno opisywać zjawisko w sposób naukowy jeśli nie odczuwamy w stosunku do niego dystansu, jesteśmy w nie zaangażowani emocjonalnie. Wraz z  tym badacz zaczyna myśleć o sobie w kategoriach sztucznej tożsamości którą stworzył. Chomczynski sam zaczął myśleć o sobie jako o pracowniku zaś  badania Vincent skończyły  się poważnym załamaniem osobowości i interwencją psychiatry.

Problem narastających w nas emocji może być zarzutem przeciwko neutralności badawczej, jednak Chomczynski zauważa też jej dobre strony, pisząc, że „Różnica pomiędzy obserwatorem a innymi nie polega raczej na odmienności odczuwania stanów emocjonalnych, lecz na kwestii ich świadomości i sposobu wykorzystania. Dobry obserwator stara się zaprząc je do analizy i interpretacji zjawisk, wychodząc z założenia, ze prawdopodobnie odczuwa to co inni, więc dzięki swoim emocjom może podjąć się próby zrozumienia badanych”[7].  Emocjonalny charakter naszego stosunku do zjawiska obserwowanego może wiec pomoc w interpretacji wyników oraz w odpowiednim zachowaniu się w czasie badań empirycznych.

Goffman zwraca uwagę na to, że dylemat naturalności emocjonalnej nie powinien być przesadnie roztrząsany w sumieniu badacza ponieważ  całkowita neutralność emocjonalna musiałaby prawdopodobnie polegać na dominacji tożsamości badacza w jego świadomości, co spowodowałoby zepchniecie tożsamości kreowanej do marginalnej pozycji.[8] Łatwo domyśleć sie, że  taki badacz nie byłby zbytnio skuteczny w obserwacji ukrytej. Empatia, której potrzebuje badacz po to aby stwarzać naturalne i skuteczne dla jego badania interakcje wymaga zaangażowania się, a nie dystansowania od badanych. Uczestnik nie angażujący się w relacje z badanymi nie zbliży się do nich i nie uzyska potrzebnych mu informacji.

Kolejną kwestią budzącą dylematy moralne jest konieczność respektowania przez badacza norm, nakazów i zakazów odnoszących się do roli jaką gra. Prowadzenie obserwacji uczestniczącej wymaga zachowania konformistycznego. Vincent pomimo, iż uważała pewne zachowania mężczyzn za naprzykrzające się kobietom, musiała w nich uczestniczyć po to, aby móc brać udział w męskim świecie[9]. Co zaś z badaczami którzy zdecydowali się badać grupy działające na granicy prawa? Hunter S. Thomson badający amerykańskie gangi motocyklowe brał udział w napadach a nawet grupowych gwałtach.

Etyczne problemy rodzi tez potrzeba budowania zaufania, które ma w tym przypadku ściśle instrumentalne znaczenie. Badacz gromadzi i weryfikuje informacje, które często są mu wyjawiane w zaufaniu przez rozmówców. Im bardziej poufne wiadomości tym lepiej dla samego badacza.  Czy jednak etyczne jest budowanie zaufania które posiada instrumentalną rolę i czy ludzie którzy opowiadają nam o czymś w zaufaniu chcieliby abyśmy wykorzystali te informacje w jakikolwiek sposób np. przekazując je innym ludziom, nawet w imię nauki? Aby ludzie zechcieli nam się zwierzać musimy sprawiać wrażenie, że układ naszej wzajemnej interakcji jest bardzo symetryczny tzn. my tez powinniśmy mówić o sobie. Wiadomo jednak, że informacje, które wypłyną od nas samych w obserwacji uczestniczącej będą często kłamstwem. Rezultatem jest wymiana kłamstwa za prawdziwa, wartościową dla nas informację. Tym samym  uczestniczymy w relacji niesymetrycznej, w której tylko jedna strona ma świadomość prawdy.  [10]

Ostatnim problemem na etapie badan empirycznych jest forma ich zakończenia. Mianowice decyzja, czy wyjawimy badanym naszą prawdziwą tożsamość czy też mimo, iż przestajemy ich już obserwować, pozostawimy ich w nieświadomości tego, żeby byli obserwowani. Chomczyński w swoich badaniach nie zdecydował się na wyjawienie prawdy o sobie. Argumentacja tej decyzji posiadała moralne podłoże. Badacz spotkał w fabryce pracownika, który znał jego prawdziwą tożsamość. Po zakończeniu badań nie zdecydował się na ujawnienie tożsamość, ponieważ bał się konsekwencji, które mogłyby spotkać jego znajomego z powodu jego braku lojalności co do firmy i nie ujawienia jej pracownikom prawdy o badaczu. Chomczynski bał się również braku zrozumienia dla jego działań, oraz poczucia zdrady jakie mogli by odczuć jego współpracownicy. Obawiał się , że mogą poczuć się poniżeni jego wyższa pozycja społeczną i materialną. Nie chciał sprawiać przykrości tym z którymi łączyły go bliskie relacje, wyjawieniem, że zawarł je i kontynuował  tylko dla własnych celów badawczych.  Zauważył tez, że wyjawienie prawdy mogłoby przynieść negatywne konsekwencje dla osób, które zajmowały się jego rekrutacją. Pomimo powyższych argumentów gro badaczy uważa, że dobrowolność brania udziału w badaniu jest warunkiem niezbędnym do jego realizacji. Zgodnie z tym przekonaniem właściwe byłoby jednak powiadomienie badanych o prawdziwej tożsamości badacza i roli jaką odegrali oni w jego badaniu. Nie zawsze jednak okazuje się, że ujawienie prawdy ma same pozytywne rezultaty. Przykładem może być ujawienie prawdziwej płci przez Vincent . Badaczka w omawianym przeze mnie module badania umawiała się na randki z kobietami. Nie trzeba by tak angażować się w moralną sferę projektu gdyby badaczka zaprzestała kontaktu z obserwowanymi po jednej randce. Można było spodziewać się, że po kilku spotkaniach kobiety będą mogły zacząć angażować się emocjonalne w relacje z nią, myśląc, że jest ona mężczyzną, któremu się podobają i który tak jak i one szuka stałej partnerki. Badaczka każdej napotkanej kobiecie mówiła po skończonej obserwacji prawdę o swojej tożsamości i projekcie. Nie wydaje się, aby czyniła jakakolwiek krzywdę kobietom, którym wyjawiała prawdę już po jednym spotkaniu. Uświadomione badane sprawiały raczej wrażenie miło zaskoczonych i lekko rozbawionych. Entuzjastycznie podchodziły do jej badań, angażując się i szczerze rozmawiając na temat zagadnień badaczkę interesujących. Inaczej było jednak z kobietami, które bardziej zaangażowały się w relacje z badaczką ukrytą pod męskim strojem. Pierwsza z badanych, które odbyła aż trzy randki z mężczyzną przedstawiającym się imieniem Ned uznała, że jest „trochę zła” i czuje się wykorzystana przez badaczkę. Badanie, któremu została poddana sprawiło, iż zaczęła się zastanawiać, czy nie ma nieuświadomionych dotąd ciągot lesbijskich. Proponowała nawet badaczce dalsze spotkania przewidując w nich zawiązanie się wątku lesbijskiego, który miał na celu sprawdzenie jej wątpliwości co do własnej płci. Sama jednak po tej propozycji urwała kontakt z badaczką. Czy ten przykład daje odpowiedz na pytanie czy badaczka postąpiła dobrze czy źle? Z jednej strony nie przyznanie się do prawdy groziło tym, iż kobieta będzie rozczarowana faktem iż Ned (mężczyzna) odrzucił ją. Po wyjawieniu prawdy wiedziała już, że koniec ich randek nie jest spowodowany tym, iż nie spełniła jego oczekiwań, ale zupełnie inną sytuacją. Z drugiej strony kobieta powoli zakochiwała się Ned’dzie, a kiedy okazało się, że Ned jest kobietą, zaczęła zastanawiać się nad własną orientacja seksualną. Ta niepewność co do orientacji być może miała pozytywny a być może negatywny skutek dla jej własnej biografii. Trudno przewidzieć jakie konsekwencje dla niej samej miało nieświadome uczestnictwo w badaniu, pewne jest natomiast to, że dotknęło sfer bardzo intymnych jej tożsamości . Dylemat moralny jaki nasuwa mi się na myśl, to to czy w badaniu w którym uczestnicy nie wiedzą, że biorą w nim udział wolno nam dotykać, aż tak prywatnej sfery życia jak własną seksualność?

Inna badana po wielu randkach z Nedem bardzo cieszyła się, kiedy badaczka wyjawiła jej prawdę. Ją również badanie zmusiło do refleksji nad własną seksualnością.  Vincent pisze, ze „z wielkim zainteresowaniem podeszła do konsekwencji ewentualnego eksperymentu. Ciekawiły ją jej lesbijskie skłonności albo brak takowych. Zupełnie nie wystraszyła się, ani nie poczuła zagrożona zmianą ról oraz uczuciem, jakie wcześniej żywiła do Neda, a teraz do mnie. Niezmiernie cieszyła się z doświadczenia, które wstrząsnęło jej uporządkowanym światem”[11].

Niektóre zbyt bliskie związki emocjonalne mogą zaważyć  na profesjonalizmie dalszych badań. Clifford mówi, że „być może najbardziej bezwzględnie kultywuje się tabu dotyczące kontaktów seksualnych (…) Badacze terenowi mogą kochać, lecz nie mogą pożądać obiektów swojego zainteresowania”.[12] Nie wydaje mi się jednak, aby seks z badanym w obserwacji jawnej posiadał tak samo negatywnie moralne konsekwencje jak w obserwacji ukrytej. Jeśli tylko badacz potrafi zdystansować się do obiektu badania i w odpowiedni sposób spożytkować emocje z nim związane to nie wydaje mi się to zachowaniem niewłaściwym. Clifford podważa zasadność istnienia tego tabu pytając „dlaczego wspólne łoże miałoby być mniej właściwym źródłem wiedzy o badaniach terenowych niż wspólne jedzenie?”. [13]

W książce Vincent znajduje jednak przykłady na rozważania związane z wyjawieniem tożsamości zupełnie nie związane z kwestią moralności ale raczej czynione we własnym interesie, mogące wyrządzić badanym pewne krzywdy.  To czego chciał uniknąć Chomczyński w razie wyjawienie własnej tożsamości to możliwość zakłopotania i ponizania jakiego mieliby odczuć badani poinformowani o tym, że ich kolega z fabryki posiada w rzeczywistości o wiele wyższy status społeczny. Na jednej z randek Vincent z kobietą, która wyrazie wywyższała się z powodu własnej płci, protekcjonalnie i z wyższością traktując mężczyzn, badaczka bliska była wyjawienia jej prawdy o własnej płci po to aby zawstydzić badaną do której odczuwała antypatie. Widząc jednak jakie skutki mogłoby mieć jej posuniecie przedłożyła dobro badanej nad własne samopoczucie.

 

Wnioskowanie i opracowanie wyników

Na poziomie wnioskowania dylemat moralny może rodzić subiektywnośc badacza zwlaszcza zaś często nieuświadamiany egocentryzm. Etnocentryzm może być przyczyna wnioskowania o grupach w odniesieniu do  wlasnej grupy. Własną grupa stanowi wtedy punkt odniesienia w opisie i ocenie. Może to być krzywdzące dla ocenianej grupy, ponieważ uwarunkowania funkcjonowania grup mogą być każdym razem inne.

Wnioskowanie wolne powinno być od wszelakich ocen wynikających z naszej sympatii czy antypatii, która odczuwamy do wlasnej grupy. Trudno być całkowicie pozbawionym subiektywizmu kiedy wnioskujemy o grupie w której aktywnie uczestniczyliśmy, angażowaliśmy się w nią, budowaliśmy w niej relacje z innymi członkami, współtworzyliśmy ją.

Wrażliwość moralna

Analizując rożne problemy moralne, z którymi musi zmagać się badacz podczas obserwacji uczestniczącej ukrytej dochodzę do wniosku, że bardzo trudno jest budować uniwersalne zasady moralne dla tej techniki, poza jedną bardzo ogólną formułą – nie szkodzić. Problem polega jednak na tym, co zrobić żeby nie szkodzić? Każda sytuacja wymaga przemyślenia i indywidualnego podejścia. Dlatego właśnie badacz rzeczywistości społecznej powinien cechować się tzw. moralną wrażliwością.

 

 

 

Bibliografia:

$     Norah Vincent, „Miłość” [w:],”Mężczyzna od podstaw - Podróż pewnej kobiety do świata mężczyzn i z powrotem”, Klub Dla Ciebie, Warszawa 2007

$     Chomczyński Piotr „Wybrane problemy etyczne w badaniach. Obserwacja uczestnicząca ukryta.” Qualitative Sociology Review, Tom II Numer 1. Pobrany grudzień, 2009r

$     Ewa Nowicka „Granice przyjaźni z badanym” [w:] ”Człowiek i społeczeństwo” T. XXIV -2005

$     Monika Stec, „Ironia antropologiczna, etnocentryzm i inne etyczne aspekty badań terenowych” [w:]”Człowiek i społeczeństwo” T. XXIV -2005

$     Earl Babbie „Badania społeczne w praktyce”,KLC, Warszawa 2006



[1] Za Chomczyński Piotr (2006) „Wybrane problemy etyczne w badaniach. Obserwacja uczestnicząca ukryta.” Qualitative Sociology Review, Tom II Numer 1. Pobrany grudzień, 2009 r. , str 69

[2] Earl Babbie „Badania spoleczne w praktyce”,KLC, Warszawa 2006 str. 50

[3] Za Chomczyński Piotr (2006) „Wybrane problemy etyczne w badaniach. Obserwacja uczestnicząca ukryta.” Qualitative Sociology Review, Tom II Numer 1. Pobrany grudzień, 2009 r, str. 72

[4] Norah Vincent, „Miłość” [w:],”Mężczyzna od podstaw - Podróż pewnej kobiety do świata mężczyzn i z powrotem”, Klub Dla Ciebie, Warszawa 2007, str. 143

[5] Za Chomczyński Piotr (2006) „Wybrane problemy etyczne w badaniach. Obserwacja uczestnicząca ukryta.” Qualitative Sociology Review, Tom II Numer 1. Pobrany grudzień, 2009 r, str.80

[6]  Za Chomczyński Piotr (2006) „Wybrane problemy etyczne w badaniach. Obserwacja uczestnicząca ukryta.” Qualitative Sociology Review, Tom II Numer 1. Pobrany grudzień, 2009 r, str72

[7] Za Chomczyński Piotr (2006) „Wybrane problemy etyczne w badaniach. Obserwacja uczestnicząca ukryta.” Qualitative Sociology Review, Tom II Numer 1. Pobrany grudzień, 2009 r, str. 72

[8] Za Chomczyński Piotr (2006) za Goffman (2000) „Wybrane problemy etyczne w badaniach. Obserwacja uczestnicząca ukryta.” Qualitative Sociology Review, Tom II Numer 1. Pobrany grudzień, 2009 r, str. 73

[9] Norah Vincent, „Miłość” [w:],”Mężczyzna od podstaw - Podróż pewnej kobiety do świata mężczyzn i z powrotem”, Klub Dla Ciebie, Warszawa 2007, str.118

[10] Monika Stec, „Ironia antropologiczna, etnocentryzm i inne etyczne aspekty badań terenowych” [w:]”Człowiek i społeczeństwo” T. XXIV -2005, str. 225

[11] Norah Vincent, „Miłość” [w:],”Mężczyzna od podstaw - Podróż pewnej kobiety do świata mężczyzn i z powrotem”, Klub Dla Ciebie, Warszawa 2007, str. 146

[12] Nowicka za Clifford w „Granice przyjaźni z badanym” [w:] ”Człowiek i społeczeństwo” T. XXIV -2005, str.204

[13] Nowicka za Clifford w „Granice przyjaźni z badanym” [w:] ”Człowiek i społeczeństwo” T. XXIV -2005, str. 205

 

Blanka Rogowska

 

Cytowanie
Rogowska, Blanka (2010) “.Etyczne problemy zawodu socjologa.Obserwacja uczestnicząca ukryta a wybrane problemy etyczne zawodu socjologa." [w:] eioba.pl, link pobrania,  Pobrany Miesiąc, Rok

Podobne artykuły


11
komentarze: 172 | wyświetlenia: 788
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 721
7
komentarze: 81 | wyświetlenia: 931
7
komentarze: 2 | wyświetlenia: 574
6
komentarze: 48 | wyświetlenia: 979
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 142217
119
komentarze: 23 | wyświetlenia: 242508
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 112283
90
komentarze: 29 | wyświetlenia: 122552
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Przeczytałem do połowy, wydaje się faktycznie dobre, ale przydało by się to rozbić na 2 wpisy.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska