Login lub e-mail Hasło   

Trójca i ich dwoje

CZĘŚĆ I. TRÓJCA. Copyright nu. 1057537 2008 Kanada.
Wyświetlenia: 854 Zamieszczono 26/02/2010

WSTĘP

        Religia  chrześcijańska  ze  swoją  biblią  czy  też  religie  oparte  na  Kodeksie  Masoreckim¹,  przekazują  nam  pewne  formy  działania  Boga,  na  wcześniej  stworzonej  przez  siebie  Ziemi,  czyli  jego  bezpośrednią  interwencję  w  jeden  z  gatunków  ssaków,  który  stworzył – ludzi.  Osobista  działalność  Boga  najpierw  objawiła  się  nam  przy  tworzeniu  tego  ssaka  w  Raju,  a  potem  jeszcze  w  kilku  innych  epizodach,  ale  już  od  czasów  Mojżesza,  który  pierwszy  raz  ujrzał  Go  w  krzaku  ognia,  towarzyszy  Żydom  na  co  dzień.  

       Uwzględniając  współczesną  moralność  świecką,  znacznie  wyższą  od  kościelnej  (jeżeli  ktoś  chce  zaprzeczyć  temu  stwierdzeniu,  to  niech  przeczyta  trochę  publikacji  etycznych)  i  przenosząc  czasy  biblijne  w  obecne,  co  bez  żadnych  skrupułów  robią  Kościoły,  to  widzimy,  że  Pan  zrobił  wszystko,  aby  w  kontekście  moralności  świeckiej  wzbudzać  w  stworzonych  przez  siebie  rozumnych  istotach  uczucia  nie  mające  nic  wspólnego  z  miłością.  Jednak  mimo  wywoływanych  swoimi  nakazami  rzezi,  niemoralnych  postępowań  czy  ustanowionych  przez  siebie  barbarzyńskich  aktów  prawnych,  obdarzany jest przez swoich wyznawców bezwzględną miłością.  Miłość  ta  jest  przenoszona  przez  tych  których  stworzył,  czyli  przez  jeszcze  nieoświecone  rozumne  istoty  ziemskie – często  niezależnie  od  ich  wykształcenia – na  pokolenia  następne.  Piszę  „których  stworzył”,  ponieważ  nie  stworzył  człowieka  wykształconego  (na  świecie  jest  około  1%  wysoko  wykształconych  ludzi,  niech  będzie  5%,  a  co  zresztą?),  ale  na  pewno  jurnego  (na  swój  obraz  i  podobieństwo). 

     Na  stworzonej  przez  niego  Ziemi  ciągle  panują  wojny,  zbrodnie,  wszelkiego  rodzaju  gwałty,  kataklizmy  i … głód.  Czytałem,  że  każdego  dnia  umiera  z  głodu  przynajmniej  25  tysięcy  rozumnych  ziemskich  istot,  czyli  rocznie  ponad  9 milionów,  zatem  średnio  co  3,5 sekundy  jedna osoba.  Statystyki  są  różne.  Czytałem  również,  że  w  samej  Afryce  dziennie  umiera  z  głodu  około  40  tysięcy  osób,  a  ogólnie  około  100  tysięcy,  tzn.  co  sekundę  jedna  śmierć  głodowa.  Blisko  trzecia  część,  czyli  ponad  2  miliardy  głoduje.  Zatem  matka  klęcząca  przy  zaplutej  kratce  konfesjonału  klęczy  tam,  bo  nie  czytała  Starego  Testamentu  i  ponieważ  jeszcze  żadne  z  jej  dzieci  ze  wspomnianego  powodu  nie  umarło  jej  na  rękach.      

     Dlatego  powstała  ta  książka.  Powstała  w  wyniku  niemożności  akceptacji  tego,  co  dzieje  się  na  Ziemi  (zarówno  w  formie  zbiorowej,  jak  i  indywidualnej),  w  konfrontacji  z  tym,  co  przekazują  nam  różne  religie – – nie  tylko  chrześcijańska  i  żydowska,  i  tylko  rozum  (istniejący  w  wielu  z  nas)  odgranicza  nas  od  skrajnych  uczuć  do  istoty,  która  nas  stworzyła.  W  religii  chrześcijańskiej,  Bóg  przyjmuje  osobową  formę  istnienia  i  podobno jest  to  nieskończenie  dobra,  miłosierna  i  wybaczająca  istota,  ale  karze,  i  to  piekłem – z  miłości.

       Kiedy  byłem  małym  chłopcem,  nad  łóżkiem  rodziców  wisiał  obraz  przedstawiający  Pana  Boga  w  pozycji  horyzontalnej,  skierowanej  lekko  w  dół,  wyglądającego  zza  chmury  i  palcem  pokazującego  coś  poza  obrazem.  Wtedy  napawał  mnie  jednocześnie  lękiem  i  podziwem,  ale  była  to  tylko  chwila – chwila  kiedy  byłem  w  sypialni  rodziców.  Wtedy  bardzo  się  go  bałem,  bo  „bojaźń  boża”,  tak  często  słyszana  w  środowisku,  w  którym  się  wychowywałem,  poprzez  rówieśników  docierała  i  do  mnie.  I  chociaż  rodzice  byli  nad  wyraz  tolerancyjni,  to  jednak  wpływ  środowiska  był  mocno  znaczący,  tak  więc  „bojaźń  boża”  zaczerpnięta  przez  społeczeństwo  z  ambon,  gnieździła  się  i  we  mnie. 

       Stary  Testament  pisze:

Ja  jestem  Pan,  Bóg  twój,  mocny,  zawistny,  karzący  nieprawość  ojców  na  synach  do  trzeciego  i  czwartego  pokolenia. *

       Mimo,  że  Stary  Testament  zakazuje  wyobrażać  sobie  tego  Boga,  Pana  naszego,  to  jednak  obraz,  który  wisiał  nad  łóżkiem  rodziców,  przedstawił  mi  Go  jako  podstarzałego,  dobrze  zbudowanego  mężczyznę  z  dobrze  wyczesaną  brodą – czyli  wyobrażonego  na  podobieństwo  człowieka,  w  szczególności  mężczyzny.  Nie  można  się  dziwić,  temu  przeinaczaniu  biblijnych  zakazów,  ponieważ  zawodowi  przedstawiciele  Kościoła  zawsze  byli  za  formą  przynoszącą  im  materialne  korzyści – formą  przeciwną  do  zakazów  samego  Pana.  Takie  wyobrażenie  jest  z  kolei  zgodne  z   wcześniejszymi  wersetami  Biblii,  które  mówią,  że  Pan  Bóg  (już  bez  przecinka  między  wyrazami)  stworzył  człowieka  na  swój  obraz  i  podobieństwo  (I  Moj. 1,  27),  lecz  trochę  dalej  ta  sama  Biblia  mówi: 

Nie  uczynisz  sobie  obrazu  rytego  ani  żadnej  podobizny  tego  co  jest  na  niebie  w  górze  i  co  na  ziemi  nisko,  ani  z  tych  rzeczy,  które  są  pod  ziemią.  Nie  będziesz  się  im  kłaniał  ani  służył.* 

       A  w  innym  miejscu: 

Przeklęty  człowiek,  który  robi  posąg  rzeźbiony  lub  lany,  obrzydliwość  dla  Pana,  robotę  rąk  rzemieślniczych,  i  stawia  go w skrytości. **

       Pamiętam,  że  jako  mały  chłopiec  kartką  papieru  z  „Głosu  Robotniczego”  czyściłem  cylindry  do  lamp  naftowych,  a  kiedy  mróz  szczypał  mi  palce  spieszyłem  się,  aby  zrobić  to  jak  najszybciej  i  jak  najlepiej,  bo  zimowe  wieczory  były  długie,  a  światło  potrzebne,  a  mnie  w  te  mroźne  zimowe  wieczory  czekał  jeszcze  krótki  spacer.  Wychodziłem  z  ojcem  na  dwór  i  patrzyłem  w  rozgwieżdżone  niebo.  Wtedy,  na  podstawie  jego  opowiadań  wydawało  mi  się,  że  trzeba  być  nieskończenie  niesprawiedliwym,  aby  nie  dać  poznać  tego  wszystkiego  co  stworzył,   nigdy  nie  dać  tam  dolecieć,  dotknąć,  zobaczyć  z  bliska.

       Koniec  wieku  XX  dał  nam  do  ręki  zredagowany  pod  nadzorem  Jana  Pawła  II  „Katechizm  Kościoła  Katolickiego”,  w  którym  czytamy,  że: 

(…)  gdy  wskazujemy  na  podobieństwo  między  Stwórcą  i  stworzeniem,  to  zawsze  niepodobieństwo  między  nimi  jest  większe’, [ i  że – przyp.  autora]  ‘mówiąc  o   Bogu,  nie  możemy  określić  kim  on  jest  i  jakie  miejsca  zajmują  inne  byty  w  stosunku  do  niego***.

       Skąd  zatem  epitety  takie  jak:  nieskończenie  dobry,  miłosierny,  wybaczający,  czy  te  mówiące,  że  jest  on  mocny,  zawistny,  mściwy,  a  w  ustalanych  przez  siebie  prawach  okrutny,  skoro  możemy  tylko powiedzieć  jaki  on  nie  jest?  Poza  tym, jakie  inne  byty  widzi  Jan  Paweł  II,  skoro  we  Wszechświecie  stworzonym  przez  Pana  Boga  jesteśmy  tylko  my,  aniołowie  dobra  i  zła,  i  On – Bóg  Wszechmogący?  Oprócz  tego  w  „Katechizmie  Kościoła  Katolickiego”  czytamy,  że  w  człowieku  jest  więcej  różnic  niż  podobieństw,  a  jest  to  kompletnie  sprzeczne  z  biblijnym  stwierdzeniem,  że  jesteśmy  stworzeni  na  jego  obraz  i  podobieństwo,  a  nie  na  podobieństwo  jakiegoś  małpoluda.

       W  naszym  świecie  na  każdym  kroku  objawia  się  nam  dualizm.  Mamy  gwiazdę – gazowy  obiekt,  który  wypromieniowuje  swoją  energię  i  nie  przyjmuje  innej, oraz  jej  przeciwieństwo – czarną  dziurę,  która  w  całości  energię  pochłania.  Mamy  plus  i  minus,  a  zatem  plus  nieskończoność  i  minus  nieskończoność,  mamy  dobro  i  zło,  mamy  materię  i  antymaterię,  rodzaj  męski  i  żeński – co  w  najwyraźniejszej  postaci  jest  kobietą  i  mężczyzną.  Mamy  stronę  lewą  i  prawą,  oraz  rozum  i  uczucia,  mam  w  końcu  kij,  który  zawsze  ma  dwa  końce – dlatego  też  na  samym  końcu  tej  książki  Xen  śnił  o  kiju,  który  pękł  mu  we  śnie,  ale  to  co  zobaczył,  to  też  jego  koniec – z  tym  tylko,  że  mocno  postrzępiony,  a  drugi  tkwił  w  „mrocznej  przeszłości”.  A  czy  Pan  Bóg  ma  duszę?  Czy  jest  dualistyczny?  Skoro  dmuchnął  Adamowi,  bo  tworzył  go  na  swój  obraz  i  podobieństwo,  to  chyba  ją  ma?  My – ludzie stworzeni  na  jego  obraz  i  podobieństwo  podobno  mamy.  Jesteśmy  zatem  dualistyczni – materialni  i  niematerialni.      

       „Katechizm  Kościoła  Katolickiego”,  mówi  nam,  że  mamy  być  uczestnikiem  Jego  [Boga – przyp.  autora]  szczęśliwego  życia.****  A  na  czym  polega  jego  szczęśliwe  życie?  Tego  ten  katechizm  nie  mówi,  ale  sądząc  po  tym,  co  dzieje  się  na  Ziemi  można  wnioskować,  że  na  grze  w  kości  z  innymi  bogami,  bo  ogólnie  przyjęta  forma  jest  taka,  że  wszystko  co  się  tutaj  dzieje,  zależy  wyłącznie  od  niego.  Jeżeli  tak  jest  w  istocie,  to  dlaczego  dzieje  się  aż  tak  źle,  a  jeżeli  to  nie  zależy  od  niego,  to  dlaczego  chodzimy  do  kościoła,  synagogi,  meczetu  itd.? 

       Niniejsza  książka  mówi  o  biblijnym  kreacjonizmie  Ziemi,  natomiast  nauka  mówi  o  czymś  innym –  jednak  prezentowany  przez  nią  poziom  myślenia  jest  niedostępny  dla  wiernych  ograniczających  się  do  kreacjonizmu  biblijnego. 

       Słyszałem,  że  w  czasach  przedwojennych,  kiedy  w  Boga  Ojca  wierzono  dużo  bardziej  niż  obecnie,  wyjeżdżano  na  „bocianówkę”.  Prawdopodobnie  przed  wyjazdem  w  miejsce  „przeznaczenia”,  proszono  Go  o  zacienienie,  bo  jak  mówi  przysłowie  strzeżonego  Pan  Bóg  strzeże,  więc  chyba  proszono  i  w  wielu  przypadkach  te  wyjazdy  okazywały  się  skuteczne.  Dawniej,  tzn.  około  czterech  tysięcy  lat  temu  i  później,  takie  wyjazdy  nie  były  potrzebne,  bo  Pan  wysyłał  na  miejsce  Ducha,  a  zdarzył  się  też  przypadek,  że  zrobił 

to  sam.  Zresztą,  nie  było  powodu  wyjeżdżać  gdziekolwiek,  bo  wszędzie  wody  były  krystalicznie  czyste  i  wszędzie  było  czyste  powietrze,  słowem – kurort  na  miejscu.  Ale  z  czasem  wszystko  się  zmieniło  i  już  około  trzech  tysięcy  lat  później,  wyjazdy  na  „bocianówkę”  stały  się  konieczne – Pan  już  „nie  dojeżdżał”  na  miejsce  przeznaczenia.  Może  się  zestarzał,  bo  biblijny  cherub  z  Księgi  Ezechiela,  z  pewnością  był 

unowocześniany  i  zawsze  sprawny,  tak  samo  seraf  z  Księgi  Izajasza.   W  każdym  bądź  razie,  jeżeli  już  zdarzyło  się  poczęcie  „za  sprawą”to  „nie  odwoływano”  tego,  co  poczęto.   

       Książka  składa  się  z  biblijnych  epizodów,  i  zaledwie  kilku  historycznych  faktów  (a  jest  ich  niezliczona  ilość),  które  są  tutaj  zinterpretowane  przez  biblijne  stwierdzenia,  jako  skandale  Boga  biblijnego.  Jednak  tylko  w  nielicznych  przypadkach  fragmenty  Starego  Testamentu  są  przytaczane  przez  kler  jako  pozytywne  przykłady,  bo  tylko  nieliczne  fragmenty  tej  nie  czytanej,  grubej  księgi  do  tego  się  nadają.  Przytaczając  z  niej  przykłady  kler  chce  wykazać  miłość  Pana  (chrześcijańskiego  Ojca)  do  wierzących  w  niego  istot,  i  tym  sposobem  wywołać  miłość  tych  istot  do  Niego.  Nie  będziemy  w  tym  miejscu  dodawać  wyrazu  Bóg,  aby  Go  nie  obrażać – jeżeli  istnieje.

       Każdy,  kto  uważa  Stary  i  Nowy  Testament  za  księgi  o  niepodważalnej  prawdzie,  i  na  dodatek  święte,  proszony  jest  o  nie  czytanie  tej  książki,  aby  nie  czuć  się  obrażoną  uczuciowo  religijnie.  Jesteśmy  już  przyzwyczajeni  do  tego,  że  uczuć  religijnych  obrażać  nie  wolno,  ale  że  bezkarnie  można  obrażać  antyreligijny  rozum.  

       Nie  czytaj  więc  czytelniku  religijny,  a  nie  będziesz  obrażony,  bo  jeśli  przeczytasz,  to  postąpisz  wbrew  ostrzeżeniu  i  przyjmujesz  to  na  swoją  odpowiedzialność.  Jest  to  twoja  wolna  wola,  którą  obdarzył  cię  Wszechmogący.  Skorzystaj  z  niej  w  sposób  Chrystusowy.  Bo  dopóki  nie  zostaną  zlikwidowane  prawa  wynoszące  pod  niebiosa  uczucia  i  dyskryminujące  rozum,  to  ty,  po  przeczytaniu  tej  książki  w  dalszym  ciągu  bezkarnie  będziesz  mógł  obrażać  rozum  i  czyjąś  wolną  wolę. 

       Nie  czytaj  więc! 

 *            Stary  Testament.  Tłumaczenie:  ks.  Jakub  Wujek.  Moj. II.  20, 5

**          Stary  Testament.  Tłumaczenie:  ks.  Jakub  Wujek.  Mojż. II.  20, 4-5 

***        Stary  Testament.  Tłumaczenie:  ks.  Jakub  Wujek.  Mojż. IV. 27,

****      Katechizm  Kościoła  katolickiego.  Dział  I,  rozdział  I,  punkt  IV „Jak  mówić  o  Bogu?” (43)        

*****    Katechizm  Kościoła  katolickiego.  Wstęp,  punkt  I.  „Życie  człowieka –znać  i  kochać  Boga.”(1)

 1 – Kodeks  Masorecki  (Tekst  Masorecki,  Pięcioksiąg  Mojżeszowy,  Tora) – w  niezmienionej  formie. Masoreci – czyli  żydowscy kopiści  Tory,  którzy  między  VI  a  XI w.  stworzyli  system  zapisu  samogłosek  w  alfabecie  hebrajskim  nie  wprowadzali  żadnych  zmian  w  ich  świętym  tekście.  Było   to  surowo  zabronione,  dlatego  choć  Masorecki   zaznaczyli  zarówno  samogłoski,  jak  i  akcenty,  w  sam  tekst  nie  ingerowali  w  najmniejszym  stopniu.

Podobne artykuły


17
komentarze: 113 | wyświetlenia: 1571
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 654
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1134
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 924
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 760
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 718
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 644
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1012
10
komentarze: 0 | wyświetlenia: 801
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 311
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 472
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 462
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 955
10
komentarze: 0 | wyświetlenia: 513
10
komentarze: 10 | wyświetlenia: 362
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Nasz kościół jest jak trawa jak zawieje tek się ona układa i głosi kazania.

  Kitek,  27/02/2010

Kazania to nie wszystko. On potrzebuje władzy i pieniędzy.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska