Login lub e-mail Hasło   

Fotografia z lat osiemdziesiątych

Historia sentymentalna o młodości, pasji i PRL-u.
Wyświetlenia: 3.995 Zamieszczono 04/03/2010

Gdy w 1985 z wielkim bólem po raz drugi rozpocząłem naukę w pierwszej klasie liceum, usiadłem w jednej ławce z Tomkiem, dzięki któremu zainteresowałem się fotografią. Robienie zdjęć mocno nas obu pochłonęło z tą jednak różnicą, że on wiedział co się dzieje na lekcjach, a ja nie. 

W szafie znalazłem Zenita 11, który rodzice kupili na handel w Bułgarii. Udało mi się ich przekonać, że potrzebuję go dla poprawnego rozwoju emocjonalnego. Zgodzili się. Teraz trzymałem w ręku prawdziwy aparat fotograficzny. Wciąż pamiętam jego zapach i połysk dużego szkła obiektywu. To była jedna z najpiękniejszych chwil mojego życia.

Wkrótce zdobyłem czeski powiększalnik Opemus 6, zegar, koreks, kuwety, szczypce, lampę ciemniową oraz kartoniki z papierem fotograficznym o różnej kontrastowości. Ciemnię, jak to wtedy bywało, zrobiłem w łazience.

Dostawa do jedynego sklepu fotograficznego w stutysięcznym mieście przychodziła raz w miesiącu. Gdy szedłem do szkoły na godzinę 8.00 kolejka miała już kilkadziesiąt metrów długości. Ludzie stali od północy. Na pierwszych trzech klientów czekały aparaty Zenit, na pierwszych pięćdziesięciu fatalnej jakości slajdy i kolorowe filmy ORWO produkcji NRD. W co trzeciej dostawie przywozili jeden rzutnik do slajdów lub powiększalnik. Dla stu klientów wystarczało rosyjskich filmów Foto 65. Trzeba było mieć dużo determinacji, aby robić wówczas zdjęcia.

A pomimo szarości dnia codziennego czasy były barwne. Tomek odkrył dobre źródło i kupił 1 km znakomitego czarno-białego filmu ORWO 55, na którym kręcono wówczas kroniki filmowe. Cięliśmy go w ciemni na kawałki po 1,7 metra, a potem wkręcaliśmy w szpulki. Pstrykałem wtedy po trzy, cztery rolki w tygodniu.

Na półce u ojca znalazłem jakiś stary podręcznik chemiczny. Znajdowały się tam m.in. receptury wywoływaczy do negatywów. Biegaliśmy z Tomkiem po laboratoriach chemicznych, aby zdobyć po kilka gramów potrzebnych związków chemicznych. Przeżyliśmy wielką radość, gdy pewnego dnia znajomy dał nam paczkę siarczynu sodowego bezwodnego, który stanowił główny składnik wywoływacza. Żaden z dostępnych na polskim rynku nie był tak dobry jak Kodak D76, który robiliśmy sobie sami w domu. 

Gdy miałem 18 lat spodobała mi się pewna Ewa z Wrocławia. Jeździłem do niej co dwa tygodnie. Wyruszałem w piątek i spędzałem całą noc w pociągu, często na stojąco. Nie zawsze mogła się ze mną spotkać, ale gdy mogła to było cudownie. Nigdy jej nie dotknąłem. Wracałem w nocy z niedzieli na poniedziałek, zazwyczaj stojąc na korytarzu.

Pewnego dnia po przyjeździe pociągu o 6.30 pozostało mi jeszcze półtorej godziny do rozpoczęcia lekcji. Pobiegłem do domu i szybko wkręciłem filmy do koreksu, a potem wywołałem je w podwyższonej temperaturze, aby było szybciej. Po kilku minutach suszyłem je suszarką do włosów, aby jak najszybciej ujrzeć na odbitce w kuwecie jej śliczną twarz. Nagle na biały papier przede mną z wycieńczenia zaczęła kapać mi krew z nosa. 
Dobrze wspominam tamte czasy, kiedy to zbiegły się moje dwie wielkie pasje – fotografia i Ewa.

 Ewa

W dalszym ciągu zajmuję się fotografią. Głównym przedmiotem moich prac jest portret i reportaż. Zdjęcia robię głównie z myślą o prezentacjach multimedialnych, które łączę z opowiadaniem różnych historii z morałem. 

Maciej Strzyżewski

 

Zapraszam do obejrzenia moich galerii:  http://www.artface.yoyo.pl/galeria.htm

 

 

Podobne artykuły


60
komentarze: 19 | wyświetlenia: 23735
38
komentarze: 22 | wyświetlenia: 4166
16
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2343
35
komentarze: 13 | wyświetlenia: 6246
21
komentarze: 19 | wyświetlenia: 1268
20
komentarze: 23 | wyświetlenia: 1626
19
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1512
19
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2381
18
komentarze: 5 | wyświetlenia: 4722
17
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1785
16
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1418
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 3900
 
Autor
Artykuł



Moja przygoda z fotografią zaczęła się chyba w 1976 roku od zajęć z fotografii w osiedlowym domu kultury. Byłem wtedy w siódmej klasie. Chodziłem na te zajęcia może miesiąc, ale tyle starczyło, żebym się zaraził fotografią. Pierwszy aparat to Ami (6x9). Pierwsza ciemnia to toaleta i to jeszcze bez powiększalnika. Na papier światłoczuły kładłem negatyw, przyciskałem małą szybką i naświetlałem lampk ...  wyświetl więcej

Zapomniałem, że też miałem Zenita TTL. Świetny aparat. Jak mogłem zapomnieć? :-/

Marzyłem o takim, ale był nie do dostania, a poza tym strasznie drogi. Zazdrościłem takim jak Ty.

Ja robie zdjęcia od niedawna.I jeszcze nie robie tego fachowo ale art. bardzo pouczający.

Praktyka czyni mistrza, Pozdrawiam.

  Gamka  (www),  07/03/2010

Moja przygoda z fotografią też zaczęła się dawno, trwa nadal i uwielbiam robić to co robię :))
Pozdrawiam Mistrza Gamka

Nie ja jestem mistrzem tylko chłopak, który napisał nim się stanie jak będzie dużo praktykował.
Podobno masz fajne galerie zdjęć. Gdzie ich szukać?

Cieszę się, że sentyment udziela się coraz szerszemu gronu. To piękny temat,
Nikt nie wspomniał o Smienie i Lomo.
Jakiś czas temu trafiłem na stronę, gdzie zamieszczone były tylko zdjęcia zrobione aparatem Lomo (w którym nic się nie ustawiało). Były świetne, http://www.signs.pl/article.php?sid=3588

  maxelk,  07/03/2010

Dzieki za przypomnienie tamtych chwil.Do tej pory mam jeszcze w szufladach wywolywacze,utrwalacze i papiery z ,,Optyka". Zal wyrzucic przez sentyment do starych czasow,gdy cale noce spedzalem nad kuwetami.Z aparatow, w dobrym stanie zachowala mi sie tylko ,,Belfoca"(mieszkowa) - ,,Ami" i kilka odmian ,,Smieny" powysiadaly. Robilem tylko czarno-biale amatorsko. Czas najwyzszy,by zeskanowac negatywy,poki sa jeszcze w dobrej kondycji.

Dzięki za ten komentarz. Oddaje idealnie stopień pasji tamtych dni. Nie było kompów, komór, telewizji, więc nic nie rozpraszało i człowiek szedł na całość. Pozdrawiam.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska