Login lub e-mail Hasło   

Interesujące fakty astronautyczne

Garść ciekawostek z dziedziny astronautyki załogowej i bezzałogowej oraz astronomii.
Wyświetlenia: 29.190 Zamieszczono 16/04/2010

Lot do dwóch stacji kosmicznych

Moduł główny stacji MIR który odwiedzili kosmonauci.

Stacja Salut 7.

Tylko raz zdarzyło się że jeden pojazd, podczas jednego lotu odwiedził dwie stacje kosmiczne. Była to misja Sojuz T-15. Start odbył się 13 marca 1986 roku. Po dwóch dniach, kapsuła z dwuosobową załogą (Leonid Kizim i Władymir Sołowiow) przybiła do nowo wyniesionego na orbitę modułu głównego stacji MIR. Po 51 dniowym pobycie, pojazd odłączył się od MIRa i udał się na 29 godzinny lot na stację Salut 7. Aby zaoszczędzić paliwo Sojuza, orbitę MIRa przed tym manewrem obniżono o 13 km. W chwili oddokowania odległość między stacjami wynosiła 2500 km, najbardziej zbliżyły się one do siebie 6 maja ok. godziny 23.00 GTM – na 25 km. Po przybyciu na Saluta załoga dokończyła eksperymenty przeprowadzane przez poprzednią załogę (przerwane między innymi przez chorobę dowódcy), przeprowadziła dwa spacery kosmiczne (podczas jednego z nich przeprowadzono eksperyment z spawaniem w próżni kosmicznej) oraz załadowała część wyposażenia z Saluta na Sojuza. 25 czerwca Sojuz odłączył się od Saluta i dzień później załoga przybyła z powrotem do MIRa. Tam wykonano jeszcze kilka eksperymentów i 16 lipca, załoga powróciła na ziemię. (info: wikipedia, forum astro4u.net)

 

Przemytnicy

Jeden z astronautów misji księżycowej Apollo 14, Alan Shepard przemycił na pokład główkę kija golfowego i dwie piłeczki. Pod koniec pobytu na księżycu, ku zdziwieniu kontroli lotów przymocował główkę kija do wysięgnika do pobierania próbek i wykonał kilka uderzeń. Jedna z piłek poleciała podobno "na wiele mil". Shepard narzekał że z powodu sztywności skafandra nie może wygodnie ustawić sie do uderzenia i musi trzymać kij jedną ręką. Obecnie główka kija którą wykonywał uderzenia spoczywa w gablocie jednego z amerykańskich klubów golfowych. Nagranie zponiżej:

http://www.youtube.com/watch?v=KZLl3XwlAIE

Johnowi Youngowi nie uśmiechało się pożywianie się przez całą misję Gemini 3 tubkowanym jedzeniem. Dlatego tez, przemycił na pokład kanapkę z wołowiną. Po lądowaniu, gdy odkryto w kabinie okruszki, Youngowi udzielono surowej reprymendy - okruszki mogły bowiem dostać się do wnętrza urządzeń elektronicznych i spowodować zwarcie.

Załoga rezerwowa misji Apollo 12 zrobiła swoim kolegom którzy polecieli na księżyc miłą niespodziankę - do małych segregatorów w których umieszczone były listy zadań do wykonania na księżycu, wstawili (odpowiednio pomniejszone i wydrukowane na ognioodpornym papierze – żarty żartami, ale bezpieczeństwo przede wszystkim) rozkładówki playboya. Astronauci zauważyli to dopiero podczas spaceru księżycowego.

Podpis pod zdjęciem - "Zauważyliście jakieś interesujące doliny i wzniesienia?"

Rozkładówki playboya pojawiły się również w misji Gemini 10 – jeden z techników przyczepił je do osłon okien. Astronauci zauważyli je dopiero gdy zasłonili okna szykując się do snu.

Jakiś czas po zakończeniu misji Apollo 12, analityków NASA zdziwiło jedno z zdjęć, na którym utrwaleni byli dwaj astronauci na raz. Kto w takim razie zrobił zdjęcie? Okazało się że w sekrecie na księżyc został przemycony czasowy włącznik migawki aparatu.

 

Kosmiczny wirus

Na międzynarodowej stacji kosmicznej znajduje się kilkadziesiąt laptopów ogólnego użytku

 

Nie chodzi tu o śmiertelną zarazę z kosmosu (o tym niżej), ale o zwykły wirus komputerowy. W sierpniu 2008, NASA poinformowała o infekcji niektórych za laptopów używanych na stacji kosmicznej wirusem komputerowym W32.Gammima.AG. Służy on do kradzieży haseł do gier on-line, więc nie stanowił zbytniego zagrożenie dla stacji - a nawet gdyby laptopy zostały by zainfekowane groźniejszym wirusem, nie miał by on szans w żaden sposób zagrozić ważnym funkcjom stacji które są sterowane przez odrębny system. Po wykryciu wirusa, w komputerach używających systemu Windows (niektóre używają innych OS) uaktualniono oprogramowanie antywirusowe.

 

Kosmiczny humor

"Strefa budowy stacji kosmicznej. Ograniczenie prędkości do 17500 mil/h 18000 km/h"

 

Tabliczki z tym napisem przymocował pewien astronauta na jednym z włazów modułu Unity międzynarodowej stacji kosmicznej. 18000 km/h to właśnie prędkość z jaką stacja okrąża ziemię.

 

Podczas misji STS-51-A, której jednym z celów było odwiezienie na ziemię dwóch uszkodzonych satelitów, koledzy uwiecznili na zdjęciu Gardnera Dale trzymającego znak „na sprzedaż” odnoszący się do ładunku promu.

Więcej przykładów astronautycznych żartów można znaleźć poniżej, jednak w większości są one dosyć hermetyczne i zrozumiałe raczej jedynie dla czytelników dobrze zaznajomionych z językiem i amerykańska kulturą.

http://www.airliners.net/aviation-forums/military/read.main/24814/

 

Transmisja z lądowania

Podczas gdy cały zachodni świat śledził transmisję z lądowania na księżycu, z bloku krajów komunistycznych, jedynie widzowie z Polski i Węgier mieli taką możliwość. Stacje telewizyjne w innych demoludach wyświetlały ważniejsze programy, np. telewizja radziecka koncentrowała sie na obchodzonym dniu metalurga i dniach kultury polskiej. Gdy przebywający w module powrotnym krążącym nad księżycem astronauta Michael Colins skarżył sie kontroli misji "Mam do nich bliżej niż wy wszyscy, a nie widzę, co tam się dzieje." pocieszano go "Nie przejmuj się stary, Chińczycy i Rosjanie też nie widzą.". (info:astronautyka.panty.pl)

 

Księżycowe bakterie

Astronauci w MQF

Choć prawdopodobieństwo przeniesienia z księżyca na ziemię drobnoustrojów było niskie, NASA podjęła pewne kroki aby zabezpieczyć się przed potencjalnie groźnymi mikrobami z kosmosu.

Po wodowaniu kapsuły Apollo 11 astronauci założyli przekazane im przez nurków kombinezony ochrony biologicznej. Po wejściu na ponton zostali zdezynfekowani roztworem związków jodu. Po dotarciu na pokład okrętu USS Hornet, astronauci zostali umieszczeni (razem z technikiem i lekarzem) w hermetycznym kontenerze kwarantannowym (Mobile Quarantine Facility). Na pokładzie statku, oddzieleni pancerną szybą, odbyli rozmowę z prezydentem Nixonem. Kontener z załogą został w porcie przeładowany na pokład samolotu i dostarczony do Huston, gdzie astronauci spędzili w zamknięciu 21 dni. Procedurę kwarantanny powtarzano jeszcze przez trzy następne misje Apollo, dopóki upewniono się że żadne obce drobnoustroje nie występują na księżycu.

Sonda Surveyor 3

Choć obcych bakterii na księżycu nie ma, znaleziono tam jednak życie. Jednym z zadań misji Apollo 12 był demontaż niektórych części sondy Surveyor 3 i dostarczenie ich z powrotem na ziemię, w celu zbadania wpływu długotrwałego przebywania w próżni kosmicznej na urządzenia sondy. Podczas badań zdemontowanej z sondy kamery odkryto na jej powierzchni drobnoustroje. Odkrycie podano do wiadomości publicznej dopiero wtedy gdy okazało się iż są to ziemskie bakterie streptococcus mitis, które dostały się do środka sondy prawdopodobnie z oddechem któregoś z techników. Bakterie chronione jedynie przez metalową obudowę przetrwały na księżycu trzy lata, zapadając w stan anabiozy. Po wykryciu bakterii, pojawiły się też głosy iż mogły się one tam dostać podczas badań nad elementami sondy, z powodu zbyt mało rygorystycznych procedur bezpieczeństwa.

 

System autodestrukcji

Radzieccy oficjele obserwują nieudany start Sojuza.

Systemy autodestrukcji na statkach kosmicznych to nie tylko domena filmów SF. Mają je praktycznie wszystkie rakiety wysyłane w kosmos – gdyby rakieta wymknęła się spod kontroli i zaczęła zmierzać w kierunku zamieszkanych terenów, kontrola misji może ją zniszczyć w powietrzu aby nie spowodowała katastrofy. Załogowe kapsuły mają systemy ratunkowe, które chwilę przed zniszczeniem rakiety (w wyniku awarii lub też właśnie użycia systemu autodestrukcji) odciągają kapsułę z załogą na bezpieczną odległość. Systemu takiego nie posiadają promy kosmiczne, ponieważ oddzielenie samego przedziału załogowego od startującego promu nie jest możliwe. W historii astronautyki rakietowy system ratunkowy został użyty tylko raz – podczas próby startu misji Sojuz T-10-1 na stanowisku startowym wybuchł pożar. Załoga uruchomiła system ratunkowy i chwilę przed eksplozją kapsuła została wystrzelona. Załoga doznał przeciążeń ok. 17 g, ale wyszła z tego zdarzenia bez szwanku. Kapsuła opadła na spadochronach ok. 4 km od platformy startowej.

Test systemu ratunkowego kapsuły Apollo

Ładunki wybuchowe instalowane były również w radzieckich satelitach szpiegowskich i pojazdach bezzałogowych (zwierzęta nie liczyły się jako załoga) – po to aby w przypadku awaryjnego lądowania na obcym terytorium, statek kosmiczny nie wpadł w niepowołane ręce. Ładunki te zostały odpalone kilka razy – celowo, na przykład w przypadki pojazdu Zond-4 który w wyniku błędów nawigacyjnych zaczął opadać na ocean atlantycki, z dala od jakiegokolwiek radzieckiego statku który mógłby go przechwycić, czy też przypadkiem, jak w przypadku bezzałogowej wersji statku Woshod (oznaczonej jako kosmos 57) którego system autodestrukcji został uruchomiony na orbicie w wyniku błędnego zinterpretowania przez komputer pokładowy dwóch poleceń sterujących które nadeszły niemal w tym samym momencie.

 

Największe okno w kosmosie

Astronautka na tle Cupoli

Widok z zewnątrz

Astronauta wykunujący fotografię

Podczas misji STS-120 w lutym 2010 roku, podłączono do modułu Tranquility międzynarodowej stacji kosmicznej moduł obserwacyjny Cupola. Cuploa ma 2 m średnicy i 1,5 m wysokości, składa się z sześciu trapezoidalnych bocznych okien i jednego okrągłego okna górnego o srednicy 80 cm. Każde z okien wyposażone jest w okiennice, w celu ochrony przed zderzeniami z mikrometeorytami i kosmicznymi śmieciami, podczas gdy Cupola nie jest używana. Cupola służyć będzie do obserwacji ziemi i obiektów astronomicznych, spacerów kosmicznych oraz dokowań pojazdów, a także jako stanowisko sterowania ramieniem stacji. Fani Star Wars zauważą z pewnością podobieństwo Cupoli do kokpitu myśliwca Tie-fighter.

Oprócz Cupoli stacja posiada dwa okna w module Kibo, jedno (51 cm) w module Destiny oraz 14 mniejszych okien w module Zvezda.

 

Granica wiekowa

John Glenn na krótko przed startem

Najmłodszym człowiekiem w kosmosie był radziecki kosmonauta Gierman Titow, uczestnik drugiej radzieckiej załogowej misji Wostok 2. W chwili startu miał 25 lat. Był również pierwszym człowiekiem który cierpiał z powodu choroby kosmicznej. Najstarszym człowiekiem który odbył lot w kosmos był astronauta  John Glenn, amerykański senator i weteran misji Mercury-Atlas 6. W chwili startu misji STS-95 w 1998 roku, miał 77 lat. Jednym z zadań tego lotu było zbadanie wpływu środowiska kosmicznego na organizm starszego człowieka.

 

Oświadczenie prezydenta Nixona

W Archiwach Narodowych w Waszyngtonie znajduje się kopia notatki z 18 czerwca 1969 r., zatytułowanej „Na wypadek katastrofy na Księżycu”. Notatka zawiera tekst orędzia, które prezydent Richard Nixon miał wygłosić, gdyby astronauci nie byli w stanie powrócić na Ziemię: 

"Zrządzeniem losu ludzie, którzy wyruszyli na Księżyc, by w pokoju go badać, pozostaną na nim, by spocząć w pokoju. Ci dzielni ludzie, Neil Armstrong i Edwin Aldrin, wiedzą, że nie ma już dla nich nadziei na ratunek. Ale wiedzą też, że z ich ofiary płynie nadzieja dla całej ludzkości. Ci dwaj ludzie składają swoje życie na drodze do osiągnięcia najszczytniejszego celu ludzkości: poszukiwania prawdy i wiedzy. Będą opłakiwani przez rodziny i przyjaciół; będą opłakiwani przez swój naród; będą opłakiwani przez wszystkich ludzi ich świata; będą opłakiwani przez Matkę Ziemię, która odważyła się wysłać dwóch swoich synów w podróż w nieznane.  Ich misja sprawiła, że wszyscy ludzie tego świata poczuli się jednością; ich ofiara umocni braterstwo ludzkości. Starożytni spoglądali w gwiazdy i widzieli w ich konstelacjach swoich bohaterów. Dziś czynimy to samo, lecz nasi bohaterowie to dzielni ludzie z krwi i kości.  Inni pójdą w ich ślady i odnajdą drogę do domu. Poszukiwania ludzkości nie zostaną przerwane. Ale ci ludzie byli pierwszymi, i pozostaną pierwszymi w naszych sercach.  Bo każdy człowiek, który w przyszłości zwróci nocą wzrok na Księżyc, będzie wiedzieć, że jest zakątek innego świata, który na zawsze pozostanie świadectwem ludzkości". 

Po orędziu łączność radiowa z uwięzionymi na księżycu astronautami miała zostać przerwana, a kapłan miał, w nawiązaniu do ceremoniału morskich pogrzebów, powierzyć dusze umierających astronautów "Najgłębszej z głębi". (info:wikipedia)

 

Pomyłka

Artystyczna wizja sondy MCO

Czasem pozornie mała pomyłka może doprowadzić do katastrofy. Stało się tak w 1998 roku, podczas trwania bezzałogowej misji mającej badać klimat Marsa, Mars Climate Orbiter. Znajdująca się w pobliżu Marsa sonda otrzymała polecenie uruchomienia silników, w celu wejścia na orbitę. Po wykonaniu odpowiednich wyliczeń wysłano polecenie. Sonda otrzymała wartość siły z jaką miały działać silniki w funtach (jednostce powszechnie używanej w USA), a oprogramowanie sondy oczekiwało polecenia w niutonach (jednostce używanej przez NASA). Sonda wykonała  odpalenie z siłą ok. 4.45 razy mniejszą, co spowodowało obniżenie się jej orbity i spłonięcie w atmosferze marsa. Szacowany koszt misji wynosił 327.6 milionów dolarów. Oprócz straty kosztownej sondy, rezultatem pomyłki była też bójka szefa misji z kierownikiem sekcji nawigacyjnej.

 

Małżeństwa w kosmosie

Załoga STS-47 wewnątrz modułu spacelab umieszczonego w ładowni promu. Mark i Jan  po lewej w pierwszym rzędzie.

Wśród kadry astronautów NASA jest kilka par małżeńskich. NASA zwykle nie zezwala na loty obu małżonków  podczas tej samej misji wahadłowca. Czyni to z dwóch powodów: w przypadku katastrofy i śmierci astronautów dzieci małżonków zostały by osierocone całkowicie (a nie tylko połowicznie, gdyby poleciał tylko jeden rodzic) oraz z powodów szczególnych stosunków jakie panują między małżonkami – żona niekoniecznie chciała by słuchać bez oporów rozkazów swego męża i vice versa. Raz jednak uczyniono wyjątek – członkowie misji STS-47 Mark Lee i Jan Davis pobrali się podczas treningu przed misją, po tym jak zostali wytypowani do udziału w jej. Kierownictwo, na początku chciało odsunąć jedno z małżonków od lotu, jednak po proteście pary, ustąpiono. Na decyzję wpłynął tez fakt iż Mark i Jan nie mieli dzieci. Po zakończeniu misji STS-47 pojawiły się plotki że NASA wykorzystała lot małżeństwa aby eksperymentować z seksem w warunkach nieważkości, jednak agencja stanowczo zaprzeczała.

Pierwszym ślubem w kosmosie było małżeństwo Juriego Malenczenko, dowódcy siódmej załogi ISS, zawarte 10 sierpnia 2003 roku. Jego narzeczona, amerykanka rosyjskiego pochodzenia Jekatierina Wiktorowna Dmitrijewa przebywała wtedy w Teksasie (prawo tego stanu dopuszcza nieobecność na ceremonii jednego z małżonków, gdy zachodzi uzasadniona potrzeba), a ceremonię transmitowano na żywo między stacją i ziemią. Drużbą Malenczenki był amerykański astronauta Ed Lu, który odegrał z tej okazji marsz weselny na pokładowym syntezatorze. 

Nadmienić trzeba, że nie obyło się bez komplikacji, gdyż rosyjski kosmonauta w momencie ślubu był także pułkownikiem lotnictwa Federacji Rosyjskiej i jego zwierzchnicy próbowali zablokować jego postępek, tłumacząc się przepisami wojskowymi i koniecznością dochowania tajemnicy państwowej w przypadku małżeństwa międzynarodowego. Na szczęście wysiłki te okazały się nieskuteczne, po części w wyniku nacisków opinii światowej i mediów. (info: baza.polsek.org.pl, "Czy w kosmosie trzeszczy w uszach?")

 

Opływowy satelita

Artystyczna wizja satelity.

Większość sztucznych satelitów ma kształt bryły z wystającymi na wszystkie strony panelami baterii słonecznych, czujnikami i antenami. Pod tym względem wyróżnia się badawczy satelita GOCE (Gravity field and steady-state Ocean Circulation Explorer – badacz pola grawitacyjnego i cyrkulacji wody w oceanach w stanie spoczynku).

Aby zwiększyć dokładność pomiarów próbnika umieszczony został on na relatywnie niskiej polarnej orbicie – o wysokości 270 km. Z powodu występującego na tej wysokości szczątkowego ciśnienia atmosferycznego, orbita satelity została by szybko obniżona,  GOCE został więc nadany opływowy, przypominający strzałę kształt, z bocznymi lotkami pełniącymi rolę stabilizatorów. Próbnik wyposażono w działający nieustannie silnik jonowy, który rekompensuje tarcie atmosfery.

 

 

Kosmiczni majsterkowicze

Packa na muchy przymocowana do manipulatora, zbliża się do satelity.

Powodzenie misji, a czasami i bezpieczeństwo załogi niekiedy zależy od zdolności innowacyjnego myślenia załogi i ludzi z centrum kontroli misji. Było tak w przypadku misji STS- 51D, gdy wypuszczony z ładowni satelita telekomunikacyjny nie chciał się uruchomić. Inżynierowie na ziemi podejrzewali że jeden przełączników znajdujący się na setelicie nie zamknął się automatycznie. Astronauta w skafandrze nie mógł zbliżyc się do obracającego się satelity, kontrolerzy wpadli więc na pomysł wykonania "packi na muchy". W okładce jednej z instrukcji wycięto szczeliny i przylepiono ją do manipulatora promu taśmą klejącą. Operator ramienia starał sie skrobać ramieniem po bokach satelity, tak aby jedna z szczelin zahaczyła o przełącznik. Niestety cała operacja nie dała efektów. Satelitę uruchomiła dopiero jedna z kolejnych misji korzystając z specjalnych urządzeń elektronicznych - okazało się bowiem że problem nie tkwił w przełączniku.

Chałupniczo wykonany adapter

Inny przykład innowacyjności kontrolerów, tym razem zakończony powodzeniem (całe szczęście) można znaleźć w histori misji apollo 13. Z powodu eksplozji zbiorników tlenu załoga zmuszona była porzucić lądowanie na księżycu i wracać na ziemię. Z uszkodzonego modułu powrotnego na czas lotu astronauci przenieśli się do lądownika. Problem tkwił jednak w tym że nie przewidziano że z lądownika będą korzystać trzy osoby i to w tak długim okresie czasu. Brakowało filtrów dwutlenku węgla (część z nich przechowywana była na zewnątrz pojazdu skąd miały być odzyskane na powierzchni księżyca) , trzeba więc było skorzystać z tych z modułu powrotnego. Nie pasowały one jednak kształtem do gniazd w lądowniku. W centrum kontroli misji opracowano więc specjalny adapter zbudowany z folii (wykorzystano folię z opakować na termoochronną bieliznę która miała być używana na księżycu), kart instrukcji i taśmy klejącej. Po zbudowaniu prototypu na ziemi, załoga instruowana krok po kroku przez kontrolerów zbudowała swoją wersję. Dzięki temu astronauci unikneli uduszenia dwutlenkiem węgla.

 

Ludziom czasami puszczają nerwy

Wyobraź sobie że jesteś astronautą NASA, czlowiekiem który służąc swojemu krajowi, ryzykując życie, udał się w podróż na księżyc. A teraz wyobraź sobie że podchodzi do ciebie jakiś knypek i twój wyczyn nazywa oszustwem, a ciebie kłamcą i tchórzem. Co robisz? Jak zareagował Buzz Aldrin, człowiek który jako drugi postawił stopę na księżycu, można zobaczyć na tym filmiku:

http://www.youtube.com/watch?v=ZOo6aHSY8hU

 

Pojazd powrotny

CRV chwilę po odłączeniu od bombowca 

Lądowanie CRV

Crew Return Vehicle, czyli Załogowy Pojazd Powrotny miał być szalupą ratunkową przeznaczoną dla międzynarodowej stacji kosmicznej. Użyty miał być w razie potrzeby natychmiastowego opuszczenia stacji a także w wypadku choroby astronauty która wymagała by leczenia szpitalnego. Po odłączeniu od stacji i wejściu w atmosferę, CRV miał rozwinąć paralotnię (o powierzchni 2500 m2, a więc największą na świecie) a następnie wylądować na przystosowanych do ślizgania płozach. Do stacji miał być dostarczany przez prom kosmiczny lub akietę Ariane. Prace nad pojazdem zostały z przyczyn finansowych przerwane w 2001 roku. Wybudowano kilka bezzałogowych prototypów przeznaczonych do prób i testów które wynoszone były nad ziemię podczepione do skrzydeł bombowca B-52. Obecnie za pojazd ratunkowy stacji służą ciągle sprawdzone Sojuzy. (info: wikipedia)

 

Ochrona przed zderzeniem

Znajdujące się na orbicie szczątki obiektów wyniesionych tam przez człowieka oraz naturalne obiekty, takie jak mikrometeoryty to duże zagrożenie dla pojazdów kosmicznych. W histori astronautyki doszło do kilku kolizji na orbicie, z czego najsłynniejszą było zderzenie dwóch satelitów do którego doszło w lutym 2009 roku - nieczynny rosyjski satelita telekomunikacyjny Kosmos 2251 zderzył się z amerykańskim satelitą telekomunikacyjnym Irydium 33. W wyniku zderzenia orbita została zaśmiecona tysiącami odłamków. Duże obiekty, takie jak międzynarodowa stacja kosmiczna są szczególnie narażone na niebezpieczeństwo zderzenia - stacja musi być więc odpowiednio zabezpieczona. 

W celu ochrony przed mniejszymi obiektami, stacja kosmiczna posiada wielowarstwową powłokę, a okna posiadają okiennice. Większe obiekty mogą być wykryte z ziemi, więc w przypadku stwierdzenia możliwości kolizji wykonuje się manewr unikowy (Collision avoidance manoeuvre)  - zwykle podnosi sie lub obniża orbite o około 2 km. Jest to całkiem często wykonywana procedura. W przypadku gdy jest już za późno na podniesienie, astronauci zamykaja włazy do wszystkich modułów a sami udają się do Sojuzów, aby w razie zderzenia ewakuować się z stacji. Takich fałszywych alarmów było dwa - w 2003 i 2009 roku.

Dziura w radiatorze promu Endeavour

Promy kosmiczne kilkakrotnie doświadczały zderzeń z kosmicznymi śmieciami. PIerwszym takim wypadkiem było uderzenie odłamka farby (prawdopodobnie z starej rakiety) który utworzył milimetrową rysę w jednym z okien promu podczas misji STS-7. Z poważniejszych incydentów można wymienić dwa wypadki przebicia radiatora. Aby uchronić promy kosmiczne przed zderzeniem, ustawiane są one tyłem do kierunku lotu - aby osłonić wrażliwe na uderzenie regiony pojazdu - warstwę płytek ceramicznych które chronią pojazd podczas wchodzenia w atmosferę. Natomiast podczas pobytu na międzynarodowej stacji kosmicznej, kompleks ustawia się tak by osłaniał prom przed uderzeniem.  (info:wikipedia)

 

Bunt

Dwóch z trzech członków misji skylab-4

Relacje astronautów i kontroli misji nie zawsze układają się idealnie. Podczas trzeciej misji do stacji Skylab (Skylab-4), kontrolerzy nieustannie popędzali astronautów, uważając że ci pracują za wolno i są w stanie wydajniej wykorzystywać pobyt w kosmosie. Poddani nieustającej presji, astronauci wzieli w końcu nieprzewidziany przez kontrolerów dzień wolnego.

Więcej informacji po angielsku poniżej, akapit "Interorganizational Conflict ":

http://history.nasa.gov/SP-483/ch8-4.htm

 

Witajcie, istoty z zaświatów

Lokalizacja sond Voyager 1, Voyager 2 oraz Pioneer-11. Voyager 2  jest obecnie najdalszym i ciągle działającym obiektem wysłanym w przestrzeń kosmiczną przez człowieka.

Symbole nadrukowane na drugiej stronie płyty to między innymi pozycja układu słonecznego względem najbliższych pulsarów oraz instrukcje odtworzenia płyty. 

Sondy Voyager 1 i Voager 2, mają na swoich pokładach pozłacane dyski, na których znajduje się przekaz z ziemi - zbiór obrazów i dźwięków stanowiących przekaz dla obcych cywilizacji. Wśród zapisów dźwiękowych znajduje się tam zbiór powitań i pozdrowień wypowiedzianych w 55 językach, w tym po polsku.

Przekaz dla obcych cywilizacji niosły na swoich pokładach również sondy Pioneer 10 i Pioneer 11 - w tym przypadku były to jedynie plakietki z wygrawerowanymi symbolami.

Plakietki Pioneerów

Więcej informacji i przekazach do kosmitów (w języku angielskim) można znaleźć tutaj:

http://en.wikipedia.org/wiki/Voyager_Golden_Record

http://en.wikipedia.org/wiki/Pioneer_plaque

Polskie powitanie z dysku Voyagerów można usłyszeć na tym filmiku (2m30s):

 http://www.youtube.com/watch?v=xT1g_canZ3Y

 

Małe zielone ludziki

Schemat przedstawiający pulsar. Niebieska kulka to gwiazda neutronowa, białe linie to linie pola magnetycznego, zielona linia to oś obrotu, a niebieski promień to sygnał emitowany przez pulsar.

Pierwszy, odkryty w 1967 roku pulsar został nazwany roboczo LGM-1 - skrót od Little Green Man, czyli "małe zielone ludziki". Pulsar jest gwiazdą neutronową wysyłającą w niewielkich i regularnych odstępach czasu impulsy promieniowania elektromagnetyczngo - najczęściej radiowe. Po zaobserwowaniu po raz pierwszy tego zjawiska, spekulowano że odbierany sygnał może być wiadomością od obcych.

 

Żagiel słoneczny

Artystyczna wizja pojazdu Cosmos-1. Każdy z trójkątnych żagli jest wysoki na 15 metrów.

Żagiel słoneczny jest napędem kosmicznym, wykorzystującym ciśnienie światła słonecznego do wprawienia pojazdu w ruch. Rozpostarty na dziesiątki metrów zbudowany z bardzo cienkiej folii żagiel, mógłby zapewniać słabą ale stałą i niezależną od żadnego paliwa siłę ciągu - fotony oraz cząsteczki wiatru słonecznego, odbijając się od materiału żagla wprawiały by pojazd w ruch. Dotychczas działanie żagla testowano jedynie w komorach próżniowych na ziemi - w kosmos natomiast wystrzelono dwa bezzałogowe pojazdy które miały by testować tą technologię. Były to misje Cosmos-1 oraz NanoSail-D. Niestety z powodu problemów z rakietami nośnymi obydwie zakończyły się fiaskiem. Obecnie planowane są dwie kolejne misje pojazdów z żaglami słonecznymi na pokładzie - LightSail-1 oraz IKAROS.

 

Broń w kosmosie

TP-82. Kolba może być odłączona i używana jako maczeta.

Makarov-PM

 

W przeciwieństwie do promów kosmicznych, kapsuły takie jak Sojuz nie ląduja w dokładnie ustalonym miejscu. Załoga może wylądować w kompletnej dziczy i być narażona na ekstremalne warunki środowiskowe, dopóki na odsiecz nie przybędą śmigłowce ratunkowe. Dlatego więc na pokładzie Sojuza (a także wcześniejszych pojazdów) znajduja zestaw przetrwania, w skład którego wchodzą między innymi ciepłe ubrania, racje żywnościowe oraz broń - służąca do obrony przed dzikimi zwierzętami. W latach 1986-2006 używano strzelby TP-82, która oprócz ostrej amunicji (naboje karabinowe lub do strzelby) mogła równiez służyć do wystrzeliwania flar. Obecnie z powodu problemów z zdobyciem amunicji do tej wiekowej już broni, używa się wiatrówek Makarov-PM. W historii rosyjskiej astronautyki już raz kosmonauci musieli użyć pokładowej broni aby bronić sie przed drapieżnikami.

 

Przygotowania do spaceru

Astronauci podczas ćwiczeń poprzedzających spacer kosmiczny.

Aby skafander był elastyczny, ciśnienie wewnątrz utrzymywane jest na poziomie 0.3 bara (gdyby ciśnienie było wyższe, stawy skafandra dawały by duży opór przy zginaniu), natomiast wewnątrz stacji kosmicznej i współczesnych pojazdów kosmicznych utrzymywane jest ono na poziomie 1 bara, równym ciśnieniu na poziomie morza. Astronauta który został by nagle przeniesiony do środowiska o innym mniejszym ciśnieniu mógłby zapaść na chorobę dekompresyjną.Objawia sie ona powstawaniem pęcherzyków azotu we krwi, co może prowadzić do groźnych powikłań. Aby usunąć azot z krwi, astronauta spędza noc przed spacerem w śludzie powietrznej, w której ciśnienie obniżone jest do wartości 0.7 bar, oddychając tlenowa atmosferą. Nazywa się to procedurą pre-breath. Krótko przed spacerem, nosząc maskę tlenową, astronauta odbywa kilkunastominutowa sesję ćwiczeń fizycznych które mają na celu usunięcie resztek azotu z krwii. Dopiero po tych procedurach astronauta wdziewa skafander kosmiczny. Po uszczelnieniu skafandra ciśnienie w śluzie obniżane jest do poziomu panującego wewnątrz skafandra, aby sprawdzić jego szczelność. Gdy wszystko jest w porządku ciśnienie obniżane jest do 0.2 bara i powietrze z śluzy zostaje wypuszczone w próżnię. W misjach Apollo procedura ta nie musiała być stosowana, ponieważ na pokładzie statku ciśnienie było obniżone i zbliżone do tego które utrzymywane było w skafandrach.

Więcej informacji o spacerach kosmicznych poniżej (eng):

http://esamultimedia.esa.int/docs/celsius/infokit/english/05_EVASupportInfo.pdf

 

Rodzinny odbiornik

Podczas misji Apollo, NASA instalowało w domach rodzin astronautów odbiorniki przekazujące rozmowy astronautów z kontrolą misji. Dzięki tym urządzeniom pozostające na ziemi żony i dzieci mogły cieszyć się jednostronnym co prawda, ale jednak kontaktem z rodziną poza ziemią. 

 

Robonauta

Wizja artystyczna pracującego robonauty.

Robonauta (robonaut) jest znajdującym się w fazie rozwoju projektem robota, który miałby zastapić astronautów w niektórych pracach na zewnątrz stacji kosmicznej. Robonauta nie posiada nóg, które sa w przestrzeni kosmicznej zbędne, i podobnie jak astronauci operujący z platform przytwierdzonych do ramienia stacji, robonauta byłby przytwierdzany do specjalnego wysięgnika. Robonauta, aby dorównać ludziom w sprawności musi posiadac zręczne ręce, dzięki którym mógłby używać narzędzi używanych przez astronautów. Robot sterowany byłby przez teleoperatpra na ziemi lub na stacji. Podczas misji STS-133 w 2010 roku, na ISS ma być dostarczony prototyp robota który będzie testowany wewnątrz stacji.

 

Tradycja

Zarówno amerykańscy astronauci jak i rosyjscy kosmonauci posiadają wiele tradycji i zawodowych przesądów. Najsłynniejszym z nich jest kultywowany przez kosmonautów obyczaj sikania na oponę busu transportującego załogę na wyrzutnię. Obyczaj ten zapoczatkował sam Yuri Gagarin, choć poprzedził go jeszcze pies łajka. Kosmonautki sa zwolnone z uczestnictwa w tym rytuale, jednak niektóre z nich specjalnie na tę okazję przynoszą swój mocz w buteleczce.

Innym ciekawym zwyczajem który łączy w sobie przesądność i myśl techniczną jest obyczaj montowania w kabinie talizmanu na łańcuszku zwanego  "Borysem". Do dowódcy misji należy wybór talizmanu i zajmowanie się nim dopóki nie zostanie zamontowany w kabinie. Talizman przyczepiany jest w centrum pola widzenia kamery, dzięki czemu kontrolerzy na ziemi mogą dokładnie określić kiedy pojazd osiągnął orbitę - borys przestanie wtedy zwisać na łańcuszku i zacznie latać po kabinie.

Jako przykład przesądności astronautów i ludzi związanych z przemysłęm kosmicznym można podać datę 24 października. W roku 1960 wydarzył się wtedy wypadek - na wyrzutni eksplodowała rakieta zabijając 92 osoby. Tragedia powtórzyła się w 1963 gdy w silosie eksplodowała rakieta zabijając siedmiu techników. Od czasu tych wydarzeć żadne starty nie odbywają się 24 października.

Do kosmonautyki przesączają się tez przesądy z innych dziedzin - przykładowo marynarystyczny przesąd o pechu który przynoszą kobiety na pokładzie. Po balistycznym lądowaniu kapsuły Soyuz TMA-11, podczas którego załoga doznała przeciążen rzędu 10 G i wilądowała 400 km km od spodziewanego miejsca lądowania, załoga składała się z dwóch kobiet i mężczyzny. Szef rosyjskiej agencji kosmicznej Anatoly Perminov, skomentował to tak: "W Rosji niektóre rzeczy przynosza pecha, ale dzięki Bogu, wszystko skończyło się dobrze. W przyszłości postaramy się zapewnić by liczba kobiet nie przeważała [liczby mężczyzn w załodze]."

Obszerny artykuł o kosmicznych tradycjach można znaleźć tutaj (eng):

http://www.thespacereview.com/article/1137/1

 

Xena

Grafika przedstawiając największe obiekty pasa Kuipera, jeszcze z starym oznaczeniem Eris

Xena - tak nieoficjalnie nazywała się klaneta karłowata Eris, przed nadaniem jej oficjalnej nazwy w 2006. Xena to imię głównej bohaterki serialu fantasy o tym samym tytule, natomiast księżyc Eris, obecnie Dysnomia, zwany wcześniej był Gabrielle, po przyjacielce głównej bohaterki serialu. Oto wypowiedź Mike Browna, jednego z odkrywców planety, na temat kwestii nazewnictwa:

"Wybraliśmy tą nazwę ponieważ zaczynała się na X (planeta X *), brzmiała mitologicznie (no dobra, to telewizyjna mitologia, ale Pluton tez został nazwany po postaci z kreskówki** , prawda?) i (to na poważnie) szukaliśmy jakiś kobiecych bóstw (np planeta karłowata Sedna). Po za tym, gdy szukaliśmy nazwy, ciągle wyświetlali w telewizji ten serial, a to pokazuje jak szeroki był nasz zakres poszukiwań!"

* Hipotetyczna dziesiąta planeta nazwyana jest czasme Planetą X

** Pies pluto wytwórni Disneya

 

Kod dostępu

 

Podczas pierwszego lotu Gagarina, pojazd był przez cały czas sterowany z ziemi. Obawiano się jak stan nieważkości może wpłynąć na umysł człowieka, więc instrumenty pokładowe były zablokowane. W razie potrzeby Juri mógł przejąc kontrolę nad pojazdem, jednak najpierw mysiał wpisać umieszczony w kopercie kod (125) aby udowodnić że jest na tyle zrównoważony aby bezpiecznie przejąc sterowanie. Gagarin otrzymał jednak w tajemnicy kod niezależnie od dwóch osób - od szefa wyszkolenia Gałłaja oraz od szefa programu Korolowa. Ten drugi dodatkowo zapisał mu go na podkładce do notowania aby kosmonauta miał go cały czas przed oczami. Dzięki temu Gagarin mógł odblokować instrumenty gdyby nie mógl dosięgnąc koperty, lub w jakiś sposób zapodziała się ona w  kabinie. Na szczęście lot przebiegł pomyślnie i nie było potrzeby przejmowania kontroli nad pojazdem.

 

Katapulta

Rysunek przedstawiający katapultującego się Gagarina.

Nie każdy wie, że Juri Gagarin nie wylądował w swoim Wostoku, lecz katapultował się na wysokości siedmiu kilometrów i opadł na własnym spadochronie. Zdecydowano się na takie rozwiązanie, ponieważ projektanci obawiali się że kapsuła może mieć problemy z miękkim lądowaniem. Fakt ten przez wiele lat ukrywano a Gagarina zmuszono do kłamania na ten temat, bowiem Międzynarodowa Organizacja Lotnicza wymagała wtedy lądowania pilota razem z pojazdem aby uznać rekordy prędkości, wysokości i długości lotu.

 

Nadmuchiwana stacja kosmiczna

Obraz z jednej z kamer na zewnątrz Genesis I.

 

Obecnie na orbicie znajdują się dwa bezzałogowe demonstratory technologii nadmuchiwanych habitatów - Genesis I oraz Genesis II. Zostały one zbudowane przez prywatną firmę Bigelow Aerospace która w najbliższych latach planuje rozpoczęcie budowy pierwszej prywatnej stacji kosmicznej - orbitalnego hotelu zwanego Sundancer. Pierwszy moduł ma być dostarczony na orbitę w 2014 roku. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna również miała posiadać nadmuchiwany moduł TransHab, który miał służyc za kwatery załogi - z pomysłu jednak zrezygnowano a prawa do rozmaitych patetntów związanych z projektem zakupiła wyżej wspomniana firma. Zaletą nadmuchiwanych habitatów jest oszczędność miejsca - zajmując w pojeździe wynoszącym je na orbitę tyle co standardowy habitat, po osiągnięciu celu i napełnieniu powietrzem osiągają większe rozmiary.

 

Problemy na stacji MIR

Stacja kosmiczna MIR, podczas swojego piętnastoletniego pobytu na orbicie doświadczyła wielu usterek i wypadków. Oto najgroźniejsze z nich.

Kosmonauta w masce tlenowej.

24 lutego 1997 roku na stacji, podczas uruchamiania zapasowego generatora tlenu wybuchł pożar. Załoga zdołała założyć maski tlenowe i ugasić ogień, jednak cała stacja, łącznie z zadokowanym sojuzem który mógłby być użyty do ewentualnej ewakuacji wypełniła się toksycznym dymem. Na szczęście po pewnym czasie filtry zdołały oczyścić atmosferę.

Uszkodzone panele słoneczne modułu Spektr.

25 czerwca 1997 roku, podczas ręcznego dokowania z stacją nastąpiła kolizja z pojazdem transportowym progress. Zderzenie rozhermetyzowało moduł Spektr i uszkodziło część paneli słonecznych. Kosmonauci na szczęście zdołali szybko zlokalizować uszkodzenie i odizolować uszkodzony moduł od reszty stacji, jednak poprzez odcięcie przewodów przechodzących przez właz Spektr-u, uszkodzona została częściowo instalacja elektryczna.

 

Xprize

Spaceship one jest podczepony do wynoszącego go na odpowiednią wysokość samolotu Whiteknight.

Za zbudowanie i dwukrotny suborbitalny lot samolotem rakietowym spaceship one, jego twórcy otrzymali dziesięć milionów dolarów. Nagrodę ufundowała organizacja Xprize fundation, która zajmuje sie organizowaniem konkursów z dziedziny nauki i techniki oraz fundowaniem nagród, w celu stymulacji publicznego współzawodnictwa. Mimo otrzymania wysokiej nagrody, blisko 100 milionowe koszty budowy pojazdu jak na razie nie zwróciły się - jednak z pewnością zwróca się z nawiązką, gdy spaceship two, następca "jedynki", rozpocznie komercyjne loty. Obecnie trwa jeszcze kilka konkursów Xprize, z których najbardziej interesującym jest Google Lunar Xprize - za umieszczenie na powierzchni księżyca łazika, przejechanie nim kilkuset metrów i przesłanie obrazów w wysokiej rodzielczości oferowane jest 20 milionów dolarów.

 

Menu astronautów

Dawno juz mineły czasy gdy astronauci odżywiali się tubkowanym jedzeniem. Teraz główną część jadłospisu stanowią potrawy lifoliozowane (pozbawione wody - trzeba ją do nich dodać aby były zdatne do spożycia) oraz rozmaite gotowe potrawy które wymagają tylko odgrzenia. Oprócz tego występuje też puszkowane jedzenie oraz warzywa i owoce. U niektórych astronautów stan nieważkości powoduje przytępienie smaku - można w takiej sytuacji skożystać z zwykłych przypraw, lecz podanych w niezwykłej formie. Pieprz i sól rozpuszczone są w wodzie i przechowywane w lastikowych buteleczkach. Przyprawy aplikuje się na potrawy podobnie jak zakrapla się krople do oczu. Uzycie zwykłej, sypkiej formy przypraw mogło by zanieczyścić kabinę i sprawić sporo kłopotów astronautom.

 

Star Trek

Serial sience-fiction Star Trek, cieszy się w USA tak wielką popularnością że wywiera wpływ nawet na program lotów kosmicznych. Pierwszy, przeznaczony do testów prom kosmiczny miał początkowo nazywać się Constitution (konstytucja), jednak po kampanii listowej przeprowadzonej przez fanów serialu, nazwę zmieniono na Enterprise, po statku kosmicznym z Star Treka. Gdyby fani wstrzymali się z rządaniami, być może udało by im wymusić na NASA przemianowanie któregoś z funkcjonalnych orbiterów.

Podczas lotu STS-52 zabrano na pokład w hermetycznej kapsule część prochów Gennego Roddenberry'ego, pomysłodawcy Star Trek-a. Prochów jednak nie wypuszczoo w przestrzeń, ale po zakończeniu lotu zwrócono rodzinie. NASA w oficjalnym komunikacie podała że wpływ serialu na rozwój programu kosmicznego w Ameryce był tak wielki, że zdecydowano się na umożliwienie jego twórcy lotu w kosmos, choćby po śmierci. Oprócz prochów Gennego w misjach promów latały tez inne przedmioty związane z Sience Fiction - na przykład replika miecza świetlnego czy płyta z grą Star Craft.

 

Muzułmanin w kosmosie

W związku z lotem w przestrzeń kosmiczną pierwszego melezejczyka i zarazem muzułmanina Heikha Muszaphara, malezyjski rząd wydał specjalny poradnik dla muzułmanów astronautów. W osiemnastostronicowej broszurce zawarte są instrukcje na temat określania kierunku Mekki przy modlitwie, czasu odbywania modlitwy, przestrzegania postu (lot Heikha wypadł w radaman) czy wykonywania ablucji przed modlitwą. Poradnik zostal przetłumuczony na kilka języków, tak by muzułmanie innych narodowości mogli w przyszłości z niego skorzystać. Na temat poradnika wypowiedział się malezyjski minister spraw religijnych, Abdullah Md Zin:

"Stworzyliśmy ten poradnik ponieważ chcieliśmy upewnić się że astronauta będzie w pełni koncentrował się na swojej misji, bez żadnych rozterek o to jak miał by wyznawać swoją religię w kosmosie."

Podobne artykuły


149
komentarze: 36 | wyświetlenia: 80895
131
komentarze: 42 | wyświetlenia: 101198
33
komentarze: 12 | wyświetlenia: 26502
27
komentarze: 4 | wyświetlenia: 12445
77
komentarze: 227 | wyświetlenia: 146656
40
komentarze: 13 | wyświetlenia: 34862
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 141455
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 110192
66
komentarze: 28 | wyświetlenia: 56373
71
komentarze: 38 | wyświetlenia: 167669
53
komentarze: 50 | wyświetlenia: 31876
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 11095
40
komentarze: 5 | wyświetlenia: 23191
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Ogólnie - w miarę ciekawy, choć ze sporą dozą naiwności napisany artykuł. Językowo, niestety, także nieporadny. Szczególnie fatalna transkrypcja rosyjskich imion i nazwisk.

"Marynarystyczny" - a to co za zwierz?!

Bardzo dobry artykuł dla początkowego zainteresowania się tą tematyką . Coś pomiędzy elementarzem a poradnikiem.

Mi się tam podoba, zainteresował mnie i daje ocenę. Dzięki za napisanie.

Bardzo dobrze napisany artykuł. Przy tej ilości tekstu kilka błędów merytorycznych jak i językowych nie czyni znacznej różnicy. Dla mnie były tu 2-3 nowe informacje, ale tylko ze względu na to, że siedzę w tematyce eksploracji przestrzeni kosmicznej od paru ładnych lat. Świetne kompendium wiedzy dla laika

Ciekawy artykuł :)

  juicypen  (www),  28/07/2010

Co prawda większość informacji była mi już znana, ale i tak z przyjemnością to przeczytałem

  darim,  09/08/2011

Sporo ciekawych danych, dzięki serdeczne! Przy okazji parę moich i niemoich szacunków astronomicznych, chyba dość oczywistych, ale dla mnie jakoś zaskakujących: http://fmo.blog.onet.pl/ i parę pytań, które zamieściłem na jednym z forów, niestety, zupełnie bez odpowiedzi:
Czy model typu Ziemia jak piłka do koszykówki, Księżyc jak piłka do tenisa, a pomi ...  wyświetl więcej

  darim,  09/08/2011

Jeszcze chciałbym przeredagować jedno zdanie z mojej wypowiedzi. Powinno chyba brzmieć (by uniknąć nieporozumień): A Galaktyka, która przy Ziemi pomniejszonej do rozmiaru globusa miałaby ulec zmniejszeniu do rozmiaru 18,5 mld. km (przy rzeczywistej - nie zmniejszonej - odległości Ziemia-Słońce ok. 150 mln km)?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska