Login lub e-mail Hasło   

Przeznaczenie

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://mmorfe.blogspot.com/2010/03/przez(...)ie.html
Przeznaczenie pod różnymi nazwami towarzyszy ludzkości od wieków. Jaka jest geneza tego memu[1] i na czym polega jego fenomen? Czy wiara w przeznaczenie ma racjonalne przesłanki?
Wyświetlenia: 3.299 Zamieszczono 16/03/2010

Pojęcie przeznaczenia

Deterministyczna koncepcja przybierała w różnych kulturach różne odcienie i nazwy (Fortuna (Tyche), Fatum, Ananke, Mojry (Parki, Norny), Dola (u Słowian), los, konieczność, kismet, karma). Wyroki losu są nieuchronne, nieznane, często niespodziewane, ale czasem udaje się przepowiedzieć przyszłość i niekiedy można próbować ją przebłagać lub odczarować. Przeznaczenie dotyczy w zasadzie konkretnej osoby, ale czasem może być odziedziczone po rodzicach. Los może być dobry, zły lub w gruncie rzeczy obojętny. Przeznaczenie często jest wyrazem woli bóstw lub np. narzędziem w rękach śmierci z popularnej serii amerykańskich filmów. Postawy ludzkie wobec nieuchronnej konieczności obejmują przesiąkniętą fatalizmem obojętność jak i pełne zaufania poddanie się jego woli. Przeznaczenie doskonale koegzystuje w ludzkiej świadomości np. z wiarą w Boga i w wolną wolę, które je niejako wykluczają. Aczkolwiek niektóre odłamy chrześcijaństwa wyznają wiarę w predestynację, zwalniając tym samym swych wyznawców z troski o własne zbawienie lub potępienie, które zostały już wcześniej przesądzone i na które nie mają oni wpływu, pozostawiając wolnej woli jedynie wpływ na kolej ziemskich losów.

Fakt, że koncepcja przeznaczenia pod różnymi nazwami i w różnych kolorytach występuje niemal we wszystkich kulturach, sugeruje, że kształtowała się ona niezależnie. Tym samym jej źródła muszą tkwić w naturze ludzkiej, a nie być np. wymysłem jednego poety. Szeroka akceptacja pojęcia wskazuje na powszechność odczuć postrzeganych jako manifestacja przeznaczenia. Wielu czytelników z pewnością doświadczyło nieodpartego uczucia, że „coś” ma się zaraz wydarzyć albo, że jakaś dziwna „siła” popycha ich wbrew logice w pewnym kierunku lub też, że z pozoru niezwiązane wydarzenia układają się w celowym porządku czy chociażby, że przypadkowo spotkana osoba zadziwiająco do nas pasuje.

Podsumowując, cechą wspólną wszystkich wyobrażeń przeznaczenia jest ograniczanie ram wolnej woli jednostki ludzkiej i kierowanie jej przyszłości w ustalonym kierunku. Czy istnieje zatem coś, co pasowałoby do tej definicji i jednocześnie tłumaczyło towarzyszące przeznaczeniu przeczucia?

Zasadność determinizmu

Pierwszym pytaniem, na które trzeba odpowiedzieć, jest chociażby teoretyczna zasadność determinizmu. Czy jest w ogóle sens w niego wierzyć w świetle obecnej wiedzy?

Odkrycia fizyki dwudziestego wieku pokazują, że świat w swej naturze nie jest deterministyczny. Na poziomie cząstek elementarnych nie jest teoretycznie możliwe równoczesne określenie położenia i prędkości obiektu a jedynie prawdopodobieństwo jego znalezienia się w określonym miejscu. Nie uda nam się nic ustalić nawet na podstawie późniejszych wydarzeń, co przecina tym samym nić deterministycznego rozumowania.

Jak więc to możliwe, że obserwowany przez nas świat jest tak przewidywalny i że w ogóle może istnieć, choć zbudowany jest z takiego materiału? Weźmy na przykład elektron, znajduje się on gdzieś na swojej orbicie, jednak prawdopodobieństwo jego obecności poza nią jest w zasadzie zerowe. Fakt, że jest on równocześnie cząsteczką i falą czyni go nieprzewidywalnym, ale z drugiej strony ogranicza jego obecność do miejsc zależnych od długości jego fali. Ten porządek jest wystarczający do łączenia się cząstek w większe obiekty i możliwy do ogarnięcia przez umysł ludzki, dzięki czemu istnieje cała współczesna technika. Obiekty ze świata naszej skali podlegają tym samym prawom, jednak ich wielkość redukuje szanse np. przejścia przez ścianę do zera. Tym samym, choć w swej naturze niedeterministyczny, świat nasz jest dość przewidywalny.

Pomimo znajomości praw fizyki przewidywanie przyszłości napotyka na przeszkody, z jednej strony techniczne jak mnogość danych, które trzeba brać pod uwagę, a z drugiej strony fundamentalne jak teoria chaosu. Początkowa drobna niedokładność w określeniu stanu układu może bardzo szybko oderwać dalsze obliczenia od rzeczywistości np. dla prognoz pogody.

Podsumowując, nauka nie wyklucza wiary w determinizm, trzeba jednak pamiętać, że nie można mówić o konieczności a jedynie o bardzo wysokim prawdopodobieństwie.

Twoje geny są twoim przeznaczeniem

Geny determinują bardzo dużo: płeć, wygląd, temperament, zdolności, dziedziczone choroby oraz długość życia. Określają naszą skłonność do otyłości, podatność na używki, poziom agresji, orientację seksualną, siłę libido, szukanie ekscytacji lub unikanie urazów, nieśmiałość lub towarzyskość[2], a nawet wyznawane wartości i poglądy polityczne[3], ale czy mają one bardziej bezpośredni wpływ na bieg naszej egzystencji i czy można przypisać im cechy przeznaczenia i towarzyszące mu odczucia?

Rozdzielone w dzieciństwie bliźnięta jednojajowe wybierają tę samą drogę kariery, w tym samym czasie się usamodzielniają, mają identyczne gusta, a nawet dziwne nawyki, zaś adoptowane dzieci wychowujące się w jednej rodzinie nie mają ze sobą niemal nic wspólnego. Człowiek nie rodzi się pustą tablicą, a geny mają znacznie większy wpływ niż wychowanie, wykształcenie czy pozycja społeczna. Donioślejszą rolę od późniejszych doświadczeń ma odpowiednie stężenie pewnych substancji chemicznych w mózgu i przebycie określonych chorób. Gorąco polecam niesamowity wykład Stevena Pinkera (dostępne polskie napisy), autora książki „The Blank Slate: The Modern Denial of Human Nature” („Tabula rasa. Spory o naturę ludzką.”). Wychowania nie należy jednak zaniedbywać, powinno ono nauczyć dziecko miłości i pracy, co ułatwi mu szczęśliwe przejście przez życie.

http://www.ted.com/index.php/talks/steven_pinker_chalks_it_up_to_the_blank_slate.html

Nieodparte uczucie, że „coś” ma się zaraz wydarzyć to impuls od genów przygotowujący nas do zaprogramowanego działania. Oczekuje on tylko na mającą go wyzwolić okoliczność, przy czym konkretna osoba czy idea nie jest w tym momencie aż tak istotna, wystarczy by była ona odpowiednia w danej chwili. Przykładowo znalezienie partnera w momencie, gdy człowiek jest na to gotowy jest tylko kwestią czasu, a rzeczywiste wymagania to podobieństwo do siebie i swoich rodziców. Ilość istotnych wyborów w życiu jest tak naprawdę niewielka, a wysyłane sygnały bardzo wyraźne jak w przypadku usamodzielniającego się nastolatka czy pragnącej dziecka kobiety.

Dziwna „siła” popychająca nas wbrew logice w pewnym kierunku to temperament zmagający się z wyuczonymi zasadami. Charakter jest w stanie tylko do pewnego stopnia tłumić instynktowne pragnienia i zachowania. W pełni świadome kontrolowanie życia jest mrzonką, przez większość czasu musimy zdać się na instynkt, gdyż utonęlibyśmy w natłoku informacji i błahych decyzji. Zgłębiając tajniki psychologii możemy wytrenować włączanie się „alarmowych lampek” by np. nie dać się manipulować specjalistom od marketingu i bardziej świadomie podejmować decyzje, niemniej w sytuacji dużego stresu i ograniczonego czasu ciężko o racjonalne wybory. Problem jeszcze bardziej komplikują hormony i środki odurzające. Zastrzyk adrenaliny w sytuacji zagrożenia przyspiesza wewnętrzny zegar człowieka jak np. LSD, dając mu więcej czasu na instynktowne działanie, z kolei marihuana i alkohol spowalniają go, ograniczając tym samym zdolności umysłowe. O wpływie testosteronu i estrogenów można by pisać długo, trafnie chyba jednak sprawę ujmuje powiedzenie, że miłość jest nieczuła na mądrości. Ciężko mówić o racjonalności wyboru pomiędzy szarmanckim zawadiaką a ciepłym misiem, jeśli silnie zależy on od dnia cyklu menstruacyjnego kobiety. Czy w takiej sytuacji powinniśmy być odpowiedzialni za nasze czyny, zwłaszcza, że np. drobne oszustwa i zdrady są zakodowane genetycznie, nie wspominając nawet o możliwych poważniejszych zaburzeniach? Z pragmatycznego powodu odpowiedź brzmi tak, gdyż wprowadza to dodatkowy realny czynnik podczas wyboru. O ile wizja kary jest często niewystarczająca, to zachowanie własnego dobrego wizerunku powstrzymuje większość ludzi przed przestępstwem[4]. Złoczyńcy również dbają o swój wewnętrzny obraz traktując innych jak frajerów, a dzięki racjonalizacjom, przenoszeniu decyzji na inną płaszczyznę rozumowania i ślepemu poddaniu się autorytetom lub grupie można popełnić każdą niegodziwość włącznie z holocaustem[5]. Świat abstrakcyjnych idei z biegiem historii redukuje ilość przemocy[6], ale z drugiej strony może w skrajnych przypadkach doprowadzić do okrucieństwa niespotykanego w świecie zwierząt.

Układanie się pozornie niezwiązanych wydarzeń w celowym porządku obserwujemy dzięki działającemu asocjacyjnie mózgowi, wszędzie doszukującemu się analogii. Spostrzeżenia „po fakcie” wybiórczo filtrują wydarzenia i często mogą być nadinterpretacją, co w groteskowy sposób pokazuje np. Gombrowicz w Kosmosie. Znacznie ciekawsze jest takie stałe przeświadczenie, które też opiera się na przeszłości, ale wybiega przewidywaniami w przyszłość. Poczucie spotykającego nas ciągle szczęścia albo wyjątkowego pecha może mieć źródło w naszych cechach indywidualnych jak spostrzegawczość lub jej brak, szybkość lub powolność, dobra lub słaba koordynacja ruchowa, sami możemy też wysyłać podprogowe sygnały innym, wywołując ich bardziej lub mniej korzystne zachowania, np. naszym roztrzepaniem przyciągać złodzieja. Z drugiej strony takie przeczucie może być samospełniającą się przepowiednią, osoba nastawiona na sukces wszędzie doszukuje się okazji, etatowy przegrany tylko unika porażek, co czyni go mniej efektywnym.

Nasze geny w gruncie rzeczy zawierają opis budowy maszyny i działający na niej program. Dane dostarczane do programu nie są od niego całkowicie zależne, ale dzięki mobilności ma on na nie ogromny wpływ. Zadziwiające pasowanie do nas przypadkowej osoby, nie jest aż tak przypadkowe. Miejsce kontaktu często leży w kręgu zainteresowań obojga. Łącznikiem mogą być również wspólni znajomi, których najczęściej dobieramy na nasze podobieństwo pod pewnym względem. Szanse spotkania w gruncie rzeczy są dość duże, gdyż świat jest mały. Nasi znajomi mają swoich znajomych, którzy mają następnych i przez sześć kolejnych osób jesteśmy w stanie dotrzeć do każdego człowieka na Ziemi. Łącząc punkty reprezentujące osoby liniami, reprezentującymi relacje między nimi, możemy utworzyć graf socjometryczny. Znajdą się na nim gwiazdy socjometryczne, czyli osoby, do których biegnie wiele linii, dzięki którym efekt sześciu osób jest możliwy. Z drugiej strony pytając w paczce znajomych, „z kim chciałbyś spędzić sam na sam cały dzień” i rysując graf na podstawie odpowiedzi, zobaczymy łańcuszki i cykle osób spotykających się razem, ale nieprzepadających za sobą każda z każdą, będą gwiazdy socjometryczne i osamotnione osoby lub pary, co bardziej odpowiada głębokości ludzkich relacji. Na zmniejszenie się świata wpłynęła też możliwość swobodnego i szybkiego przemieszczania się oraz globalny dostęp do informacji. Z kolei w dawnych czasach ludzie mieli ograniczoną wiedzę, co zawężało ich wyobrażenie o świecie, czyniąc go możliwym do ogarnięcia.

Podsumowując, eksperymenty z rozdzielonymi bliźniętami jednojajowymi pokazują, że geny w dużym stopniu determinują nasze zdawałoby się wolne wybory. Spotykające nas wydarzenia (o ile nie są tragiczne) i wyuczone zasady wprowadzają pewien element losowości, jednak koniec końców nie mają szans z wbudowanym programem, zapisaną w genach przepowiednią.

Konkluzje

Pojęcie przeznaczenia nadal będzie funkcjonować z uwagi na jego atrakcyjność, choć nie ma przeszkód by je nazywać po imieniu. Może ono stanowić dobrą racjonalizację niepowodzeń, pomagać w poszukiwaniach sensu istnienia i ma spory potencjał literacki i filmowy.

Geny skazują nas na stanie się własnymi rodzicami i podjęcie życia tam, gdzie oni się zatrzymają, niemniej główny ich cel, czyli reprodukcja z teoretycznego punktu widzenia traci powoli na znaczeniu. Wszyscy posiadamy niemal identyczne DNA, a o całej różnorodności decyduje ułamek procenta genów. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest dość prosta, cofając się w czasie chociażby do czasów biblijnych, teoretyczna liczba niespokrewnionych ze sobą przodków jednej osoby, przekracza liczbę osób mieszkających kiedykolwiek na Ziemi. Mówiąc w skrócie, wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni odpowiednią ilość pokoleń wstecz i nie chodzi tu wcale o afrykańskie początki całego gatunku ludzkiego, zwłaszcza w przypadku osób mieszkających na tym samym obszarze geograficznym.

Jak wypełnić swe przeznaczenie i najlepiej rozwinąć swe predyspozycje? Po pierwsze słuchać wewnętrznego głosu i mniej zwerbalizowanych przeczuć. Pomagać szczęściu będąc otwartym na świat i mając kontakt z szeroką gamą ludzi i idei, mogących wyzwolić tkwiący w nas potencjał. Nie poddawać się budzącym sprzeciw zakazom, gdyż i tak poniosą one ostatecznie klęskę lub tylko nas unieszczęśliwią. Nie przejmować się losowymi zdarzeniami, gdyż nie mają one większego znaczenia, jak w starej chińskiej opowieści „może to i dobrze, może i niedobrze”.

Jestem w stanie uwierzyć w głęboką intuicję niektórych wróżek, dzięki której mogą one odgadnąć losy człowieka, zwłaszcza stojącego na rozdrożu i szukającego u nich inspiracji. W niedalekiej przyszłości obejdziemy się jednak bez magii, dzięki dostępowi do precyzyjnych informacji zapisanych w naszych genach. Zaraz po narodzeniu lub nawet w łonie matki będzie można określić talenty i ułomności człowieka dużo dokładniej niż przy pomocy obecnych badań medycznych i testów psychologicznych. Z jednej strony pozwoli to lepiej kierować rozwojem jednostki, dobrać odpowiednią profilaktykę medyczną a z czasem również podmienić niechciane geny. Z drugiej strony będzie to źródłem wielu dylematów etycznych, np. posiadając informację o dużej agresji i sporych szansach wkroczenia na drogę przestępstwa lub o nieuleczalnej chorobie przyszłego potomka czy zdecydujemy się na aborcję z przyczyn genetycznych zakładając, że modyfikacja genów nie będzie jeszcze dostępna. Dbając o zdrowie z pewnością dożyjemy tych ciekawych czasów. Postęp w dziedzinie genetyki jest niesamowity, a edukacja i badania w tym kierunku staną się niedługo równie ważne jak obecnie posługiwanie się komputerem[7]. Już dziś dzięki malutkiej płytce można rozpoznać każdego wirusa znanego ludzkości włącznie z nowymi mutacjami[8]. Trwają też badania nad realizacją największego marzenia każdej istoty ludzkiej, czyli nad nieśmiertelnością[9]. Trzymajmy kciuki!

Przypisy:
[1] Mem jest autonomiczną strukturą neuronalną w mózgu, będącą nośnikiem informacji kulturowej. Memy powielają się poprzez naśladownictwo, w procesie ich replikacji działa dobór naturalny. Podlegają również mutacji.
[2] D. Hamer, P. Copeland, Geny a charakter
[3] http://www.ted.com/index.php/talks/jonathan_haidt_on_the_moral_mind.html
[4] http://www.ted.com/talks/dan_ariely_on_our_buggy_moral_code.html
[5] http://www.ted.com/index.php/talks/philip_zimbardo_on_the_psychology_of_evil.html
[6] http://www.ted.com/index.php/talks/steven_pinker_on_the_myth_of_violence.html
[7] http://www.ted.com/index.php/talks/juan_enriquez_on_genomics_and_our_future.html
[8] http://www.ted.com/talks/joe_derisi_hunts_the_next_killer_virus.html
[9] http://www.ted.com/index.php/talks/aubrey_de_grey_says_we_can_avoid_aging.html

Podobne artykuły


10
komentarze: 55 | wyświetlenia: 1145
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 830
10
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1288
6
komentarze: 48 | wyświetlenia: 340
6
komentarze: 55 | wyświetlenia: 1448
5
komentarze: 62 | wyświetlenia: 707
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 141447
118
komentarze: 23 | wyświetlenia: 237825
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 110175
 
Autor
Artykuł



Ciekawy i nieźle napisany artykuł. Nie zgadzam się ze wszystkim, ale oddaję głos mimo wszystko :) polecam zapoznanie się ze sposobami cytowania źródeł, może pomóc w przyszłych pracach :)

Uważa Pani, że cytowane źródła są w błędzie, czy że zostały błędnie odczytane, czy po prostu nie pasuje to do romantycznej wizji świata. Gorąco polecam zapoznanie się z:
http://www.ted.com/index.php/t(...)nd.html
http://www.ted.com/index.php/t(...)te.html

Nie nie, nie w tym sensie. Jonathan Heidt, Arliely, Zimbardo i ich badania są mi znane w mniejszym lub większym stopniu jak i kwestie opisane w artykule. Nie mam absolutnie nic do zarzucenia w tej kwestii. Nie chodziło mi w żadnym wypadku o jakość czy treść źródeł czy sposób ich odczytania tylko o sposób ich cytowania z czysto technicznego punktu widzenia. Sposoby cytowania materiałów z internetu ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska