Login lub e-mail Hasło   

W sidłach szatana

Historia jak z horroru, z tym że prawdziwa. Świat duchowy jest bliżej niż myślisz.
Wyświetlenia: 2.472 Zamieszczono 20/03/2010

„I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie” Apokalipsa 12,9.

Marcin miał burzliwy życiorys. Najpierw żył ze sprzedaży narkotyków i bójek ulicznych, potem pracował jako ochroniarz w małym przegranym miasteczku na północy kraju. W pewnym momencie zrozumiał swój stan i zwrócił swoje drogi ku Bogu. Zaczął czytać Biblię i chodzić do kościoła. Pozostała mu jednak pępowina łącząca go ze starym życiem, która nie została odcięta.

8 maja 2005, niedziela. Marcin i Renata przyjeżdżają na wieś do Adama i Beaty. Jest piękna pogoda. Panuje wesoła atmosfera. Wszyscy wyglądają na szczęśliwych. W pewnym momencie Adam prosi Marcina, aby opowiedział jak mu się udało wyrwać ze swojego środowiska oraz jak to się stało, że oddał swoje życie Bogu. - Nie warto. To już koniec mojej przygody z Bogiem – słyszą w odpowiedzi. Marcin mówi, że strasznie pociągają go przyjemności tego świata oraz że coś dziwnego dzieje się z jego emocjami. Często idąc ulicą spływa na niego przemożne pragnienie masakrowania niewinnych ludzi. Te stany uniemożliwiają mu prowadzenie chrześcijańskiego życia, a nawet zwykłego życia rodzinnego. Renata wyznaje, że z powodu jego ataków agresji coraz częściej boi się o bezpieczeństwo dzieci oraz swoje.

Po długim spacerze w wiosennej scenerii idą modlić się za Marcinem. Kładą na niego ręce. Gdy w pewnym momencie Beata wypowiada słowa: „Przyjdź Duchu Święty!”, chłopak natychmiast traci przytomność i pada na ziemię. Nie ma z nim kontaktu, a jego ciało drży. Po 10 minutach siada. Próbuje coś powiedzieć, ale żadne słowo nie wychodzi z jego ust. Po pewnym czasie do jego oczu napływają łzy i łagodnym głosem mówi: „Nie wyobrażam sobie życia bez Boga”.

Przyjaciel Adama i Beaty, Andrzej, który pracuje jako pastor, ma duże doświadczenie w udzielaniu pomocy osobom z problemami duchowymi, mówi, że w swojej pracy jedynie w dwóch przypadkach zetknął się z utratą przytomności podczas modlitwy, a mianowicie w przypadku osób zdemonizowanych.

Po kilku tygodniach Renata przychodzi zapłakana do kościoła i mówi, że z Marcinem jest bardzo źle. Beata natychmiast idzie do niego. Marcin mówi sykliwym, nieswoim głosem; przeklina. Jest to zachowanie niepodobne do niego. Umawiają się na dzień następny, aby modlić się za nim. Zapraszają także kilka innych osób, aby było ich więcej.

20 listopada 2005, niedziela. To, co dzieje się z Marcinem przechodzi wszelkie wyobrażenia. Najpierw modlą się za sobą nawzajem o ochronę, a potem pokazują Marcinowi modlitwę odcinającą go od przeszłości. Chłopak nie jest w stanie jej przeczytać. Ręce mu się trzęsą, a całe jego ciało drży. Odrzuca książkę, w której jest z modlitwa. Po chwili dziwnym, szyderczym tonem głosu mówi: - Dajcie mi tę modlitwę. Myślicie że nie mogę jej przeczytać? - roztrzęsiony bierze książkę, po czym wyrywa z niej kartkę, drze na kawałki i zjada. - Zostawcie mnie, zostawcie! - krzyczy i wybiega z pokoju. Biegnie do przedpokoju. Tam siada na podłodze i zaczyna się kiwać. Traci kontakt z otoczeniem. Dzwonią do Andrzeja po poradę. Tan mówi, że pewna dziewczyna z jego miasta dnia poprzedniego miała wizję. Nie wiedziała kogo ona dotyczy, ale czuła, że chodzi o kogoś znajomego. Widziała postacie powkładane jedna w drugą niczym rosyjskie babuszki. Były oplecione pajęczyną. - Musicie rozerwać tę pajęczynę - mówi. Tomek i Andrzej przenoszą Marcina na łóżko. Modlą się o zerwanie pajęczyny zniewolenia i duchowej kontroli jaką sprawuje nad nim jego brat uwikłany w praktyki okultystyczne. Nagle dzwoni brat Marcina. Jest zdenerwowany. Nie wie, że toczy się walka.

Chłopcy czytają fragmenty o tym jak Jezus wyrzucał demony. Marcin, który był nieprzytomny nagle siada i nieludzkim głosem krzyczy: „Zamknijcie się!”, po czym znowu traci przytomność. Przebudza się i rzuca w czytających krzesłem. Po pewnym czasie dochodzi do siebie. Jest otępiały, ale jest sobą. Nie pamięta nic z tego co się działo. Przez zaciśnięte zęby próbuje powtarzać słowa modlitwy. Nagle rozpoczynają się wymioty, przekleństwa i drgawki. Chłopaki trzymają Marcina. W imieniu Jezusa nakazują duchom wyjść z niego. Wychodzą z krzykiem. Po wymiotach następuje dłuższa cisza i zupełny spokój. Marcin jest przytomny. - Czuję, że jeszcze we mnie coś siedzi. – mówi. Patrząc mu się w oczy Beata każe wyjść pozostałym duchom. Marcin modli się o uwolnienie od grzesznej przeszłości i okultystycznych praktyk w jego rodzinie. Wydaje głośny ryk i znowu pojawiają się wymioty, tym razem z krwią. Demon mówi:  - Nazywam się Siła i jakbym chciał, to mógłbym zrobić z wami co tylko zechcę. Znowu wymioty. Wtedy błagającym głosem demon mówi: - Jestem taki mały i biedny. Nie wyrzucajcie mnie. Zostawcie mnie w spokoju. Każą mu wyjść i znowu pojawiają się wymioty. To już jednak koniec. Marcin modli się własnymi słowami o napełnienie Duchem Świętym. Cała grupa modli się dziękując Bogu za zwycięstwo. Wycieńczeni i szczęśliwi wszyscy jedzą kolację.

W nocy Marcin ma koszmary, w których ludzie wyskakują z budynków, a inni są przebijani. Tryska krew. Budzi Renatę i razem modlą się. Opresje znikają. Następnego dnia, gdy Marcin idzie ulicą, jakiś mężczyzna wyskakuje z okna i zabija się tuż przed nim. Wkrótce jednak dręczenia znikają całkowicie.

Mija półtora miesiąca. Marcina i Renatę odwiedza wiele osób. Przychodzą spontanicznie, a ilekroć się zejdą, to ich spotkanie zamienia się w grupę modlitewną i studium Biblii. Zawsze modlą się własnymi słowami. Chłopak jest wolny. Trzyma się Boga. Boi się żyć bez Niego. Wie, że będzie wolny tak długo, jak będzie trwał przy Nim.

Maciej Strzyżewski

Podobne artykuły


89
komentarze: 98 | wyświetlenia: 60115
52
komentarze: 63 | wyświetlenia: 25517
31
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2952
31
komentarze: 9 | wyświetlenia: 3609
21
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2763
20
komentarze: 39 | wyświetlenia: 3278
22
komentarze: 117 | wyświetlenia: 5100
17
komentarze: 18 | wyświetlenia: 5224
16
komentarze: 19 | wyświetlenia: 7216
13
komentarze: 36 | wyświetlenia: 27246
70
komentarze: 71 | wyświetlenia: 24387
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  adam4,  20/03/2010

Ataki na Marcina były z niewidzialnego świata fizycznego zwanego światem astralnym.Istoty tego świata mylnie nazywamy duchami.

Wiesz, ja te istoty nazywam Susan, czy tak jest bardziej prawidłowo?

Skąd pochodzi ta wiedza?

  w84u6  (www),  20/03/2010

A pańska, drogi autorze?
Warto obejrzeć całość: http://l.pl/61n

Moja wiedza pochodzi z praktyki.

Film obejrzałem z wielkim zainteresowaniem. Pobudzone emocje na pewno są wyjaśnieniem pewnych przypadków zachowań, ale z pewnością nie wszystkich, na pewnio nie tego opisanego przeze mnie.
Zetknąłem się z psychiatrami, którzy stwiedzili u swoich pacjentów, że problem nie jest natury psychicznej i nie są w stanie pomóc.
Osoby nie dopuszczające

...  wyświetl więcej

  w84u6  (www),  21/03/2010

Miło, że Pan przejrzał film ;). Teraz należałoby jakoś racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego "opętania" dosięgają tylko i ZAWSZE ludzi wierzących.
"Zetknąłem się z psychiatrami, którzy stwierdzili u swoich pacjentów, że problem nie jest natury psychicznej i nie są w stanie pomóc."
Proszę przeczytać tą relację: http://l.pl/61x
oraz dla szerszego widzenia ten, pomocny w ogólnym zrozumieniu dział: http://l.pl/61y

Nie spotkałem się z tym, aby opętania dotyczyły ludzi wierzących. Osoby zniewolone przychodzą często do kościołów, aby znaleźć pomoc. Ci którzy nie wierzą w Boga próbują uzyskać pomoc u psychiatrów.
Spotkałem ostatnio kobietę, która była w najlepszych klinikach psychiatrycznych w USA i Australii. Nie byli w stanie jej tam pomóc, ani nawet nie byli w stanie postawić diagnozy. W nią tymczasem ...  wyświetl więcej

w84u6 - opętania nie zawsze dotyczą ludzi wierzących, skąd taka informacja?!

  adam4,  21/03/2010

Opętania są faktem i nie jest ważne czy się w nie wierzy czy nie.Pochodzą one przeważnie od ludzi zmarłych,którzy pozostali przy ziemi i za wszelką cene chcą nawiązacć kontakt z żyjącymi.Polecam książke Carla Wicklanda, trzydzieści lat wsród umarłych.Wickland przez te lata uwolnił od opętań kilkanascie tysiecy ludzi.Pan Strzyżewski opisuje opętanie szatańskie które są bardzo grożne.

Problemu Susan ciąg dalszy. :)

  Kitek,  23/03/2010

Zgodnie z religią chrześcijańską, duchów nie ma. Po co więc kościół i egzorcyści? A może Kościół kłamie? A może „chory” udaje? Kto tu odstawia szopkę?

Maćku, przy wielu punktach za twoje dotychczasowe artykuły, ten ma ich zdecydowanie najmniej. I nawet mnie to nie dziwi i wcale nie dlatego, żeby artykuł był słaby - przeciwnie jest mocny, bardzo mocny, a dla większości za mocny. Dotknąłeś w nim sfer zupełnie obcych dla większości ludzi, nawet dla większości chrześcijan. Napisałeś o realnym istnieniu istot, których istnienie od dawna ludzie staraj ...  wyświetl więcej

Co definiuje pan jako "realne istnienie"? Bo przy odpowiednio kreatywnej definicji to wszystkie wytwory wyobraźni są "realne".

Znam niemalże osobiście (nie byłam świadkiem egzorcyzmów) dwa przypadki opętania i wyleczenia. W obydwu psychiatrzy załamali ręce, a egzorcyści, zresztą ewangeliccy w obu przypadkach, poradzili sobie z tematem. Osoby opętane nie były wierzące, to byli bardzo młodzi, ale już dorośli ludzie. Opętanie uniemożliwiało im normalne życie. Egzorcystę w jednym przypadku sprowadził psychiatra, w drugim rodz ...  wyświetl więcej

  Kitek,  23/03/2010

Brawo! Tak trzymać. Niewyjaśnione, to nie znaczy nieprawdziwe.

Mój przyjaciel prowadzi sierociniec w Indiach. Kilka miesięcy temu u ośmiorga małych dzieci w jednym czasie pokazały sie objawy zdemonizowania (wywracanie oczu, głos dorosłych mężczyzn u dziewczynek itd.) Dzieciaki były niebezpieczne dla siebie oraz otoczenia. Zostały zabrane do szpitala psychiatrycznego, gdzie byli wstanie postawić diagnozy. Żadne leki nie działały na nie w żaden sposób. Przez wi ...  wyświetl więcej

Zakradł się błąd miało być " ... gdzie lekarze nie byli w stanie postawić diagnozy."

to jest o ostatniej znanej medialnie historii, jak to szatana zawitał w Watykanie: http://marucha.wordpress.com/

  dzepson,  23/03/2010

Macieju!! twój komentarz jest w 100% nieobiektywny. ciekawe, co byś napisał, gdybyś nie był osobą wierzącą i był świadkiem takich wydarzeń? a tak swoją drogą to chodzisz z rodziną do lekarza? jeśli tak to po co skoro bóg, czy też nawet lepiej- ksiądz jest Cię w stanie bez problemu uleczyś mamrocząc coś po łacinie i machając kadzidłem i zrobi to o wiele lepiej niż kształcony przez kilka lat medyk.. ...  wyświetl więcej

Szanowny Panie, autor napisał artykuł o wyganianiu demonów z ludzi opętanych, a nie o leczeniu grypy. Na grypę wystarczy lekarz, recepta i zwykłe lekarstwo, na uwolnienie od demonów nie wystarczy nawet najlepszy psychiatra. Poza tym nigdzie w artykule nie przczytałem o kadzidle i łacinie.

Idąc tym tropem, po co w ogóle cokolwiek robimy, skoro wszystko może za nas zrobić Bóg?? Czyż i lekarza nie stworzył Bóg? Więcej na ten temat lekarzy i ich roli w Księdze Mądrość Syracha...

  dzepson,  23/03/2010

Drogi Panie Andrzeju
coś takiego jak demon niestety nie istnieje... no chyba, że przytoczy mi Pan wypowiedź fizyka lub biologa, który podpierając się swoim autorytetem jednoznacznie potwierdzi istnienie takich istot.
Co do samego "opętania" to jest to najzwyklejsza chroba umysłowa lub jakiś rodzaj porażenia bardzo często połączona z religijnym fundamentalizmem... ale nie koniecznie, ...  wyświetl więcej

  feniks57,  23/03/2010

Czytając o " opętaniach " i egzorcyzmach zawsze nasuwa mi się pytanie : dlaczego ludzie zawsze są opanowywani przez złego ducha ( demona ) starającego się wyrządzić krzywdę? I cała ta celebra z wypędzaniem " złego ". Przecież wszystko wokół nas ma dwa przeciwstawne bieguny ; materia i antymateria, ładunek dodatni i ujemny, nawet coś takiego jak magia (wg wierzeń) jest czarna i biała, można wymieni ...  wyświetl więcej

> Dlaczego nie ma "dobrych " nawiedzeń? <

Są, opisane choćby w Księdze Dziejów Apostolskich, rozdz. 2. To napełnienie Duchem Świętym, któremu to zjawisku towarzyszyły różne znaki. W tym kontekście można mówić o darach i owocach Ducha Świętego.

Panie Andrzeju, Pan wierzy tej Księdze, ja nie i dlatego dla mnie to nie jest dobry przykład na istnienie " dobrych opętań ". A swoją drogą, może przykład bardziej współczesny, bowiem Autor art. porusza się w czasach teraźniejszych.

  Kitek,  24/03/2010

Wtrącę swoje trzy grosze.
Otóż w/g mnie opętanie istnieje realnie i jest przez znawców tematu niepodważalne. Tak samo jak komunizm nie przyznawał się do istnienia „życia” pozamaterialnego, bo było to niezgodne z jego materialistycznym założeniem, więc wszelką tego typu działalność skrzętnie ukrywał, a Kościół, który wszem i wobec głosi teorie nieistnienia dusz, czy duchów na ziemi tylko w „ ...  wyświetl więcej

  feniks57,  31/03/2010

" (...)chcąc powiedzieć, np. święty „feniks57”, będziemy mówić feniks „opętany inaczej”. " - wiem, że to tylko przykład, ale mnie rozbawiłeś;))))
Cyt. " Weźmy np. św. Dominika, który w kościele spalił albigensów – starców i matki z dziećmi. Schronili się tam przed siepaczami papieskimi Papieża Innocentego III, który prowadził tam okrutne krucjaty. Dominik został świętym, czyli „opętanym ina ...  wyświetl więcej

  Kitek,  24/03/2010

Skoro zacząłem więc dokończę. (O bacy).
Po hali idzie baca z książeczką do nabożeństwa i spotyka juhasa (a było to we wtorek). Juhas się go pyta
-A do kond to tak idziecie, baco?
-A – baca mówi – słyszołym, że w Zakopanym burdel otworzyli.
-To z książeczką do nabożeństwa idziecie?
A, tak se ta myśle, że do niedzieli mnie zejdzie.
Tu widać wyraźnie, że egzorcyzmy przedmodlitewne zajmują dużo czasu.

  serpente,  27/03/2010

Z przyjemnością oddałam głos na ten artkuł, głównie za wiarę w swoje przekonania. Nie napiszę nic więcej, bo za dużo tego na komentarz, ale religia i sposób pojmowania wiary są dla mnie tematem niezwykle zajmującym, więc z pewnościa jakoś to się tutaj kiedyś objawi i mam nadzieję, że będzie Pan tego uczestnikiem. Z równą przyjemnością zagłębiłam się w lekturze innych pańskich artykułów. Pozdrawiam serdecznie!

Tyle razy zarzuca się wierzącym ślepotę, zacofanie, fanatyzm, głuchość na racjonalne argumenty dawanie wiary zabobonom... Kiedy tłumaczy się, że nie wszystko idzie przeliczyć, sfilmować, opisać wzorem, zobaczyć pod mikroskopem, trafia się na mur o wiele solidniejszy niż religijny fundamentalizm. ,,Uwierzę w demony, jak jakiś biolog mi powie, że są" i tego typu wypowiedzi świadczą tylko i wyłącznie ...  wyświetl więcej

Ef 6:12
Pozdrawiam.

  Darwolf  (www),  18/05/2010

cyt: "Trzyma się Boga. Boi się żyć bez Niego. Wie, że będzie wolny tak długo, jak będzie trwał przy Nim."
Czyli nadal jest niewolnikiem. Tym razem swojego wyimaginowanego Boga!

Co stoi za tym komentarzem: cynizm, arorancja czy ślepota duchowa?

Szczerość i brak ideologicznych klapek na oczach? :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska