Login lub e-mail Hasło   

Festiwal pasji i energii

Warsztaty z bajkoczytania w pewnym momencie zamieniły się w chór. Z naprzeciwka nadszedł pochód przebierańców na szczudłach. Obok ktoś zbudował maszynę parowę z odpadów. Działała.
Wyświetlenia: 2.663 Zamieszczono 23/03/2010

Pierwszy raz pojechałem Slot Art Festival cztery lata temu. W oczy rzuciły mi się tłumy przemieszczających się po całym terenie ludzi, a w uszy wszechobecny dudnienie bębnów. W nocy bębny ucichły, ale rozpoczęły się koncerty. – Nie dam dłużej rady. –  w pewnym momencie stwierdziłem załamany. Jednak następnego dnia zaświeciło słońce. Było cicho i spokojnie, a ludzie uśmiechnięci. Dzieci poszły do slotowego przedszkola o nazwie Kidz Club. Zacząłem się rozglądać i dostrzegłem pozytywne strony życia. Największą uwagę zwracały misternie wypracowane fryzury uczestników. Zacząłem robić ludziom zdjęcia i wkrótce stwierdziłem, że jestem w raju dla fotografów. Dobry temat był na każdym kroku.

Rozpoczęły się warsztaty artystyczne - 140 różnych, w 50 miejscach naraz: Teatr Cieni, Bajkoczytanie i Recytacja, Flower Stick, Kije Deszczowe, Kuźnia Wyobraźni, Makramki, Le Parkour, Papier Czerpany, Język Koreański, Taniec Irlandzki, Tańce Dawne, Żonglerka, Szczudła, Monocykle, Robienie zdjęć Pudełkiem po Butach itd. Chodziłem od jednego do drugiego. Chciałem brać w nich wszystkich udział, ale czułem, że zdjęcia mi uciekają, więc szedłem dalej.

Na polance, po środku której rośnie wielki platan, przemawiał jakiś facet z Nowej Zelandii. Na głowie miał dredy. Potem się okazało, że to David Pierce, lider znanego zespołu „No Longer Music” oraz autor kilku książek. Ok. 300 osób siedziało wokół i słuchało go. Większość z nich też miała dredy.

Podszedłem do rosnącej grupy ludzi. - Co się tutaj dzieje? – zapytałem człowieka w spodniach w dużą kratę i w artystycznej czapce. - Jeszcze nie wiem. Mieliśmy warsztaty z bajkoczytania, ale zamieniły się w chór. Z naprzeciwka nadszedł w tańcu i śpiewie pochód ludzi na szczudłach w teatralnych strojach. Wszystko to działo się spontanicznie. Obok kilka osób budowało maszynę parową z rzeczy znalezionych na śmietniku. Działała. 
Inni czytali. Jeszcze inni żonglowali i grali w siatkówkę. olejni bawili się w zabawy grupowe. Wokół rozbrzmiewał angielski, niemiecki i francuski. 

Budynki byłego opactwa cystersów, w których odbywa się SAF mają swój niepowtarzalny klimat. Z jednej strony są monumentalne i bogato zdobione, a z drugiej ocierają się o ruinę nadając miejscu tajemniczości. Szczególnym miejscem jest pusta katedra z pięknie zdobioną kopułą i płaskorzeźbami. W niej odbywały się warsztaty aktorskie i plastyczne oraz improwizacja w tańcu współczesnym. Oprócz tego można było oglądać tam wystawy, instalacje artystyczne oraz prezentacje kina eksperymentalnego.
W pozostałych salach klasztoru odbywały się wykłady akademickie prowadzone przez naukowców - pasjonatów, mieściły się prowizoryczne, aczkolwiek klimatyczne knajpki: Kiwi, Ska, Kalafior, gdzie przy świeczkach ludzie pili herbatę siedząc na dziwacznych meblach skleconych z czego popadnie. Tam też odbywały się kameralne koncerty i spotkania autorskie. 

Od popołudnia do późnej nocy na pięciu scenach rozbrzmiewała muzyka. Pomimo, że nie zawsze taka jaką bym chciał, a czasami wręcz taka której bardzo bym nie chciał, to kilka razy udało mi się usłyszeć występy na światowym poziomie.

W Lubiążu zaprzyjaźniłem się z wieloma osobami i nabrałem chęci do życia. Nabrałem wiary w to, że rzeczy niemożliwe mogą stać się możliwe. Cztery dni na SAF są dla mnie największym ładowaniem akumulatorów emocjonalnych w roku.

Na SAF człowiek styka się z tak ogromną ilością zjawisk i różnorodnością ludzi, że prawdopodobnie najbliższym miejscem, w którym można doświadczyć podobnych rzeczy na tak dużą skalę, jest Central Park w Nowym Yorku. 
Znajoma powiedziała, że każdy Polak powinien wybrać się na SAF, po to aby zmieścić sobie w głowie wszystko to co tam zobaczy. Łatwiej mu będzie później żyć pomiędzy ludźmi.

Organizatorzy reklamują SAF jako imprezę bez chemii, alkoholu czy przemocy i dotrzymują słowa. Miejsce jest całkowicie bezpieczne dla dzieci i młodszej młodzieży co w tych czasach jest niezwykle cenne i pożądane.


Maciej Strzyżewski

 


Zapraszam do obejrzenia galerii:   www.artface.web-album.org/album/7025,slot-art-festival-festiwal-pasji-i-energii

Zapraszam do obejrzenia filmów:
www.youtube.com/watch?v=070DdARSnjM

www.youtube.com/watch?v=sUFrYnpp3Ao

Namiary na imprezę: www.slot.org.pl


Podobne artykuły


158
komentarze: 114 | wyświetlenia: 70625
61
komentarze: 19 | wyświetlenia: 24510
26
komentarze: 7 | wyświetlenia: 10053
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 3684
23
komentarze: 10 | wyświetlenia: 4331
17
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2079
35
komentarze: 13 | wyświetlenia: 6720
32
komentarze: 27 | wyświetlenia: 5278
27
komentarze: 15 | wyświetlenia: 3599
26
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2457
21
komentarze: 41 | wyświetlenia: 1382
20
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1775
20
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2755
 
Autor
Artykuł



  Ivi,  23/03/2010

Obejrzałam zdjęcia- są bardzo ładne, zrobione w fajnym klimacie. Na każdym z nich ciekawi ludzie, pełni pasji, z pomysłem na siebie:)
Zazdroszczę wspomnień i uczestnictwa w takim wydarzeniu( osobiście sama bym się pofatygowała;))

Przyjedź. Rozbijemy się koło siebie: Ty, Gamka, Andrzej i ja :). To niewiarygodne, ale ta impreza w chwili obecnej kosztuje tylko 100 zł.

  Ivi,  23/03/2010

świetnie by było:)
ps ja bym była w nie siódmym a w dziesiątym niebie:D
niestety w mojej obecnej sytuacji, to trochę za daleko:/

  Gamka  (www),  23/03/2010

:) ..a myślałam, że impreza już nie aktualna .....zastanawiałam się dlaczego chwilowo zniknęła.
Dzięki ...byłoby fantastycznie w takim klimacie - 140 warsztatów :))) to jak piękny raj dla oczu,piękna muzyka dla duszy i cudowny odpoczynek :))) a i raj dla aparatu fotograficznego :PP

Artykuł zniknął, bo musiałem coś pozmieniać. Teraz jest już dobrze, To jak rozbijamy namioty koło siebie?

  Gamka  (www),  23/03/2010

:))) z miła chęcią :) ale aparaty fotograficzne bierzemy z sobą :-) i toniemy w kolorach i barwach festiwalu :))))

Mieszkasz w Sydney?

  Ivi,  23/03/2010

hehe gdzie???????
Skąd ten pomysł?

Bo napisałaś, że mieszkasz obecnie daleko.

  Ivi,  23/03/2010

malopolskę miałam na myśli:)

  gapper  (www),  23/03/2016

Jest energia i moc!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska