Login lub e-mail Hasło   

Zmodernizowany przewał "na wnuczka"

Każdy słyszał już o złodziejskiej metodzie "na wnuczka"?
Wyświetlenia: 1.112 Zamieszczono 10/04/2010

Przychodzi facet, którego babcia nie widziała wiele lat i opowiada, że wnuk jest w potrzebie i ma kłopoty, które babcia może nieco złagodzić pożyczając niewielka sumkę. Ta niewielkość to kilka-kilkanaście tysięcy złotych.

Ale to wszyscy znają. Podobno teraz telefonicznie podaje "wnuczek" numer konta bankowego i też po kasie.

Wczoraj kolega opowiedział o przykrej przygodzie, która go spotkała. Otóż  zatelefonowała do niego pewna pani. Miał trudności z komunikacją (słaby słuch, szelesty na łączach). Nie bardzo wiedział (więcej - nie wiedział wcale!) kto dzwoni. Pani podpowiedziała - proszę zgadnąć, to niespodzianka. Po paru podejściach, czyli po wymienieniu bodaj trzeciego żeńskiego imienia, owa pani komunikuje - bingo! I dalej rozmowa toczy się niczym ze starą znajomą, której zresztą nie widział i nie słyszał kolega dobrych już parę lat.

Pani nadmieniła, że jest w okolicach lotniska, z którego zaraz odlatuje jej znajoma do Kanady i natychmiast ona potrzebuje zastrzyku, jednak nie olimpijskiego (epo), lecz finansowego (zł) i to na jakiś ciekawy interes życia (o którym na spotkaniu dokładnie opowie). Znajomy nie miał winszowanej kwoty, ale udało mu się jakoś zebrać tysiąc złotych. Natychmiast pojechał na ratunek tej pani na... pocztę, bowiem "daleko do lotniska i korki na szosie".

Okazuje się, że jest usługa błyskawiczne przelewy - podaje się dane odbiorcy ("nie mogę odebrać pieniędzy, ale uczyni to wprost moja kontrahentka jako osoba kompetentna i również zainteresowana"), wpłaca kasę na poczcie, pani z okienka podaje 21-cyfrowy kod, tenże kod jest przekazywany przez komórkę odbiorcy przez łatwowiernego kolegę (teraz wiemy o tym) i... po kasie.

Pani dziękuje za natychmiastowy przelew (oczywiście wszystkie rozmowy prowadzone są z telefonu tej znajomej kolegi) i obiecuje zwrot pożyczki już następnego dnia. Tego samego dnia zapowiada wieczorną kurtuazyjną wizytę w domu, wszak tyle lat się nie widziała z kolegą.

Niestety, ani tego dnia nikt nie odwiedza kolegi, ani tym bardziej nazajutrz nikt nie kwapi się z oddaniem kasy. Kolega ze wstydem pojmuje swój błąd i cieszy się, że został trafiony tylko na tysiaka.

Udaje się na najbliższą komendę i zdaje relację. Policjanci oceniają - "a, to znowu na wnuczka", jednak po zapoznaniu się ze sprawą, przyznają, że taki przewał notują po raz pierwszy. Sporządzają raport i nadają oficjalny bieg sprawie - oszustwem zajmie się specjalna grupa powołana do walki z takimi przekrętami.

Kolega zastanawia się nie tylko nad swoją łatwowiernością, ale także nad supernowoczesnymi formami przekazywania pieniędzy, które sprawiają wrażenie, że wymyślono je nie tylko dla uczciwych obywateli, ale również dla oszustów. Przecież pieniądze przekazywane są na bliżej nieznaną pocztę, tam oszust odbiera przekazane pieniądze pokazując dowód osobisty (zapewne skradziony, ale z twarzą nienależącą do oszusta), całość jest (być może) monitorowana, zatem osoba podejrzewana powinna być zidentyfikowana (przynajmniej wizualnie) niemal natychmiast.

No i ciekawe, jaką odpowiedzialność ponosi Poczta Polska, która przekazała pieniądze być może na drugi koniec kraju, a może tylko na drugi koniec miasta... W końcu ta nobliwa instytucja odpowiada za bezpieczeństwo i przekazuje cudze pieniądze adresatowi, którego musi obejrzeć i spisać a najlepiej - powinna go sfotografować. Pytanie - czy PP przekazała pieniądze osobie, której nazwisko podał kolega, czy (a tak chyba było) innej osobie, która posługiwała się cudzym dowodem?

Kto miał (albo zna) podobną przygodę i czy PP powinna wziąć odpowiedzialność za takie oszustwa?

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1700
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 988
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1258
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 933
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1111
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 502
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 841
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 636
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 943
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1166
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 762
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1044
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 802
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Artykuł bardzo potrzebny.Coraz częstej zdarzają się takie przypadki telefonów do babć i dziadków i wtedy to już dla tych starszych osób to tragedia. Wiem ,że ostatnio taką gromadkę już zatrzymano i siedzą ale naśladowców jest wielu i taka przestroga jest bardzo potrzebna.

Centrala Poczty powiadomiła, że zajmie się sprawą. Ciekawe - co wymyślą. W końcu to Poczta wydała pieniądze nie tej osobie... I Poczta moralnie odpowiada za bezpieczeństwo przekazu.

Czy ja dobrze zrozumiałem, że po części obwinia pan Pocztę za wysłanie kasy to oszusta?

Tak. Przecież nie dostarczyli pieniędzy ob. X, lecz innemu obywatelowi, zatem nie wykonali zadania, za które wzięli opłatę. Ponadto - jeśli dowiedzieli się o oszustwie - to powinni natychmiast podać wszelkie dane dot. biorcy, w tym nagranie z kamery i przekazać sprawę Policji. Albo poinformować, że Policja już u nich była. A oni milczą. Inna sprawa, że ani oni, ani oszukany, nie mają teraz głowy do takich spraw.

Ale to "babcia" decyduje o tym komu ma wysłać pieniądze. I ktoś kto ma jakikolwiek dowód, że jest tym kimś ma prawo odebrać kasę.
To wina "babci", że dała się oszukać. Albo jest naiwna, albo ktoś młodszy (córka, syn, wnuki) nie wytłumaczyli jej nowych zagrożeń.

Oczywiście, że to babcia jest winna, bo dała się oszukać .Znała przypadki klasyczne, ale o takim nie słyszała, podobnie jak policjanci piszący zgłoszenie.
Natomiast babcia przelała pieniążki na rzecz MH (te dane podała oszustka przez telefon) i PP przekazała kasę osobie pokazującej dowód na nazwisko MH, zatem albo to była istotnie MH i PP jest niewinna, ale MH jest łatwo identyfikowalna, al ...  wyświetl więcej

Jakby miała kamery na pewno pomogłoby w podobnych sprawach.

Ale czy znowu nie zajmujemy się przypadkami poniżej 1/100 promila?

Przecież kamery montuje się w bankach itp., aby zajmować się przypadkami marginalnymi i patologicznymi. Płacimy więcej za usługi, kamery montowane są już w parkach, przedszkolach, zatem co stoi na przeszkodzie, aby przy każdym pocztowym stanowisku była kamera? To - obok podpisu - nowa i ważna sprawa. Dzięki temu przestępczość przecież by spadła, nieprawdaż? Przestępca nie pójdzie po pieniądze w ce ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska