Login lub e-mail Hasło   

Kocia sprawa.

Powiadam wam: z tą równością, to my jeszcze przeżyjemy swoje...
Wyświetlenia: 1.035 Zamieszczono 04/05/2010

Kocia  sprawa

Z kotami to jest dokładnie tak, jak u Disneya: można im podrzucać myszy zdechłe, na pół zdechłe, albo też myszy - bystrzaki, które za nic nie dają się łapnąć. Koty, jak to koty, mają różne preferencje co do tych myszy, ale pewne jest jedno, że za gwiazdora może robić wyłącznie taki kot, z którego bystra mysz potrafi zrobić kociego głupola. Kot, jak człowiek, gotów jest na wszystko, byle dostać się do filmu, albo chociaż do telewizji. Najlepiej zaś byłoby, żeby jedno osiągnąć i drugie, czyli film w telewizji. Niekoniecznie serial, choć serial jest szczytem marzeń dla każdego kota i człowieka.

I tu dochodzimy do psa, który jest pogrzebany.

Tak nawiasem się zdziwię: po jakiego diabła ludzie tak zaciekle szukają miejsca psiego pochówku?

Ludzie też mają swoje preferencje. Różniste. Szczególnie, gdy chodzi o problemy. Poniektórzy lubią bawić się zdechłymi myszami, czyli problemami dawno załatwionymi. Jeśli oni myślą, to myślą, że tak najłatwiej. Myślą poza tym, że jak ten problem będzie odpowiednio wielki, to też dostaną się co najmniej do telewizji. Czasem nawet się nie mylą, bo w telewizji tak samo są poniektórzy, lubiący zdechłe myszy. Zaryzykuję, że jest ich spora ilość. Takich, którzy te myszy nawet bardzo kochają.

Weźmy, na przykład, taką mysz, co się nazywa komunizm. Ta mysz podobno zdechła dwadzieścia lat temu, choć według paru filozofów ona się nawet nigdy nie narodziła tak naprawdę. To jednak nie ma nic do rzeczy, znam bowiem wielu takich, dla których zabawa tą właśnie myszą stanowi i będzie stanowić zajęcie całego życia. O swoim antykomunizmie oni myślą to samo, co towarzysz Stalin o walce klasowej: że w miarę upływu czasu walka się zaostrza. To znaczy, że komunistów bez końca przybywa i zawsze będzie kogo zwalczać.

 W gruncie rzeczy trochę mi ich żal.. Po prostu brak im wyobraźni. Nie mają żadnego pojęcia, czym by się mogli zająć w braku komunizmu. W tym sensie komunizm ratuje im życie.

Nie śmiejcie się. To bardzo nieszczęśliwi ludzie, tylko nie wiedzą o tym.

A weźcie taką mysz – bystrzachę, która każdemu kotu zwieje. To by się faktycznie nadawało na serial i może kiedyś serialem będzie. Chodzi o mysz, co się nazywa równość. Od razu coś wam świta, prawda?

Na tę równość polowali wszyscy, od najdawniejszych czasów. Najpierw szło to bardzo niesporo, ale pierwsze sukcesy w tej sprawie odnotował właśnie komunizm. Ale Bóg z nim, skoro już zdechł. Zresztą sukcesy komunizmu w tej sprawie nie były aż tak porażające, szło z nimi żyć, daję słowo. Komuniści nie traktowali tej równości szczególnie poważnie.

Za to demokracja, mam na myśli demokrację właściwą, czyli eurodemokrację, polowanie na tę mysz – bystrzachę urządziła z takim rozmachem, że nawet na mojej łysinie włosy się jeżą. Kiedy zaś wzięła do pomocy humanizm i humanitaryzm, to jakby dopalacze do tego rozmachu włączyła. Okazuje się przez to, że nikt nie jest wolny od tej równości. No, dosłownie. Mamy teraz wolność od wszystkiego, ale od równości – nie.

Wiecie, to jest osobliwa sprawa. Matka – natura pracowała przez miliony lat, ciężko i uparcie, żeby zróżnicować nas jak najbardziej. Żeby żadne stworzenie jedno do drugiego podobne nie było. Żeby nawet jednojajowe bliźniaki dało się odróżnić choćby po pieprzyku nad pępkiem. Albo chociaż po tym, że jeden bliźniak lubi drożdżówki i blondynki, drugi ciastka z kremem i także blondynki, ale z szarymi oczami. A kiedy dwie blondynki z szarymi oczami trafią na tych bliźniaków, to choć pierwszemu jest wszystko jedno co do oczu blondynki, obaj bliźniacy i tak zaczną się naparzać o którąś z tych blondynek. Takie jest życie po prostu.

Tego nie da się wytłumaczyć kotom – debilom. Ma być równość i tyle. Jak na filmie. Propagandowym.

Powiadam wam, z tą równością to my jeszcze przeżyjemy swoje…

Podobne artykuły


12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1270
11
komentarze: 278 | wyświetlenia: 1110
10
komentarze: 195 | wyświetlenia: 565
10
komentarze: 75 | wyświetlenia: 685
9
komentarze: 31 | wyświetlenia: 726
8
komentarze: 110 | wyświetlenia: 772
8
komentarze: 6 | wyświetlenia: 614
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 379
8
komentarze: 73 | wyświetlenia: 754
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Gamka  (www),  04/05/2010

Ha ha ha :) Podoba mi sie Pana podejście do zagadnienia :)
Pozdrawiam Gamka

Myszko, Gameczko, wystaw kogoś do wiatru. Będzie ci wdzięczny aż po kres żywota (ale nie swojego).

  Kitek,  04/05/2010

Proszę się nie przejmować. Pan viverti ma "mysz" na punkcie odrzutów. On uwielbia to robić.

  ,  04/05/2010

@Kitek
Ja bym to nazwał "własnym zdaniem", a czy faktycznie mam "mysz" na punkcie odrzutów i uwielbiam to robić, wystarczy sprawdzić klikając na mój nick i zapoznać się w tym zakresie z moją aktywnością lub idąc po najmniejszej linii oporu, sprawdzić ile artykułów Zbysława odrzuciłem, a na ile zagłosowałem.
Kitek, tobie szczerze odradzam sprawdzać, bo jeszcze wyjdziesz na ... ;)

@viverti

>...idąc po najmniejszej linii oporu...<

Czy istnieją jakieś specjalne obozy w których robi się ludziom pranie mózgów, skłaniając ich do używania tak idiotycznych określeń?
Jeśli cię to interesuje, określenie do którego się przymierzałeś brzmi "linia najmniejszego oporu". Dostrzegasz różnicę?

Gdzieś to już tłumaczyłem (nie: wyjaśniałem!):

"Najmniejsza linia oporu to punkt. Linia najmniejszego oporu to też punkt. Czym się różni punkt od punktu?"

Ilu Polaków, tyle odpowiedzi.

Linia to nie punkt. Geometria, klasa bodajże 5 SP.

Niestety, właśnie na 5 SP skończyła się moja edukacja. Później już tylko sam się UCZYŁEM.

Nie pamiętam, gdzie się dowiedziałem, że linia to ZBIÓR PUNKTÓW. A najśmieszniejsze, że punkt nie ma żadnych wymiarów, co może znaczyć, że i samego punktu nie ma.

Słowo "zbiór" sugeruje iż chodzi o więcej niż JEDEN punkt. Zresztą, nie zamierzam kruszyć kopii o tytuł najkoszerniejszej definicji linii.

  ,  05/05/2010

@darkwater
Oczywiście masz rację co do błędu jakiego się dopuściłem i dziękuję za zwrócenie mi na to uwagi (różnicę oczywiście dostrzegam).
Odwracając zaś nieco twoje pytanie. Czy w ostatnim czasie nie brałeś przypadkiem udziału w specjalnym szkoleniu np., u Mirosława Nalezińskiego, na którym robi się ludziom pranie mózgów, skłaniając ich (poza wyszukiwaniem i zwracaniem u ludzi błęd ...  wyświetl więcej

Ty myślisz że w dzisiejszych czasach tak łatwo znaleźć dobre miejsce do trollowania? Dalej, co to byłby za troll bez megalomani?
Co do szkolenia, to nieco się mylisz. Nie brałem udziału w szkoleniu U M.N., to Ja jego szkoliłem. ;)

  ,  04/05/2010

Myślę Zbysławie, że dzięki temu filmikowi zrozumiesz powody odrzucenia przeze mnie artykułu: http://www.youtube.com/watch?v(...)mbedded

Viwerti.
Polityka to nie miłość, tu "zrozumieć" nie znaczy "wybaczyć". W polityce "zrozumieć" znaczy "być współwinnym". Na ten temat całą książkę napisałem, "Gry marcowe". Nieśmiało polecam. Jest w wielu bibliotekach.

Nie mam, oczywiście, żalu o to, że odrzuciłeś felieton. Figiel polega na tym, że nie odmawiam antykomunistom słuszności, sam jestem (i zawsze byłem) antykomunistą. Lec

...  wyświetl więcej

  ,  05/05/2010

Podzielam twoje zdanie wyrażone w komentarzu. Należy we wszystkim zachować umiar, szukając konstruktywnych rozwiązań w tym kompromisów.
P.S.
Jeżeli w lokalnych bibliotekach podana książka będzie nie osiągalna, to wówczas (jeśli posiadasz i się zgodzisz) chętnie skorzystałbym z jej wersji elektronicznej przesłanej na maila.

Wersją elektroniczną z przyjemnością służę - proszę o adres.

  swistak  (www),  04/05/2010

Pycha , pogarda , chciwość , egoizm, wszelkiej maści kacyków pod płaszczykiem troski o państwo i obywateli, to powtarzający się refren w melodii granej cywilizacji, przez różnych historycznych grajków.Kłamliwą propagandą można wszystkich zaprowadzić bez oporu do komór gazowych. Zło tkwi w człowieku . Pożywką dla triumfu zła jest jego tolerowanie, czasem strach przed utratą wygodnego życia, a w prz ...  wyświetl więcej

...> Gdy denerwują mnie ludzie, to dla uspokojenia często sięgam po książki o zwierzętach. Jeśli w ich świecie w ogóle są jacyś politycy, to na pewno nie są aż takimi durniami. Nawet wśród gnid. ..< Janusz Leon Wiśniewski
a poza tym ...> W polityce cała sztuka polega na tym, aby mieć dobre oczy i umieć wykorzystać ślepotę innych....< Emil Zola
Masz rację Zbysławie polityka to nie "MIŁOŚĆ" to walka o przetrwanie im dłużej tam wyżej tym gorzej tym na dole :-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska