Login lub e-mail Hasło   

O mnie i nie o mnie

Temat narodził się dzięki mojemu dorosłemu dziecku. Dzieci są niezwykle inspirujące, nie tylko kiedy się poczynają, albo kiedy się rodzą. Dzieci to najpiękniejszy dar.
Wyświetlenia: 3.637 Zamieszczono 08/05/2010

Moja sytuacja w skrócie: kilkanaście lat kamieniołomów, to znaczy samotne utrzymywanie i wychowywanie dzieci. Sporo wiary, energii i zapału. Nie wiem, skąd miałam siły, były i produkowałam ciągle nowe. Wszystko poszło dobrze, chociaż chwilami były niezłe schody. Na przykład straciłam pracę, mama umarła, albo moje dzieci zaczęły burzliwie dojrzewać. Kto przy mnie był? – znajomi, mama do pewnego momentu i ja sama, sama ze sobą.
Kiedy powiedziałam synowi na pikiecie przed ambasadą kanadyjską w obronie foczek, że łapię niektóre spojrzenia przechodzących ludzi i czuję się, jak oszołomiasty ekolog, i to jest głupie uczucie, syn odpowiedział – “mamo, sto lat temu ludzie śmiali się do rozpuku z feministek, które pikietowały  parlament walcząc o prawa kobiet i zobacz, ty mogłaś nas utrzymać i być sama, jak wiele się zmieniło, minęło sto lat, naprawdę warto walczyć o to, co uważamy za słuszne, nawet jeśli ktoś z nas się śmieje”. Zastanowiłam się nad tym, co powiedział, poczytałam i oto efekty:

W starożytności moja pozycja równałaby się pozycji niewolnika, ewentualnie rasowej krowy rodzącej potomstwo, coś jak ruchomość wchodząca w skład majątku. Mogłabym być też nierasową krową  i ciężko pracować. W hierarchii społecznej pode mną tylko niewolnicy. Mogłabym funkcjonować samodzielnie jako wybitna kurtyzana. Dobrze miałabym się też jako bogata wdowa, zdaje się, że tylko wysokiego rodu, albo żona słabego męża, gdybym przejęła faktycznie władzę (ten ostatni przypadek funkcjonuje przez wieki do dzisiaj).

W okolicy Afganistanu samotna kobieta może funkcjonować jako mężczyzna i podjąć opiekę nad rodziną, jeśli zabraknie dorosłego chłopa, pod warunkiem jednak, że pozostanie dziewicą i ubierze się jak mężczyzna, taka damska forma mężczyzny, albo męska forma kobiety, ale dobre i to. Jeśli jednak dziewicą już się nie jest, albo się być przestanie, koniec, jeśli się jest używaną kobietą z dziećmi, trzeba się schować pod opiekę brata,  ojca, albo stryja, jeśli takowy żyje.

W średniowieczu również nie miałabym szans. Mogłabym cieszyć się pewną wolnością osobistą, ale gdybym wstąpiła do klasztoru, w  przeciwnym wypadku pozostałoby mi być jedynie czyjąś kobietą, jak krowa albo klacz. W klasztorze mogłabym sobie pozwolić na rozwój intelektualny, pogłębianie wiedzy i twórczość. I pewnie to bym zrobiła, ale jako kobieta z dziećmi musiałabym znaleźć sobie sponsora, najlepiej mynża. Piszę mynż, bo to nie byłby mąż, a jedynie mynż.

Wspaniała informacja – w społecznościach plemiennych, tych pierwotnych (np Indiańskich) kobiety cieszyły się wysoką pozycją w swojej społeczności. Kobiety miały tam władzę polityczną. System nie był matriarchalny, a egalitarny. Podobno zdarzało się, że żony osadników uciekały od swoich mężów do Indian, bo ci lepiej je traktowali. Znowu ta barbarzyńska chrześcijańska hołota z Europy… Tam bym się pewnie odnalazła znakomicie, lepiej niż tu zapewne.
Wśród Celtów kobieta cieszyła się wsparciem mężczyzny i wysoką pozycją, czy jednak mogłabym decydować o sobie jako niezależna i wolna? Podejrzewam, że tak. O Słowianach nic się nie doczytałam. Muszę to jeszcze przestudiować, pewnie było plemiennie.

Do rewolucji francuskiej miałabym jakieś szanse, żeby przetrwać jedynie jako bardzo bogata wdowa,  ale taka szansa byłaby.

Okazuje się że już wg Kodeksu Napoleońskiego nie mogłabym funkcjonować jako wolna i samodzielna kobieta, nie mogłabym dbać o swoje sprawy i o moje dzieci. Kodeks Napoleoński to ‘cofka’! Zabraniał kobietom nawet składać powództwa sądowe. Interesujące. Musiałabym wyjść za mąż albo znaleźć sobie bogatego opiekuna i chytrze go wykorzystywać. Pomijając fakt, że za dawnych lat zapewne nie dożyłabym obecnego swojego wieku, bo medycyna, bo higiena, bo wojny, a ja takie wrzeciono, ale zapewne mogłabym funkcjonować jako sprytna stara baba żyjąca z głupoty bliźnich. Dopóki byłabym młoda, chytrze zastawiałabym sidła na mężczyzn. Na starość może zostałabym znachorką albo stawiałabym karty. Chyba, że żyłby mój sponsor, czyt: mynż. Potem spaliliby mnie na stosie.
Niesamowite, jeszcze w XIX wieku w Anglii mężczyzna w dniu ślubu przejmował majątek swojej żony, ta nie miała prawa wybrać miejsca zamieszkania, nie miała głosu przy wychowywaniu dzieci, bo to ojciec decydował o wszystkim, a na akademii nauk przyrodniczych wykładano, że kobiety przeznaczone są tylko do życia prywatnego. Nawet jeśli kobieta pracowała, to tylko po to, żeby pan władca mógł przejąć jej zarobki. Na dodatek musiała udawać, że jest szczęśliwa (ten element przetrwał do dzisiaj, jak zauważyłam). Biedna kobieta pracowała od 8 roku życia do końca, nawet po zamążpójściu. Jej mąż mógł wydać jej pieniądze na co chciał, nawet na kochanki i burdele (bo to on rządził kasą), potem mógł ją bezkarnie zarazić tym, co dostał w prezencie od prostytutek. Hmm, czy było tam miejsce dla samotnych, obarczonych dziećmi kobiet? Zdaje się, że były skazane na śmierć społeczną, jeśli nie głodową. Nie przeżyłabym.
Ciekawostka: do 1884 roku w Anglii można było sprzedać żonę.

Mówią, że prostytucja to najstarszy zawód świata. Tak jest, i nie jest, bo jak mogło być inaczej, skoro kobieta nie miała innej szansy na przeżycie? Takie prawa obyczajowe i papierowe kiedyś funkcjonowały. Prostytucja to zawód kobiet, a bycie alfonsem albo klientem pani – rolą mężczyzny, kiedy prawa narzuca silniejszy fizycznie, stosujący przemoc, zaburzony psychicznie, niedojrzały emocjonalnie  bojący się utraty panowania nad sytuacją chłopina. Czyżbym widziała nasze chrześcijaństwo europejskie? Zgroza i szatani! Fakt, w czasach przedchrześcijańskich, kiedy ludzie żyli zorganizowani w małe plemienne społeczności, rola kobiet jako dających życie i jako mądrych życiowo ludzi, była wyjątkowo wysoka. Nie było prostytucji (małżeńskiej też), było partnerstwo. Kobiety zajmowały należną sobie wysoką pozycję.

Nie ma się co dziwić, że w mentalności ludzi pozostał ślad tej niewoli. Albo inaczej – właściwie należy się dziwić. Wiele kobiet do dzisiaj, pomimo, że często są niezależne materialnie, uważa, że jedynym normalnym, moralnym i zdrowym sposobem na życie jest pozostawanie w związku z mężczyzną, podporządkowywanie się mu i obsługiwanie go. Jeśli nie pije, nie bije i nie zdradza, wszystko jest ok. Jeśli ma którąś z tych słabości, życzliwie udamy, że nie widzimy. Zastanawiam się, czy sznurki z ludzkich mózgów nie mają zakończeń w Watykanie i czy tam nie są pociągane? Ale to się daje zauważyć nie tylko w katolickich środowiskach, taka jest dominująca u nas obecnie kultura, która ma korzenie na Bliskim Wschodzie.

Taka była też kultura Dalekiego Wschodu. Wielki Konfucjusz nie uważał kobiet za prawdziwych ludzi, cyt: “Kobieta zwyczajna ma tyle rozumu, co kura; kobieta nadzwyczajna – tyle, ile dwie kury“. Nieco lepiej było z Taoizmem, tym niemniej to Chińczycy wymyślili okaleczanie kobiecych stóp. Poza tym standard – dom, rodzenie i prostytucja. Dobrze miałabym się jako świetna kurtyzana, nawet mając dzieci. Ale w dawnym Wietnamie, Chinach, Japonii i Korei kobiety miały bardzo wysoką pozycję. Przekazy mitologiczne mówią to jednoznacznie. Należały na wyłączność do nich niektóre obrzędy religijne, co świadczyło o ważnej roli w społeczności, a w Wietnamie jako wdowy windowały się od razu na bardzo wysoką półkę w hierarchii społecznej. Znaczy to, że społeczność chroniła osamotnione kobiety i matki. Kobiety bywały też przywódcami armii, władcami krajów. Kiedy zaczęli rządzić wyznawcy konfucjanizmu, nastał konsekwentny patriarchat – jako kobieta rozwiedziona mogłabym być mniszką w klasztorze, horror, dzieci pewnie zostałyby sprzedane. W Japonii miałabym szansę chyba tylko jako gejsza.  Ale ze starej baby, ups, sorry, z dojrzałej damy, gejszy nie zrobisz, szkolenie zaczyna się w dzieciństwie. Może przed tym nieszczęsnym VII wiekiem dałabym radę, wtedy kobietom powodziło się całkiem nieźle. Cóż, na świecie zapanowała kiedyś choroba antykobieca, wszędzie! I zasadniczo trwa do dzisiaj. Ta choroba zniszczyła by mnie ciężką pracą, zabiłaby mnie… no chyba, że ktoś ON raczyłby mnie potraktować jak swoją własność. Une mają jednak wybór, stara im niepotrzebna, biorą młode. I to rozumiem, skoro kogoś stać, powinien mieć to, co lubi.

O Afryce nawet nie chce mi się pisać; islam, straszny obyczaj obrzezywania kobiet, ciężka praca na utrzymanie rodziny (w afrykańskich rodzinach to na barkach kobiety spoczywa odpowiedzialność), ciągłe wojny, w międzyczasie niewolnictwo. Afryka to głęboka rana ludzkości i w tej ranie siedzą poranione kobiety, gwałcone, kamieniowane, bite i niewykształcone. Tam ani ja, ani moje dzieci nie mielibyśmy szans. Dawna Afryka stawiała kobiety też poniżej pozycji mężczyzny, zależało to zresztą od plemienia. Tacy Zulu np nie oszczędzali swoich pań.

Pewne pierwotne plemiona szanowały kobiety za dawanie życia i to robiło swoje (Polinezja).  Należy zwrócić uwagę na fakt, że nie zdawano sobie wtedy jeszcze sprawy z roli mężczyzn przy zapłodnieniu. Kobiety miały monopol na dawanie nowego życia i zapewne to miało spore znaczenie. O plemionach ogólnie już nieco pisałam, nie będę powtarzać. Magia, czary, szamaństwo i bogini płodności - to wszystko dla nas, kobiet.

Ale wiecie co…. teraz, kiedy oficjalnie, nawet w chrześcijańskim środowisku, mówi się o pozytywnych cechach kobiety – człowieka, i kiedy widzi się empatię, komunikatywność, umiejętność analitycznego myślenia, cierpliwość, dokładność, zdolności intuicyjne, artyzm, lepsze połączenia między półkulami mózgowymi, kiedy widzi się całą tą kobiecą “lepszość”, w dalszym ciągu spycha się kobietę w obręb zastosowań jedynie prorodzinnych. Ma wyjątkowe ku temu zdolności, fakt. Ale to nie jedyne jej umiejętności. A bywa, że życie stawia przed nią inne wyzwania. Rywalizując z mężczyznami na rynku pracy bywa, że się do nich upodabnia, albo inaczej - uczy się od nich niekobiecych sposobów na przetrwanie, splata ze swoimi i tworzy nową cenną jakość.

Nie mam nic przeciwko idei opierania się na mężczyźnie,  współpracy z nim, pomaganiu mu, otrzymywania od niego wsparcia, bo kiedy rodzimy dzieci, chcemy mieć wsparcie, by postawić je na własne nogi. Mężczyźni potrzebni nam są, abyśmy stały się pełnymi kobietami, potrzebny jest człowiekowi bliski związek, tylko  trzeba pamiętać, że różnie bywa w życiu. Mąż może zniknąć z powodów niezależnych od nas.  Chętny, godny zaufania do opieki nad nie swoim potomstwem – rzadkie zjawisko. Ja – kobieta bez mężczyzny – doznałam w naszym społeczeństwie ostracyzmu towarzyskiego, widziałam mrugające obleśnie oczka facetów i plecy umykającej rodziny. W dalszym ciągu samotna kobieta to dziwo, zwłaszcza wśród starszego pokolenia. Znajoma 30-letnia Amerykanka polskiego pochodzenia pracowała kilka lat w Polsce i przeżywała gehennę kontaktów z małomiasteczkową rodziną, bo ciągle chcieli ją swatać. O ile wiem, już wróciła do Ameryki, a tam, w malutkim miasteczku nieopodal Chicago jest dokładnie to samo. Samotna to dziwowisko. To jest powód, dla którego poza ściśle wybranym kręgiem rodzinnym i poza kręgiem wyjątkowo dobranych znajomych nie jestem widzialna, jestem powietrzem, jestem przezroczysta jak szyba. Środowiska, gdzie tak jest: wieś, drobnomieszczaństwo, ludzie wierzący, konserwa. Chrzanić to. Żyję i jest dobrze. Tnę ich rzeczywistość jak scyzorykiem, niewidzialna kobieta czasem staje się widzialna. Zasadniczo trudno mnie przeoczyć. Doświadczyłam tego, mam świadomość, że potrzeba sporo energii, żeby ominąć taki gejzer ekspresji, jak ja!. Czasem próbują mnie obciąć.  Generalnie, jako osoba wyalienowana, zaczęłam czuć się bezpiecznie i nawet to wykorzystywać, zwłaszcza teraz, kiedy jestem już bez dzieci. Nie da się ukryć, schowałam się w bezpieczną szufladkę, w życiu pomaga mi etykietka artystki. Refleksja: cudakom wolno więcej, wolno, a nawet jest wskazane pewne dziwactwo w imię artystycznej wolności i prowokacji, niejako potwierdza głęboki artyzm, to takie powierzchowne bajdurzenie.

Kontynuując temat wpisu – mogłam pracować, zarabiać i utrzymać dzieci, i to jest to! Kiedyś było to niemożliwe.

Zatem dziękuję wszystkim feministkom świata za to, co dla mnie zrobiły. Dziękuje szlachetnym, pięknym i mądrym  damom, dziękuję też tym wyśmiewanym, obsmarowanym, tym przebierającym się za mężczyzn, tym które otwarcie deklarują się jako lesbijki,  tym, które paliły staniki i papierosy, po prostu dziękuję wszystkim.  Wiem, jak trudno przebić się przez ludzkie przyzwyczajenia i lenistwo umysłowe. Dziękuje i proszę o jeszcze. Dzięki wszystkim "awanturom", które ONE robiły, ja mogłam  teraz przeżyć i przygotować moje dzieci do dorosłego życia. To dzięki pracy szalonych feministek zmieniono prawo wyborcze, rodzinne i sytuację ekonomiczną kobiet. I dziękuję pierwszej feministce w historii, za którą uznaje się Christine de Pisan, (francuska  pisarka z XIV wieku). Rozumiem to, że niektórzy mężczyźni się boją i nienawidzą, i ośmieszają. Boją się, ale boją się tylko ci słabi. Silni wiedzą, że nie tracą, a zyskują na sile kobiet.

Na upartego mogłabym podziękować też komunistom, bo pogonili do pracy kobiety bez litości i bez prawa wyboru. Info dla łopatologów – to był sarkazm.

Pamiętajmy zawsze: to, jakie jest nasze życie i to, jakie będzie życie naszych córek i wnuczek, zależy też od nas. Wyprodukowałam niechcący afirmację feminizmu. Zupełnie tego nie planowałam, fakty mówią same za siebie. To wszystko wina mojego syna, zainspirował mnie. Odnośników nie ma, pisałam to tylko dla siebie i nie pomyślałam o źródłach. Niektóre są w mojej głowie, nie pamiętam nawet, skąd wzięłam wiedzę. Sądzę, że ciekawscy z łatwością znajdą je w necie.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1280
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1598
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1026
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 965
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 856
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 892
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 941
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 559
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 775
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 774
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 902
11
komentarze: 21 | wyświetlenia: 855
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  08/05/2010

Może dla zdobycia tych doświadczeń i refleksji, wcieliłaś się dobrowolnie jako dusza w ciało kobiety .

zapewne

  pirx,  08/05/2010

Nie wydaje mi się, by samotna kobieta była dziwem. Jest to raczej coraz powszechniejsze zjawisko. Nie sadzę też, by ostracyzm towarzyski był przypisany tylko samotnym kobietom. Aby narazić się na wyalienowanie wystarczy mieć odwagę, albo być na tyle szalonym, lub być zmuszonym, do postawienia się światu. Pójścia własną drogą. Inną niż wszyscy.
Przyznaję jednak, że kobiecie samotnie wychowującej dzieci nie jest łatwo. Należy jednak zauważyć, że nie jest łatwo i samotnemu mężczyźnie.

życie w ogóle nie jest łatwe, pisałam o swoich wnioskach, nie żeby się żalić, mam to za sobą i jest ok.. punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia, to sobie raczej trudno wyobrazić

W dobie "rozwodów na życzenie" samotna kobieta rzeczywiście nie jest dziwem, ale zjawisko ostracyzmu towarzyskiego i niezrozumienia ze strony społeczeństwa istnieje niestety.

Świetny artykuł poruszający ważny temat, który jest bagatelizowany, a często niezauważany przez "parzystą" część społeczeństwa. Zdumiewające, ale rzeczywiście w XXI w. kobieta bez męża nadal bywa traktowana jak niepełna. Nieparzysta kobieta bywa często wykluczana towarzysko (jak zaprosić samotną laskę na imprezę "parzystą", a nóż ukradnie którejś męża), w szkole/przedszkolu nauczyciele są przekona ...  wyświetl więcej

Zasadniczo nie jest to artykuł skierowany przeciwko komukolwiek, zauważyłam, że można tak go odebrać. Znajomy, któremu go wysłałam, odpisał mi stekiem nie powiem czego, bo myślał, że to tekst jakiejś oszołomiastej feministki, potem się uspokoił i przeczytał ze zrozumieniem..... To jest artykuł, który jest podziękowaniem, za to, że jest jak jest, że tyle na korzyść się zmieniło. Naprawdę, to były k ...  wyświetl więcej

Zgadzam się w 100%. Czasem lepiej być samemu niż tkwić w związku jako konformista nie dopuszczający do głosu swoich własnych przekonań. Bywa, że bycie za wszelką cenę z kimś (mynżem) to dylemat typu "być wolnym czy tkwić w więzieniu małżeństwa za wszelką cenę".

  Kitek,  09/05/2010

Piszesz: "Nieparzysta kobieta bywa często wykluczana towarzysko (jak zaprosić samotną laskę na imprezę "parzystą", a nóż ukradnie którejś męża)". Czy myślisz, że z mężczyznami jest inaczej?

Jesteś wykluczany towarzysko jako osoba samotna? widziałam wielu samotnych "samców"na różnych imprezach, nie przypuszczałam. Ale jest to możliwe, chociaż ... muszę to przeanalizować, tylko nie mam jak.. brakuje materiału badawczego wśród znajomych :) Samotnych kobiet jest znacznie więcej.

@Kitek
Nie wiem, nie jestem facetem, ale myślę, że może to wyglądać podobnie.

  Kitek,  09/05/2010

Kilka lat temu zamieściłem w pewnej gazecie ogłoszenie matrymonialne. Zgłosiło się około 20 zainteresowanych osób. Byłem zaskoczony, że tak wiele. Jednak nie spotkałem się z nikim. Po dwóch latach to ogłoszenie powtórzyłem. Prawda o samotności była taka sama. Niektóre osoby były też te same. Wydaje się, że zwierzęta w krajach ciepłych mają lepiej – ale tam znów tygrysy. Jakby nie spojrzeć na ziemskie życie, jest ono okropne.

Nie jest tak źle ;) Chyba jestem większą optymistka niż Ty.

  pirx,  09/05/2010

@kitek Jeśli wolno spytać, czemu nie spotkałeś się ?

  Ivi,  09/05/2010

"Jakby nie spojrzeć na ziemskie życie, jest ono okropne" - e tam Kitek aż tak źle to nie jest:D

  Kitek,  09/05/2010

@pirx
Ciekawość? Nie odpowiem.

  pirx,  09/05/2010

@kitek Naukowe dociekania. Mnie również dotyka problem samotności. Stąd "niezdrowe" zainteresowania. Ale rozumiem. Spodziewałem się takiej odpowiedzi.

  Kitek,  09/05/2010

@Wiśniowa
Nie tylko prawdopodobnie, ale na pewno jesteś dużo większą optymistką.

  Kitek,  09/05/2010

@pirx
W takim razie odpowiem. Mam duże wymagania zarówno intelektualne jak i estetyczne. podobno "uroda nie idzie w parze z rozumem", a jeżeli jest to inaczej, to jest już dla mnie niedostępne.

  pirx,  09/05/2010

@kitek "Uroda nie idzie w parze z rozumem". Niestety, jest to gorzka prawda. Mam jeszcze kilka innych spostrzeżeń, ale może będzie jeszcze okazja je wymienić. W każdym razie ja zszedłem do poziomu, by chociaż była miła. I nadal rezultaty poszukiwań są mierne.

  Ivi,  09/05/2010

"Uroda nie idzie w parze z rozumem" a ja znam dużo kobiet urodziwych a do tego nie głupich:) Dementuje:)

@pirx
Tak się zabawnie składa że znam dwie kobiety wypowiadające się pod tym artykułem. Znam je wystarczająco aby móc ocenić zarówno ich inteligencję jak i urodę Na tej podstawie mogę stwierdzić że łżesz jak pies, rzucając z rectum wyciągniętymi mądrościami ludowymi.

Gdybyś posiadał zaś umiejętność czytania ze zrozumieniem, zauważyłbyś że kitek, po pierwsze cytował, o czym świadczy

...  wyświetl więcej

@Kitek
Skąd tyle w Tobie pesymizmu? Moja recepta na to, żeby było lepiej jest prosta - jak jest źle, zrób coś, żeby było dobrze. Nie zniechęcaj się niepowodzeniami - próbuj dalej, w końcu się uda.
@Darkwater
Dzięki za komplement ;)

  Kitek,  09/05/2010

@Wiśniowa.
Przepraszam, ale chyba nie wiesz co mówisz.

@Wiśniowa

Komplement to takie miłe kłamstewko, pomagające zazwyczaj osiągnąć jakiś cel. Moja wypowiedź była zgodna z faktami i bezinteresowna. :)

  Kitek,  09/05/2010

@lvi.
Coś podobnego! Ja nie znam żadnej takiej pani. W ogóle to znam tylko dwie, ale w tym przypadku zgodzę się z Tobą pod warunkiem, że do tego grona zaliczasz siebe, a "grono" to jest jednoosobowe - no możesz do niego zaliczyć jeszcze Wiśniową i skzydlate. Wtedy to "grono" będzie już trzyosobowe.

  Ivi,  09/05/2010

Kitek:)
Wiśniowa dobrze mówi. Zresztą wiesz jak to w życiu, są złe chwile i są dobre. Nie ma człowieka, który non stop chodzi z bananem na ustach. Człowiek to nie maszyna, może się zasmucić, czasem załamać zwątpić w siebie. Ludzie mnie uważają za optymistkę, ale ja także mam gorsze dni, jest mi smutno, coś się dzieje co sprawia że płaczę. Odreaguje no i staram się żyć dalej. Czasem potrzebu ...  wyświetl więcej

@Darkwater
Komentarz można też walnąć komuś bezinteresownie, mnie się to czasem zdarza ;)

@Kitek
Wiem , co mówię. Cholernie dobrze to wiem

@Wiśniowa
Widocznie znacznie więcej w Tobie altruizmu niż we mnie. ;)

  Kitek,  09/05/2010

@ Wiśniowa I lvi.
“Wiem , co mówię. Cholernie dobrze to wiem”
“A co do życia ogólnego, to przecież oprócz złych chwil jest wiele dobrych, a także wiele dobrych przed nami”

Z tych wypowiedzi widać wyraźnie, że Wy Panie jeszcze jesteście bardzo młode.

Nie znam Ivi, ale ja ani młoda ani zielona (jeśli o życiowe problemy chodzi) nie jestem. Jestem za to żywym przykładem na to, że optymizm niewiele ma wspólnego z wiekiem. Niejeden życiowy zakręt pokonałam dzięki temu, że mam go w sobie pokaźne pokłady.

  Ivi,  10/05/2010

Ja natomiast nie umiem się określić obiektywnie co do mojej młodości, w swoim mniemaniu nie jestem ani bardzo młoda ani stara. Jak wiadomo z tym doświadczeniem życiowym tez rożnie bywa. Niejednokrotnie bywa tak że dzieci dziesięcioletnie ( przytaczam przykład) są bardziej pokrzywdzone przez życie( w sensie doświadczenia) niż osoby mające lat czterdzieści. Do czego zmierzam, ilość lat niekoniecznie ...  wyświetl więcej

Właśnie... duchem nadal czuję 20 tylko metryka mówi coś innego, ale kto by zaglądał w metrykę ;) Poza tym, nie od dziś wiadomo, że optymizm odmładza, a pesymizm dodaje lat budując na karku niewidzialny garb.

  Ivi,  10/05/2010

@Wiśniowa
optymizm odmładza, dlatego w wieku lat 25 nadal muszę okazywać dowód tożsamości:P

Ivi

ja musiałam do trzydziestki

  Ivi,  10/05/2010

Ale mimo lekkiej irytacji człowieka podczas gdy nie ma dowodu,a coś chce sobie kupić, jednak fajnie jest wiedzieć że się młodo wygląda:D

  repca,  14/05/2010

zasadniczo często tak się dzieje, że singielki lubią poflirtować z cudzymi mężami.
Choć to nie jest powszechne, ale się zdarza. Więc może lepiej na zimne dmuchać.

Myślę, że nie w większym stopniu niż te zajęte. Jeśli kobiecie nie przeszkadza podrywanie cudzego faceta to często nie przeszkadza jej również we flirtowaniu z innymi posiadanie swojego. A na zimne nie należy dmuchać tylko leczyć z oziębłości u seksuologa ;)

repca
Nie o tym pisałam.. prawda? Ludzie są różni niezależnie od stanu cywilnego. Myślę, że najlepiej kiedy każdy pilnuje się sam. Dziwne jest kiedy partnera trzeba pilnować jak dziecię, coś mi tu nie pasuje.

Wtedy to już nie partner ani nawet żadna jego namiastka tylko egocentryczny, testosteronowy buc, którego należy szybko pożegnać i na nowo rozkoszować się odzyskana wolnością.

  pirx,  08/05/2010

Artykułu nie odebrałem jako pisanego przeciw komuś. Odebrałem go jako refleksję, bilans dotychczasowych osiągnięć. Małe spojrzenie na Pani dotychczasowe życie. Artykuł napisany przez feministkę. Ale umiarkowaną feministkę, jak na mój gust. Całkiem przyjemnie się go czyta.

nie czuję się feministką, chociaż... właściwie trudno nią nie być w takiej sytuacji.. czy wiesz, że kiedy zlikwidowali fundusz alimentacyjny, moja kumpela ryczała bo właśnie wychodziła sobie ten nieszczęsny papier uprawniający do pomocy materialnej i właśnie to zlikwidowali.. no więc, moja kumpela ryczała, a na pikietę nie poszła ŻADNA z moich znajomych samotnych matek, bo nie miały czasu! Każda z ...  wyświetl więcej

Zaryzykuję zarzut bycia kryptofeministą, i zagłosuję na artykuł. Świetny tekst, dawno juz na tym portalu takiego nie czytałem. Co do pozycji społecznej kobiet w starożytności, opisujesz czasy klasyczne. Istnieją jednak przesłanki do tego, by sądzić że wcześniej pozycja kobiet była znacznie lepsza, co najmniej równa pozycji mężczyzny, a wręcz ją przewyższająca. Polecam książkę Roberta Gravesa "Biała bogini".

Większość moich przyjaciół do zadeklarowani feminiści, to nic takiego, określenie 'krypto' to kokieteria.
Opisuję tu przecież obyczaje plemienne, a wiesz że Celtowie w trakcie porodu swojej pani kładli się w sąsiedniej izbie i imitowali skurcze porodowe i cały przebieg porodu cierpiąc okrutnie, żeby być ze swoja kobietą i maksymalnie uczestniczyć w narodzinach potomka, to było ładne z ich strony. Kobieta celtycka miała wielki szacunek u swoich współczesnych.

>Większość moich przyjaciół do zadeklarowani feminiści, to nic takiego, określenie 'krypto' to kokieteria.<
Czy ty wiesz jak taka "etykietka" wpływa na wizerunek Prawdziwie Męskiego Mężczyzny? :)

>Opisuję tu przecież obyczaje plemienne, a wiesz że Celtowie w trakcie porodu swojej pani kładli się w sąsiedniej izbie i imitowali skurcze porodowe i cały przebieg porodu cierpiąc

...  wyświetl więcej

"Czy ty wiesz jak taka "etykietka" wpływa na wizerunek Prawdziwie Męskiego Mężczyzny?" nooo... ale jakie korzyści! ;)

A książkę dorwę, na pewno jest ciekawa.. zasadniczo studiowanie miejsca kobiety w świecie nie jest moim hobby, artykuł powstał z okazji pisania bloga i na zasadzie odniesienia się do słów mojego dziecięcia... Dzika Wewnętrzna Potrzeba

Jakie, jakie?!
Dostaje się +10 do podrywu czy co? :D

o podrywie mi tu pisze, no.. co za żigolak.. pomyśl serdeńko ;)

No co ty, jaki żigolak? Ja naprawdę nie dla pieniędzy tak, Wysoki Sądzie. :)

:D

  Ivi,  08/05/2010

Świetny arcik:) Gratuluje:D

Kapitulny artykuł! Gratuluję! Taki rodzaj "feminizmu" jaki prezentuje Autorka akceptuję w 100%. Normalna baba to jest jednak skarb! Skarb Panowie! Mimo wszystko byłbym nieszczery gdybym nie doceniał mądrości Konfucjusza. No mądry był chłop jak cholera...:-)
Rączki całuję.

wiem, poniekąd był pirrrramidalnie mądry.... robię za dwie kury? czy załapuję się na trzy? ;)

Autorko Droga! I stado za mało...:-)

teraz się rozkwoczę na całego

Kwacz Serdeńko, gęgotaj i kukurykaj. Zasłużyłaś. Na Gacie Merlina! Zasłużyłaś!

Może jednak ograniczę się do pisania..... ale dzięki za dobre słowo (chyba dobre?) ;))

Nie miej, proszę wątpliwości! :-)

Kapitalny tekst - do sztambucha przede wszystkim mężczyzn, ale i kobiet. Dużo uprawnionej w nim goryczy i sarkazmu - nie dziwię się temu. Potrzebna jest zmiana świadomości - w wielu dziedzinach. Nad tym należy pracować. Rzecz jasna przede wszystkim nad zmianą świadomości swojej własnej. I warto podejmować dziś ciągle wyszydzane, wyśmiewane działania. To ma sens - CYT.: "syn odpowiedział – “mamo, s ...  wyświetl więcej

No... Skrzydlate się wzruszyło jak stary siennik :)

  ,  09/05/2010

Ja gratuluje nie tylko artykulu, ale przede wszystkim tak wspaniale "zmajstrowanego" zycia. Nie kazda kobiete byloby na to stac, a z pewnoscia malo ktorego mezczyzne.

Oui, c'est moi... ale mój udział w tym niewielki, życie samo wyplata scenariusze.. tylko zapisałam

>Nie kazda kobiete byloby na to stac, a z pewnoscia malo ktorego mezczyzne.<

To tyle w temacie funkcjonowania stereotypów wśród ludu. :)

ano tyle :)

Skrzydlate, gratuluję zarówno tego świetnego artykułu, jak i postawy życiowej. Myślę, że mniej więcej tak powinny kobiety się prezentować i warto nam w tym pomagać. Też mam nadzieję, że świadomość społeczna zmieni się na tyle, że wszelkie przejawy dulszczyzny i tym podobnych tradycji po prostu wyparuje.
Ech jak by było miło, gdyby już nasze córki nie miały takich doświadczeń jakie opisujesz w artykule.

Eh, skrzydlate napisałaś świetny artykuł. Odnajduje w nim siebie hehe
Myślę, ze udało mi się wychować moich synów na szanujących kobiety - mężczyzn! Przynajmniej jak na razie nie mam do nich zastrzeżeń :)
Co tu dużo mówić, niełatwo jest być samotnej kobiecie z dziećmi i matka i ojcem jednocześnie, a do tego w tak mało tolerancyjnym społeczeństwie - jednak doświadczenie bycia "wyalien ...  wyświetl więcej

  Kitek,  09/05/2010

Miło czyta się artykuł i komentarze do niego, pod którymi przyczepione są same plusy. Gratuluję!

  ,  09/05/2010

oj,oj,oj.....darkwater, az tak zabolalo ? :-) To akurat nie jest stereotyp i dobrze o tym wiesz. Ile jest kobiet samotnie wychowujacych dzieci ( od malego ! ) a ilu mezczyzn ? Jasne, ze nie wiem, ale tu nie trzeba znac statystyk.

> Ile jest kobiet samotnie wychowujacych dzieci ( od malego ! ) a ilu mezczyzn ?<

1. Spacja zawsze PO znaku interpunkcyjnym, nigdy PRZED.
2. A jaka jest polityka orzecznictwa dot. opieki nad dziećmi w sprawach rozwodowych?

> Jasne, ze nie wiem, ale tu nie trzeba znac statystyk.<

Jasne, lepiej ssać z palucha "oczywiste oczywistości", przecież chwila refleksji może zaboleć.

  ,  09/05/2010

Na jaki temat ma mnie ta chwila refleksji zabolec ?

Na temat własnej nieomylności, wyrażonej cytowanym zdaniem. Ja rozumiem że "błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli", ale skoro przedstawia się własną opinię jako fakty, wypadałoby czymś ją poprzeć.

Właściwie to ciekawe, jak wyglądają statystyki, zapewne jednak są na korzyść kobiet, choćby z tej racji, że sądy na ogół przyznawały dzieci matkom. Ojców jest ponoć coraz więcej, ale nie znalazłam liczb.

Napisałam ten tekst o prawie do bycia samodzielną, bo w głowie mi się nie mieściło, że przez tyle lat kobiety były ubezwłasnowolnione i wiem, że jakieś relikty tego pokutują w umysłach lud

...  wyświetl więcej

  Kitek,  09/05/2010

:

  Kitek,  09/05/2010

@ lvi
Patrzymy w innym kierunku.

  Ivi,  09/05/2010

@Kitek
mniemam że Twa odpowiedz jest do tego: "Jakby nie spojrzeć na ziemskie życie, jest ono okropne" - e tam Kitek aż tak źle to nie jest:D".
Kierunek kierunkiem, ale trochę optymizmu nikomu nie zaszkodziło;)

  Kitek,  09/05/2010

Opytmizm jest nie tylko sposobem wychowania człowieka, również jego usposobieniem, naszym duchowym wnętrzem. Ktoś widzi świat różowym, a inny szarym.
Kształtowanie tego na siłę, wydaje mi się ucieczką od przeznaczenia do którego się skłaniam. Inną rzeczą jest, że niema rzeczy prostrzych niż negatywna krytyka i robienie z siebie męczennika.

@Kitek
Świat (przynajmniej mój) nie jest różami usłany, ale to pesymizm dodatkowo sprawia, że jest szary. "Przeznaczenie, do którego się skłaniasz" często bywa samospełniającym się proroctwem, jak mniemam. Tak to czasami działa - masz pesymistyczne myśli, negatywne rzeczy się dzieją, kiedy spojrzysz na sprawę pozytywnie, inaczej działasz i efekty tych działań sa bardziej pozytywne. U mnie t ...  wyświetl więcej

  Kitek,  09/05/2010

@ Wiśniowa
Czasem działania i ruszenie tej części ciała o której mówisz, jest w pewnych przypadkach niemożliwe

Jeśli zapatrzysz się w tę jaśniejsza stronę rzeczywistości, niezauważalnie wszystko okazuje się być możliwe, czasami dobre różowe okulary robią cuda, nie namawiam, żeby cały czas.... to byłby brak instynktu samozachowawczego, ale dla dodania sobie odrobiny animuszu - bezcenne :)

  Kitek,  09/05/2010

:D

  Kitek,  09/05/2010

@lvi.
Coś podobnego! Ja nie znam żadnej takiej pani. W ogóle to znam tylko dwie, ale w tym przypadku zgodzę się z Tobą pod warunkiem, że do tego grona zaliczasz siebe, a "grono" to jest jednoosobowe - no możesz do niego zaliczyć jeszcze Wiśnipwą i skzydlate. Wtedy to "grono" będzie już trzyosobowe.
Artykułu nie zawsze zostaje dodany tam gdzie bym chciał.

  Ivi,  09/05/2010

:D

  pirx,  10/05/2010

Jedną z bolesnych prawd jest to, że to mężczyzna nie ma wieku. Kobiety dość szybko "dopada" metryka.

oooo... kiedy patrzę na moich rówieśników... polemizowałabym :-)

  Ivi,  10/05/2010

prix oj mylisz się:P

  pirx,  10/05/2010

Chyba wiem co Pani ma na myśli i się zgadzam. Miałem tylko na myśli to, że nawet jeśli jest już "stary i łysy", jeśli ma to "coś" kobiety lgną do niego. Czasem nam jest łatwiej.

  Ivi,  10/05/2010

to działa w dwie strony:D

Czasem dobrze zakonserwowana czterdziecha jest bardziej pociągająca od niejednej dwudziestolatki. Chodzi tutaj właśnie o to "nienazwane coś". Jedni to mają, drudzy nie. Inna kwestia, że jedni to widzą inni nie.

To coś to tylko inteligencja i wysoka samoświadomość, dostępne również kobiecie. Uroda przemija u wszystkich sprawnie.

Ale fakt, mężczyźni z młodością w sercu chętniej wiążą się z dużo młodszymi dziewczynami, niż z rówieśnicami, odwrotnie dzieje się rzadko. Kwestia obyczaju. A przyhołubienie kogoś do wychowywania młodych to abstrakcja.

Jedna z atrakcyjniejszych wizualnie uczestniczek programu YCD, zapytana o swoje największe atuty, odpowiedziała: "Biust i nogi". No coment. W tym momencie jej atrakcyjność w moich oczach zjechała do zera. Atrakcyjne jest to, co jest pod kopułką - inteligencja, samoświadomość, poczucie własnej wartości. To są wartości, bez których piękno zewnętrzne jest niczym. Dlatego my kobiety jesteśmy jak wino - z każdym rokiem piękniejemy ;)

Misiu Wiśniowy,, ale jak ktoś jest wzrokowcem, trzeba też o blachę zadbać, odklepać, polakierować, wiesz o co chodzi... ;-) .. popatrz tylko na te klejnoty, które zabłysły w trakcie kampanii prezydenckiej, małe zmiany, a jakie wielkie!

Patrzę, patrzę i oczom nie wierzę. O blacharkę dbać trzeba niewątpliwie, nie należę do zwolenników naturalizmu ;) Aczkolwiek, sama blacha nie wystarczy, bardziej liczy się to, co pod maską ;)

  ,  10/05/2010

Spokojnie skrzydlate. O mnie nie musisz sie obawiac. Mam pyskowki na mysli.

  bremes,  10/05/2010

Zacytuję człowieka, którego feministki nazwały Szowinistą Roku, mianowicie Janusza Korwin-Mikke:

"Precz z równouprawnieniem! Kobiety powinny mieć nie „równe prawa”, lecz PRZYWILEJE! "

Dziękuję za twórcze rozwinięcie tematu. Jestem człowiekiem, co prawda na poziomie stada kur, ale jednak człowiekiem (tudzież mądrą babą). Przynajmniej żywię taką nadzieję, dlatego nie sądzę, żeby istniał powód dla którego powinno się mnie praw ludzkich pozbawiać.

Kwestię przywilejów zostawiam do oceny indywidualnej.

Mała sugestia, gdyby ktoś chciał się tym poważniej zająć - w związ

...  wyświetl więcej

Słowo "przywilej" sugeruje niezasłużone "dary", otrzymywane z powodów pozamerytorycznych. Jak strasznym trzeba być bucem aby oferować kobiecie "przywileje"? :]

Przywileje oznaczają nadanie specjalnych praw i wyróżnienie jakiejś grupy społecznej.

Bremes, ja się już czuje wyróżniona. Sorry Darkwater, przywileje dotyczyły historycznie pewnych grup społecznych ze względu na ich sytuację, na przykład babcie/dziadki emeryci, kombatanci, ciężarne i kobiety z dziećmi na ręku mogły być obsługiwane poza kolejnością na poczcie, w kolejce do mięsnego itp, wspominając komunę.
Bremes, pozwoliłam sobie już na ten luksus. ;)
Egocentrycznie ...  wyświetl więcej

  Mirka_ B,  10/05/2010

Skrzydlate :-)) Jesteś wielka ! bo świadome wybranie samotności w wypadku kobiety jest decyzją odważną, brawurową i zasługującą na najwyższy szacunek -a w momencie gdy wychowuje samotnie dzieci tym większy pokłon. Jesteś Mądrą Babą :))) nie każdej udaje się ta sztuka borykania się z tymi problemami samotnej matki i samotnej kobiety ! czy samotna kobieta musi być od razu feministką ? myślę , że be ...  wyświetl więcej

chyba... przeholowałaś, na ile ja byłam w tedy tego świadoma? nie wiem, ale wiem, że to wzięłam na siebie, poniekąd nie miałam wyboru.. wtedy wolałam być z kimś... cierpiałam

  pirx,  11/05/2010

Nie każda samotna matka jest od razu heroiną...

No to się rozpędziłeś... w artykule mowa jedynie o oszałamiających sukcesach naszej cywilizacji. Reszta to osobiste spojrzenia poszczególnych komentujących.

  pirx,  11/05/2010

Nie odnosiłem się do artykułu, tylko jednego z komentarzy, tego który uznała Pani za: "chyba przeholowany"(choć dla precyzji powinienem powiedzieć, że myśl w nim zawartą,a nie cały komentarz). Artykuł, jak już pisałem, mi się podoba.

Cały artykuł opiera się na traktowaniu kobiet majętnych ,z dobrą pozycją których nie ma w społeczeństwie więcej niż 15 procent ,a co z resztą .Współczesna kobieta mająca męża o statusie maklera ,doradcy przedsiębiorcy ,dyrektora , członka zarządu ,jeżeli nie ma podobnych umiejętności nie ma możliwości utrzymania statusu społecznego.To samo dotyczy mężczyzn w przypadku ich żon pełniących powyższe funkcje .Świat się zmienia ale nie problemy .

Tak, zauważyłam, że o majętnych jest sporo, ale proszę wczytać się uważniej, nie pominęłam całkiem biednych, biedne robiły i robią za niewolnice, od zawsze. I nie bardzo mają gdzie zlecieć niżej, chyba że się dno urwie. Mnie się udało, bo pracowałam głową i wykorzystałam tę szansę maksymalnie.

W przypadku utraty partnera, który zapewnia poziom życia X, jasne jest że zachodzą istotne miany.

...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  16/05/2010

Gratuluje Skrzydlate fantastycznego i osobistego tekstu...:-) i oczywiście ślę pozdrowienia Gamka

AAA! Dzięki!

Czytając ostatni komentarz zauważyłem , że jest dużo o mężczyznach .Większość nisko zarabiających chciałaby większego kontaktu z rodziną ale muszą harować jak niewolnicy aby utrzymać rodzinę .Często też nie wytrzymują presji ,ubezpieczają się wysoko i giną w samobójczych wypadkach drogowych .Tragedią jest gdy mężczyzna traci żonę ,jeżeli nie pomoże rodzina raczej nie może w pracy liczyć na taryfę ulgową ,bo przecież jest facetem .

Odbierając kobiecie ludzkie prawa, upośledzono też mężczyznę, obarczając go nadmiernie pewnymi obowiązkami, nie dając mu szansy na wyboru, to oczywiste. Jedziemy na tym samym wózku, tylko nie każdy chce to zobaczyć. Ktoś tu chciał kobietę obdarzyć przywilejami, tylko że ktoś na te przywileje MUSI zapracować, może jednak lepiej zostawić ludziom wolny wybór, sami będą najlepiej wiedzieli jak chcą si ...  wyświetl więcej

Mnie się podobało, jak Cejrowski kiedyś opowiadał, że w niektórych plemionach (niestety, nie podam przykładu...) nie było żadnej różnicy czy na wojnę idzie "baba czy chłop". Jak silniejsze to włócznię i do boju!

Witaj... dziękuję za ten artykuł - jestem jedną z tych samotnych matek, świadomie wychowująca cudnego syna...która rzeczywiście jeszcze stosunkowo niedawno, mogłaby być spalona na stosie...hihi... a teraz, jak ty, jestem wdzięczna wszystkim kobietom na przestrzeni wieków, że mam możliwość wychowania mojego dziecka tak jak uważam za najbardziej słuszne i piękne. Pozdrawiam serdecznie i z zainteresowaniem czekam na dalsze pisanie :)

  greenway,  05/02/2012

Skrzydlate, dopiero dziś dotarłam do twojego artykułu i poczułam się dobrze. Tak zwykle się dzieje, kiedy spotykam mądrych, samodzielnych, niezależnych ludzi. A jeśli jest to kobieta to moja satysfakcja się podwaja. Moje uznanie. Pozdrawiam Cię gorąco. :)))))

A ja trafiłam tu po zielonej ścieżce:)
Dzięki Skrzydlate, za odrobinę wiary...

  greenway,  05/02/2012

TM znów uśmiech do Ciebie. ;-))))

W sumie, to powinnam Ci podziękować Green... bo gdy uświadamiam sobie, że jednak jestem "wariatką, która nadal tańczy" nachodzi mnie totalna beznadzieja... cholera dość, bo jeszcze zacznę się tłumaczyć.
Dzięki Green, dzięki Skrzydlate.
http://www.youtube.com/watch?v(...)related

TM jakże ubogi i nudny byłby świat bez takich ludzi jak Ty, może nie wariatka a oryginalna, inspirująca, zwariowana, tajemnicza, intrygująca, nieznośna i nieokiełznana czyli po prostu Wspaniała Ty. :-))))

Czasem sobie to czytam i od razu mi się nastrój poprawia ...

Uzupełnienie: jako Słowianka zostałabym niewolnicą, ja i moje dzieci, sprzedaliby nas, bo handel niewolnikami to było jedno ulubionych zajęć Słowian ... na sto procent... i doczytałam w pewnej opasłej naukowej księdze, że jako kobieta celtycka radziłabym sobie całkiem nieźle, bo one miały prawo dysponować zarówno swoim ciałem jak i majątkiem.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska