Login lub e-mail Hasło   

W sprawie ofiar.

...ofiary mają przerąbane od czasu, kiedy jeden przewielebny mądrala zaczął pouczać naiwnych, że każdy nawrócony złoczyńca wart jest dziesięciu sprawiedliwych...
Wyświetlenia: 1.225 Zamieszczono 08/05/2010

W  sprawie  ofiar.

Nie, nie tych ofiar, które ostatnio wszyscy mają na myśli, chcący i niechcący. Chodzi o takie normalne ofiary. Znaczy, ofiary gwałtu, zabójstwa albo morderstwa, ofiary kradzieży i zawinionych wypadków, ale także ofiary głupoty, lekceważenia i zaniechania tak zwanych psich obowiązków.

Nie chodzi też o takie ofiary, które zostają nimi nawet przy zachowaniu najbardziej starannych ludzkich starań, bo ludzie z samej swej natury nie są zdolni do aż takiej dokładności w działaniu, żeby w ogóle nie było żadnych ofiar. Chodzi o takie ofiary, które zostają nimi w wyniku celowych działań („No, ja ci pokażę!”), albo głupoty wymieszanej z debilstwem („Moje, moje na wierzchu!”), albo debilstwa wymieszanego z pobożnymi życzeniami („Eetam! Nic się nie stanie!”), albo lekceważenia („No co? Wielka mi rzecz!”), albo tych psich obowiązków zaniechanie („Co tam, tyle czasu nic się nie działo!”), albo…

Wyliczać można długo, długo. Ale już wiecie, o co chodzi.

Chodzi o to, że takie ofiary mają przerąbane od czasu, kiedy jeden przewielebny mądrala, poprzednik wszystkich przewielebnych, zaczął pouczać naiwnych, że każdy nawrócony złoczyńca wart jest dziesięciu tych, którzy nigdy nie popełnili niczego zdrożnego. Stało się tak, że wartość tych dziesięciu spadła z czasem na łeb i szyję. Komu spadła? No przecież tym dziesięciu!

Natomiast bardzo się opłaciło najpierw być złoczyńcą, poużywać sobie na tych naiwnych sprawiedliwych, by potem, we właściwym czasie, przyjść do wielebnego, sypnąć czymś błyszczącym i dawaj, pożałować za grzechy. Było nie było, nawet świętym było można zostać!

Jeszcze Hammurabi, to nie dał się nabrać wielebnym: „to i to za taki i taki czyn, a dla ofiary tyle a tyle”. Sporo czasu minęło, zanim wielebni (żeby nie było: chodzi o wielebnych różnego autoramentu) zdołali z tej zasady Hammurabiego wytrącić ostatni wers. Ten, dotyczący ofiary. Bo jeśliby zostawić ten wers, że dla ofiary należy się tyle a tyle, to przecież dla nawróconego, który jest wart dziesięćkroć więcej, należałoby „tyle a tyle” dziesięć razy pomnożyć…

Tu już nawet wielebni pojęli, że to byłoby przegięcie.

Ale tamten wers jakoś utrącili. Właśnie od tego czasu ofiary mają przerąbane. I nie zanosi się na poprawę.

We wszystkich kodeksach pozostało właśnie tak: „za taki i taki czyn – należy się to i to”. Kropka. Na temat ofiary ani marnego słowa.

Stało się jeszcze gorzej. Wynaleziono humanizm, następnie jego o wiele gorszą odmianę, humanitaryzm. Odtąd dopiero poleciało…

Okazało się bowiem, że największy złoczyńca, taki na samym dnie złoczyństwa, całkowicie zasługuje na wszystkie ludzkie prawa, szczególnie na prawo do godności i szacunku. Humaniści i humanitaryści strasznie się na ten temat rozpisali. Całą filozofię stworzyli, prawo ugnietli niby plastelinę. Oni dla złoczyńców zrobiliby wszystko i przecież wszystko robią.

Ale co prawda, to prawda, nie dla wszystkich złoczyńców. Niektórym to nawet odbierają te prawa, przez co niektórzy złoczyńcy stają się w prawie oraz prawie ofiarami. Na przykład złoczyńca, co bez biletu jedzie. Albo ten, co jedzie po pijaku (no, tu już nie zawsze). Albo ten, komu zaświtało, by coś udowodnić. Albo ten, który lubi dzieci (tu też nie każdy, wiadomo).

Ci złoczyńcy, których prawo napiętnowało, mają duże kłopoty. Nawet wielebni ich nie cenią powyżej sprawiedliwych, raczej cenią poniżej. Bo oni mają kłopoty z tacą. Z pracą też. I w ogóle.

Humaniści na poważnie zajmują się poważnymi złoczyńcami. Których wartość jest większa niż wartość dziesięciu sprawiedliwych. Rzecz jasna, wartość liczona w dolarach, ale mogą być euro lub funty. Zresztą wszystko jedno. Jasne jest dla każdego, że oni zasługują na każdy szacunek i każdziuteńką godność. Gdy ma ktoś wątpliwości, winien się wyspowiadać.

Po prawdzie nie można też powiedzieć, że humaniści tak całkiem nie zajmują się ofiarami. Oni zajmują się ofiarami też tak na poważnie. Żeby ofiary wybaczyły swoim złoczyńcom. Żeby przeszły ciernistą drogę wybaczenia, na której pozbędą się gniewu i ochoty na zemstę. Bo zemstę należy zostawić Bogu. Złoczyńców zaś należy namawiać do żalu za złe czyny, oraz do pokuty, przez wielebnych wymierzonej. Wtedy wszystko będzie okej: ofiara oczyszczona, podniesiona duchowo przez akt wybaczenia, złoczyńca przy pełni swoich ludzkich praw. Znaczy, boska, nieludzka równowaga.

Zapomniałem, czy „nie ludzka” pisze się razem, czy osobno.

Podobne artykuły


12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1260
11
komentarze: 278 | wyświetlenia: 1095
10
komentarze: 75 | wyświetlenia: 670
10
komentarze: 195 | wyświetlenia: 543
9
komentarze: 31 | wyświetlenia: 715
9
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1051
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 357
8
komentarze: 6 | wyświetlenia: 604
8
komentarze: 73 | wyświetlenia: 747
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 694
8
komentarze: 110 | wyświetlenia: 754
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





łącznie: nieludzka :-)

W tym kontekście bardziej pasuje osobno. :)

  Firstborn  (www),  08/05/2010

Popieram. W tym konkretnym przypadku na pewno oddzielnie. :)
Choć da się naciągnąć chyba do obu form. W zależności od intencji lektora, a co za tym idzie - intonacji :)

Ech, gramatycy - logicy... Właśnie sobie przypomniałem:

Może być boska i niezupełnie ludzka.
Może być boska i nie tylko ludzka.
Może być boska, ale nie ludzka.
Może być boska i nieludzka.
Może być boska, ale nieludzka.
Może być...

Dziękuję za lekcję, Zbysławie. :)

  Kitek,  09/05/2010

W jednym z artykułów wyraz ponad przeciętność napisałem oddzielnie. Słownik podaje, że ten wyraz pisze się razem. Ale ponad sosną pisze się chyba oddzielnie.

Zależy, oczywiście, od tzw kontekstu. Wyrażenie "wznieść się ponad przeciętność" oraz umiejscowienie czegoś ponad sosną - należy pisać rozdzielnie. Ale zwrot "czyjaś ponadprzeciętność" jest zwykłym rzeczownikiem i należy pisać to łącznie.

  pirx,  08/05/2010

Rzeczywiście, współczesny świat wydaje się bardziej dbać o prawa sprawców, niż myśleć o zadośćuczynieniu za krzywdy. Honoraria inkasują adwokaci,a ofiarom na otarcie łez, pozostaje szlachetne wybaczenie.

  oculus,  08/05/2010

Bardzo dobrze napisane o dzisiejszej sprawiedliwości, oprawca za kraty, na tyle a tyle, a ofiara nie ma tu nic do gadania i nie otrzymuje odszkodowania. Rodzina traci jedynego żywiciela i czasami wegetuje na krawędzi nędzy a oprawca robi sobie dziargi i żyje jak panisko za państwowe pieniądze. Kościół nie dba o zadośćuczynienie, państwo też nie dba, nikt się tym nie przejmuje i to ma być sprawiedl ...  wyświetl więcej

Do: Oculus.
Zgadzam się z tymi stwierdzeniami. Tylko gdzie szukać przyczyn takiego stanu rzeczy?

Polecam ostrożnie próbkę tego szukania: http://eiba.pl/25ag

Przyczyna tkwi w naszej katolickiej wierze, gdzie biskupi mają czasami więcej do powiedzenia niż władza. Tak było, jest i będzie, aż zmieni się wiara i nasze myślenie. Kara musi być nieunikniona i musi być zadośćuczynienie za dokonaną krzywdę. Kiedyś w Skandynawii za kradzież obcinano rękę, dzisiaj skutkuje to tym, że nie ma kradzieży. Rower zostawiony gdziekolwiek, leży tam aż zardzewieje albo do ...  wyświetl więcej

  pirx,  08/05/2010

Prawa ustalają ludzie. Ludzie wybierani przez naród, czyli posłowie. A ci wiedzą, że mogą się znaleźć po drugiej, "ciemnej stronie mocy". Więc prawa ustalają tak, by były jak najmniej dotkliwe, poczyniły minimum szkód sprawcy. Robi się to oczywiści w imię jakichś szczytnych, chwytających za serce idei. Poza tym można podejrzewać, że w demokratycznym systemie mafia zwyczajnie chroni swoich żołnierzy i własne głowy (zniesienie kary śmierci).

  Kitek,  09/05/2010

Kanada jest przykładem kraju, w którym przestępca ma wszelkie prawa. Tu sprowadza się ich z innych krajów wiedząc, że tam byli przestępcami. Osobiście znam dwóch: Pan J. G., który przesiedział w więzieniu w Polsce prawie całe dorosłe życie za kradzieże; drugi, Pan W. S. za inne przestępstwa (ale pospolite) tzn., potrącenie przechodnia jadąc na motocyklu, gwałt, kradzież „Jelcza” z przyczepą i spowodowanie wypadku.

powtarzanie tego samego w kosciele tez jest przesada.
Panie Macieju zdazylo sie kiedys panu byc ofiara? czy moze tym drugim?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska