Login lub e-mail Hasło   

Rodzice i dzieci

Jeśli nie zaakceptujemy ludzi niedoskonałych będziemy samotni, bo tylko tacy istnieją.
Wyświetlenia: 2.937 Zamieszczono 09/06/2010

 

Jako dzieci bardzo chcieliśmy  sprawiać radość naszym rodzicom. Tak wiele  znaczyło zdobycie  ich pochwały. Spowodowanie  by  byli z  nas dumni i szczęśliwi.

Jako rodzice chcemy, aby naszym dzieciom się powiodło, aby  wyrośli na  ludzi, z których możemy  być  dumni, żeby osiągnęły w  życiu wymarzone cele. Poza  tym  chcemy, pragniemy  aby  nas kochały. Stosunki rodzice - dzieci są tak pełne potrzeb i oczekiwań po obu stronach, że  to  wszystko  zbyt łatwo zamienia  się w nierealistyczne oczekiwania i nieuniknione rozczarowania.

Jako rodzice rzadko  jesteśmy  tak mądrzy, a  nasze dzieci tak udane, jak  nam się wydaje, że być powinny.

Dzieciom potrzebni są  rodzice, którzy pozwolą im być sobą, ale rodzice często mają własne plany, które  usiłują narzucić  dziecku. Być może liczą  na  to, że  dzieci zapewnią im  nieśmiertelność, że  coś z nich samych przetrwa po śmierci, nie tylko biologiczne DNA, ale  także  ich nazwisko, wartości, tożsamość, a tymczasem dzieci upierają się przy własnym wyborze.

Poczęcie i  noszenie we  własnym ciele dziecka  jest  najprawdopodobniej najbardziej  twórczym aktem kobiety. W  najlepszym razie  dzieci reprezentują nowy  start, sposobność rozpoczęcia „życia” od  nowa, z korzyściami wypływającymi z doświadczeń  poprzednich pokoleń, ale  bez  balastu błędów i  cierpień rodziców. Czasem rodzice  patrzą  na  dziecko jak na możliwość ponownego przeżycia  swego  życia w  nadziei, że  tym  razem wszystko  się  uda. I  tak ojciec, który  chciał  być  wybitnym sportowcem popycha  dziecko w  tym kierunku. Matka, którą  boli fakt, że  jako  dziewczyna  nie miała powodzenia wśród  chłopców w szkole, uczy jedenastoletnią  dziewczynkę  makijażu. Może  dojść  do zmuszania dzieci  do  nauki muzyki czy tańca, chociaż  nie mają  talentu ani zainteresowania  tym i wmawiania im, że  jak  tylko się  przyłożą, będą górować nad  innymi. Może dojść do  zmuszania do  wyboru zawodu. Dopiero  po latach  zrozumieją, że  pewne  talenty  mogą być  też  dziedziczne. Często się zdarza, że rodzice dyktują dziecku rodzaj szkoły, nie licząc się z jego zainteresowaniami i uzdolnieniami. Kierują się własnymi aspiracjami, kierując swoje dzieci do zawodu który sami chcieli kiedyś wykonywać.

Oczekiwanie, że  dzieci potwierdzą  wartość  rodziców może być  najbardziej  destrukcyjne w  sytuacji, kiedy ludzie są  rodzicami dziecka niepełnosprawnego lub upośledzonego  umysłowo. Jeśli  od  nienarodzonego  dziecka  oczekiwało się, że  wyrośnie  na  doskonałego lub nieomal doskonałego człowieka to jaka  może być  reakcja na dziecko  gdy ono od  urodzenia  wykazuje  poważne  ograniczenia? Bywa  niejednokrotnie, że mężczyzna, nie mogąc  sprostać opiece, życiu z  takim dzieckiem, opuszcza  rodzinę, zakłada  nową.  A  takie  dzieci  potrzebują więcej  miłości i cudownie  na miłość odpowiadają. Potrafią  być  szczęśliwe, otwarte,  uczuciowe, nie  będą  jednak doskonałe. Będą  kochające, będą  dawały  się kochać, ale  nie  będą  prymusami, wybitnymi  sportowcami czy miss piękności. Czasami  rozwój dziecka przebiega  prawidłowo do  pewnego  momentu, a  potem nagle  okazuje  się, że  dobrze  zapowiadający  się  student  jest  chory  na  schizofrenię  i mimo wysiłków  nie  może skończyć  studiów, a  życie  jakie  prowadzi  dalekie  jest  od  marzeń  rodziców. Można sobie też wyobrazić, jak bolesne  jest  dla  rodziców  zaakceptowanie  myśli, ze ich syn nigdy  nie  wstąpi w  związek  małżeński, nie  da  im wnuków  bo  jest  gejem. Albo gdy dziecko, pomimo wielu zastrzeżeń rodziców  zawiera związek małżeński, który  rozpada  się  po kilku  miesiącach, przysparzając  wielu cierpień? Rodzice  patrzący z  boku  widzieli  zachowania nie  rokujące dobrze dla  tego  małżeństwa.

  Rodzice mogą   zareagować gniewem lub poczuciem winy („Co zrobiliśmy niewłaściwie?”).

Krzywda  jaką  dziecko  może  wyrządzić  swoim rodzicom  jest  ograniczona. Mogą  przynieść  wstyd, ale  tylko  wtedy, gdy naszą  reputację upatrujemy  w  tym  jakie  są  nasze  dzieci.

Można  powiedzieć o dzieciach - tak jak  się  mówi o starych ludziach – że potrzebują od  nas  niewiele, ale  tego  niewiele  potrzebują  tak  bardzo.  Potrzebują  przyzwolenia na popełnianie  błędów, po których nikt im nie będzie  wymyślał, że są  „złe”. Dawaliśmy takie  przyzwolenie  gdy  się  uczyły  chodzić i  często  się  przewracały. Nie  karciliśmy  za  niezdarność, a  chwaliliśmy  za wysiłek, jaki w  to  wkładały. Taka  sama  cierpliwość   należy  się  im w trakcie  dorastania  moralnego, dokonywania  mniej czy bardziej pożądanych przez  nas  wyborów.

Dzieciom potrzebna  jest  świadomość, ze są  kochane i obdarzane  zaufaniem. Często  tak  dobrze  same  zdają  sobie  sprawę ze  swoich niedociągnięć, że  nie  są  pewne czy mogą  być godne miłości, a  my  niekiedy  zapominamy albo  nie  potrafimy  im tego  powiedzieć.

 Większość rodzin to  rodziny patologiczne pod  warunkiem, że  zdefiniujemy jako patologiczne wszystko  co  nie jest  w  pełni  doskonałe. Nie ma  rodzin doskonałych. Istnieją  prawdziwe patologiczne  rodziny, dręczone przez  kazirodztwo, alkoholizm i przemoc, ale  ich jest  stosunkowo niewiele. Poza  tym  jesteśmy  my  wszyscy, wychowani  w  domach  z  kochającymi  rodzicami o dobrych intencjach, którzy sami  mieli rodziców  o dobrych intencjach, lecz  z  wadami, którzy starali  się  wychować  swoje  dzieci najlepiej jak  potrafili robiąc jedne  rzeczy źle, inne  dobrze.

Dopiero gdy zostałam matką  zrozumiałam jak  wiele  moi rodzice zrobili dla mnie. Dopiero gdy ich zabrakło zrozumiałam jak bardzo ich kochałam. Byli amatorami w  grze  zwanej  „życie i  wychowanie”, w której nawet  ekspertom nie  wszystko się  udaje. Kocham i  podziwiam ich za  wszystkie  dobre  rzeczy które  uczynili i mam  nadzieję, że  okazałam im tę miłość przekazując wiele z  tych cech moim dzieciom, które, może kiedyś będą  w stanie nas, rodziców zrozumieć i wybaczyć:

Przepraszamy i prosimy was o wybaczenie, tych wszystkich chwil, kiedy mówiliśmy, a powinniśmy byli  słuchać;  rozgniewaliśmy  się, a powinniśmy okazać  cierpliwość; działaliśmy, a powinniśmy poczekać; baliśmy się, a powinniśmy się  zachwycać; ganiliśmy, a powinniśmy byli  zachęcać; krytykowaliśmy, a  powinniśmy pochwalić; powiedzieliśmy nie, a powinniśmy powiedzieć  tak i gdy powiedzieliśmy tak, a powinniśmy powiedzieć  nie”.

Podobne artykuły


54
komentarze: 15 | wyświetlenia: 7635
23
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1245
30
komentarze: 10 | wyświetlenia: 3092
25
komentarze: 55 | wyświetlenia: 7492
31
komentarze: 30 | wyświetlenia: 5799
31
komentarze: 24 | wyświetlenia: 2767
51
komentarze: 81 | wyświetlenia: 10035
23
komentarze: 10 | wyświetlenia: 4724
21
komentarze: 14 | wyświetlenia: 3347
61
komentarze: 19 | wyświetlenia: 24557
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 11064
24
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2669
43
komentarze: 35 | wyświetlenia: 14126
22
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1908
34
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2602
 
Autor
Artykuł



Artykuł fajny, bardzo "życiowy". Gratuluję.
Gdybyś jeszcze tylko mogła się powstrzymać od publikowania procentowych danych wziętych z sufitu, byłoby super.

  Bar_ka  (www),  09/06/2010

Miło mi że pochwaliłeś. Jeżeli potrafisz wskazać rodzinę, w której nikt nie popełnia błędów a więc w pełni doskonałą odszczekam to co napisałam.

  Bar_ka  (www),  09/06/2010

Już zmieniłam , masz racje % były niepotrzebne. Podziwiam, jak zwykle reagujesz szybko, bardzo szybko i często masz niestety rację :)

  swistak  (www),  09/06/2010

Jeżeli w rodzinie rządzi jedynak to śmiało można ją nazwać patologiczna. Konflikt pokoleń bierze się z niezrozumienia tego, że dług wdzięczności, za wychowanie, spłaca się swoim dzieciom, czyli wnukom swoich rodziców.

Faktycznie, rozpatrywanie więzi rodzinnych w kategoriach długów i spłat, to patologia. :]

@świstak
Teoria w niektórych przypadkach może być chybiona. Co z rodzicami, którzy nie mieli szczęścia być wychowywanymi przez swoich rodziców? Moim zdaniem posiadamy i wychowujemy dzieci głównie dlatego, że tego chcemy, nie zaciągamy u nich długu.

  ,  10/06/2010

Kodeks rodzinny i opiekuńczy, całkiem nieźle reguluje tą kwestię.

Dawanie, nie tylko dzieciom, jest znakomitą inwestycją, bo im więcej dajesz, tym więcej masz, sprawdź. Oczywiście mam na myśli dawanie najbliższym swojego entuzjazmu, zaangażowania i zaufania.

  Bar_ka  (www),  15/06/2010

Masz rację, wypraktykowane :)

Bardzo dobry artykuł. Każdy z nas pochodzi z rodziny patologicznej pod tym czy innym wzgledem. Rodzice zazwyczaj nieświadomie krzywdzą swoje dzieci, ale to nie zmienia faktu, że nas kochają. Kochają tak jak potrafią i to należy docenić. Obyśmy lepiej wychowali nasze dzieci niż rodzice wychowali nas i to byłby nasz wielki sukces. Obyśmy nauczyli się kochać dzieci tak jak należy, a to wbrew pozorom wcale nie jest takie proste.

  Bar_ka  (www),  09/06/2010

Dziękuję Jaszczurko. Zamyślona jestem, bo ten artykuł obudził we mnie tyle wspomnień, przywołał tyle zdarzeń z dalszej i bliższej przeszłości. Obserwując teraźniejszość jestem pełna obaw co do przyszłości. Jakie wartości przekażemy przyszłym pokoleniom? Chyba nie wydaje mi się, że mamy coraz mniejszy wpływ na to co przekazujemy naszym dzieciom?

Świetny tekst - gratuluję. Rodzice zwykle chcą jak najlepiej dla swych pociech, tyle tylko, że "jak najlepiej" dla każdego z nich znaczy coś innego, nie zawsze dobrego dla dziecka. Nie ma nic gorszego niż rodzic, który oczekuje od swego dziecka, że spełni ono jego własne, niespełnione marzenia. To odrębna istotka, z własnymi marzeniami, potrzebami, charakterkiem. Kochajmy dzieci takimi, jakie są i wspierajmy ich dążenia. ICH, nie NASZE.

  Bar_ka  (www),  09/06/2010

A jednak marzymy. Dobrze, gdy potrafimy zrezygnować z naszych marzeń na korzyść marzeń dziecka. I na miarę jego możliwości.

Zgadzam się, mamy marzenia wobec naszych dzieciaków, ale powinniśmy pozwolić im realizować ich własne.

  Elba,  09/06/2010

“Śmierć nie jest kresem naszego istnienia – żyjemy w naszych dzieciach i następnych pokoleniach.
Albowiem oni to dalej my, a nasze ciała to tylko zwiędłe liście na drzewie życia …” ( Albert Einstein).
Myślę, że dlatego własnym dzieciom chętnie udzielamy "bezzwrotnej pożyczki", bo tak naprawdę inwestujemy w siebie.

Fajny artykuł, ale trudno mi się podpisać, nie identyfikuję się, bo już dawno zauważyłam, że moje dzieci nie są dla tylko mnie, a ja nie jestem tylko dla nich. I nigdy nie próbowałam ich urabiać na swoje kopyto. W ogóle mam dużo do powiedzenia, ale jak to wszystko kiedyś komuś wyłuszczyłam, to mi nie wierzył.

Właściwie to ich wcale nie wychowywałam. Koncentrowałam się na organizacji życia

...  wyświetl więcej

Nie lubię gdy rodzice prowadzą życie dla siebie zostawiając swoje dzieci by same się wychowywały. Nie lubię gdy zostawiają wybór środowiska wychowania samym dzieciom, które nie mając o niczym pojęcia wybierają najbliższe. Jest to przyczyna wszystkich kłótni, niezrozumień i patologii. "Dlaczego jesteś taki, sraki, owaki?!" Rodzic powinien być swego rodzaju mentorem dla dziecka, pokazywać całe menu ...  wyświetl więcej

  ,  10/06/2010

Jak zawsze mawiał mój kolega pracujący w szkole z niepełnosprawnymi umysłowo dziećmi i w zwykłym gimnazjum: "dzieci niepełnosprawne umysłowo są bardziej normalne od wielu swych zdrowych rówieśników "

  Gamka  (www),  12/06/2010

Gratuluje Bar_ko :) świetny tekst !

  Bar_ka  (www),  15/06/2010

Cieszy mnie to, że się spodobał, cenię sobie Twoja opinię.

  mala3440,  20/06/2010

Prawdziwe życiowe przemyślenia.Przy wychowywaniu dzieci - trzeba pamiętać,że choć to cząstka nas,jednocześnie jest odrębnym człowiekiem i ma prawo do własnego zdania,które czasem jest zupełnie inne.
Kiedyś miałam żal,do swojego ś.p.Taty.O to,że nie umiał okazać nam,że nas kocha.Moja Mama uświadomiła mi jednak jedną rzecz - niestety,mimo najszczerszych dobrych chęci - by wychować nasze dziec ...  wyświetl więcej

  Psst,  15/03/2011

Rodzice, choć kochają nas nad życie, są w stanie przekazać nam tylko to, co sami uznają za najlepsze. Naszym zadaniem jest wykraczać poza te ramy i umieć wybaczyć ten nieunikniony fakt.

"Dzieciom potrzebna jest świadomość, ze są kochane i obdarzane zaufaniem".
jako rodzic bardzo pozno to zrozumialem. szczegolnie jesli chodzi o zaufanie. mea culpa.
kapitalny artykul. dla mnie pisanie tu to taka odskocznia. zreszta pisze teraz sporadycznie.
dzieki za punkt
pozdrawiam
bf



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska