Login lub e-mail Hasło   

Dzieci i słowa nieistniejące w ich słowniku

Czy zdarzyło Ci się mówić do dzieci, a one na twoje prośby i groźby nie reagują?. Prawdopodobnie używasz słów, które nie istnieją w dziecięcym słowniku. Jakie to słowa?
Wyświetlenia: 2.934 Zamieszczono 19/06/2010

Nie dotykaj. Dziecko przez dotyk uczy się świata. Musi sprawdzić czy coś jest gorące czy zimne, czy lekkie czy ciężkie, czy rozsypie się w drobny mak po zrzuceniu na podłogę (np. ulubiony wazon mamy). Dlatego dziecko, szczególnie małe, za nic ma sobie tę groźbę.

Powoli, nie biegaj. Dziecko odkąd stanie na nogi biega. Bieganie to jego sposób na życie. To jak wieczny maraton. Dlatego bezsensem jest ciągłe wołanie "nie biegaj". Dziecko musi mieć dobową dawkę biegania i jeśli akurat to robi, to znaczy że w danym dniu nie wyrobiło jeszcze swojej normy. Jeżeli więc chcesz, żeby chociaż na jakiś czas dziecko usiadło spokojnie to wcześniej musisz zadbać o jego aktywność fizyczną. Najlepiej na świeżym powietrzu.

Siedź spokojnie. Ten zwrot podobnie jak poprzedni dotyczy aktywności fizycznej. Ciągłe wiercenie się jest również oznaką braku rozładowania fizycznej energii drzemiącej w dziecku.

Nie krzycz. Dzieci nie umieją jak dorośli panować nad emocjami. Każde emocjonalne uniesienie (złość, euforia) powoduje, że dzieci automatycznie podnoszą głos. Ten punkt jest najtrudniejszy do opanowania, bo wymaga systematycznej pracy z dzieckiem. Musisz mu tłumaczyć dlaczego się nie krzyczy, pokazywać na przykładach. Tutaj ważny jest czas poświęcony na opanowanie emocji i cierpliwość rodzica.

Ciekawe, że jak dziecku każesz siedzieć spokojnie, bo np. masz ważny telefon, to dziecko nie może usiedzieć spokojnie dłużej niż minutę, ale jak włączysz mu bajkę na DVD, to spokojnie wysiedzi ponad godzinę bez mrugnięcia okiem. To dowód, że dziecko może siedzieć spokojnie, ale musi mieć ku temu odpowiednie warunki. Najlepiej jest w tym czasie zająć czymś dziecko. Tutaj zdaj się na swoją kreatywność. Musisz coś wymyślić na takie sytuacje, bo wtedy łatwiej opanować malucha.

Najlepszym sposobem na ekspresowe uciszenie dziecka jest "zatkanie" mu buzi jedzeniem. Cukierek to 3-5 minut spokoju, ale już lizak to nawet i pół godziny. Tym bardziej, że np. moje dzieci wiedzą, że z lizakiem się nie biega więc zyskuję dodatkowo to, że oprócz ciszy w domu nie ma też biegania. To oczywiście środek doraźny i nie może być stosowany zawsze kiedy tylko chcemy, żeby dziecko siedziało cicho, ale awaryjnie może być z powodzeniem stosowany.

Artykuł pochodzi z bloga: blog.dzieciaki.net.pl

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1585
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 906
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 757
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 730
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 572
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 726
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 716
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 985
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  AnnWol  (www),  20/06/2010

Dobry artykuł. Szczególnie dla rodziców i opiekunów, którzy nie próbują zrozumieć tych małych żywych istotek :)

  ykes,  20/06/2010

Dziecko musi biegać, krzyczeć i być ruchliwe. Inaczej wyrośnie na otumanionego buca.

  jurx  (www),  20/06/2010

No właśnie - często rodzice oczekują, że dzieci będą zachowywać się jak dorośli - nie będą dłubać w nosie, siedzieć cicho i nie grandzić. Nic z tych rzeczy nie ma miejsca w wieku dziecięcym. One po prostu takie są i trzeba się z tym pogodzić. Chyba nagramy na ten temat kolejny odcinek naszego podcastu, bo widzę, że temat jest faktycznie ciekawy.

  dnavyk  (www),  21/06/2010

Odnoszę czasem wrażenie, że wszystkie problemy z dziećmi biorą się z lenistwa, zaniedbania lub czystej bezmyślności rodziców. Wystarczy dziecku poświęcić swój czas, a nie próbować zapychać jego głód wiedzy telewizją czy innymi durnotami.

Słowo "nie" jest podobno pomijane przez naszą psychikę, dlatego zakazy działają wręcz odwrotnie. Było o tym na Eiobie: http://eiba.pl/1isw

Zabronić dziecku robić tych wszystkich rzeczy, to jakby zabronić mu oddychać. Niewykonalne, choć niektórym się to udaje, aczkolwiek efekty bywają opłakane - z dzieciaków wyrastają potulne cielęta.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska