Login lub e-mail Hasło   

Moje okruchy życia...

Każdy z nas ma lepsze i gorsze dni - ważne by się nie poddawać...
Wyświetlenia: 2.279 Zamieszczono 06/07/2010

31 grudnia 2009

Odszedł A.M. Wierzyłam do końca,że wyjdzie ze szpitala. Nie udało się. Załamałam się. Straciłam wiarę w cokolwiek. Zniknęłam. "Mnie już nie ma,zostały tylko moje zdjęcia..." - mówiłam przyjaciołom... Byłam pusta - prócz fizycznego bólu serca,nie czułam nic...
Na pogrzebie byłam sama... Jego rodzina była zaskoczona - że jednak przyjechałam. Widziałam w ich oczach wzruszenie... Ale nie miałam prawa płakać - to oni nosili w sercu większy ból. Tak mi się wydawało...
...Na cmentarzu byłam twarda,starałam się nie okazywac emocji. Starałam się nie rzucać w oczy,stałam sobie cicho z boku. Oni mieli prawo cierpieć,ja nie,przecież byłam z nim tylko 3 lata. Oni - całe jego życie...
Byłam twarda - do czasu,gdy... Podtrzymywana przez dwoje wnuczków,podeszła do mnie jego Babcia. Wyciągnęła do mnie dłoń i powiedziała krótko:"Dziękuję"... Nie dałam już sobie rady. Łzy popłynęły jak groch,wtuliłam się w jej obie dłonie i powtarzałam tylko:"To ja dziękuję..." Płakałyśmy już obie...
...To z nią musiałam stoczyć największą bitwę o A.M. Żeby mi zaufała i pozwoliła z nim być. To przez nią strasznie płakałam,gdy za wszelką cenę usiłowała mi go wybić z głowy... Wszystko przez to - że był niepełnosprawny. To Jej bałam się najbardziej,kiedy po raz pierwszy jechałam do jego rodziny na święta...
...Ale to ona pierwsza zaufała mi w pełni. To ona kupiła nam złote obrączki,kiedy wykręcaliśmy się od decyzji o ślubie - "Nie stać nas na obrączki" ...To były żarty,ale ona Nam zaufała...
Kiedyś obiecaliśmy sobie z A.M.,że kiedy jedno z nas odejdzie,drugie na jego grobie zostawi jedną czerwoną różę. Spełniłam tą obietnicę. I dla świata - zniknęłam...
...Nadal starałam się zajmować amatorsko fotografią. Ale nie cieszyło mnie to już. Nie cieszyło mnie nic. Chciałam tylko pozamykać wszystkie swoje sprawy i zniknąć. Prosiłam go nie raz - zabierz mnie ze sobą!!!
Prawie mi się udało... Pozamykałam wszystko. "To dobrze - kończysz stare sprawy - by zacząć nowe życie" - powiedziała mi Przyjaciółka. Och,jak ja jej w tej chwili nienawidziłam!
Teraz wiem,że miała rację.
Moje zdjęcia - to jedyne,co jeszcze trzymało mnie przy życiu - choć nie sprawiało mi już radości. Ale przynajmniej cieszyło innych:)
Aż w końcu coś się zmieniło. Przypadkowo znalazłam galerię na jednym z portali w necie. Była darmowa - więc wrzuciłam tam swoje stare zdjęcia. Byłam ciekawa opinii innych ludzi - czekałam na krytykę,poradę,jakąkolwiek opinię - jak widzą je Ci,którzy mnie nie znają?...
...Potem zaczęłam szukać ludzi o podobnych zainteresowaniach... I trafiłam na kogoś,kto miał na imię - M.
To ja pierwsza do niego napisałam. Dla żartu? Nie wiem. On szukał swojej drugiej połówki,a ja - nie chciałam w swoim życiu już nikogo...
...Dużo rozmawialiśmy przez internet - pisaliśmy... Potem przeszliśmy do Przyjaźni... W końcu doszło do spotkania. Wcześniej - bardzo baliśmy się, że "w realu" nie będziemy mieli sobie nic do powiedzenia. Niepotrzebnie! Buzie nam się nie zamykały - choć właśnie tego dnia,po raz pierwszy usłyszeliśmy siebie przez telefon.

Żadne z nas nie pamięta, kiedy nastąpił pierwszy dotyk dłoni...
...M.tylko ciągle później powtarzał przez telefon,że chce w końcu zobaczyć moje oczy - nie ich kolor - ale co w nich ukrywam,jaka jestem...

...Drugie spotkanie - to pierwszy świadomy dotyk i pierwsze świadome spojrzenie...Chyba wtedy obydwoje wpadliśmy po uszy. Zupełnie. Już wiedzieliśmy. Spotkały sie dwie połówki...


26 maja 2010 - dzień Matki.


Dwie cudowne wiadomości i dwie koszmarne.
...Zmarła moja Mama.Jechała z kocykiem do narodzonego dzień wcześniej wnuczka. Z emocji nie wytrzymało serduszko.
Prawie oszalałam. Nie wierzyłam. Chciałam ją zobaczyć na własne oczy. Nie ufałam nikomu.



5 czerwca 2010 - poniedziałek.


Zwykły dzień. Odwiozłam z szefem towar,wróciliśmy do pracy,zawiózł żonę do domu... Dostaję znów telefon. Od jego córki - "Tata jest w ciężkim stanie w szpitalu". Znów niepewność.Ale jestem twarda - wiem,że z tego wyjdzie,nie może odejść kolejny cudowny,dobry człowiek!!!
Walczył. Do końca. Ale jego schorowany organizm już nie miał sił.
Odszedł 9 czerwca  2010 roku... Znów w to nie wierzyłam...

Odeszło w tym roku dwoje Kochanych przeze mnie,cudownych,dobrych ludzi... Byłam na obu pogrzebach - zostali zasypani kwiatami... Ludzi trudno było policzyć...

M.cały czas przy mnie jest. Wspiera mnie on i jego kochana rodzina.
W trudnych chwilach - obcy ludzie pokazali mi - na kogo mogę liczyć:) i jak bardzo kochali moją Mamę ludzie dookoła:) Musiała odejść - żebym mogła się dowiedzieć,jak bardzo była kochanym człowiekiem. I jak bardzo kochała swoje dzieci:) I że choć nie zdążyłam powiedzieć jej,że już nie jestem sama - Ona wiedziała:)

 


Dziś jest 6 lipca...


Wczoraj mi się śniła. Tak bardzo chciałam ją jeszcze raz zobaczyć - ją i szefa. Chciałam ich zapamiętać jako żywych,a nie pamiętać tylko te dwie tragiczne wiadomości... Przyśnili mi się obydwoje...
Wreszcie - choc tylko we śnie - weszłam do domu i Ją zobaczyłam. I wreszcie mogłam powiedzieć te dwa głupie słowa - "cześć Mamusiu!" ...Uśmiechnęła się z całego serca! JEST szczęsliwa! Czekałam na nią półtora miesiąca... I przyszła do mnie... Teraz już na nią nie czekam  - już wiem, że Ona odeszła,a w moim serduszku jest spokój wewnętrzny...

Potem zobaczyłam mojego szefa... Opowiadał mi coś. Nie wiedziałam,co mówił - po prostu tak bardzo się cieszyłam że go widzę!... A on to wiedział. Spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął:)

Teraz już jestem spokojniejsza. Może tu - na ziemi - jest ciężko tym, którzy pozostali, ale za to w niebie - przybyły dwa Anioły:)

Czasem trudno pogodzić się ze stratą kogoś bliskiego. Czasem to ból nie do wytrzymania. Ja to znam zbyt dobrze. Ale jeszcze lepiej wiem jedno:
Zamiast myśleć o śmierci bliskiej osoby - starajmy się wykorzystać maksymalnie czas,który nam pozostał. Mamy tylko jedno życie:) Starajmy się w nim zrobić tyle dobrego ile nam się tylko uda! Byśmy niczego nie żałowali:)

 

" Żyj każdym dniem, jakby miał być ostatnim"
"Śpieszmy się kochać ludzi - tak szybko odchodzą" - ks.Jan Twardowski
"Uśmiechaj się do losu,a kiedys on uśmiechnie się do Ciebie"
...

Żyję.Kocham.Uśmiecham się:)...I nie tracę nadziei!
Wam też tego życzę!:)

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1585
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 906
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 758
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 735
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 575
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 726
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 716
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 985
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Gamka  (www),  07/07/2010

..."Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.."..... czego życzę Tobie z całego serca.
Gamka.

  mala3440,  07/07/2010

Dziękuję Gamko za każde Twoje słowo:) W pełni doceniam ich wartość:) I staram się!:)

  2o5ia,  08/07/2010

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
/

...  wyświetl więcej

  mala3440,  09/07/2010

:) Ten wiersz jest pełen życiowej prawdy i przepiękny!:)

  2o5ia,  08/07/2010

Czytając Twój piękny i wzruszający tekst zawstydziłam się trochę...zawstydziłam się z powodu każdego dnia...każdej minuty...w którym zdarzało mi się nie doceniać i zapomnieć jak wiele posiadam...Mama z pewnością patrząc tam gdzieś zza chmurki jest dumna, że ma taką wspaniałą dzielną córkę :) Wiele optymizmu i pogody ducha

  mala3440,  09/07/2010

@2o5ia - Pięknie Dziękuję z całego serduszka:)!
Jestem tylko człowiekiem,jak każdy z nas czasem mam gorsze dni,czasem muszę się załamać,żeby potem mieć siłę wstać. Trzeba o tym pamiętać - mieć wyrozumiałość dla własnej niedoskonałości i wierzyć,że wszystko złe w życiu co nas spotyka - jest po to,byśmy umieli docenić to,co potem dobrego nas spotka:)
Życie jest NAPRAWDĘ piękne:)!

  Elba,  09/07/2010

Miłość ma wiele odcieni - ostatnim jest ... odcięcie się...

Ale nie wolno się poddawać:)!

Opowieść, która otwiera serce i umysł:)

Czasem najtrudniej jest dostrzec rzeczy najprostsze,które mamy na co dzień.Dostrzegamy je dopiero,kiedy je tracimy...Może takie historie pomogą nam zawczasu docenić tą naszą szarą codzienność?:) Ciepło pozdrawiam:)

... za miętki jestem. Wiem.:-)

Nieprawda:) Często wydaje nam się,że już dotarliśmy do granicy własnej wytrzymałości...I idziemy dalej!:)

  gosssia,  13/07/2010

dziękuję za podzielenie się tak osobistymi i ciężkimi przeżyciami, faktycznie, człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego jakim jest szczęściarzem, mogąc powiedzieć proste "cześć mamusiu"... dziękuję, życzę dużo siły i miłości!

Witam imienniczkę:) Ja też dziękuję - za każdy uśmiech i każde otwarte serce:)

  serpente,  08/08/2010

Chciałabym zawsze spotykać na swojej drodze tylko takich ludzi, po odejściu których boli serce. Nieważne, czy odchodzą na zawsze, czy tylko oddalają się w swoją stronę. Zwykle doceniamy kogoś najbardziej, kiedy go tracimy. Odeszło ode mnie już kilka takich osób, kilka razy to ja odeszłam, wiedząc, że nie spotkam ich już nigdy. Cały czas uczę się cenić kogoś wtedy, gdy jest jeszcze blisko.
B ...  wyświetl więcej

Dokładnie:) "Jutro tez będzie dzień" - zawsze to sobie powtarzam:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska