Login lub e-mail Hasło   

Wokół stosu Grandiera

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.viapoland.com/site/art/1/12/474.html
Esej Aldousa Huxleya „Diabły z Loudun” z 1952 r. ukazał się po raz pierwszy w polskim przekładzie Bartłomieja Zborskiego. Książkę wydał Państwowy Instytut Wydawniczy .
Wyświetlenia: 939 Zamieszczono 30/06/2010

Ciekawa historia to podstawa powodzenia książki, a kiedy łączy się ona z artystycznym i wnikliwym sposobem przedstawienia, to jest podstawa, by olbrzymiał krąg odbiorców. Tak jest w przypadku znanej z wielu adaptacji opowieści historycznej o charakterze dokumentalnym „Diabły z Loudun” angielskiego pisarza Aldousa Huxleya. Oparta na źródłach historycznych książka stała się już podstawą filmu w reżyserii Kena Russella z 1971 r., a wcześniej sztuki teatralnej Johna Whitinga „Demony” (1961) oraz opery Krzysztofa Pendereckiego (1969). Opowieść ma swoją ustaloną pozycję w świecie kultury. Wystawienie premiery „Diabłów z Loudun” Pendereckiego w reżyserii Laco Adamika zainaugurowało otwarcie nowego gmachu Opery Krakowskiej (13. 12.2008).

 

Niezwykła historia przedstawiona przez Huxleya miała wyjątkową moc inspirującą. Na motywach tych samych zdarzeń Jarosław Iwaszkiewicz napisał opowiadanie „Matka Joanna od Aniołów”, przeniesione na ekran przez Jerzego Kawalerowicza (1960). Trzeba jednak zaznaczyć, że polski pisarz odszedł dość daleko od pierwowzoru, przenosząc historię w realia sarmackie wieku XVIII oraz umieszczając ją w kresowym miasteczku Ludyń.

 

Na polski przekład pierwowzoru literackiego przyszło czekać blisko sześćdziesiąt lat. Trafia do księgarń w chwili, gdy historia jest głośna i znana wielu odbiorcom kultury, co ma swoje dobre strony – sprawia, że praca jest oczekiwana jako niezbędne uzupełnienie artystycznych przeróbek. Dzięki nim Aldous Huxley (1894 – 1963), dość zapomniany pisarz, pozostaje nadal w kręgu zainteresowania czytelników.

 

Utwór Huxleya jest przykładem powieści historycznej mocno osadzonej w dokumentach. Wiarygodność przekazu jest w niej sprawą nadrzędną. Autentyczność źródeł poświadczona została w przypisach. Komentarze w opracowaniu autora przekładu wskazują jednocześnie na powiązania literackie i filozoficzne. Te aspekty wydania sprawiają, że czytelnik nie doznaje rozczarowania – otrzymuje wiadomości niemalże z pierwszej ręki. Przy tym dokumentalny charakter opowieści nie przesłania jej walorów literackich. Rozległy esej czyta się jak powieść sensacyjną, obyczajową, a także powieść psychologiczną. Szczególnie wartko narracja przebiega we fragmentach fabularyzujących historię odczytaną ze źródeł. Podjęta problematyka z zakresu metafizyki, ale także polityki decyduje o ponadczasowości i uniwersalności utworu.

 

Opowieść przedstawia prawdziwe wydarzenia z pierwszej połowy XVII w. Rzecz rozegrała się we francuskim miasteczku Loudun w regionie Poitou-Charentes. Z książki wyłania się Francja pierwszej połowy XVII wieku, kraj pod rządami Ludwika XIII i Armanda Jeana du Plessis, księcia Richelieu, kardynała Kościoła katolickiego. Autentyczne zdarzenia stają się jednak kanwą socjologicznego studium, podstawą do wysnucia wniosków dotyczących odwiecznych zachowań ludzkich. Historia lubi się powtarzać i przybierać podobne maski.

 

Huxley odtwarza fakty na podstawie relacji świadków np. pastora Aubina ze sfingowanego procesu czy Johna Maitlanda, księcia Lauderdale`a z pobytu w Loudun oraz opracowań z XIX w. W zwierciadle tej książki odbija się tragiczny los księdza Urbaine’a Grandiera, skazanego w 1634 roku na śmierć na stosie za czarnoksiężnictwo oraz konszachty z diabłem, rzekome opętanie sióstr z miejscowego konwentu urszulanek. Autor wprowadza w środek dramatu, który rozgrywa się na płaszczyźnie historycznej, ale w odniesieniu do współczesności. Przypomina na przykład: „W siedemnastym stuleciu nie znano radia i jedynie w nader niewielkim stopniu wierzono w opętanie przez duchy zmarłych.” Innym razem zauważa: „Nam, żyjącym w dwudziestym wieku, to powołanie się na nieomylność politycznych szefów wydaje się nader znajome”. Uwagi narracyjne tego typu wyposażają czytelnika w ograniczony tylko do pewnego stopnia dystans wobec historycznych zdarzeń.

 

18 sierpnia 1634 roku katolicki ksiądz Urban Grandier, proboszcz parafii Saint-Pierre-du-Marché został spalony na stosie we francuskim Loudun, niedaleko Poitiers. Przewiny skazańca były interpretowano wielorako. Współcześni historycy zgodnie przyznają, że Grandier był niewinny. Wyrok wszakże zapadł nieodwołalny, przed spaleniem oskarżony został poddany torturom. Zarzucono księdzu praktyki czarnoksięskie i doprowadzenie do opętania przez diabła zgromadzenia mniszek wraz z przeoryszą, siostrą Jeanne. Podobne rozbieżności wiążą się z interpretacją zachowań urszulanek – opętanych lub rozhisteryzowanych. Bohaterowie tej historii są reprezentantami powszechnego zjawiska w dawnych wiekach. Można mówić o epidemii opętania w klasztorach i powszechności walki z duchami piekielnymi. Rozległość i ponadczasowość problemu nie pozwala historii Grandiera traktować jako ewenementu. Każe się zastanowić nad źródłem zbrodniczych popędów człowieka.

 

Zasadniczym problemem, jaki wyrasta z historii Grandiera i sióstr, jest sprawa opętania. Nad istotą zjawiska zawiesza się interesująca refleksja. Autor patrzy na nie z perspektywy biblijnej i naukowej, wydobywając różne aspekty historii opętań zarejestrowanych przez historię. Kreśli kulisy egzorcyzmowania i cudów, by przedmiotem uwagi uczynić mechanizmy, jakimi w celu manipulacji posługuje się władza: czy to kościelna czy świecka. Obrazy te nakładają się na praktyki stosowane w totalitarnych systemach.

 

W nurcie dociekań faktycznych pojawiają się rozważania ontologiczne: „czy diabły istnieją” podobnie jak jasnowidzenie czy telepatia. Autor zwraca uwagę na zjawisko z reguły niedostrzegane – obecność diabła w obecnej wersji Modlitwy Pańskiej: prośby o zbawienie „ode Złego, Kusiciela”. Spostrzeżenie jest punktem wyjścia do rozważań filozoficznych na temat natury zła w świecie. Czytamy między innymi: „Dla chrześcijan zło nie jest treścią, nie jest zasadą realną ani elementarną. Jest ono po prostu brakiem dobra, uszczupleniem istnienia w istotach wywodzących swoje zasadnicze istnienie od Boga”. Jedna z konkluzji warta jest szczególnego odnotowania: „Myśląc przede wszystkim o złu, stwarzamy [...] liczne sposobności, by to zło mogło się objawić”. Ujęcie to rozwiązuje częściowo problem ustaleń, dotyczących istnienia nieczystych duchów, a zarazem jest zaproszeniem do dociekań z dziedziny psychopatologii.

 

O obecności zła w świecie toczy się w literaturze odwieczna dyskusja. Bunt wobec zła stał się integralnym jej elementem. Nie dziwi fakt, że człowiek pragnie piękna i dobra. Niemniej tkwi w naturze człowieka fascynacja złem, brzydotą, pojawiają się pierwiastki, które stają się źródłem jego upadku. Uwarunkowania tego zjawiska bada Huxley wielostronnie. Interesują go wszelkie jego przejawy. Zwraca uwagę na przykład na istotny paradoks, leżący u podstaw wielu tragedii ludzkich: „zbyt wielu chrześcijan postępowało w taki sposób, jakby sądzili, że diabeł jest Pierwszą Zasadą, bytem równym Bogu. Ich uwagę zaprzątało bardziej zło i kwestia jego wytępienia aniżeli dobro oraz sposoby pogłębienia go w indywidualnym wymiarze, by tą drogą zwiększyć jego zasoby na świecie”. Nie ulega wątpliwości, że moralny wydźwięk tej przykładowej uwagi autora sprawia, że książka przynosi uniwersalne prawdy. Zastosowanie się do nauki, wynikającej z zacytowanego opisu, a mianowicie, że „ci, którzy prowadzą krucjatę nie na rzecz Boga w sobie, lecz przeciw diabłom u innych, nigdy nie czynią świata lepszym”, stałoby się gwarancją chwalebnych czynów. Zwykle nie dostrzega się faktu, że wypływa ona z samego źródła chrześcijaństwa, gdyż zostało ono zapośredniczone i przekształcone w ciągu wieków.

 

Postać Grandiera musi kojarzyć się z legendą Fausta czy pana Twardowskiego z uwagi na motyw paktu z diabłem. W tamtych wypadkach, jak wiadomo, nie doszło do triumfu zła – cyrografy nie zostały wypełnione. Nie byli to wprawdzie jedyni miłośnicy sztuk tajemnych, ale można wnioskować na podstawie losu tych najsławniejszych figur, że literackie przekazy ze zrozumieniem ukazywały zaprzedanie duszy diabłu. Wyeksponowanie nienasyconej żądzy wiedzy i chęć przekroczenia ograniczeń ludzkiego poznania strzegło tych bohaterów od potępienia. W podobny sposób Huxley zaprezentował Grandiera. Daleki jest od akceptowania oskarżeń. Jest to oczywiste podejście z uwagi na to, że sprawa rzekomego czarnoksięstwa była w historii francuskiego księdza jedynie pretekstem.

 

Esej o zgubnych powiązaniach między władzą i religią wrasta w konteksty współczesnych doświadczeń. Przedstawiona historia staje się modelem, który można bez trudu przenieść w realia komunizmu, nacjonalizmu, fundamentalizmu. Odwieczny problem przemocy, artykułowany prawdą: „należycie przymuszony diabeł musi wyznać prawdę”, zyskuje jasne oświetlenie. Ofiara jednostkowa zyskuje sens powszechny. Sugestywnie oddane cierpienia zadane torturowanemu ciału przywołują na myśl egzekucję Chrystusa, w którego ślady mimo woli poszedł Grandier. Czytelnik zdaje sobie sprawę, że siedemnastowieczne upodobanie do okrucieństwa nie jest odosobnione. Szaleństwa fanatyzmu, żądz i ambicji politycznych oraz erotycznych namiętności to wstęp do zbrodni, która heroiczną, niezależną jednostkę ocala jedynie w wymiarze metafizycznym.

 

Ukuło się przekonanie, że Polska była krajem bez stosów. Rzeczywiście w okresie kontrreformacji nie palono innowierców. Nie oznacza to jednak, że nie dotyczy nas problem nietolerancji, fałszywych oskarżeń, usuwania niewygodnych ludzi. Zwrócił na to uwagę Iwaszkiewicz w swoim opowiadaniu, przenosząc akcję na ziemię polską. W czasach panowania Jana Kazimierza toczyły się procesy o czary, także później rosła liczba ofiar ciemnoty w Wielkopolsce, na Mazowszu i w Małopolsce. Spółka z diabłem była wszak największym przestępstwem. Z pomroki przeszłości nie odeszliśmy zbyt daleko. Zwykło się w sposób naturalny wroga kreować się na stwora nieczystego, bliższego demonom niż ludziom. Ludzie wybrani na ofiarę nie zdają sobie z tego sprawy, są najczęściej bezradni. Pokutuje nienawiść i odwieczny lęk przed nieznanym.

 

Na czym polega tajemnica powodzenia opowieści? Fascynujący wpływ wywiera nie tylko na artystów. Bez wątpienia jednym z walorów jest uniwersalność tematu. Ma znaczenie prostota i naturalność narracji, co działa bezpośrednio na wyobraźnię. Ponadto odtworzenie biegu życia objętego tajemnicą historii zawsze budziła ciekawość ludzką. Na koniec warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze jeden jej aspekt. Otóż mieni się ona szeroką paletą interpretacji. Wstępem do niej staje się końcowy rozdział – „Apendyks”. Odautorskie podsumowanie w załączniku wydobywa treści, skłaniające do dyskusji. Stosowne i istotne dla różnych interpretacji wydaje się podkreślenie w nim myśli, że „zawsze i wszędzie ludziom dramatycznie doskwierała niedoskonałość własnej egzystencji”. Z tej skazy biorą się różnorakie formy dążenia do samotranscendencji. Tymczasem próba jej osiągnięcia okazuje się niebezpieczna i wymaga ofiar. Zbiorowa psychoza przybiera postać samosądów. Z obłędu rodzą się bezprawne ekscesy.

 

 

Tekst: Adrianna Adamek-Świechowska

--------------------------------------------------------       

Aldous Huxley, Diabły z Loudun, przeł. Bartłomiej Zborski, wyd. I, PIW, luty-marzec 2010, s. 507.

Podobne artykuły


12
komentarze: 14 | wyświetlenia: 6605
71
komentarze: 26 | wyświetlenia: 99090
58
komentarze: 26 | wyświetlenia: 13249
35
komentarze: 21 | wyświetlenia: 7195
33
komentarze: 16 | wyświetlenia: 12660
32
komentarze: 24 | wyświetlenia: 2574
30
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2479
29
komentarze: 80 | wyświetlenia: 1581
25
komentarze: 59 | wyświetlenia: 1928
27
komentarze: 59 | wyświetlenia: 16030
24
komentarze: 3 | wyświetlenia: 3980
23
komentarze: 28 | wyświetlenia: 1471
22
komentarze: 7 | wyświetlenia: 3106
 
Autor
Artykuł



Nic sie nie zmienia od wieków. Ten sam obłęd odsądzania innych od czci i wiary pod osłoną krzyża...

  kathybar,  13/08/2010

Obłęd beznadziejny.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2016 grupa EIOBA. Wrocław, Polska