Login lub e-mail Hasło   

Ballada o Geniuszu któren ludzkość chciał uratować.

Kapitalizm to wolność. Wolność posiadania kapitału, obracania nim, wytwarzania i pomnażania go, a także Wolność roztrwonienia dorobku swojego i ojców swoich, jeśli taka j...
Wyświetlenia: 4.918 Zamieszczono 30/06/2010

Kapitalizm to wolność. Wolność posiadania kapitału, obracania nim, wytwarzania i pomnażania go, a także Wolność roztrwonienia dorobku swojego i ojców swoich, jeśli taka jest wola utracjusza. Wolność ta to podstawa istnienia prawdziwego kapitalizmu i bez zrozumienia idei Wolności Kapitalistycznej nie da się zrozumieć naszej …socjalistycznej rzeczywistości.

Medialnie jesteśmy krajem kapitalistycznym tak, jak medialnie kapitalistyczną jest UE. Medialnie jesteśmy też wolni i  możemy z tej wolności korzystać ku pożytkowi swojemu i całej ludzkosci. Jak mawiał Kopernik, zły pieniądz zawsze wypiera dobry. Sęk w tym, że dziś na tym nie koniec - idioci wypierają więc rozsądnych, złodzieje uczciwych a wiedzę zastąpiły poprawne poglądy.

Wolność została spętana komisjami, dekretami, ustawami, poprawkami, paragrafami. Człowiek posiada wrodzoną wolę przetrwania pomimo niesprzyjających warunków wokół, skutkiem czego mamy też autocenzurę. Jesteśmy już tylko medialnymi tworami, wierzymy w to, co nam każą i myślimy tak, jak jest modnie i „poprawnie”.

Wyobraźmy sobie geniusza. Geniusz ten, jak to już geniusze mają w zwyczaju, oderwany od rzeczywistości nieco jest. I zobaczył ów geniusz Problem. Schylił się poń, przyjrzał mu się i zaniósł go do swej skromnej pracowni. Tak naprawdę była to stara, dziurawa stodoła, ale jaki geniusz zwracałby uwagę na takie drobiazgi, kiedy ma przed sobą Problem. A Problem ważki był i ciekawy. Oto paliwa kończyć się na świecie zaczęły i coraz droższe i trudniejsze stało się życie ludzkości. Przyszłość ciemno się rysowała przed światem. Geniusz nie uląkł się wagi Problemu, lecz tym bardziej się w pracy pogrążył, nie jadł, nie spał a i o piciu przypominał sobie jedynie przed zamknięciem monopolowego.

Zgrzytały więc krajzegi, świstały szlifierki, błyskały spawarki światłem okrutnym po nocach,  tak że nawet przywykli do dziwactw Geniusza sąsiedzi skarżyć się jęli na piśmie do kogo popadnie. Że spać się nie da, że kury nie niosą, że kobiety nie zaciążają , a i dzieci ze szkoły coraz gorsze oceny przynosić pono zaczęły. Nieświadom niczego Geniusz pracował zawzięcie, na swe zmęczenie nieczuły, mając przed oczami jedynie Dobro Ludzkości i Problem, który rozwiązać zamierzał. Po dwóch miesiącach wyszedł wreszcie ze swojej pracowni, spojrzał na niebo spod powiek zmrużonych, od światła dziennego odwykłych  i jął wznosić Konstrukcję dziwaczną na zewnątrz.

I tak jak poprzednio - błysnęły szlifierki, zabuczały spawarki i światłem okrutnym raziły strwożonych przechodniów. Tak oto rosła nadzieja ludzkości na życie w dostatku darmowej energii. Wyglądem przypominała skrzyżowanie wiatrowni z silosem zbożowym, a wokół nich kable grubości ludzkiej ręki się wiły i zaplatały dziwacznie. Wszystko to piękne było i, zaprawdę, wielki był geniusz Geniusza, który to całe ustrojstwo wykonał. Podziwiał swe dzieło on,Geniusz, a i żona jego, jak zawsze, słów pochwały i zachęty do dalszej pracy nie szczędziła. Toteż z jeszcze większym zapałem jął taczki przetaczać, spoiny umacniać, wakuometry zestrajać, kable miedziane rozciągać i nadprzewodniki własnego pomysłu w poliestrach zatapiać.

A kiedy pracę zakończył, przekręcił wajchę ogromną, z czarnego jak smoła dielektryka wykonaną, wyjął zza pazuchy fiolkę malutką i wlał jej zawartość w trzewia machiny, tak by niczego nie uronić, po czym zamknął drzwiczki zbiornika i odetchnął głęboko. I oto przejęła Maszyna owo westchnięcie Geniusza i sama wydała z siebie do pierdnięcia cichego podobne stęknięcie. Ucieszył się na to Geniusz okrutnie, aż mu łza po policzku pociekła, bo znak to był niechybny, że wszystko według jego myśli działać poczyna. Drgnęły wskazówki wskaźników, nadęły się pęcherze zmyślnych akumulatorków gazowych a manometry ożyły i piąć się poczęły ich czarne wskazówki po skali. I nie minęła godzina, jak uznał Geniusz, że już czas. Otworzył zawory przepustnic, dwakroć korbą ogromną zakręcił i przesunął zwrotnicę stalową, która szyny przewodników złączyła. I oto drgnęły amperomierze, ożywiły się woltomierze, rozgrzały się kable miedziane i cicho buczeć transformatory poczęły. Tak oto Geniusz ludzkość uratował i na wieki zapewnił sobie jej wdzięczność. Ubrał się Geniusz odświętnie i wyszedł na powitanie tych, którzy tyle mu zawdzięczali a którzy niechybnie już wkrótce z gratulacjami sukcesu pojawić się musieli.

I rzeczywiście, nie mylił się Geniusz w tej sprawie, bo wieść o zdarzeniu się szybko rozniosła i nie było już w okolicy nikogo, kto nie mówiłby o jego Machinie, która prąd darmowy z byle gówna produkować potrafi.

Pierwsza pojawiła się Straż Miejska, z mandatem za nocne hałasy i wezwaniem do Sądu, Grodzkim zwanego, gdzie sprawę smrodu omawiać miano. Zmarkotniał nieco Geniusz, lecz oto kolejny samochód podjechał i wytoczyli się z niego notable, w asyście lokalnej policji i omijając Geniusza jak próżnię, po posesji wędrować poczęli. I rozdzwoniły się ich telefony  i nowi pojawiać się ludzie zaczęli.

A to geodeta, który na mapki wskazywał i o pozwolenie na budowę Machiny się pytał, a to znów ponury urzędnik z powiatu, który się smrodem okrutnym zajmował. Później już gładko się wszystko toczyło. Byli więc energetycy od pozwoleń, ekolodzy którym się gnojowica nie podobała, adwokaci, Oddział Specjalny Obrony Cywilnej, któren skażeń jął szukać, dziennikarze, włodarze, kolejarze, którzy się szynom przyglądać poczęli i całą mnogość referentów, docentów  i obrońców praw wszelakich. Na końcu przyjechali wojskowi, którzy z nikim o niczym rozmawiać nie chcieli oraz urzędnicy Urzędu Skarbowego i przedstawiciele mniejszości seksualnych. Obrońcy Praw Braci Najmniejszych, czyli bakterii, nad losem ich płakać poczęli, bo Geniusz do pracy nieludzkiej je zaprzągł o zgodę ich nie pytając, każąc im gówna w metan zamieniać, aby niecne korzyści z ich niewoli czerpać, praw zaś nijakich im gwarantować nie pomyślał. I zaczęli się potem po konstrukcji Machiny wspinać, wiązać do niej a nawet przykuwać i lamentować z wysokości, czym Geniusza przerazili okrutnie, bo wrażliwy był na ludzkie nieszczęście niezwykle. A i ksiądz nie omieszkał przyjechać i głośno się dziwił, że krzyża nigdzie nie widzi a i Geniusza w kościele od lat nie uświadczył, co stawia pod znakiem zapytania jego intencje i zasadę działania Machiny, której zresztą nikt nijak rozgryźć nie umiał.

Na koniec wszystko powyłączać kazano, opieczętowano co tylko się dało opieczętować, opisano co tylko opisać się dało, obfotografowano wszystko dokładnie i rozjechali się goście w nieznanym kierunku. Usiadł Geniusz zmęczony tym co się stało, zagonił żonę do gotowania, żeby mu ekolodzy do konstrukcji związani z głodu nie pomarli i zamyślił się srogo.

Już dnia następnego otrzymał Geniusz dwa pisma. Naruszył był bowiem monopol państwowy, ustawy odwieczne pominął, paragrafów 12 złamał, w tym ten, który wszem nakazywał zatrudniać niewiernych i gejów, boć równi oni są wedle prawa, a że sam pracując, wedle uznania Komisji Specjalnej, Geniusz umyślnie od tego ponoć się migał. A do tego pozwoleń nie posiadał na prace i wynalazki swoje, specjalisty od BHP nie zatrudniał, bakterie niewinne do pracy niewolniczej bez pozwoleństwa wykorzystywał, badań okresowych nie posiadał, planów nijakich przedstawić nie umiał i źródła gówien także nie ujawnił, ani nawet cennika na prąd, którego zresztą produkować mu nie było wolno, nie posiadał. Do tego był aspołeczny, do kościoła nie chodził, co ksiądz na piśmie pieczęcią Parafii poświadczył,a dodatkowo smrodem sąsiadów raził, swoich dzieci nie posiadał i w ogóle był podejrzanej proweniencji.

Nakazano mu więc w trybie natychmiastowym rozebrać Machinę, podatki i kary popłacić, dzieci spłodzić i zatrudnić mniejszości, czym jedynie mógł Komisję szanowną ukontentować. Jeno rozbiórkę miał zlecić firmie specjalnej, do żony burmistrza należącej, która pozwolenia odpowiednie posiadła, pierwej oczywiście bakterie na wolność wypuszczając i do nadzoru specjalistę od BHP przyjmując, po czym kurateli specjalnej księdza miał się poddać i raporty miesięczne ze swych działań naprawczych przedstawiać, bowiem nic tak nie leży na sercu Komisji jak dobro ludu ukochanego i porządek w papierach wszelakich.

www.szpadel.za.pl - blog dla ludzi sprawnych intelektualnie inaczej

Podobne artykuły


28
komentarze: 10 | wyświetlenia: 3865
71
komentarze: 36 | wyświetlenia: 90750
42
komentarze: 26 | wyświetlenia: 8964
18
komentarze: 9 | wyświetlenia: 12926
19
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2386
71
komentarze: 26 | wyświetlenia: 105626
58
komentarze: 26 | wyświetlenia: 14262
54
komentarze: 15 | wyświetlenia: 38596
20
komentarze: 11 | wyświetlenia: 3520
33
komentarze: 8 | wyświetlenia: 4013
28
komentarze: 7 | wyświetlenia: 12777
 
Autor
Artykuł



Świetne!

  jotko49,  30/06/2010

Samo życie.......pogratulować!

  mojra  (www),  30/06/2010

Genialnie nielegalne ! Zalatuje Lemem, którego polecam wszystkim, pretendującym do
grona intelektualistów.

  ,  30/06/2010

Rewelacja - aż brak słów na komentarz, ale chyba nie tylko u mnie :))

  neithan,  30/06/2010

Bajeczne.
Brutalna prawda ubrana w genialny płaszcz bajki.
Aż chciałoby się dopisać
A morał z tej bajki jest krótki i niektórym znany
że nawet geniusz, z polskim prawem nie wygra.

Najprawdziwsza z najprawdziwszych "bajek"... :) Jakiż "piękny inaczej" geniuszowy ten nasz polski świat. Gratuluję pomysłu i zmysłu. Dziękuję!

  lord_m,  30/06/2010

Świetnie napisane, świetny pomysł;). Oto na najprostszy sposób ukazano absurd nas otaczający. brawo!

  ykes,  30/06/2010

Świetny tekst z dobrą puentą, do tego te konstrukcje słowne:
"I rzeczywiście, nie mylił się Geniusz w tej sprawie, bo wieść o zdarzeniu się szybko rozniosła i nie było już w okolicy nikogo, kto nie mówiłby o jego Machinie, która prąd darmowy z byle gówna produkować potrafi."
BRAWO! +1

  Hamilton,  01/07/2010

Wystarczyłoby tak niewiele. Wywalić na zbity łeb darmozjadów liberalnego Palikota z komisji " Przyjazne Państwo" i przegłosować genialną ustawę ministra Wilczka z 1988 r, który pracę zakończywszy, przekręcił wajchę ogromną i wyzwolił energię Polaków, każąc im gówna w pieniądz zamieniać.
http://pl.wikipedia.org/wiki/U(...)Wilczka

  ykes,  01/07/2010

"przekręcił wajchę ogromną i wyzwolił energię Polaków, każąc im gówna w pieniądz zamieniać." - czasami mam wrażenie, że w życiu ten mechanizm działa w drugą stronę. ;)

Jednym z pierwszych, którzy wajchę tę zaczeli zatrzymywać, był Adam Glapiński. Członek byłego PC.
Minister Współpracy Gospodarczej z Zagranicą od 23.12.1991 do 5.05.1992 w rządzie J.Olszewskiego.
Wprowadził koncesje na obrót paliwami.
http://alme.blog.onet.pl/p-Gla(...)62758,n

  tewie,  01/07/2010

Zarzucił mi pewien człek, żem "pisowiec" co się zowie i w ogóle ze mnie obrzydliwiec, sądząc po pewnym tekście jaki przeczytał na moim blogu.
Prostuję więc, aby i tu nie strzępiono języka pod moim adresem: do niczego nie należę, żadnej partii nie służę, żadna opcja polityczna mnie nie pociąga. Poza tym - pozdrawiam WSZYSTKICH i dziękuję za odwiedziny.

Po pierwsze primo się nie tłumacz. Po drugie primo świetny tekścior. Po trzecie primo nie cierpię socjalizmu! Pozdrawiam serdecznie:-)

Bardzo wspaniale i pouczająco!

Prawie, jakbym sam to pisał!

  tewie,  13/07/2010

Hahaha, obaj zapewne doskonale rozumiemy, że "prawie" robi ogromną różnicę... ;)

Gratuluję! Tekst czyta się bardzo dobrze. Widać w nim wprawną rękę i sprawny umysł Twórcy.

Pozdrawiam

  dalbert  (www),  21/07/2010

Rzeczywiście widać, że autor rozczytywał się w Lemie, ale trudno to traktować jako zarzut, skoro tak pięknie swoją fascynację wykorzystał - dla mnie bomba!

  pwz  (www),  03/11/2017

Przeczytane ponownie po dłuższym czasie i wciąż niezmiennie świetne. Tak dobry jest ten tekst!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska