Login lub e-mail Hasło   

Czy istnieje „Efekt Mozarta”?

Wiadomo nie od dziś, że muzyka wpływa na nasz nastrój, emocje, może uspokajać, poprawiać nastrój i rozładowywać stres. Może również pobudzać, irytować.
Wyświetlenia: 1.917 Zamieszczono 02/07/2010

Don Campbell wprowadził termin „Efekt Mozarta”. Na podstawie eksperymentów stwierdzono, że słuchanie muzyki m.in. właśnie Mozarta pozwoliło studentom lepiej rozwiązywać zadania od reszty, która muzyki przed pracą nie posłuchała. Wyciągnięto stąd wniosek, że  takie zachowanie zwiększa inteligencję.

Od razu też to jedno jedyne doświadczenie rozszerzono na rozwój dzieci, nawet tych jeszcze nienarodzonych. Muzyka słuchana w dzieciństwie ma mieć wpływ na odbieranie bodźców dźwiękowych w ciągu całego życia, pomaga budować neuronalne drogi, które mają wpływ na naukę języków, rozwój pamięci i poczucia przestrzeni.

Co więcej, przydzielono niektórym kompozytorom wpływ na poszczególne sfery ludzkiego ciała i tak:

- najlepiej stymulują mózg utwory Mozarta  i chorał gregoriański – poprawiają także pamięć i koncentrację,

- muzyka baroku – Vivaldiego, Telemanna, Bacha – wspomaga i przyspiesza proces przyswajania wiedzy,

- utwory Beethovena, Vivaldiego, Straussa harmonizują i integrują rytm pracy serca i mózgu.
Muzykoterapia stała się bardzo popularna, w tysiącach można liczyć dostępne na rynku płyty z muzyką stymulującą tę i inną część ciała, dla osób od niemowlęctwa do starości. Twierdzi się, że muzyka ma uzdrawiający wręcz wpływ na przykład na epileptyków czy cierpiących na ADHD.

Twierdzi się również, że nauka gry na instrumencie wspomaga uczenie się. Porównywano niestety dzieci uczące się grania i te spędzające czas przy komputerze. Niefortunne zestawienie, choć intuicyjnie czujemy, że lepiej grać na instrumencie niż walić w klawiaturę grając w jakąś strzelankę.

Jak to bywa w takich przypadkach, część naciąganych teorii próbowano przekuć w zyski.  Oddziaływaniu muzyki poddawano również kury i podobno ich jajka były smaczniejsze niż te od kur niemelomanek…

Prawdziwość „Efektu Mozarta” postanowił zweryfikować nawet niemiecki rząd, do którego wpływały prośby o dotacje na jego stosowanie. Niestety stwierdzono, że wpływ słuchania muzyki na inteligencję jest przejściowy, nie utrzymuje się długo. I nie tyle chodzi tu o konkretnych kompozytorów, co  o rodzaj muzyki a nawet powieści, które się lubi! Tak więc przez bierne słuchanie muzyki nikt nie zostanie geniuszem.

Dla niemowlaka każde doświadczenie życiowe jest stymulujące i rozwijające, tak więc należy dbać o dostarczanie mu odpowiednich bodźców. W starszym wieku zalecam również uczenie się gry na instrumentach, co w mojej rodzinie jest już tradycją. I zapewniam, nikomu nie wyszło to bokiem, wręcz przeciwnie, rozwija wrażliwość, daje okazję do wyrobienia obowiązkowości, pracowitości, można poznać nowych ludzi i doświadczyć wielu przygód.

Przyjmując nawet, że „Efekt Mozarta” nie istnieje, nie znaczy, że słuchanie muzyki, jak napisałem wcześniej, nie ma zupełnie wpływu na człowieka. U mnie w domu muzykę słychać od rana do wieczora...

www.sensownie.pl moja strona z ebookami

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1585
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 906
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 757
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 731
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 574
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 726
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 716
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 985
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  mojra  (www),  02/07/2010

Najlepiej słuchać Matkę i Ojca !

  ykes,  02/07/2010

1,5 miesiąca temu moja siostra urodziła dziecko. Próbowała słuchać Mozarta podczas ciąży, ale mały raczej się tym irytował. Gdzieś tam wyczytałem, że pozytywny wpływ na nas ma głównie to, czego lubimy słuchać i czytać, tak więc nie katujmy się muzyką poważną jeśli za nią nie przepadamy. ;)

Chodzi o pobudzanie rożnych obszarów mózgu i pewnie w naszym, podeszłym juz wieku daje to efekt tymczasowy, ale ćwiczyć i stymulować móżdżek zawsze warto.
PS a ja i tak zawsze będę zdania, ze skrajna muzyka techno(bumbumbum) i ciężki ciężki metal zrywają połączenia neuronalne:-P

  kev  (www),  03/07/2010

Jeżeli efekt Mozarta nie istnieje jest możliwe inne wytłumaczenie tej isytuacji. Możliwe że muzykatego kompozytora jest przejawem wyższej inteligencji a nie jej bodźcem. Przecież człowiek o wyższych potrzebach estetyczno-intelektualnych nie będzie raczej słuchał techno czy rapu z kretyńskim "życiowym" tekstem :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska