Login lub e-mail Hasło   

Gdy codzienność staje się polem bitwy.

Artykuł dotyczy osób uzależnionych od alkoholu. Czytelnik znajdzie tu mała cząstkę tego, co powinien wiedzieć na temat rzeczywistości osoby uzależnionej, która podjęła terapię.
Wyświetlenia: 1.824 Zamieszczono 04/07/2010

Na alkoholizm choruje się całe życie.

Jak za pewne wielu z Was wie, alkoholizm jest to choroba nieuleczalna. Z alkoholizmu nie da się wyleczyć pod tym względem, iż nie można odzyskać raz utraconej zdolności do kontroli swojego picia. Dla alkoholika wiadomość ta jest dość bolesna. Otóz alkoholikiem zostanie przez całe zycie, co oznacza, iż jeśli chce nie pić, nie może pić wogóle. Nigdy, do końca życia.

Wszechobecne wyzwalacze

Jest to  przerażająca i trudna do pojecia myśl. Każdy przecież czasem ma ochotę coś wypić, poza tym jest milion okazji do tego, żeby wypić. I nie mówię tu o upijaniu się. Ale np jak trzeźwy alkoholik ma zachować się, gdy jego dziecko bierze ślub i jest wesele. Do tego dopiszmy  imieniny u przyjaciól, urodziny teścia, srebrna rocznica ślubu, grile, chrzciny, niestety też komunie i bierzmowania.  W naszym społeczeństwie jest taka niepisana zasada. Gdy spotyka się grupa przyjaciół, "trzeba" się razem napić, gdy ktoś dostaje awans, odnosi sukcesy, jest okazja do uczczenia tego kieliszkiem wódki. Gdy spotykamy się z lata nie widzianym przyjacielem, kuzynem czy wujkiem, "trzeba" wypić razem z nim, bo jak można z nim nie wypić. Nie wspominam już o grubo zaprawianych imprezach sylwestrowych, festynach, koncertach, imprezach publicznych. Wszędzie jest alkohol. Szkolenie firmowe w Sopocie, czy  dobicie targu z jakims ważnym kontrahentem. Alkohol jest naszym wyuczonym sposobem na dobrą zabawę, uczczenie czegos ważnego. Niczym wodą święconą, zakrapiane są wszystkie ważne wydarzenia w naszym życiu.

Pułapka "jednego kieliszka"

Natomiast alkoholik pić nie może. Jeden wypity "za zdrowie pary młodej" kieliszek prowadzi do całkowitej utraty kontroli nad ilością, a także jakością spożywanego alkoholu. Ciąg picia trwa potem nie tylko dniami, ale tygodniami, a nawet miesiącami. Wkraczamy tu na grząski grunt. Otóż, jeżeli już osoba uzależniona znajdzie się w którejś z opisanych sytuacji, musi wykazać się ogromną siłą woli i asertywnością i odmawiać. Co za tym idzie, często też musi mieć odwagę glośno powiedzieć "Nie piję, jestem trzeźwym alkoholikiem", a jest to zadanie bardzo trudne, dla niektórych niewykonalne. Dlatego też tak często system załamuje sie, człowiek się poddaje i bagatelizując nakazy i zakazy, z przeświadczeniem, że jeden kieliszek nie zaszkodzi, lub, że "przeciez mogę iść na wesele, po prostu nie będę pił", wpada w pułapkę kolejny raz. Tak, wpada w nią. Bo na weselu rzeczywiście pić nie musi, ale alkohol i fakt jego obecności, sprytnie zakradają się do świadomości osoby uzależnionej i tam tkwi, dążąc za wszelką cenę do zrealizowania silnego przymusu wypicia alkoholu. I tak często wisi ten kieliszek nad alkoholikiem tydzień, dwa czy miesiąc, aż w końcu on nie wytrzymuje - nie kieliszek- człowiek. Potrzeba w takiej sytuacji ogromnej wytrwałości i wiedzy, by przezwyciężyć głód alkoholowy.

Co ulega zaburzeniu?

Jest to tylko jeden z wielu problemów, z którym borykają sie osoby próbujace odstawienia alkoholu. Problemy bowiem są na gruncie społecznym, emocjonalnym, poznawczym, wolicjonalnym. Osoba, która uzalezniła sie od alkoholu traci często wszystko. Więzi z rodziną i przyjaciołmi sa powaznie zaburzone lub tez całkowicie zerwane. Alkoholik nie moze rowniez mieć zaufania do swoich procesów poznawczych i racjonalnej oceny sytuacji. Wszystko bowiem postrzegane jest przez pryzmat potrzeby wypicia alkoholu, zdobycia go, ukrycia faktu, że sie pilo, ogromnego pragnienia zwiazanego z ta substancją. Zaburzeniu ulega pamięć i zdolnośc do koncentracji uwagi. Pojawiaja sie problemy ze skupieniem, nauką, pracą. Alkohol ponadto sieje ogromne spustoszenie w organizmie - uszkadza stan i funkcjonowanie wielu narządów wewnetrznych, takich jak: wątroba, nerki, serce, trzustka.

A emocje, uczucia?

Osoby, które żyją z osobą uzależnioną zapewne zauważają zmiany na tym tle. Zmianom ulega sfera emocjonalna człowieka. Emocje są płytkie, mniej zróżnicowane, często "zamrożone". Alkoholik traci zdolność do nazywania swoich stanów emocjonalnych. Trwa w swoistej dezorientacji, nie rozumie, co się z nim dzieje i skąd bierze się wieczne napięcie.  Nie potrafi także odpowiednio wyrażać swoich emocji, często traci po prostu zdolność do ich odczuwania. Czuje się wówczas "pusty". Dodatkowo osoby kochane przez nas bardzo często zmieniają się pod wpływem uzależnienia w ogromnych egocentryków, skupionych tylko i wyłącznie na sobie, alkoholu i wszelkich relacjach między tymi dwoma obiektami.

Jest ogromna masa problemów, z którymi muszą uporać się osoby  trzeźwiejące. O każdym z nich należałoby napisać oddzielną pracę. Aby jednak zacząć terapię i naukę od nowa wielu umiejętności, alkoholik musi przestać pić. Jest to warunek podjęcia terapii. Tylko po dłuższym okresie abstynencji jest mozliwa konieczna zmiana na tak wielu poziomach.

Ból odstawienia

Wymagania, które alkoholik musi sobie postawic są ogromne. Dla osoby zdrowej ten wysiłek i trud jest czesto niezrozumiały. Ale wystarczy na chwile wczuc się w sytuacje tej osoby. Alkoholik musi zmienic swoje codzienne nawyki, zreaorganizowac od nowa swoje życie. nie może pic, a więc organizm przyzwyczajony do swojej dziennej dawki alkoholu zaczyna sie buntować w postaci fizycznych objawów. Doskwierające bóle, drzenia rąk, suchość w gardle, wymioty, kołatanie serca, sny alkoholowe (sny w których osoba sni, iz spozywa alkohol, sa to sny bardzo rzeczywiste), ciągłe uczucie napiecia i zdenerwowania, narastajaca złość, bez umiejetności okreslenia jej konkretnej przyczyny i inne. I w tej sytuacji złego fizycznego samopoczucia oraz emocjonalnego napiecia alkoholik próbuje normalnie chodzic do pracy i wykonywac codzienne obowiązki ( co jest czesto niemożliwie w sytuacji nasilenia sie objawów). Musi czesto zerwac kontakty z pijącymi przyjaciółmi, a nawet członkami dalszej rodziny. Alkoholik czesto zostaje całkiem sam, po  tej "reorganizacji", bowiem do tej pory otaczał sie kręgiem osób, z którymi mógł pic. Ponadto problemem staja sie wpsomnaine juz wczesniej sytuacje społeczne, uroczystości itp. Malo tego zwykłe przejscie kolo sklepu, w którym zwykle kupowało się alkohol może stac się juz wyzwalaczem, w wyniku którego pojawia sie glód alkoholu, a wiec wymienione wcześniej objawy.

Terapia. A jednak warto.

Czytając ten artykuł każdy z was może zastanowić się, czy warto podejmowac leczenie i czy wogóle jest w stanie sobie z tym wszystkim poradzić. Nie miałam na celu ta publikacją jednak tylko straszyć, bez konkretnepugo celu. Otóż, jakkolwiek droga trzeźwiejącego alkoholika jest bolesna, pełna wyrzeczeń, trudnych decyzji i walki, prowadzi ona do niezwykłych efektów.

Osoby, które ją podejmują, wiele zyskują.  Często wyrabiają u siebie nowe, wspaniałe cechy, których wcześniej nie posiadali. Stają się wytrwali, dojrzali emocjonalnie i osobowościowo. Są również bardziej wrażliwi na problemy i potrzeby innych, otwierają się na zmiany, na życie. Często osoby z trudnych, zaburzonych środowisk, po raz pierwszy stawiają sobie jakiekolwiek życiowe cele i zauważają sens życia. Uczą się organizować swój dzień i planować przyszłość (planownanie jest niezwykle istotnym elementem terapii). Zaczynają odczuwać satysfakcję z siebie, własnych osiągnięć, tych małych sukcesów i zwyciestw nad nałogiem. uzyskują również większy wgląd we własne stany, potrzeby i emocje. Stają sie osobami świadomymi i znającymi siebie. Wiedzą, co sie z nimi w danym momencie dzieje,co czują i jak ewentualnie reagować w sytuacjach trudnych. Osoby uzależnione podczas terapii uczą się również radzić sobie z trudnymi emocjami, ich uwalnianiem, wyrażaniem oraz ze stresem w zdrowy, pożądany sposób.

Naturalnie i bezsprzecznie najważniejszą zaletą terapii jest to, iż potrafią odstawić kieliszek i przestać pić.

 

Informacje znajdujace sie w niniejszej pracy sa składową przyswajanej wiedzy z róznych źródeł oraz doświadczeń wyniesionych z pracy terapeutycznej z osobami uzaleznionymi. Jako, że nie posiada zadnej bibliografii, osobom, które chciałyby zgłębic temat proponuje nastepujace pozycje.

 

  1. Kinney J., Leaton G.,  Zrozumieć alkohol. PARPA, Warszawa.
  2. Woronowicz  B. T.,  Alkoholizm jako choroba. PARPA, Warszawa
  3. Woronowicz B., 2009, Uzależnienia. Geneza, terapia, powrót do zdrowia.Media Rodzina, Warszawa
  4. Publikacje J. Mellibrudy i in. ze strony  www.psychologia.edu,pl

 

Podobne artykuły


25
komentarze: 38 | wyświetlenia: 3715
21
komentarze: 11 | wyświetlenia: 33298
30
komentarze: 7 | wyświetlenia: 83392
27
komentarze: 17 | wyświetlenia: 21592
32
komentarze: 68 | wyświetlenia: 11998
26
komentarze: 11 | wyświetlenia: 19706
25
komentarze: 30 | wyświetlenia: 4727
23
komentarze: 17 | wyświetlenia: 3325
26
komentarze: 8 | wyświetlenia: 3570
27
komentarze: 6 | wyświetlenia: 5237
20
komentarze: 29 | wyświetlenia: 1736
16
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1496
15
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2766
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje



  Tomasz Het  (www),  04/07/2010

Czasami chodziłem do klubu AA choć nigdy ne piję - tam rozgrywki robimy sportowe bo udostępniają nam sale. To normalni ludzie o wartościach ale mający problem to wszystko.

trafne i ważne spostrzeżenie. często osoby, które przyznają się do uzależnienia zostają społecznie naznaczeni, maja nalepkę, ze coś z nimi nie bardzo, ze pijak, itp.

a prawda jest taka, że są to bardzo rożni ludzie. Często bardzo wartościowi, wykształceni. Alkoholikiem może być każdy i ten każdy zasługuje na szacunek, wsparcie i troskę.

  ,  04/07/2010

Postawił bym bardziej na profilaktykę, polegającą na uświadamianiu zagrożeń związanych z alkoholizmem i przede wszystkim kształtowaniem pewnej hierarchii wartości, tj. dopóki spożywanie alkoholu nie wpływa negatywnie na sferę rodzinną, zawodową i osobistą (nie zaburza tych sfer choćby w najmniejszym stopniu), dopóty można go spożywać tak jak każdemu to pasuje. Przy pierwszych negatywnych oznakach, ...  wyświetl więcej

ojjj;)
na profilaktykę tez i postawiliśmy. Jest to szereg rożnych działań naszego państwa. Może to jeszcze mało, ale prawda jest taka, ze prawdziwie skuteczna profilaktyka odbywa się w domu w relacji rodzic- dziecko.

Co do odstawiania przy pierwszych negatywnych oznakach...tak się niestety nie da. Gdy ktokolwiek coś już zauważy jest już za późno. To, ze ktoś zauważy te oznaki często

...  wyświetl więcej

  ,  06/07/2010

Jest to bardzo obszerny temat, zarówno od strony teoretycznej, jak i praktycznej - dlatego bardzo łatwo o nieporozumienie, chociaż akurat na tym etapie dyskusji jeszcze się zgadzamy.
W poprzednim komentarzu ująłem samą istotę tego problemu (częściowo za pewnym wykładowcą zajmującym się tą problematyką) i jest to zgodne z tym co piszesz.
Ponieważ:
"prawdziwie skuteczna profilak ...  wyświetl więcej

uhm, no to się raczej zgadzamy;)
Moim zdaniem bardzo trudno jest o takie zauważenie, że cos jeszcze nie tak i wycofanie się. A dzieje się tak dlatego, że ludzie nie mają nawyku obserwowania siebie, mamy tez często bardzo mała samoświadomość. Rozpoznawania własnych emocji, wsłuchiwania się w swoje stany, walki ze stresem czy prawidłowych wartości najlepiej uczy rodzina, zawsze będę tego zdan ...  wyświetl więcej

  Elba,  06/07/2010

Rzeczywistość jest efektem braku alkoholu we krwi. Stąd tak niewielu z nas ma poczucie rzeczywistości.

a kiedy trzeba stawić czoła rzeczywistości pojawiają się trudności. To normalne dla wszystkich, którzy stale lub tylko czasami uciekają od prawdziwego życia w świat iluzji, zaprzeczeń, upojenia alkoholowego itp.

Trudny ale ważny temat.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska