Login lub e-mail Hasło   

A Ty mnie na wyspy szęśliwe zaprowadź

Poczułem chłód. Nie wiem, czy rzeczywiście zrobiło się zimniej, czy to wiatr przeszył moje schludne ubranko. .
Wyświetlenia: 2.437 Zamieszczono 23/07/2010

Niedaleko od mojego domu jest park. Wśród rosnących dziko roślin wiją się ścieżki. Niektóre prowadzą na porośnięte brzózkami polany. Inne na szczyt wzgórza, skąd roztacza się widok zachwycający. Ale moja ulubiona wiedzie do niewielkiego wąwozu wyrzeźbionego przez kryształowo czysty ruczaj. 

Jeszcze niedawno dotarcie tam zajmowało mi może dwadzieścia minut. Teraz zdecydowanie dłużej. Nie szkodzi. 

Ważne, że dotarłem. Sam. Idąc do tego uroczyska śmiałem się sam z siebie. Ścieżka jest idealnie prosta, a moje kuśtykanie powodowało, że szedłem zygzakiem. Oczami wyobraźni widziałem ucieszny widok, który musiałem przedstawiać dla postronnego obserwatora. Musiałby on pomyśleć, że nawaliłem się jak czołg. A niech sobie myśli...

Kiedy zasiadłem, pokracznie, nad brzegiem rzeczułki, jak zwykle w tym miejscu, popadłem w dziwny, niemal somnambuliczny stan, będący mieszanką odczuwania piękna, spokoju, dobra. Jak zwykle, nie było tam nikogo a cisza nie była absolutna  za sprawą szemrzenia  strumyka. Paradoksalnie dźwięk ten zdawał się potęgować ciszę. Gdzie tu logika? A po co mi ona w tym czasie i w tym miejscu? Zwyczajnie zatopiłem się w niebycie, choć byłem, jak najbardziej. A może jednak nie. A może tylko częściowo? A może jednocześnie byłem i mnie nie było? Nie wiem. Kto wie?

Chyba za sprawą nafaszerowania siebie, w ostatnich tygodniach, szlamem rzeczywistości, brudem, paskudztwem dostarczonym mi przez telewizornię, niemal fizycznie odczuwałem proces dezynfekcji. Myśli, emocji, uczuć. Cisza połączona z pięknem miejsca powoli, delikatnie ale dogłębnie pozbawiała mnie złych uczuć, myśli, emocji, które są trucizną. Zaciemniają, ograniczają, niszczą. 

Skąd się biorą, co je napędza i odżywia? Nie wiem. Oczywiście znam wiele teorii i "odpowiedzi" na ten temat, ale żadna z nich mnie do końca nie przekonuje. A już na pewno nie wyczerpuje sprawy. Bo na końcu każdej z nich, każdej ludzkiej teorii próbującej zmierzyć się z zagadnieniem, pozostaje pytanie bez odpowiedzi. Dlaczego? Problemem nie jest fakt istnienia zła/ jakkolwiek go rozumiemy czy definiujemy/, problemem jest jego przyczyna. Dlaczego istnieje i dlaczego człowiek jest jego nosicielem, kreatorem i gorliwym sługą? 

Każdy z nas, a ja w szczególności, nosi w sobie pokłady zła. Podłości i nikczemności. I pod wpływem bodźca, często idiotycznego, ta niszcząca siła wylewa się z nas jak gnój. Bo ona tam tkwi uśpiona, czekając tylko na okazję. Jakże łatwo przychodzi nam ranienie innych, którego nawet nie zauważamy i jakże często boli nas to samo,  kiedy wektor uderzenia jest  zwrócony w nas. Tak, to są szczyty hipokryzji. 

Dobrze jest to sobie uświadomić, bo to, jak sądzę, może być początkiem drogi ku lepszemu. Cokolwiek by to miało znaczyć. Oczywiście, o ile przyjmiemy, że dobro jest wartością skrajnie różną od zła. Nie wszyscy wszak tak sądzą. I, o ile uznamy, że dobro jest dobrem a zło złem. Tu też ludzie mają wątpliwości. Ja nie mam. I nie toleruję relatywizmu. Jak więc widać jestem ultrasem. Tak, jestem. W moim rozumieniu rzeczywistości nie mam, zazwyczaj, trudności w odróżnianiu jednego od drugiego. Niezależnie czy to ja, czy ktokolwiek inny czyni zło/dobro, czy jest złu/dobru poddany.

Jesteśmy nikczemną rasą. Rasą która niszczy. Niszczy siebie i niszczy świat. I to nie tylko na poziomie fizycznym. Sianie zniszczenia w rzeczywistości fizycznej jest tylko skutkiem naszego wewnętrznego barbarzyństwa. Zła, które nami zawładnęło i w istocie rządzi bez przeszkód i to od wieków. Przecież kiedy odrzucimy ideologie, okaże się, że nasza, ludzka historia to historia śmierci. Śmierci zadawanej i otrzymywanej. Bezwzględnej i można by powiedzieć "nieludzkiej". Można by. Bo w istocie nie można.

Taka też jest nasza współczesność. Zalewana, jak zawsze, niezwykle szczytnymi celami podlanymi sosem szemranych ideologii. "Człowieki" zawsze walczą o sprawiedliwość, wolność, równość i inne duperele. I oczywiście tylko przy okazji, mimochodem, niszczą, mordują, zadają ból i cierpienie. No i zawsze, oczywiście niosą innym dobro. Własne...

A jednocześnie przedstawiciele tej zbydlęconej rasy,( przepraszam wszystkie bydlątka- nie o nie tu idzie) zdolni są do najwyższego poświęcenia. Zdolni są do czynów heroicznych, bohaterskich, wielkich. A skoro są zdolni, to znaczy, że można. Że można żyć inaczej, po ludzku. Można. Tyle, że takie życie wymaga poświęcenia, wymaga stoczenia i codziennego staczania walki z samym sobą. Wymaga wysiłku, wyobraźni i odwagi. Bo walka z samym sobą to jest prawdziwa walka. A pokonanie siebie jest jedynym, prawdziwym zwycięstwem. I to jest jedyna wojna, która jest i sprawiedliwa, i konieczna. I jest to jedyna wojna prawdziwa, rzeczywista. Najtrudniejsza z możliwych. A pokonywanie i pokonanie siebie jest jedynym, rzeczywistym i prawdziwym zwycięstwem. Albo jedyną, prawdziwą i rzeczywistą klęską.

To od wyniku tej wojny zależy wszystko. I życie i śmierć. I nasze dzisiaj i nasze jutro. Na tym i na każdym ze światów.

Wróciłem do rzeczywistości. Strumień szumiał i skrzył się w promieniach słońca. A cisza była jeszcze bardziej cicha. Pięknie tu choć już nie tak spokojnie... Trzeba mi wracać do domu. I znów będę szedł zygzakiem, a inni pomyślą, że jestem naprany. Niech myślą...

Poczułem chłód. Nie wiem, czy rzeczywiście zrobiło się zimniej, czy to wiatr przeszył moje schludne ubranko. 

Tyle, że wiatru dzisiaj nie ma...

Podobne artykuły


13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1194
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 717
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1351
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1570
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 925
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1313
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1542
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1315
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 722
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 401
11
komentarze: 81 | wyświetlenia: 1079
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 909
11
komentarze: 65 | wyświetlenia: 1185
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





A jednocześnie przedstawiciele tej zbydlęconej rasy,( przepraszam wszystkie bydlątka- nie o nie tu idzie) ..Serdecznie dziękuję za ten wspaniały artykuł,w ktorym zechciał Pan rozwinąć wątek zła pokazywanego w moich pisaniach Pokazał pan w barwnych słowach to co tkwi w kazdym z nas..Dziękuję

Byleby tylko zło, które w nas tkwi nie wyłaziło, nie zarażało, i nami nie rządziło. A nie jest to łatwe.
Dziękuję i pozdrawiam:-)

Ja tez,jestem usatysfakcjonowany.Czekam na dalsze pańskie utwory.

  swistak  (www),  24/07/2010

Grzegorzu ! Wszyscy jesteśmy Bogiem w Trójcy jedynej itp. Zrozumiał to Chrystus. By go zneutralizować światopoglądowo, zrobiono z niego biologicznego syna, człowiekowi zaś przypisując podobieństwo do Boga nie precyzując jakie, psychiczne czy fizyczne. Wykastrowano z jego nauczania reinkarnację. Do Miłości bliżniego dołożono drugi policzek. Jeżeli komuś oddaję kopniaka bez nienawiści, tylko dla nau ...  wyświetl więcej

Widzisz, pytanie "kim jest człowiek" jest wciąż pytaniem otwartym. Próbuje na nie, od wieków, odpowiedzieć, religia, filozofia, nauka. A w wymiarze osobistym, każdy śmiertelnik. Jak wiesz, jednej odpowiedzi nie ma. Ale, "szukajcie a znajdziecie".
Pozdrawiam:-)

Świstek i tym razem powiedział dosadnie i przekonywająco!

  Elba,  29/07/2010

A Ty mnie na wyspy szczęśliwe zaprowadź
gdzie piaszczyste są plaże, palmy, lazur morza
Ja popłynę tam z Tobą, wraz z wiatrem zaśpiewam
Poczuję sól w ustach, zasnę pod tym niebem
gdzie ławice gwiazd wiszą nisko ponad nami,
a wiatr pieścił nas będzie swymi podmuchami.
Przystań cichą znajdziemy wśród skalistych wzgórz,
jeszcze rejs nie skończony - a ja ...  wyświetl więcej

Czytałem troszeczkę ostatnio o Wyspach Vanuatu. No pięknie tam jest, przepięknie. A zwane są Wyspami Szczęśliwymi... Ech!
Pozdrawiam;-)

Łatwiej walczyć z diabłem we mnie, kiedy wokół anioły ;) Prawdziwą sztuką jest stłumić w sobie diablę, kiedy wokół same diabły i ogólna zgoda na niecne praktyki.

Tak jest: "Łatwiej walczyć z diabłem we mnie, kiedy wokół anioły". Dziękuję, za cenną uwagę:-)
Pozdrawiam.

Witam Grzegorzu, właśnie zakończyłam cykl zajęć i wracam na eiobę ... a tu same perełki, jak miło. Masz rację "A pokonywanie i pokonanie siebie jest jedynym, rzeczywistym i prawdziwym zwycięstwem. Albo jedyną, prawdziwą i rzeczywistą klęsk"
Jak byłam na etapie tysięcy pytań, to trafiłam na reinkarnację czyli wędrówkę duszy ... długo rozważałam w tym świetle moje pytania i chyba pomogło zroz ...  wyświetl więcej

Zgadzam się z przesłaniem - i ujęciem. Dostrzegam jednak problem w tym, że nie każdy jest w stanie uświadomić sobie zarysowaną w tekście Grzegorza prawdę. Walki z własnymi słabościami nie może - zdaje się - podjąć ten człowiek, który sobie ich nie uświadomi....

Masz całkowicie rację Adrianna. Jednak jakoś na eiobie pojawia się co jakiś czas burza w szklance wody gdy trzeba wejść w doświadczenie zamiast dyskutować. Co do uświadomienia sobie własnych słabości, to każdy jest w stanie tylko nie każdy chce przyjąć odpowiedzialność za własne życie, łącznie ze słowami, emocjami i myślami.

Witam Haniu. Wróciłaś i od razu zrobiło się jaśniej! Widzisz, umiejętność dostrzegania piękna otaczającego nas świata zawdzięczam mojej mamie i babci. To one po raz pierwszy pokazały mi księżyc, Potem, jeszcze będąc pacholęciem wraz z rodzicami i grupą ich przyjaciół szlajałem się po polskich górach i choć widziałem w życiu wiele innych gór, te nasze, polskie, są i będą dla mnie zawsze najpiękniejsze. Bo to jest piękny świat!
Pozdrawiam bardzo serdecznie:-)

tak, trzeba je poznać i uświadomić je sobie. To jest początek drogi...
Pozdrawiam:-)

To, co powyżej jest do Adrianny:-)

A przecież to takie proste: wystarczy wyrzucić telewizor i człowiek od razu staje się lepszym!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska