Login lub e-mail Hasło   

W objęciach Demona Lęku

Człowiek więcej boi się tworów własnego umysłu niż konkretnej rzeczywistości. - Antoni Kępiński "Lęk"
Wyświetlenia: 1.642 Zamieszczono 11/08/2010

Większość z nas uważa się za osoby odważne. Tak naprawdę mało, który człowiek nie ma w sobie lęków i strachów. Nie mam tu na myśli wszelkiego rodzaju fobii, a jedynie zwykłe, codzienne leki, które z czasem z niczego przekształcają się w okrutnego olbrzyma, chcącego nas pożreć. Tymczasem droga lęku jest drogą prowadzącą w stronę mroku,także tego, jaki każdy z nas skrywa w sobie. Krocząc tą drogą ujawniamy w sobie wiele negatywnych emocji, takich jak agresja, frustracja,pesymizm. Zamykamy się na otaczający świat i najważniejszą rzecz, jaka w nim istnieje, na Miłość.
Strach został wpisany w nas u zarania dziejów i jest nam potrzebny do prawidłowego funkcjonowania w świecie.To on czyni nas ostrożnymi, i sprawia, że przetrwaliśmy, jako gatunek.Ten wpisany w nas strach jednak nie jest tym samym, co lęk. Niestety często mechanizm, który miał nas chronić przed zagrożeniami świata natury, rozrósł się w nas do rozmiarów lęku. Ten zaś już nie czyni nas ostrożnymi. Zamiast tego każe nam sięgać po tabletki na uspokojenie,funduje nam nieprzespane noce, utratę wiary, energii, zamknięcie się na miłość, brak zaufania, depresje, samotność, agresję…



Martwimy się na zapas, zamiast żyć chwila obecną w Tu i Teraz. Zamykamy się przed partnerami i przyjaciółmi, uznając, ze lepiej tak, niż potem się rozczarować. I często potem wzdychamy ciężko, że nasze przewidywania się sprawdziły. Czujemy się porzuceni, osamotnieni, bezradni i bezbronni. Ale nie dostrzegamy tego, że otrzymaliśmy to, w co wierzyliśmy.
Zamkniecie do wewnątrz sprawia, że to, co na zewnątrz odsuwa się od nas.
Mam przyjaciela. Najlepszego, jakiego można sobie wymarzyć. Kogoś, kto po prostu Jest. Kogoś, z kim dzielę i radość i łzy, kto stoi obok, kiedy trzeba, kto rozumie i wybacza, cieszy się moja radością i smuci moim smutkiem. Takich ludzi spotyka się raz na milion. Ja nazywam ich aniołami. Jeden z takich aniołów wkroczył pewnego dnia w moje życie.Jednak lęk sprawia, że wciąż się zamykam na te jego anielskość. Patrząc z boku wygląda to jak wysuwanie nosa z mysiej dziury. Poniucham czy przyjaciel nie jest kotem i choć serce mówi, że nim nie jest, na wszelki wypadek cofam się na bezpieczny teren mojego wnętrza. Co gorsza przestaję wierzyć, ze taki ktoś jest obok, bo przecież taka beznadziejna mysz jak ja, nie zasługuje na anioła. Mimo to on trwa obok mnie i wyciąga rękę. A lęk, który w sobie wyhodowałam sprawia, że wciąż ją odrzucam. I pielęgnuje nowy lęk, przed tym, że pewnego dnia ta przyjacielska dłoń nie wyjdzie do mnie. Uzna, że już nie warto, bo i tak zostanie odrzucona. Tworzy się błędne koło stresów, lęków, opadania na dno zalegającego w nas błota, z którego coraz trudniej się wydostać.
Prawdopodobnie większość osób w wielu życiowych sytuacjach zachowuje się i myśli podobnie. Obawiamy się wyrzucenia z pracy, odrzucenia przez partnera,przyjaciela, rodzinę. Obawiamy się chorób, wypadków, samotności,bezsilności. Jednocześnie marzymy, aby ktoś wziął nas w ramiona,wyciągnął w naszą stronę dłoń, pochwalił za dobrze wykonaną pracę,oddalił od nas lęki.
Jednak nikt tego za nas nie zrobi. Ani matka, ani partner, przyjaciel ani nawet anioł.
Więc trwamy sobie na dnie błotnistej studni naszej duszy, oglądając świat z jej perspektywy. A krajobraz, jaki z niej widać utwierdza nas w naszych lękach. Dostrzegamy, bowiem tylko to, co może się nie udać. W naszych słownikach częściej goszczą słowa: nie mogę, nie da się, nie umiem, nie zasługuję, nie potrafię, nie mam czasu. Widzimy ciemne strony,odrzucamy w obawie przed odrzuceniem, obwiniamy się o wiele, o jeszcze więcej obwiniamy świat, a nawet Boga. Zamiast szukać nowych dróg,siadamy na rozdrożu i szlochamy, bezradni, niezdolni podjąć decyzji, w którą stronę chcemy iść. Bo na każdej z możliwych dróg może czaić się upiór lub nawet demon naszych największych lęków.
Znów odrzuciłam dłoń przyjaciela, a mój lęk sprawił, że nawet zatrzasnęłam mu drzwi przed samym nosem. Tylko w tej mysiej norze na rozdrożu jest mi źle.Samotnie, pusto i jakoś tak szaro. Gdzie nie spojrzę są tylko bezradności, ślepe uliczki, ciemne zaułki nie dających się rozwiązać problemów i ponure perspektywy na przyszłość.
Mogę tu zostać i płakać w poduszkę. Mogę do tych widoków dodać i ten, że anioł więcej nie zapuka do mnie. Mogę. Nie musze. Bo niczego w życiu nie muszę. Mam wybór. Wystarczy wstać i wyjść, ruszyć do przodu. Nie ważne, w którą stronę, byle dalej od tego rozdroża. Stanie w miejscu niczego nie zmieni, a kto wie, co kryje się za zakrętem? Być może mój anioł, który wciąż wyciąga dłoń, a może demon leku, którego przyjdzie mi pokonać?Nie wiem, ale idąc przynajmniej dokądś dojdę. Z tarczą lub na tarczy,ale dojdę.
Po drodze zajdę jeszcze do mego przyjaciela. Powiem mu„cześć” i spytam, czy potowarzyszy mi w tej drodze jeszcze raz. A jeśli odmówi z lęku, że znowu go odtrącę, spróbuję się stać dla niego aniołem,jakim on jest dla mnie. Pewnego dnia wyciągnę go z mysiej dziury.Znajdę też nowe rozwiązania i możliwości, bo w Tu i Teraz jest ich wiele. Stąpam jeszcze ostrożnie i skrajem drogi, ale już nie stoję w miejscu. A demonami przyszłości zajmę się, kiedy je spotkam. Jeśli w ogóle spotkam.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1770
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 1035
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1315
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1003
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1166
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 689
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 546
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 926
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1217
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1097
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 569
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 799
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1043
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 868
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Ten obraz zwrócił moją uwagę najbardziej

  Szept  (www),  11/08/2010

Wydaje mi się, ze dobrze ilustruje tekst. To "Krzyk" Edwarda Muncha



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska