Login lub e-mail Hasło   

Paszkwil na życzenie własne.

Literatura stała się nagle towarem, ale nie takim, jak chleb. Jeszcze czego! Stała się towarem jak mercedes, albo czipsy. Kogo stać, niech kupuje.
Wyświetlenia: 2.388 Zamieszczono 16/08/2010

Paszkwil  na  życzenie  własne.

Tak sobie pomyślałem, żeby napisać paszkwil. Czemu by nie? Przecież całe mnóstwo ludzi pisuje paszkwile. Niby, że pisanie paszkwilu przystoi tylko  zawistnym, zgorzkniałym, w ogóle wartym niewiele – to bardzo już dawno stało się nieprawdą. Starczy zajrzeć do wszelakich mediów. Tam paszkwilów nie to, że jest sporo. Tam jest ich po prostu większość.

Te paszkwile, one są firmowane w mediach takimi nazwiskami, że czapki z głów zdejmować należy. Po mojemu, pisaniem paszkwilów zajmują się teraz wszyscy, albo prawie. Nawet są tacy, którzy je pisują (cholera, to naprawdę mimo woli wyszło!), można by rzec, zawodowo. I często wielkie kariery na tych paszkwilach robią. Ich nazwiska to niekiedy wszystkie dzieciaki znają, całkiem jakby oni jakimiś Dodami byli, albo Kukizami. Zresztą, mają z tego podobne pieniądze, choć wolałbym się nie zakładać. Bo niekiedy ci paszkwilanci są bardziej znani, aniżeli Harry Potter, chociaż to jedynie chwilowo.

Napisałem „paszkwilanci”? To błąd, oczywiście. Więc przepraszam.

Tak się składa, że sprawa jest wielce delikatna. Oni, ci autorzy paszkwilów, nie pozwalają w ogóle swych płodów nazywać paszkwilami. Jeśli komuś czasami wymsknie się takie słówko, natychmiast musi tłumaczyć się z niego przed sądem. I nie tylko tłumaczyć. Bywa dość często, że i przepraszać musi, do tego publicznie, grzywny jakoweś płacić, choć zamiast wstydu, taki facio złość przełyka. Bywa też, że zamiast przeprosin i grzywny, on się po prostu miga. Tak uparcie jest pewien swego. Znaczy, że miał do czynienia z paszkwilem.

A my od razu wiemy, że było coś na rzeczy.


Zając? A może pies? I z czego on się tak śmieje?

 

Bo faktycznie, w tejże samej rzeczy, trudno dostrzec różnicę pomiędzy pisywaniem a pisowaniem. Jest niesłychanie subtelna. Jest aż tak subtelna, że kilku osobników i ze dwie osobnice to nawet do związku literatów przez celową pomyłkę przyjęli. I teraz już nikt, za żadne skarby, od paszkwilantów nie ma odwagi im wymyślać. Sam Palikot na to się nie zdobędzie. Bo Palikot, pomimo swej delikatności, subtelnością grzeszyć nie stara się wcale.

Właściwie, on nie ma powodu grzeszyć. Zwyczajny ziomal nie odróżnia paszkwilu od piżamy. Jedno i drugie go usypia. Cokolwiek by się napisało, ziomal łyka niby gęś kluski, aż puchnie od tego i zaraz mu się chce spać. To zwyczajne na pełny brzuch, tak samo, jak na pełną głowę. Jeśli go spytać, co łyknął, odpowie zawsze jednakowo: „a takie tam!” Na pytanie pomocnicze, czy to był poważny artykuł, czy może paszkwil, on tylko oczy wytrzeszczy. Jako odpowiedź na drugie pomocnicze pytanie można też w dziób dostać.

Szczególnie, kiedy go zapytać o książkę. Na taką skrajną bezczelność bez wątpienia natychmiast się odwinie i nie zająknie się przy tym. Już dziecięciem będąc, dobrze zapamiętał, ile szkody książka przynosi, jakich męczarni jest źródłem. Więc on się całkiem odruchowo broni.

Właśnie z tego powodu, z braku subtelności, mądrzy ludzie postanowili, że nie będą żadnemu pismakowi płacić. Ani grosza. Słowo „literatura” jest dla tych mądrych ludzi dość trudne, ale jako mądrzy, poradzili sobie. Takim prawem sobie poradzili, że literatura stała się nagle towarem, ale nie takim, jak chleb. Jeszcze czego! Chleb to by wszystkim zapewnić należało, czyli w razie potrzeby dopłacać do niego, nawet rozdawać za darmo. Literatura ma być towarem takim, jak mercedes albo, ostatecznie, jak te tam, no, chipsy. Kogo stać, niech kupuje. Albo komu smakuje. Albo komu korzyść przynosi.

O to najwięcej chodzi, o tę korzyść właśnie. Jest wolność słowa i jest wolność słowna. Ta druga tylko i wyłącznie. Więc nikomu nie można zabronić. No to piszą te literaty, pisują ile wlezie. I co? Państwo ma im płacić? Niedoczekanie, panowie literaty!

Bo państwo to przecież my. A oni przeważnie pisują i piszą przeciwko państwu. Znaczy, przeciwko nam pisują. No to niech sobie szukają sponsora. Takiego, któremu przynoszą korzyść tym pisaniem i pisowaniem. Sponsor zawsze lepiej zapłaci. I nie będzie się czepiał, czy dostał paszkwil, czy pean. Wrodzona subtelność odróżnić mu nie pozwoli.

Dlatego zdecydowałem, że też mogę napisać paszkwil.

Podobne artykuły


17
komentarze: 130 | wyświetlenia: 2396
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1172
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 849
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 713
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 664
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 744
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 692
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 541
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 749
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1517
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 532
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Jak na moje oko, bestia z twojego zdjęcia to fenek, względnie lis długouchy.. :)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Fenek
http://pl.wikipedia.org/wiki/L(...)ugouchy

Fenek. Brawo!

Dziękuję bardzo.
Co do samego artykułu, wychodzi moja słaba orientacja w tzw. rzeczywistości, spowodowana zapewne unikaniem portali, TV, itp środków przekazu. Innymi słowy, za cholerę nie wiem, o czym jest ten tekst. Ale czytało się fajnie, a skoro to twój pierwszy paszkwil, zagłosuje na zachętę. :)

Darkwater.
Niestety, na zrozumienie powyższego nie masz żadnych szans. To nie twój poziom. Nikt z IQ wyższym od 60 nie dorasta do tego poziomu. Musisz się pogodzić z twardymi faktami.

Za głos dziękuję. Też się z tym pogodziłem.

yyy, uznam to za nie do końca zasłużony komplement. Dziękuję. :)

PS. IQ nigdy nie "mierzyłem". Bardzo dziwną wydaje mi się idea liczenia w jednostkach absolutnych czegoś, co tak naprawdę nigdy nie doczekało się ścisłej definicji, że o powtarzalnych wynikach pomiarów nie wspomnę.

  swistak  (www),  17/08/2010

Panie Zbyszku ! Ma Pan punkt. Niedawno jakiś zgred napisał książkę o narodowym antysemityzmie, specjalnie usuwając z polskojęzycznego wydania wszelkie pozytywy, by uwypuklić negatywy. Wyszedł z tego niezły paszkwil jako, że antysemitami są zawsze Ci których nie lubią mecenasi tego typu literatury.

@ Zbysław Śmigielski
A po co pisać książki? Czy ktoś komuś każe? Wszak wiemy, że znaczna jest grupa literatów-gołodupców. Nic nowego. Bo i po co im płacić? Ponoć wartość jakiegokolwiek dzieła jest odwrotnie proporcjonalna do zawartości żołądka twórcy. Im twórca bardziej głodny, tym dzieło tworzy wspanialsze. Bo się krew na dotlenianiu mózgu skupia, a nie na paskudnym trawieniu. I wiele korzyści z tego płynie...
I z kogo się ten fenek śmieje?
Serdecznie pozdrawiam:-)

Najlepiej jest napisać paszkwil na życzenie cudze, nie trzeba się wtedy martwić o nakład i wieczory autorskie. Paszkwil na życzenie własne - zawsze pozostaje satysfakcja z dobrze wykonanego 'rzutu błotem' (taka dyscyplina literacka).

Tak, ale do tego trzeba mieć nazwisko! Byle kto na sponsora się nie załapie.

Książki wydawane przez IPN oraz wydawnictwa z wartościami chrześcijańskimi roją się od paszkwili,a wydawane w dużych nakładach za pieniądze podatników.Artykuł na czasie,lekko się czyta.Glosuję na tak

  serpente,  18/08/2010

Witaj, "paszkwilancie"! Podobał mi się Twój paszkwil : )

Pół przyjemności po mojej stronie, pół oddaję tobie.

  serpente,  20/08/2010

Zbysławie, dziękuję- przyjęłam z przyjemnością!

  dalbert,  19/08/2010

Jako parodię czyta się świetnie, jako paszkwil trochę gorzej... Bo co to i za paszkwil, jak adresat wymieniony nie z imienia i nazwiska, tylko tak jakoś - po inteligencku. A rąbać prosto w mordę, jak to u nas bywało, że np. Alosza z Dunią ten tego i i że trza by ich sprawę na komsomolskim zebraniu postawić! A i rozstrzelać by można.
Ech, to były czasy na pisanie paszkwili...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska