Login lub e-mail Hasło   

"Nastrój rojowy wśród pszczół"

"Nastrój rojowy wśród pszczół"
Wyświetlenia: 4.409 Zamieszczono 18/08/2010

Pszczoły są niezwykłymi owadami, wiele razy obserwuję je podczas pracy w pasiece, wciąż zaskakują mnie czymś nowym. Zawsze podziwiam ich pilność i ambicję, ale najbardziej cenię u nich samodzielność. Kiedy zaczynałem swoją przygodę z nimi nie potrzebowałem żadnej książki o hodowli tych uroczych owadów, to właśnie same pszczoły były dla mnie najlepszym nauczycielem.

W ciągu całego sezonu pszczelarskiego jest pewien okres, w czasie którego następuje naturalny podział rodziny pszczelej. Takie zjawisko, określane jest przez pszczelarzy mianem rójki. Pszczoły wraz z wiosennym przebudzeniem nabierają niezwykłego tempa, zapełniają plastry świeżym pyłkiem i nektarem z kwitnących roślin, a królowe zwane też matkami zaczynają intensywnie czerwić, czyli składają jajeczka do komórek. Rojenie się pszczół występuje głównie w maju i czerwcu. Najsilniejsze rodziny potrafią wyroić się nawet w końcówce kwietnia.  Rójka jest jedynym sposobem rozmnażania i odmładzania się rodzin. Można powiedzieć, że rójka to inaczej zwieńczenie wiosennej pracy pszczół. Taki podział jest spowodowany szybką dynamiką w ulu, bardzo dużą ilością młodych pszczół, czerwiu, pyłku, a także przepełnieniem magazynów miodowych. Brakuje także miejsca do składania nowego, stale napływającego pokarmu. Pszczołom w ulu jest ciasno, nie mieszczą się na plastrach. W tym wypadku, robotnice zakładają tzw. mateczniki rojowe, czyli kołyski młodych matek. Takich mateczników może być nawet kilkanaście na jednej ramce. Mateczniki rojowe różnią się od innych tym, że są budowane na krańcach plastrów. Widoczność tych zabudowań na skrajnych miejscach ramek jest jasną informacją dla pszczelarza, że rodzina pszczela osiągnęła szczyt siły.

Kiedy w rodzinie budzi się taki nastrój wtedy wszystkie prace nagle ustają, pszczoły wyraźnie spowalniają swoje czynności, rodzina się wycisza. Ustają także loty zbieraczek na pobliskie pożytki, budowa plastrów zostaje ograniczona, a matka-królowa dostaje coraz mniej pokarmu, składa coraz mniej jajeczek i wydziela mniejszą ilość feromonów. Ciekawostką jest to, że orszak mateczny w nastroju rojowym gania królową po plastrach, aby poprawić jej kondycję i dobrze przygotować ją na długi lot. Gdy zostanie zasklepiony pierwszy matecznik, stara matka opuszcza ul z połową pszczół. Pszczoły ustawiają się przy wylocie, formują coraz większe grona, a gdy wychodzi matka w otoczeniu świty wtedy wszystkie pszczoły odlatują razem z nią. Rójki uwiązują się w formie kłębu na drzewach i krzewach, kilka metrów dalej od pierwotnego „mieszkania”. Znane są przypadki, kiedy pszczoły osiadały na zabudowaniach gospodarskich. Po uwiązaniu się pszczół na gałęzi lub w innym miejscu matka wydziela ze swych gruczołów żuwaczkowych feromon –kwas 9-hydroksy-trans-2-decenowy, który motywuje pszczoły do tworzenia i zbijania się ściśle w kłąb. Feromon ten, wydzielany jest również w ulu. Jego skutkiem w działaniu ma być hamowanie robotnic w budowaniu mateczników.

Wiszący rój wysyła setki zwiadowczyń, których zadaniem jest odnalezienie nowego lokum. Gdy pszczoły zwiadowczynie znalazły nowe miejsce do utworzenia gniazda, wtedy powracają do kuli pszczół i zaczynają przeciskać się przez nią. Następnie wykonują „taniec” w tym kłębie, informując kolejne robotnice o współrzędnych nowego miejsca. Rój wybiera miejsce tej zwiadowczyni, która tańczy najintensywniej i najszybciej. Wywiadowca (robotnica) wykorzystując swój wibrujący tułów  rozgrzewa 'mięśnie' innych pszczół, które służą im do lotu. Gdy temperatura 'mięśni' roju osiągnie 35 stopni Celsjusza, pszczoły automatycznie podrywają się do lotu. Wyjście kolejnych, mniejszych rodzin (drużak, trzeciak itd.) jest uzależnione od wygryzienia się następnych, młodych matek z mateczników. Wniosek jest jeden - cykl się powtarza. Najwartościowszym „łupem” jest zawsze pierwak z unasienioną, starą matką i połową lotnych pszczół. Jest jeszcze szansa na pozyskanie miodu z takiego roju. Pszczoły doskonale wiedzą co robią. Jak wiadomo, w ulu rządzi tylko jedna matka. Jeżeli dojdzie do założenia wcześniej wspomnianych mateczników to z góry wiadomo, że rodzina musi się podzielić, siła musi zostać zmniejszona, nowe roje muszą znaleźć nowe miejsce i nową przestrzeń. Pszczoły po przylocie do nowego lokum zaczynają wszystko od nowa, wznawiają swoje prace, mając ponownie dużo miejsca i wolną przestrzeń.  

Niemożność złapania przez pszczelarza roju to nie tylko strata, ale również potencjalny problem dla sąsiadów i mieszkańców. Rodziny, które na skutek rójki zmniejszają swoją liczebność, produkują w określonym roku mniej miodu. Dlatego pszczelarze muszą pilnować rodzin i zapobiegać nastrojowi rojowemu. 

Piotr Nowotnik

kontakt: pnowotnik@tlen.pl

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 683
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 721
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 907
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 455
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 764
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 683
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 749
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 455
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 718
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 619
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 472
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 422
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 506
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 511
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 462
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ykes,  18/08/2010

Mój nieżyjący już wujek umiał sprowokować pszczoły, aby usiadły na drzewie i uspokoiły się. Brał królową do jakiegoś małego pudełka i dzwonił koło niej dzwonkiem. Podobno zmieniała wtedy ton głosu i rój nie uciekł gdzieś daleko.
Ewentualnie pomagało sterowanie rojem za pomocą rozproszonego strumienia wody.

  imker,  19/08/2010

Witam, nie znam tego sposobu łapania rodziny pszczelej z drzewa. Być może, że Pana Wujek ogłuszał matkę pszczelą dzwonkiem, aby nie mogła wydawać swoich dźwięków i feromonów do roju. Zazwyczaj taki wiszący rój trzeba spryskać wodą (pszczoły będą miały mokre skrzydełka i nie odlecą), a następnie strząsnąć je do rojnicy lub worka. Kolejny etap to "ostudzenie" roju w chłodnej piwnicy i wsypanie go do ...  wyświetl więcej

Lubię pszczoły, są tak inne od komarów!

  imker,  26/08/2010

Nie jestem pewien. Ja jednak wolę jak mnie komar ugryzie.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska