Login lub e-mail Hasło   

Język polski nie jest w modzie.

O wyższości meetingu nad spotkaniem i eventu nad wydarzeniem.
Wyświetlenia: 3.938 Zamieszczono 20/08/2010

Niepodważalnym faktem i prawdą jest, że świat porozumiewa się po angielsku. I tak nawet człowiek nie znający tego języka, styka się z nim na co dzień, zna choćby kilka słow. Angielski, bardziej, niż jakikolwiek inny język wrósł w zbiorową świadomość. Jest w programach nauczania, od szkoły podstawowej po wszelkiego rodzaju studia. W zasadzie, biorąc pod uwagę młodsze pokolenie (choć nie tylko), jest obowiązującym standardem. Ułatwia wszelkie kontakty międzynarodowe, czy to spotkania biznesowe, polityczne, czy zwykłe wymiany szkolne. To jest jego główne zadanie i zaleta jednocześnie. Jak wszystko na świecie, stało się tak w konkretnym celu- ułatwienia komunikacji międzyludzkiej.

Jednakże popularność angielskiego wpłynęła znacznie na nasz język ojczysty. Powoli, z biegiem lat, angielski wrósł w język polski. Stał się jego nieodłączną częścią- często, bez znajomości niektórych słów, przeciętny Polak mógłby mieć problem ze zrozumieniem tekstu w polskiej prasie, czy przekazu w telewizji (!)

Z racji kierunku, który studiuję zwracam uwagę na język, zmiany, jakie w nim zachodzą, jego strukturę, dbałość wypowiedzi. Z tych moich obserwacji wynika, że ludzie coraz częściej wplatają w codziennych rozmowach angielskie odpowiedniki polskich słów. Tak, jakby nasz własny był zbyt ubogi. Kiedyś była to domena młodszych ludzi, albo zwyczajnych szpanerów, chcących się popisać znajomością języka obcego. Zaczęło się niewinnie: Nowy znajomy nie był fajny, był cool. Nie było za późno, było too late. Zdjęcie nie jest urocze, jest sweet. Zdjęcie nie jest już w ogóle zdjęciem, od tego zacznijmy. Teraz to foto. (Chociaż tu na upartego można stwierdzić, że to skrót od fotografii, ale na miłość boską, kto na co dzień mówi, że zrobił nową fotografię do dowodu…) Nie jadamy już obiadów, tylko lunche. W sklepach jest sale, a nie wyprzedaż. Przykłady można by mnożyć w nieskończoność.

O zgrozo, angielski przeżarł się do języka mediów, w takim stopniu, że nie mamy już spotkań ważnych osobistości, ale meetingi. W większych miastach rzadziej odbywają się imprezy kulturalne, zostały zastąpione przez eventy. Wiele reklam ma angielskie hasła (Carlsberg: Probably the best beer In the World). To zjawisko, muszę nadmienić, nie stoi w miejscu. Przykładem tego jest choćby reklama Desperadosa, w całości już w języku obcym ( uwzięłam się na te piwa, no). Czy ta sama treść nie mogłaby zostać przekazana w języku polskim? Brzmiałaby gorzej? Mniej modnie? Bardziej zaściankowo?  Czy naprawdę musimy chłonąć wszystko, co zagraniczne? Już nawet w tak elementarnej sprawie jak język, nie jesteśmy w stanie zachować jako takiej suwerenności.

Język jest w jakimś stopniu bogactwem kulturowym, świadomością historyczną, tożsamością narodową. Wszystkim po trochu. Odgrywa ważniejszą rolę, niż skłonni bylibyśmy pomyśleć. Poza tym, ten nasz niemodny język polski jest jednym z trudniejszych na świecie, przez co, przynajmniej dla mnie- ciekawszym. Mam to szczęście, że nie muszę się go uczyć od podstaw, nie wpadam w czarną rozpacz z powodu mnogości odmian końcówek fleksyjnych, czy aspektów językowych ( która np. w j. niemieckim nie istnieje, przez co Niemcom, nawet dobrze znającym polski sprawia masę problemów.) Mam to szczęście i korzystam z niego.

Oczywiście, angielskiego nie da się zupełnie wyeliminować i nie o to też chodzi. Jednak po co wpychać go tam, gdzie nie jest zupełnie potrzebny. Po co przyczyniać się do zubożenia ojczystego języka. Może dla wielu brzmi bardziej światowo, bardziej „trendy”, ale ja nie potrzebuję tego na co dzień. Nie uważam, żeby polski był w czymś gorszy. Jego piękno powinni zauważyć przede wszystkim Polacy- jeśli my nie będziemy szanować i rozwijać swojego własnego języka, to nikt tego za nas nie zrobi.

 

Uwielbiam języki obce, lubię się ich uczyć (choć na razie ograniczam się do dwóch), są wspaniałą furtką do poznawania świata, niby przez tę furtkę można przejść i z tłumaczeniem, ale to nie to samo. Poza tym, wiele artykułów, czy książek nie jest tłumaczonych, szkoda byłoby się ograniczać.

Jednakże nie mogłabym kochać i poznawać jakiegokolwiek innego języka bez miłości i szacunku do swojego własnego. Bo to od niego wszystko się przecież zaczyna.

 

Podobne artykuły


23
komentarze: 8 | wyświetlenia: 560587
11
komentarze: 6 | wyświetlenia: 33996
5
komentarze: 1 | wyświetlenia: 12499
72
komentarze: 19 | wyświetlenia: 15375
60
komentarze: 60 | wyświetlenia: 7176
44
komentarze: 9 | wyświetlenia: 4804
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 11266
39
komentarze: 39 | wyświetlenia: 4180
36
komentarze: 37 | wyświetlenia: 2620
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5021
30
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1622
29
komentarze: 52 | wyświetlenia: 4955
8
komentarze: 9 | wyświetlenia: 3877
28
komentarze: 27 | wyświetlenia: 1683
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Taka jest smutna prawda..

  Robert_ja  (www),  20/08/2010

Jak niedawno zobaczyłem tą reklamę Desperadosa mówioną w całości po ang a tylko napisy po polsku, i sie zdenerwowałem w dokładnie tym temacie. Mnie zamiast to zachęcić, zniechęciło do ich produktów.

Ja to tłumacze połączeniem lenistwa i niskiej tożsamości narodowej.

Racja, powinni mówić po hiszpańsku. :)

Darkwater.
Namawiam cię, żebyś częściej poczekał na drugą myśl, która ci przyjdzie do głowy. Ta pierwsza, jak widać powyżej, raczej się nie nadaje.

Zbysławie, co widzisz złego, w skojarzeniu słowa "Desperados" z językiem hiszpańskim?

Nieistotność. Polonus bowiem i tak nie odróżnia.

Niemożliwe, toż przecież po hiszpańsku nawet reklama pasty do zębów brzmi jak poemat, czego o języku angielskim żadną miara powiedzieć się nie da. :)

A! Co do tego, zgoda. Tyle, że w kontekście artykułu nie ma nic do rzeczy.

Heh, nieważne, tak samo jak mój pierwszy komentarz pod tym artykułem. Nie potrafię poważnie traktować kogoś, kto uważa język za niewzruszoną, stałą i nietykalną świętość. No bo co ma wspólnego współczesna polszczyzna, choćby i z wyciętymi wszelkimi makaronizmami etc, z językiem z czasów Mieszka I? Ciekawa kwestia, ilu z tych językowych purystów byłoby w stanie zrozumieć taki język?

No i ni

...  wyświetl więcej

Autor chyba wyraźnie napisał o "szanowaniu i rozwijaniu" polskiego języka. Dla ciebie to też sformułowanie mało ważne? Będziesz się upierał przy "niewzruszonej świętości"?

Owszem, dla mnie jest to mało ważne. Język to sposób komunikacji z drugim człowiekiem, jak ktoś z tego zastosowania dochodzi do "narodowej tożsamości" i podobnych, górnolotnych idei, pozostaje dla mnie zagadką.

Co do szanowania i rozwijania zarazem, co to znaczy "rozwijać" język, i jak robić to z szacunkiem i dla kogo/czego ten szacunek? Rozwijać planowo, powołać Państwową Komisję Słowotwó

...  wyświetl więcej

Widać, moje IQ przekroczyło już 60, bo nie rozumiem.

  w84u6  (www),  20/08/2010

To normalna ewolucja języka. Wiecie co to makaronizmy, germanizmy, rusycyzmy itd. Była w modzie (lub nakazie) łacina, niemiecki, francuski, węgierski, włoski, rosyjski, czeski (zależnie kto na tronie przesiadywał). Słowa obce, dziś nas nie dziwiące występują w gwarach, slandach, zawodach i militariach. Czesi strzegą swego języka i mają hudbę (muzyka) gdy w innych europejskich bez trudu rozpoznamy ...  wyświetl więcej

Można by tak w zasadzie bez końca. Ciekawe czy ci, co Chrystusa Króla Polski obwołują, znają etymologię słowa król? :)

  w84u6  (www),  20/08/2010

Głupio by brzmiało, gdyby obwołali go kniaziem, który rządził w knieźnie (Gniezno), czyli gnieździe. Ale byłoby po polsku ;)

Ale władyka by pasował, tak funkcyjnie jak i etymologicznie. To co, komu trzeba podrzucić pomysł? :)

  w84u6  (www),  20/08/2010

Już nie wiem, poprawnie:
do sejmu, czy parlamentu?

Na wiec?

Nie do końca o to chodziło mi w artykule...oczywiście, że w języku polskim są naleciałości- w większości wynikające z historii. Oczywiście, że język ewoluuje...tylko czy musi w tym kierunku? Czy naprawdę, w Polsce nie mogę kupić ubrań na wyprzedaży, tylko na sale? Jakiemu to porozumieniu służy...bo mam jeszcze taką cichą nadzieję, że jednak Polak, drugiego Polaka po polsku w Polsce zrozumie...przy ...  wyświetl więcej

>Dlaczego w Polsce mam oglądać reklamę po angielsku? Czemu to służy? Bo bardziej światowo? Modniej? <
Służy poniekąd tobie, tak samo jak i nam wszystkim. Język angielski, czy to się komuś podoba, czy nie, jest obecnie lingua franca całej Ziemi, tak więc nawet z pobieżnej jego znajomości mogą wynikać profity. A zaznajomić z językiem można się właśnie przez tzw. osłuchanie, przez stykan ...  wyświetl więcej

"Dlaczego w Polsce mam oglądać reklamę po angielsku? Czemu to służy? Bo bardziej światowo? Modniej"

Chodzi o to że spece od marketingu wiedza jak zarobić na Polakach tu nic nie dzieje się przypadkiem, tak samo jak barwy w mc donald które nasz mózg podswiadomie odbiera i co za tym idzie zmienia nasze zachowanie co powoduje szybkie jedzenie , chodzi o to żeby poczuć się za dwie minuty głodny

...  wyświetl więcej

Nie wyjaśniłam, jeśli już ;)
Co do reklamy- po pierwsze, nie wszyscy rozumieją angielski, np starsi ludzie- dlaczego mają być skazani na napisy? Poza tym, ta reklama to tylko przykład. No i ostatecznie, jeśli będę chciała się osłuchać z językiem, to obejrzę film po angielsku. Poza tym, bardzo wątpię, żeby twórcy reklam anglojęzycznych kierowali się akurat chęcią pomocy w nauce ;)
Łac ...  wyświetl więcej

>Nie wyjaśniłam, jeśli już ;) <
Zmień nick na taki, który sugeruje płeć, albo zacznij się przyzwyczajać. :)

Co do reszty, dlaczego ja mam być "skazany" na coś, tylko dlatego że jakaś grupa, np staruszkowie, nie daje sobie rady? Jeśli Zbysław jeszcze tu zagląda, to jako marynarz wyjaśni ci może, co to jest "strategia konwoju" i dlaczego w codziennym życiu się nie sprawdza.

...  wyświetl więcej

  slinky,  21/08/2010

|Jednakże nie mogłabym kochać i poznawać"- odmiana czasownika wskazuje jednoznacznie na moją płeć;)

Nic nikomu nie narzucam- poza tym, co jak co, ale kaszubski i śląski nie są nadawane w ogólnodostępnej telewizji. To jest zupełnie inna kwestia.

Nie wiem już, jak mam to inaczej wytłumaczyć- angielski w celach komunikacji- TAK. angielski, jako coś lepszego
i bardziej modnego o

...  wyświetl więcej

Przecież nie napisałem, że nie zasygnalizowałaś płci w tekście, tylko że nick nijak się z kobietą nie kojarzy.
BTW. Nick, czy może pseudonim? ;)

Co do reszty, ja nie rozumiem jak można być dumnym z języka jakiego się używa, pomijając przypadki, kiedy jestem zarazem tego języka twórcą (lojban, espranto, etc). I może na tym zakończmy dyskusję, przerzucanie się ping-pongiem niezrozumienia, to sztuka dla sztuki, mnie nie bawi.

Zasadniczo nie chodzi o to, czy ja mam racje, czy Ty...bo tutaj nie ma racji, są różne punkty widzenia i tyle;)
Niemniej jednak, bez względu na różnicę zdań, miło mi, że ktoś przeczytał te moje wypociny;)

Jeżeli 2miliardy ludzi operuje angielskim, to można się pokusić o stwierdzenie, ze stanie się on ogólnoświatowym językiem. Z powodu snobizmu polskiego narodu, dużo internacjonalnych slow się u nas "zadomawia". "Ale nie ma czego złego co by na dobre nie wyszło"

Co do Angielskiego, polecam http://www.ted.com/talks/lang/(...)ia.html

Polskie napisy

Uważam, że dobrze byłoby, gdyby we wszystkich krajach na świecie obowiązywał tylko jeden język jako urzędowy, czyli Angielski. Pozostałe języki powinny mieć charakter fakultatywny, włącznie z językiem polskim. Chociaż nie widzę sensu, aby w ogóle go używać. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest on zbędny.
Ile pieniędzy zostałoby zaoszczędzonych w budżecie naszego państwa, gdyby nie nauczan ...  wyświetl więcej

  slinky,  22/08/2010

hmm, no to w zasadzie po co i odrębność narodowa? Zróbmy jeden kraj, więcej pieniędzy, zero problemów z granicami, nielegalnym handlem itd. Zapomnijmy o wszystkim, co nas różni...i tu wracam do swoich spostrzeżeń...że niepotrzebna była nam wojna, jakakolwiek. Nikt inny nie musi nas niszczyć. Sami się zniszczymy...

Sebastian.
Czyli "róbta, co chceta, zawsze bedzie dobrze"? A gdyby tak wpadło komuś do łeba, żeby cię anihilować? To też byłoby dobrze?

Tak, slinky. Odrębność narodowa to także coś zbędnego. To jest to, co dzieli ludzi, inicjuje konflikty. A historię, bez względu, jaka ona by nie była lepiej zostawić historykom. To śmieszne, że w obecnych czasach jest przedmiotem sporów między państwami.

Zbysławie, gdzie ja napisałem "róbta, co chceta, zawsze bedzie dobrze"? Chodziło mi raczej o rozwiązanie, gdzie wilk jest syty i owca cała. Wybacz, ale odniosłem wrażenie, że nie przeczytałeś tego co napisałem ze zrozumieniem.

Sebastian M.
Powtarzasz się z pomysłami, które historia najnowsza zna doskonale. Zaczęło się od "dzieci - kwiatów" i hasła "zabrania się zabraniać!" Potem poszło, przez Sartre`a i Mao do Czerwonych Brygad, Frakcji Czerwonej Armii i takich tam podobnych. Skończyło się na tym, że jednak musi ktoś zarabiać i dawać jeść.

Wybacz, że się zaniepokoję: czyżby znów doganiało nas jakieś głupie pokolenie, które nie życzy sobie żadnych wyjaśnień, bo samo wie wszystko najlepiej?

Rety, rety. Zacznijmy od tego, że ja wcale nie staram się promować hasła: "róbta, co chceta, zawsze bedzie dobrze".
Ja po prostu przedstawiam praktyczne rozwiązanie problemów związanych z porozumiewaniem się, budżetem, zbędnym marnowaniem czasu itp. Na drodze jednak stoi tradycja i świadomość narodowa. Dopóki te wartości będą wartościami nadrzędnymi nie ma szans na wprowadzenie jakichkolwie ...  wyświetl więcej

  slinky,  24/08/2010

Uau, jesli znasz większość społeczeństwa, to gratuluję, ja nie mam takich kontaktów.

Jak dla mnie człowiek byłby ubogi, nie wiedząc nic o swojej przeszłości, czy języku...nie bez powodu w czasie wojny Niemcy zabraniali mówić po polsku...wiedzieli, że naród, który nie ma swojego języka, wymiera.

No tak, Sebastianowi chodzi właśnie o to, by narody wymarły. Nie, by chciał nas w trupy zmienić. On by chciał, żebyśmy żyli fajnie, wygodnie i bez kłopotów. I żebyśmy o niczym nie musieli myśleć. Bo po co, skoro wygoda nie wymaga?

Nie. Ta wiedza z zakresu historii i kultury powinna być ogólnodostępna, ale nie obowiązkowa. Więcej czasu i energii powinno być poświęcone na odkrycia naukowe, by popchnąć postęp technologiczny. Prace naukowe byłyby publikowane wyłącznie w języku angielskim. Nikt nie musiałby tracić pieniędzy na tłumaczów, nauczycieli języków. Na świecie byłoby mniej nieporozumień. Każdy mógłby się porozumieć z ka ...  wyświetl więcej

Czy naprawdę nie rozumiesz, jakie głupstwa pleciesz? To, co nas odróżnia (dzieli) jest zarazem tym, co nas spaja. Natura miliony lat pracowała i nadal pracuje nad tym, byśmy możliwie jak najbardziej różnili się od siebie oraz od innych istot. Ta praca zaczęła się "od zera" i wciąż się rozwija, z pewnością nie po to, byśmy próbowali ją niweczyć.

"Urawniłowki", czyli jednego języka, jednej k

...  wyświetl więcej

Osobno odpowiadam na passus, dotyczący rzeczy "zbędnych".

Po co astronom miałby uczyć się języka, pisarz zaś astronomii? Po to, by pisarzowi nie można było wmówić na powrót płaskiej Ziemi, astronomowi zaś, że ludzie porozumiewają się wyłącznie migowo.

Poza tym, bałaganiarzu myślowy, gdyby przystąpiono do oddzielania tego, co potrzebne od tego, co zbędne - okazałoby się nagle, że wszystko jest potrzebne i uzasadnione!

Czyli: nie da się ruszyć z posad bryły świata...

@Zbysław Śmigielski
Wiele, wiele lat temu w akademiku na Placu Grunwaldzkim we Wrocławiu, zwanym onegdaj( nie wiem czemu) "tartakiem", byłem uczestnikiem gorącej dysputy miłośników PRL-u i jego zagorzałych przeciwników. Debata wzmacniana była obficie gorzałą. Zrazu górowały silne argumenty, później, proporcjonalnie do łykniętych szklaneczek, zdecydowanie górę brały argumenty siły... Kiedy j ...  wyświetl więcej

Brawo ten pan!

Podobnie, jak pewien Pepik, gdy mu obiecywano rychłe nadejście komunizmu, machnął tylko ręką: "A ja się nie boję. Mam raka".

Ach, rozumiem jesteście przeciwnikami wszelkich zmian, nawet postępu. Mam rację?

Mam wrażenie, że ominąłeś (dla ciebie jakże niepotrzebne) lekcje polskiego, gdy ćwiczono czytanie ze zrozumieniem...i mam to wrażenie od początku dyskusji- po pierwsze, nie jestem przeciwniczką angielskiego samego w sobie, nawet uznaję angielski za język potrzebny, w interesach, konferencjach itd itd.
Co do tłumaczeń...nie wszystko może być po angielsku, jest to po prostu niewykonalne- nie ...  wyświetl więcej

Być może źle się wyraziłem. Już się poprawiam. Myślę że lepiej byłoby wprowadzić na świecie jeden uniwersalny język, niekoniecznie angielski. Może być to nawet i polski :). Wspomniałem o języku angielskim tylko ze względu na jego prostotę, nie dla tego, że mi się podoba.

Piękny artykuł. Ja osobiście , wywyższam język Polski nad angielski. Wyraźne różnice można dostrzec podczas czytaniu tej samej książki w obu językach . Nasz rodowity język jest znacznie bogatszy ,nie tylko w zmieniki słów . Lepiej oddaje klimat i majestat zdarzeń miejsc w książkach, przez co dzieło zyskuje . Możemy być,a nawet powinniśmy być z naszej rodowitej mowy.

Język zmieniał się, zmienia i zmieniać będzie. Zupełnie niezależnie od naszej woli. To stety/niestety jest proces stały i niezmienny. Zapożyczenia nie są niczym nowym, są normą.
Język polski jest bardzo bogaty. Jest językiem o rozbudowanej fleksji. Jest językiem polisemicznym. Niestety jesteśmy świadkami procesu, który dotyczy nie tylko naszego języka. Jest to dążenie do:
a) maksymal ...  wyświetl więcej

Dawno nie czytałem tak znakomitego artykułu. W dodatku artykułu, z którego treścią się absolutnie identyfikuję.
Ta wszechobecna angielszczyzna dziala na mnie jak płachta na byka.
Breefing, długo, choć interesuję się polityką, nie mogłem dojść co to jest. Dawniej było "krótkie oświadczenie", albo "krótkie spotkanie". Ale najbardziej drażni mnie rozpowszechnione do granic absurdu: "Wow ...  wyświetl więcej

Dziękuję i cieszę się :)

Ja ogólnie toleruję ang w codziennych rozmowach, sama używam pewnych skrótów (aczkolwiek uświadomiłam to sobie dopiero po napisaniu artykułu), ale w TV i innych mediach chciałabym słuchać polskiego na poziomie.
To tak jak z wulgaryzmami, człowiekowi zdarzy się czasami rzucić soczystą k....ą, ale na antenie kultura i poziom na to nie pozwala.

  mock,  26/08/2010

Język żyję i nie sposób jest ten proces zahamować (z drugiej strony czy warto?). Chcąc, nie chcąc musimy się do niego dostosować. Ja również nie lubię wielu zapożyczeń, które w gruncie rzeczy rzadko kiedy są dopuszczalne w języku polskim, ponieważ jeszcze nie są usankcjonowane przez Radę Języka Polskiego. Kocham język polski i jego bogactwo. Ba! Uwielbiam jeszcze gdzie nie gdzie usłyszeć, albo prz ...  wyświetl więcej

mock
Podpisuję się, język żyje, zmienia się, ewoluuje, czasami któryś umiera. Myślę jednak, że pasjonaci języka polskiego go uratują i nie umrze. Ciągle powstają nowe dialekty, gwary, słowa i to jest piękne.

Proponuje autorce by zmieniła nick na polskobrzmiący. Jak można tak zaśmiecać język polski? ;)

  W kubek  (www),  02/10/2010

Język angielski tak agresywnie wdziera się do naszej mowy przede wszystkim dlatego, że jest bardzo użyteczny. W czasie mojej przygody z tłumaczeniem beletrystyki sprawiało mi to najwięcej problemów. Jeden angielski czasownik podczas przekładu musiał dostać kilka przymiotników, żeby oddać jego sens po polsku. Odwrotnie nie zauważyłam tego problemu. Swobodne słowotwórstwo w języku angielskim jest te ...  wyświetl więcej

A co do touchpada... - konsola dotykowa ;) A wracając do artykułu zgodzę się w stu procentach z autorką.

Gładzik. :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska