Login lub e-mail Hasło   

Dwa grzybki w... lesie

"Znacznie później, kiedy ciocia, brat szwagra i koleżanka z pracy już się wyspali (no przecież sobota!) dojechali do lasu ci inni. Szarańcza." - obiecany felieton o zbieraniu...
Wyświetlenia: 2.505 Zamieszczono 13/09/2010

Grzyb - jaki jest każdy widzi. Jak w znanym dowcipie: trochę podobny do konia, ale nie bardzo... A teraz akurat sezon grzybobrań. Więc się wybrałem. A jakże - z koszykiem i starym kozikiem. I z psem. Mam takiego "prawie, że labradora". Pies, jak to pies, gdy się zorientował, że pan się na grzyby wybiera, złapał w pysk obrożę, trzy razy obleciał z nią dom, po czym usiłował ją sobie sam na łeb nasadzić. Prawie, że mu się udało... Ale o psie kiedy indziej. Ma być o grzybach.

Więc już po pół godzinie dojechaliśmy. Szybko, bo mieszkam w małym miasteczku tuż obok WIELKICH lasów. Specjalnie napisałem dużymi literami, ale to i tak ich wielkości nie oddaje. Są piękne, wspaniałe, z sosnami, dębami, brzozami i wszystkim innym na dodatek. A przede wszystkim z grzybami. Raj dla zbieraczy. Dorodne prawdziwki, liczne podgrzybki, osaki lub - jak kto woli - czerwone koźlarze, maślaki w młodych zagajnikach, trochę kurek - słowem żyć, nie umierać!

No i to powietrze... Można by je butelkować i sprzedawać na eksport. Taki mieszkaniec Tokio, a coraz częściej i warszawiak z Marszałkowskiej, oszalałby ze szczęścia mogąc sobie w domu poodychać. A tu proszę: za darmo i do woli. I jeszcze spacer (dobrze dla kondycji osłabionej godzinami przy komputerze), trochę gimnastyki przy schylaniu się, by wyciąć jakiegoś rydzyka... Nie - nie Rydzyka, tylko rydzyka. Jakoś nie wydaje mi się, aby Rydzyk za często bywał w lesie. A jeśli nawet, to ja go nie spotkałem. Szkoda... Ale może i dobrze, bo mój pies jakoś nie przepada za mundurowymi i może by czcigodną personę... A że za czyny zwierzęcia pan odpowiada, to pewnie musiałbym kiedyś gęsto tłumaczyć się przed Panem. Słowem - jak mawiał mój dziadek - jest jak jest i dobrze jest.

Rydzyka więc wprawdzie nie spotkałem, ale innych grzybiarzy - ho, ho, ho i jeszcze trochę. Najpierw - o szóstej rano - takich jak ja. Ubranych w gumiaki, nieprzemakalne spodnie, stare kurtki i - obowiązkowo - miękkie kapelusze. Dlaczego obowiązkowo? Ano, przez pajęczyny. To naprawdę nic przyjemnego, gdy taka wilgotno-klejąca nić owija się wokół głowy, a pająk wielkości kota dynda nam akurat przy prawym oku... No, może z tym kotem to troszkę przesadziłem...

Wracając do grzybiarzy. Znacznie później, kiedy ciocia, brat szwagra i koleżanka z pracy już się wyspali (no przecież sobota!) dojechali do lasu ci inni. Szarańcza.

Jakimś cudem wybłyszczona Honda CRX przejechała garby na leśnej drodze, choć pół rury wydechowej diabli wzięli. Ryk, że wszystko co żywe runęło w panice do ucieczki. Na szczęście trwało krótko, bo błyszczące pudełko utknęło na kolejnym garbie. Nie zrażeni tym drobnym niepowodzeniem pasażerowie zostawili autko na środku drogi, a sami ruszyli w las. I zaczęło się.

- Kamil! Kamiiiil! Gdzie jesteś?

- Tuuutaj!

- To znaczy gdzieeeee?

- Przy droooodze.

- Ale któreeej?

Przysiadłem na pniaczku, przyglądając się jak Zork, z podkulonym ogonem, usiłuje wkopać się w piaszczystą wydmę.

- Jacuuuś! - czy naprawdę damski głosik może być tak okropnie donośny?

- Coooo?

- Znalazłam grzyba!

- A jakiego?

- Nie wiem... Dużego!

- A jak wygląda?

- No ma taką białawą nóżkę. I takie coś na wierzchu. Nie, to tylko ślimak chyba... Co ja mam z nim zrobić?

- A jadalny?

- No coś ty! Co, ja Francuzka jestem? Kto by jadł to świństwo?!

- Grzyb, pytam się, czy jadalny?

- A skąd mam wiedzieć?

- To co, nie wzięłaś atlasu grzybów?

- Nieeee. W samochodzie został...

Zork schował się w wykopanym dołku, zasłaniając łapami uszy.

Chodź piesku, powiedziałem smutno. Na dziś koniec grzybobrania...

dalbert

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1244
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 932
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1015
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 686
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 505
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 702
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 973
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 387
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 806
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1311
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 596
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 464
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 928
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 373
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Czuję zapach tych grzybków,rozkoszuje się niejako zapachem lasu,a potem wkurwiam się na całego,bardziej niż pan tymi z samochodu i atmosferą ich na cztery fajerki do dupy! taki skandal widuję często ze ścieżki rowerowej w puszczy kampinoskiej.,wstyd i hańba dla tych Bogackich,.najbrutalniejsi rodacy są na łonie natury.Potrafią z polanki leśnej w mig zrobić pobojowisko,szkło,woreczki plastykowe,maj ...  wyświetl więcej

  dalbert,  14/09/2010

Zgadzam się w 200% Panie Szymonie. Szlag mnie często trafia, kiedy widzę te tony śmiecie w lesie. Razem z moim (dawno dorosłym) synem walczymy z takimi ludźmi (syn jest też działaczem Straży dla Zwierząt).
Pozdrawiam :)

  Tomasz Het  (www),  14/09/2010

Zbieranie grzybów jest ok, ale załatwianie się w lesie gdzie jest więcej tego niż grzybów to już odruch zwierzęcy.

No to wytłumacz to mojemu psu :)

Ja i mój pies zwykle załatwiamy się w lesie, bedąc na grzybach. Ja tylko siku, a mój pies wszystko w lesie robi. Jakoś do głowy mi nie przyszło, że to jest niekulturalne wzgledem obsikanych drzewek. Widocznie mam silnie rozwinięte odruchy zwierzęce :).

Oczywiście, ten pies na zdjęciu to właśnie Zork.

Dalbert, śmieję się serdecznie, kiedy czytam Twoje teksty. Takie humorystyczne spojrzenie na rzeczywistość i w dodatku świetnie napisane. Proszę o więcej, proszę o Zorku!

dziękuję :) mam w planach opowiadanie o Zorku, ale to dopiero za kilka tygodni, bo aktualnie mam bardzo dużo pracy.

Oj tak... uśmiać się serdecznie można, dzięki :)

  hussair  (www),  20/06/2013

A ten las to mi jakoś bardzo znajomo wygląda. Że o psie objęciowo-obronnym nie wspomnę. ;)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska