Login lub e-mail Hasło   

Definicja paradoksu: ceny europejskie wynagrodzenie polskie.

Jak zrobić by nie dać zarobić? W Polsce to łatwe, można powiedzieć że utrudnianie życia to główne zadanie polskich polityków.
Wyświetlenia: 2.964 Zamieszczono 12/10/2010




  W poprzednim temacie pisałem o mielonce mediów i manipulowaniu Polaka poprzez
dręczenie sztucznymi problemami, teraz napiszę na temat tabu jakim jest wynagrodzenie. Polska jako kraj, poza
spazmatycznymi okrzykami orgazmu pod tytułem "jesteśmy w UE"  nie zapewnia
swojemu obywatelowi żadnego standardu życia.


  Tutaj zwykły człowiek pracując za godzinę, powiedzmy ma litr paliwa (lub około tego), tam jest kilka litrów a nawet 10.
Politycy po wejściu do UE przyznali sami sobie podwyżki ale "zapomnieli" o docenieniu bezcennych
wyborców- oni istnieją tylko dzięki nam, sami zginą a za nimi nikt płakać nie będzie.
Obecnie tylko polscy politycy są w unii, bo oni zarabiają.


   Co jakiś czas podróżuję, teraz znowu, i widzę zupełnie inne problemy. Tam bezrobotny może
zaprosić do pabu znajomych, pójść do kina, normalnie żyć, poza tym fakt że za dużo
bezrobotnych tam nie spotykałem. Tutaj problemy ludzie mają inne. Są ludzie z
wykształceniem czy bez, pracują ale nie zarabiają, bo większość "ofert" jest taka: wysokie
wymagania ale nie żądaj za to uczciwego wynagrodzenia.


  Tutaj są podwyżki na wszystko, pensje ostro w dół, tam tak drastycznej dysproporcji nie
ma. Nie znaczy że tam jest idealnie, piszę tylko o wynagrodzeniach zwykłych ludzi. Dopiero
podróże pozwalają widzieć jak bardzo kraj zeszmacili "polscy" politycy. Czemu w PL nie ma
np telewizji dla zwykłych ludzi? Takiej, by przeciętny Kowalski miał swój głos (demokracja ?!?), a nie tylko
ciągle jakiś Bucek, Miller, Tusek i ich "jedyna prawdziwa wizja" Polski. Pieprzą od 20 lat
na temat kraju, nic poza tym.


  Na Węgrzech był jakiś czas temu bunt ludzi przeciw politykom, wróżbitą nie trzebać być by stwierdzić że tutaj będzie gorąco. Ludzie pracują w krajach Europy tak samo, tylko w PL jest więcej
pracy za mniejszą pensję. Niewolnictwo? To słowo pasuje, jeden wielki obóz z
politykami-strażnikami. To brzmi jak pewien zakazany ustrój, chociaż tam bywało lepiej.


  Co politycy dają polskiemu obywatelowi, poza stertą papierowych śmieci? Jest ich aż 500 !!! nie
licząc kilkuset tysięcznej armii cieni (zastępca zastępcy + asystenci itp).
Pracujemy aby żyć - nie odwrotnie. Ceny mamy unijne, ale płace wynoszą jakieś 25 % stawki
unijnej, muszą być dostosowane do realiów. "A skąd na to pieniądze" takie pytanie nie
istnieje, jak oni dobrze żyją to kasy jest aż za dużo, umieją marnować pieniądze, prowadzić koszmarnie drogie wojny,  zadłużać się na dziesiątki miliardów,  to niech zaczną oszczędzać, ale na sobie.

Tutaj po około roku czasu pracując w zwyczajnej pracy (nie jako makler czy prezes) nowego samochodu nie kupię, a co dopiero jak młody człowiek chce zamieszkać na swoich 4 kątach? Rak zabija, polityka też - rak jest bardziej ludzki...

Podobne artykuły


72
komentarze: 26 | wyświetlenia: 109182
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 3649
20
komentarze: 11 | wyświetlenia: 11376
19
komentarze: 2 | wyświetlenia: 2668
14
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1684
27
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2533
72
komentarze: 36 | wyświetlenia: 91888
17
komentarze: 1 | wyświetlenia: 2403
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 3026
19
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5750
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 3569
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 555
 
Autor
Artykuł



  swistak  (www),  13/10/2010

W przeżyciu zawsze pomoże modlitwa, by być głuchym na reklamy i nieczułym na promocje !

Dobrze napisany artykuł, ale raczej nie zmieni się świat

  swerty,  14/10/2010

W pewnym sensie ten artykuł, choć bardzo prawdziwy, nie różni się niczym od politycznego bełkotu, który autor krytykuje. Za artykułem nic nie idzie, żadne działanie czy czyn, to tylko słowa. Wybacz autorze.

>Tutaj zwykły człowiek pracując za godzinę, powiedzmy ma litr paliwa...<
Smutny los uciśnionego ludu ze zmywaków. <sad>

  Szymon K.  (www),  14/10/2010

Zdrowszym rozwiązaniem byłoby wybranie roweru jako środka lokomocji. Paliwa nie potrzebuje, choć ważne by miał dzwonek albo chociaż parę zdrowych hamulców. Ceny benzyny dosyć często wahają się natomiast cena zdrowia będzie zawsze na tym samym poziomie.

I tym rowerem, pracując w swojej firmie "Wojtek Osa Betonex", dowieziesz klientowi zamówione 3 metry sześcienne betonu? :)

  Szymon K.  (www),  14/10/2010

Oczywiście że nie, dojazd do pracy rowerem - jak najbardziej. Zadania, które dotyczą pracownika w godzinach pracy dotyczą nie tyle jego osobistych upodobań, co możliwości jakie daje firma. Firma daje samochód i płaci za paliwo, jedziemy. Firma nie daje, budowa stoi. W ten sposób odkryliśmy jak to się dzieje, że niektóre drogi czy inne przedsięwzięcia budują się już kilkanaście lat, gdy wystarczyłoby kilka miesięcy.

Ja mówię o sytuacji kiedy Firma to Ty. A co z tymi którzy do pracy dojeżdżają 100+ km?

  Szymon K.  (www),  14/10/2010

Muszą mieć świetną kondycję, masę wolnego czasu i zmienne ubranie na miejscu - w firmie. Do oddalonego miejsca pracy o 100km dojeżdżają raczej dziani dyrektorzy a nie sadownicy(choć mamy wypadkowe wyjątki od reguły).

Ssasz z palucha. Tym niemniej załóżmy że chodzi "tylko" o 40 km, a ty pracujesz fizycznie i nie jesteś "dziany". A po ciężkiej dniówce, w perspektywie pedałowanie z powrotem do domciu. Aspekt czasowy z litości pomijam.

  Szymon K.  (www),  14/10/2010

Uwierz, że pracy(przynajmniej w Polsce) jest na tyle, że nie trzeba dojeżdżać taki kawał do pracy. Mieszkamy głównie w miastach a ich gęstość występowania wystarcza by znaleźć pracę w miejscu oddalonym o kilka kilometrów. Nie mniej jednak wybór rowera ( i pochodnych) to wyzwanie dla tych, którzy albo poszukują nowych wrażeń albo "nie mają na paliwo"

Albo chcą wybrać pracę z większej puli niż oferuje najbliższa okolica. I na dodatek są młodzi, sprawni fizycznie i nie mają problemów ze stawami (kolana!). :)

  Szymon K.  (www),  14/10/2010

Podsumowując, użycie rowera jako środka lokomocji to świetna perspektywa jeśli oczywiście jest taka realna możliwość. Ma to służyć zdrowotności a nie rozpatrywaniu sprawy w kwestiach przewozu betonu na miejsce budowy z rozkazu szefa. Faktycznie dojazd do pracy na rowerze na oddalone o 100km stanowisku to mrzonka i myślę, że nikt normalny nie targałby się na to codziennie. "Aspekt czasowy należy z litości pominąć".

Znakomity lolkontent, będę cytował znajomym. :D

  Szymon K.  (www),  14/10/2010

Ukłon ku współrozmówcy ; )

I vice-versa.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska