Login lub e-mail Hasło   

Czy Polska kupi wiatr i Słońce od Niemców?

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://permakulturnik.blogspot.com/
Czy można płacić za wiatr i Słońce. Można, taki los prawdopodobnie wkrótce czeka polskich odbiorców energii. Będzie to bardzo drogi los...
Wyświetlenia: 885 Zamieszczono 15/10/2010

Czy można płacić za wiatr i Słońce. Można, taki los prawdopodobnie wkrótce czeka polskich odbiorców energii. Będzie to bardzo drogi los...

Według potocznej wiedzy, w naszym kraju ze źródeł odnawialnych (słońce, biomasa, wiatr, geotermia) uzyskuje się bardzo mało energii i jest to energia droga. W propagowaniu tej wiedzy przodują przedstawiciele przemysłu węglowego (by zdezawuować energię odnawialną i wyłudzić kolejną dotacje do mało wydajnych kopalń) drugą grupą są politycy czy osoby, które na imporcie "zielonej energii" będą zarabiać prawdziwe pieniądze.

Polskie elektrownie i elektrociepłownie są zobowiązane do produkowania określonej ilości "zielonej energii", zazwyczaj kosztuje ona 2-3 razy więcej niż energia ze źródeł konwencjonalnych. Zazwyczaj do jej produkcji używa się biomasy lub energii produkowanej przez elektrownie wiatrowe. W uproszczeniu elektrownia węglowa produkująca 100MWh energii z węgla musi (musi, ponieważ energia elektryczna produkowan z węgla nie jest energią "zieloną) "dokupić" 10MWh energii "zielonej". To wszystko przekłada się na wyższe koszty energii dla konsumenta.

Prawdopodobnie wkrótce będziemy musieli zieloną energię kupować ze Szwecji i Niemiec, gdyż w Polsce nie wytwarza się jej w odpowiedniej ilości.

Podobno w Polsce mamy niesprzyjające warunki do tego by wykorzystywać energię wiatru czy słońca. Czy aby na pewno?

Wszystko jest kwestią tego jak liczyć tę energię. W interesie handlarzy "zieloną energią" jest to by liczyć tylko udział energii elektrycznej i energii cieplnej, która przechodzi przez "oficjalny" system, głównie chodzi o elektrociepłownie, elektrownie oraz węgiel i gaz ziemny zużyty w prywatnych domach, firmach i instytucjach.

Nikt natomiast nie liczy energii odnawialnej, którą Polacy używają na co dzień. Czy w oficjalnych statystykach uwzględniana jest energia odnawialna (słońce i wiatr) używane przez Polaków do suszenia prania? W USA energia zużywana przez elektryczne suszarki do prania to 6% całkowitej energii zużywanej przez przeciętne gospodarstwo domowe. W Polsce suszarek elektrycznych do prania się raczej nie używa, bo zdecydowana większość Polaków wykorzystuje do suszenia swojego prania energię odnawialną (wiatr i słońce na balkonie).

Jeśli wykorzystałbym do suszenia swego prania suszarkę elektryczna, a Polska zakupi zieloną energię za granicą, to wszytko będzie ekologicznie i O.K., ale jeśli wysuszę swoją bieliznę na balkonie, to już w statystykach uwzględniane to nie jest.

Inna sprawa, że w Polsce wiatrak produkujący energię elektryczną zwraca się po kilkunastu latach (przy silnym dotowaniu przez państwo), bez dotacji prawdopodobnie w ogóle.

Podobna sytuacja występuje w przypadku ogrzewania domów. Jeżeli do ogrzania przeciętnego domu zużyjemy rocznie paliwa za 3000zł (w tym 10% "zieloną" biomasą) to jest ekologicznie, jeżeli mieszkamy w domu pasywnym i na jego ogrzanie wydamy 150 zł (wartość realistyczna) ale ogrzejemy ten dom węglem, to już ekologicznie nie jest.

Jakie wartości osiągnęlibyśmy gdyby policzyć ilość energii odnawialnej uzyskanej ze słońca bezpośrednio do oświetlania mieszkań ?

Czy ktoś to liczy?
Nie. Dlaczego? - można zadać kolejne pytanie.
Bo na tych obliczeniach nikt kasy nie zrobi - sznurek do bielizny zwraca się po miesiącu, góra dwóch.

Podobne artykuły


10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 7007
83
komentarze: 25 | wyświetlenia: 73622
51
komentarze: 40 | wyświetlenia: 648276
44
komentarze: 37 | wyświetlenia: 15173
30
komentarze: 22 | wyświetlenia: 40552
29
komentarze: 8 | wyświetlenia: 13162
29
komentarze: 16 | wyświetlenia: 17479
25
komentarze: 6 | wyświetlenia: 18740
26
komentarze: 34 | wyświetlenia: 23312
24
komentarze: 41 | wyświetlenia: 15093
24
komentarze: 9 | wyświetlenia: 27881
18
komentarze: 6 | wyświetlenia: 3899
17
komentarze: 6 | wyświetlenia: 10904
17
komentarze: 16 | wyświetlenia: 19367
16
komentarze: 13 | wyświetlenia: 66383
 
Autor
Artykuł



Wydaje mi się że mylisz produkcję "zielonej" energii z wykorzystywaniem takiej energii w gospodarstwach domowych (ze źródeł nieprzemysłowych). Stumegawatowa siłownia pozostaje stumegawatową siłownią niezależnie od tego w jaki sposób suszysz swoje pranie.

  Elba,  15/10/2010

Jak "ekolog" ruszy głową,
to religię da nam nową.
Dziś ma całe ludzkie plemię
wielbić GAJĘ czyli ZIEMIĘ.
Ekolodzy to kapłani,
bardziej z różnych SZWINDLI znani.
Stare kłamstwo nowe goni,
byle kasę CUDZĄ trwonić !
Byle złupić i ogłupić
każą każdy HUMBUG kupić !
Dziś komunizm słabo stoi ?
Z szyldem 'EKO" się podwoił !!!
Powtarzają stary schemat:
jak pomyślisz-KASY NIE MA !!!

Nie ma to jak wierszyki made by UPRowe oszołomstwo. :)

@darkwate

Myślę, że nie ma to znaczenia w przesłaniu artykułu - kwestia tego jak liczone są rubryczki. A liczone są w taki sposób by nas (podatników) i m.in. Polaków wydoić.

Ależ ma zasadnicze znaczenie, czy piszesz o regulacjach narzucanych producentom czy konsumentom. Ty sobie możesz żyć na energii z drewna spalanego w kominku i solarów, a ta siłownia i tak wyprodukuje w ciągu roku tę samą ilość co2.

Chodzi ogólnie o podatników. Czy to naprawdę ma znaczenie, czy jakiś podatek zapłacimy bezpośrednio z naszej kieszeni czy zrobi to za nas producent tej energii?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska