Login lub e-mail Hasło   

Historia dwóch rodzin

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://permakulturnik.blogspot.com/2010/(...)in.html
Przedstawię dwa wyimaginowane domy, dwie rodziny. Rodzina pierwsza nazwijmy ich Kowalskimi jest dość zamożna (jak na polskie standardy) mieszka w średniej wielkości mieście. Pod...
Wyświetlenia: 11.930 Zamieszczono 15/10/2010
div>
Przedstawię dwa wyimaginowane domy, dwie rodziny.

Rodzina pierwsza nazwijmy ich Kowalskimi jest dość zamożna (jak na polskie standardy) mieszka w średniej wielkości mieście. Podtrzymując stereotyp, że mężczyźnie zarabiają więcej;) mąż, średniego szczebla "kierownik" dostaje pensję w wysokości 3500zł brutto na miesiąc żona sekretarka 2500zł (te liczby wzięte z głowy, mogą być trochę nieprawdziwe). Przyszłość w 2005 roku wyglądała różowo, pan Kowalski miał wkrótce dostać awans. Pani Kowalska była w ciąży, więc państwo Kowalscy postanowili wreszcie wyprowadzić się z domu rodziców. Przez czas gdy Kowalscy pomieszkiwali u rodziców nie płacili czynszu - rodzice powiedzieli, żeby wszystkie pieniądze, które normalnie wydane byłyby na czynsz odkładali na wkład własny na przyszłe mieszkanie. Kowalscy tak też czynili. Udało uzbierać się im około 50tyś zł. Kowalscy kupili dom od dewelopera w bardzo dobrej, modnej dzielnicy. Udało im się dostać kredyt na sumę 450tyś zł (mają w końcu niezłe dochody). Dom kosztował 390tyś zł, 90 tyś wydali na jego urządzenie, 10tyś na założenie ogrodu. Miesięczna rata kredytu wynosi 1800zł. Zostało im 10 tyś "na czarną godzinę"


Run na bank to nie jest wcale rzecz należąca do odległej przeszłości...
Zdjęcie dzięki uprzejmości Wikipedii.

Dom ma powierzchnię 140m2, ładny czerwony dach (który tak bardzo podobał się Kowalskiej) o dość wyrafinowanym kształcie(czytaj drogim do remontu). Działka Kowalskich jest bardzo duża (jak na tamtą okolicę) - to całe 1050 m. Mają duży trawnik, którym zajmuje się wynajęty (na czarno) pan. Pani Kowalska lubi ogrodnictwo - ma do tego naprawdę dobrą rękę - jej róże herbaciane są podziwiane w całej okolicy. Gdyby tylko nie atakowały ich tak często mszyce... Na szczęście stosuje regularnie dobry środek je zwalczający - Mospilan 20 SP więc nie są w stanie zaszkodzić zbytnio pięknu jej róż. Oprócz róż Kowalska ma na działce imponującą kolekcję iglaków - przyjęły się bardzo dobrze, to zapewne zasługa nawozu do iglaków firmy Substral. Dla Kowalskich było to bardzo ważne, gdyż niektóre krzewy kosztowały ponad 100zł.

Teraz proszę wyobrazić sobie drugie małżeństwo: Nowaków. Zarabiają tyle samo co Kowalscy, byli w identycznej sytuacji jak Kowalscy (dziecko w drodze, mieszkali u rodziców, te same oszczędności i ten sam kredyt). Zamiast domu w mieście kupili jednak stare, gospodarstwo rolne o powierzchni 7 ha (4 ha gruntów rolnych 5 i 6 klasy oraz 3 ha nieużytków - głównie bagna i zarośnięty kilkuletnią wierzbą i olchą staw). Kupili je okazyjnie po 250 tyś zł.
230 tyś zł wydali na remont domu, budynków gospodarczych, szklarnię. Założyli rekuperator, naprawili dach, położyli 15 cm izolacji - styropianu. Do południowej ściany domu dobudowali szklarnie, by zyskiwać dodatkowe ciepło. Dom nie był zbudowany z myślą o pasywnym ogrzewaniu słonecznym, ale uznali, że i tak warto ją wybudować. Wydali około 30tyś na urządzenie domu i również 10 tyś na zakup sadzonek, nasion. Zamiast tuj kupili jednak drzewka i krzewy owocowe i orzechowe, trochę nasion, kury, króliki, gęsi. Posadzili na bagnach jeszcze więcej olszy, wierzby - ot tak, żeby w przyszłości było czym palić w piecu... Doszli do wniosku, że wszystko to dało się zrobić na 1 ha, pozostałe 3 ha produktywnej ziemi wydzierżawili za 400zł/ha (czyli 1200zł na rok) do czasu aż nie wpadną na pomysł co z nią zrobić - myślą o agroturystyce. Oprócz tego dostają dopłaty z UE do ziemi rolnej około 3000zł na rok.

Czyli łącznie wydali ze swoich początkowych 500tyś zł 250 tyś na zakup domu, 230 tyś na remont, 10 tyś na ogród. Zostaje 10 tyś zł na "czarną godzinę"

Wyobraź sobie teraz proszę, że jest rok 2010, czarna godzina przychodzi - zarówno państwo Kowalscy jak i państwo Nowakowie tracą pracę.

Dla której rodziny będzie to gorsze? Dla rodziny Kowalskich, którzy nie produkują nic produktywnego w swoim domu? Prawdopodobnie rocznie ogrzewanie ich domu kosztuje około 3000zł...

Czy może dla rodziny Nowaków, którzy w produktywny leśnym ogrodzie wytwarzają dużą cześć swojej ekologicznej żywności?  Można powiedzieć, że prawie 2,5 raty rocznie mają opłacone przez ziemię, które z małżeństw ma ogrzewanie za darmo?

Jak wpłynie ta sytuacja na jakość małżeństwa Kowalskich? Jak wpłynie to na ich dziecko?

Podobne artykuły


16
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1453
41
komentarze: 31 | wyświetlenia: 7950
25
komentarze: 26 | wyświetlenia: 2835
23
komentarze: 16 | wyświetlenia: 2560
23
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2177
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2289
14
komentarze: 16 | wyświetlenia: 5928
14
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1558
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1725
13
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1485
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 4359
12
komentarze: 34 | wyświetlenia: 1171
10
komentarze: 10 | wyświetlenia: 5441
 
Autor
Artykuł



Możliwe tylko na prowincji, znacznie rzadziej na peryferiach miast, w obrębie zabudowy miejskiej praktycznie niemożliwe. Na dodatek, pominąłeś (rozmyślnie?) koszty jakie Nowakowie ponoszą na dojazd ze swojego ustronia do pracy, biorąc pod uwagę to co napisałem o lokalizacji, zapewne wyższe od kosztów Kowalskich. Co z najbliższą szkołą, mam napisać w którym przypadku będzie ona położona bliżej?

Rzeczywiście warto to uwzględnić. Mogę jednak zapewnić, że są miejsca w których i do pracy jest stosunkowo blisko i do szkół również (albo jeżdżą autobusy). Niedawno szukałem działki i takie miejscówki widziałem... Trzeba tylko mieć priorytety dobrze poukładane.

Z tego co piszesz wynika że jednak takich "miejscówek" zbyt wiele nie ma, więc siłą rzeczy nie są to porady dla szerokiego grona.

Racja, szersze grono woli realizować marzenie banku - kredyt na 30 lat i mieszkanie w bloku (żeby pracować na to mieszkanie). Taki stosunek czyni człowieka prawie niewolnikiem, bo traci przestrzeń wolności. Jak pewnie można wnioskować z mojego artykułu dom na wsi sprawia, że tej wolności mamy trochę więcej.

  Robert_ja  (www),  16/10/2010

Tak to juz jest na świecie ze jedni wolą kupić mieszkanie w centrum i potem przez resztę życia je spłacać, a jedni wolą mieszkać z dala od miast. Ważne jest też to, co kto lubi, bo sam znam kilka osób które nie potrafiły by sie znaleźć w takim trybie wiejskim jak i odwrotnie - w trybie miastowym. Co kto lubi. Z jednej strony ma sie wszędzie daleko a z drugiej strony kredyt na resztę życia.

Wszystko zależy od tego czym dokładnie będzie ta "czarna godzina". Bo jeżeli będzie nią ogromna susza, to ucierpi tylko pro-ekologiczne małżeństwo... Bo Kowalscy mimo suszy, normalnie będą chodzić do pracy itd.

Każdy model życia ma swoje wady i zalety. Sama zdecydowanie jestem pro-ekologiczna, ale wiem, że nie da rady zrobić wszystkiego- nie wrócimy przecież do lepianek ;)
Najważnie

...  wyświetl więcej

  Adam Ren  (www),  23/10/2011

Zgadzam się z przedmówcami - trzeba uwzględnić w takim porównaniu również preferowany styl życia i zawód wykonywany przez te osoby. Nie każdemu odpowiada życie na wsi i nie zawsze codzienne dojeżdżanie do pracy jest bezproblemowe...

Znam życie na wsi od podszewki i trudno jest mnie przekonać, że jest ono łatwiejsze. Na pewno jest pracowite - na polu same rosną jedynie chwasty :)

Te porównania z pieniędzmi to zupełnie nie trafione. Więc i wnioski do niczego. Roczne ogrzewanie domu kosztuje powyżej 5000. A z 6000 brutto nie ma jak odłożyć 50000 netto. Jeżeli nawet , to przez ile lat zaciskania pasa. Chyba wszystko pomieszane.

Choć sam pomysł porównania dwóch styli życia całkiem ciekawy to wyliczania trochę z czapy, a pytanie końcowe ma raczej charakter retoryczny. Oczywiście drugim byłoby utrzymać się łatwiej, ale trudno powiedzieć co się dzieje po stracie pracy, przecież pozostaje opłacanie wszelkich podatków rolnych, UE nie pozwala stać ziemi jako nieużytek, a w mieście o prace (mimo wszystko) łatwiej.

  android  (www),  02/04/2015

Od dawna wiadomo, że w czasach prosperity lepiej mieszkać w mieście, a w czasach kryzysu na wsi.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska