Login lub e-mail Hasło   

Mistrzowie życia?! Czary-mary, pitu-pitu, ble-ble...

To przeżyłam... wiele można pisać na ten temat... czy zasieję niepewność w tych, co wierzą w ideał i empatię tych, którym zaufali? Czy pomyśli ten, który szuka pomocy?
Wyświetlenia: 13.147 Zamieszczono 15/10/2010
 
Piszę na bardzo ważny temat, który w ostatnich latach zaostrza się, ale nadal, mimo wszystko, nie jest postawiony jasno.
Dotyczy różnego rodzaju oszustw ludzi, którym oddajemy całe serce i dusze, i Życie.

Czy to temat tabu - moim zdaniem nie.

Chodzi o bioterapię, radiestezję a właściwie o tych, którzy zajmują się tym. Spotykamy się coraz częściej ze skargami, lecz temat ten szybko "ginie". Zagubieni szukamy szansy na wyzdrowienie, na życie bez bólu, na kontakt z kimś, kto nas pocieszy, na empatię kogoś, komu zaufamy...
 
Co jakiś czas słyszy się o oszustach, hochsztaplerach w zawodzie bioterapii, radiestezji, ale nikt nie miał odwagi, a może cierpliwości ujawnić tego i doprowadzić sprawę do końca.
 
Mam 54 lata i nie w głowie mi wymyślanie historyjek. Dlaczego piszę? Bo: chcę żeby ktoś odważny, wreszcie ujawnił "prawa" decydujące o weryfikacji tych, co zwą się mistrzami zawodu, chce pokazać, dowiedzieć się, kto i za co daje tytuły mistrzowskie i zezwolenia na wykonanie zawodu, co jest miernikiem "dobrego" bioterapeuty i radiestety.
Pragnę znaleźć odpowiedź na pytanie: co jest decydujące, kto jest decydującym aby wykonywać ten  zawód?
Chcę ujawnić absurdy regulaminu i kodeksu etyki radiestetów jak i kodeksu etyki bioterapeuty. I chętnię opowiem o jeszcze wielu innych ohydnych sprawach, które w tej chwili wstyd ( nie miejsce) wymieniać.
 
Przez 15 lat stosował na mnie "bio"terapię, (która była niczym innym, jak psychomanipulacją) mistrz bioterapii (szczegóły-mail), na koniec tego "związku" okradł mnie z wysokiej kwoty pieniędzy (i nie tylko), które to dopiero przez sąd odzyskałam.

Często słyszałam na pocieszenie : jesteś głupia jak... W chwilach słabości "mistrza" byłam najmądrzejsza, najpiękniejsza... Ta zmienność zachowań "mistrza", sugestie, pogrywanie na moich emocjach doprowadziło mnie do skrajnego wyczerpania psychicznego i fizycznego. Moja wartość była równa zeru. Gdyby nie mężczyźni, którzy zjawiali się przy mnie, zapomniałabym, że jestem kobietą.

Prowadzona przez (pozornie) bezinteresownego i oddanego człowieka, zdążałam ku wirtualnemu celowi.
Nie zdawałam sobie sprawy, że brnę w wyrafinowany świat oszustwa, wredności i kłamstwa.
Świat absurdów, pełen intryg, zawiści, ohydnych pomówień i zaprzeczeń wypełnił mój czas i stał się moim realem.
Moje marzenia, pragnienie życia, wyobraźnia... to wszystko było oznakami mojej chorej duszy. Choroby, którą zaraził mnie "wielki mistrz".

W związku z przestępstwem, jakiego dopuścił się Pan "terapeuta" i radiesteta, zwróciłam się z informacją do cechu, że ich kodeks i statut został złamany haniebnym, nieetycznym, niemoralnym postępowaniem "mistrza", załączyłam prawomocny wyrok, opowiedziałam w rozmowie osobistej o podłościach sprawianych, nie tylko mnie...

Odpowiedziano mi na piśmie, podpisanym przez władze cechu, że nie zostało popełnione żadne przestępstwo (w świetle przepisów cechu), natomiast "zapadła uchwała" o nie wszczynaniu postępowania dyscyplinarnego, skutkującego wykluczeniem członka cechu.   

Tak najlepiej, najbezpieczniej: udawać, że sprawa nie tyczy środowiska zawodowego... no bo przecież nic sie nie stało... facet ma tylko problemy ze sobą... to tylko złodziej i oszust... ale to dobry fachowiec... (o zgrozo!)

Oczywiście... to,że ktoś jest złodziejem i oszustem, nie jest ważne i nie jest powodem do potępienia...
Paradoks?? A może bezmyślność??  A może pospolita głupota??
Zastanawia, gdzie jest granica ludzkiego absurdu? Gdzie znajduje się granica konsekwencji i odpowiedzialności?
Czy nasi rzemieślnicy mogą ukrywać swoje haniebne uczynki pod szyldem cechu? Skoro tak, to prawdopodobnie wiele osób popełniających przestępstwa, może ukrywać się i zamazywać prawdziwą swoją naturę, należąc tylko do cechu.

Moim zdaniem powinno zmienić się sposób weryfikowania przyszłych "mistrzów" ... toż to jest zawód, który prawie identyfikuje się z zawodem zaufania publicznego...

Jeśli podli ludzie będą nam "zaglądać" w duszę, pod łóżka, do portfeli a potem okradać i wykorzystywać nasze choroby,
ból i strach przed cierpieniem, to... to będzie więcej chorych..
Jestem po operacji raka jelita grubego. Przez 15 lat "wielki mistrz" swoim "wewnętrznym okiem" nie widział jak zżera mnie guz, jak rośnie we mnie nowotwór... ćpał tylko tabletki uspakajające, nasenne, psychotropy, palił papierosy, pił alkohol, przez co stał się alkoholikiem...
Aż wstyd wyliczać więcej wad "mistrza". Jego opinia była jednoznaczna, cyt: "jesteś moim problemem, chcę żebyś umarła... taka jesteś mi niepotrzebna..."
Jak taki człowiek może mieć "zdrowy" kontakt z ludźmi? Jak może nauczać prowadząc kursy?
Jakim prawem tłumaczy co jest dobre a co złe?!
Jak może "uzdrawiać" i z czego "uzdrawia", i co to znaczy dla tych ludzi? Czym uzdrawia? Popisową gadką?? Wymachiwaniem rąk?? Sapaniem, dyszeniem?? Próbuje wzbudzać litość głosząc, że jest prześladowany, dręczony...  
Manipuluje, oszukuje i wymyśla bzdury przeciw tym, którym już zrobił krzywdę.
Być może, że czas na mój głos, że trafię w środowisko i "narozrabiam", ale czas już oddzielić ziarno od plew.
Czas otworzyć oczy i włączyć rozsądek!  
A może czas zmienić treści ustaw, uchwał, statutów, kodeksów i przepisów w tej grupie zawodowej... Zapewne ci ludzie wiedzą czego mogą obawiać się lub "boją" się.

Ależ jak inaczej można zwrócić uwagę?! Tylko głośnym krzykiem człowieka, który nie ma już nic do stracenia!

 Dziwię się tym, którzy są i będą obojętni na odrażające skutki postępowania "mistrzów". Cóż... wszystko zgodnie z kodeksem etyki radiestety i bioterapeuty, zgodnie ze statutem...
 
Kara być powinna za popełnione przestępstwa; nie można w nieskończoność zastraszać, nękać, produkować fałszywe dowody na coś, co nie istnieje, nie można szantażować, nie wolno zabijać człowieka,
który żyje i chce żyć..
 
Demonstrowanie mistrzowskiej "nadmądrości", braku pokory i udawanie świętego niewinnego (gdy jest się winnym), braku szacunku dla człowieka, przejawia się przez prowadzenie "wykładów" i różnorakich "kursów" a także przyjmowanie "pacjentów", szukanie różdżką lub wahadełkiem "złych" miejsc... a może szukanie szczęścia??
 Karygodne !
W moim odczuciu nie można żyć w poczuciu bezkarności zdając sobie sprawę ze stosowanego zła i manifestować swoją wyższość i nietykalność.
Czy istnieje w tychże osobach empatia, wyrzuty sumienia?
Czy potrafią spojrzeć krytycznie na siebie czy są tylko mitomanami i narcyzami??
A może "wybrańcy" czują się cyt: "trochę, jak Stwórca"??
 
Dziś nie mogę obwiniać się za to, że zaufałam, że pozwoliłam prowadzić się mądremu, doświadczonemu  człowiekowi (takie sprawiał wrażenie). Po dwóch latach psychoterapii, nie umiem znalęźć usprawiedliwienia na działanie mistrza bioterapeuty. A na domiar złego, robił to wsparty "miłością" i wiedzą swojej żony (w świetle zasad biologii-nauczycielka w warszawskim liceum, "wykładowca" (?), pani magister biologii), która - jak okazało się - wiedziała o wszystkim (!!), o czym zapewniła w rozmowie ze mną i w piśmie do sądu.  
Myślę, że mogłam być nie pierwszą ofiarą ich wspólnego "działania": wykorzystania materialnego, znęcania się psychicznego i różnych doświadczeń na żywym organizmie (jakim byłam).
 
Wykorzystywana, obdarta z własnej tożsamości, codziennie całowałam ręce, które mnie dotykały.
Wierzyłam, że Bóg zesłał mi anioła. Przez wiele lat słuchałam tych samych słów, które brzmiały jak czarodziejska mantra. Coraz bardziej wkraczałam w stan nieświadomego istnienia.
Dziś dostrzegam bezwzględność w działaniach tych, na których patrzy się trochę inaczej... może z uwielbieniem... a na pewno z ponadludzkim zaufaniem.
Koszmarny sen trwał, ale ból, moja choroba obudziła mnie z niego. Był to czas absolutnie stracony i przeklęty.
Tak, jak człowiek, który był w tym śnie...
Wołam.. nie ufajcie takim mistrzom! To tylko ludzie, którzy sami przed sobą zdają egzaminy i sami akceptują zło, z którym powinni walczyć w sposób nie poniżający nikogo...
To zwykli śmiertelnicy, którzy w obliczu swojej "świętości", mają więcej wad niż tzw. przeciętny człowiek.
 
 Wielki mały "miszcz" reklamował się, jako jeden z najlepszych chiropraktyków (bez wykształcenia 
 medycznego!), który w cudowny sposób nastawia kręgosłup.
 Koszmar! To co zrobił ze mną, z moim kręgosłupem nadaje się tylko do poinformowania w prokuraturze.
 Po latach manipulacji przez fachowca kręgarza, okazało sie, że "znawca" popsuł mi mój kręgosłup tak, że nie nadaje się do reperacji. Perspektywa? Może wózek inwalidzki... 
 To następny przykład na to, jak nie wolno ufając tym "wielkim uzdrowicielom" ; a jest ich coraz więcej, bo biobiznes przyciąga łatwością zdobycia pieniędzy!!
 Ja jestem (jeszcze) żywym przykładem na oszustwo, którego dopuścił się Ryszard T, mistrz radiestezji i bioterapii.
 
 Wielki mistrz, o którym tu mowa, jest dalej bioterapeutą, radiestetą, prowadzi kursy i dalej  funkcjonuje w cechu   bioterapeutów, w cechu radiestetów i pełni wiele innych tzw. honorowych  funkcji, tylko bez honoru własnego, dlatego jestem przekonana, że aby dowartościować się i      
  nadrobić braki we własnym honorze, włazi tam, gdzie nikt nie ma odwagi powiedzieć mu - nie!
  Na internetowych portalach wypisuje anonimowo różne głupoty.
Okazuje się, że zawsze był taki podły. Bawiło go szydzenie, śmianie się z innych, robienie głupich żartów, nagrywanie, szantaże, ubliżanie, mataczenie, manipulowanie...
 A ja mówię : nie! dość tego!
Chylę głowę z szacunkiem dla osób, które wśród całej masy oszustów i naciągaczy, mają czyste zamiary i bogobojne intencje a celem ich jest pomoc człowiekowi a nie pogoń za mamoną, sławą, lansowaniem się i brylowaniem wśród ludzi wartościowych. 
Szlachetnych osób ciągle za mało! Być może "pożerani" są przez Wielkich "mistrzów"...

"A może czas najwyższy podjąć debatę na temat medycyny naturalnej i jej roli w systemie opieki zdrowotnej. Może pomyśleć o tym, żeby wyjaśnić wiele wątpliwości co do zasad istnienia bioterapii jako odłamu medycyny akademickiej.Trzeba zastanowić się nad systemem szkolenia, wymagań co do wykształcenia, czy wprowadzić licencje, czy otwierać szkoły i dawać dyplomy. Zastanowić się wypada nad systemem zdobywania kwalifikacji zawodowych, zasad odbywania praktyk i nad regulacją świadczeń medycznych, które musiałyby odbywać się przecież pod jakąś kontrolą."

Podobne artykuły


21
komentarze: 11 | wyświetlenia: 33294
72
komentarze: 23 | wyświetlenia: 163054
28
komentarze: 15 | wyświetlenia: 11720
38
komentarze: 4 | wyświetlenia: 6028
34
komentarze: 32 | wyświetlenia: 79879
29
komentarze: 18 | wyświetlenia: 370135
27
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2417
26
komentarze: 5 | wyświetlenia: 25518
21
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2681
20
komentarze: 19 | wyświetlenia: 2025
18
komentarze: 1 | wyświetlenia: 5451
18
komentarze: 10 | wyświetlenia: 12123
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje



Wszędzie znajdzie się "czarna owca" ale to nie powód żeby drzeć koty na innych.

Moi drodzy bardzo wam współczuje że ulegliście tym "supermenom dusz XXI wieku" , osobiście miał bym miejsce dla nich , tzn dla ich cudownych praktyk , "Północny półwysep kamczacki " tam niech sobie praktykują i uzdrawiają , uważam że w normalnym cywilizowanym świecie nie ma miejsca dla nich , są normalnymi oszustami i elementem zatruwającym środowisko ludzkie ,a na to są paragrafy , nasze prawo i ...  wyświetl więcej

  liwa,  19/10/2010

MOTYLEK....to nie czarna owca... to wyrachowane "coś"... działam po nazwisku i mam taki zamiar w stosunku do mistzra Ryszarda... jeśli "inni" identyfikuja się z tym... cóż oni mają problem. Sądzę, że do niektórych osób będzie pasowało powiedzenia : "uderz w stół a............"

Nie bardzo rozumiem twojego posta. Trochę jest enigmatyczny. Rozumiem że oszukał cię"mistrz Ryszard", jak go nazywasz. Podawał się on za radiestetę i bioenergoterapeutę ale z jego wypowiedzi jakie przytaczasz tutaj widać że jest to po prostu nieuczciwy człowiek o nieczystych intencjach. Znam takiego, który oszukuje i jest jak to nazywacie pseudomistrzem ale znam i takiego który naprawdę pomaga lud ...  wyświetl więcej

  Mimi1969,  15/10/2010

Rozumiem Ciebie bardzo dobrze i współczuję Ci.Mnie też oszukał człowiek,któremu ufałam ponad wszystko,jest to jednak bardzo intymne oszustwo,ale tak bardzo boli,że nabawiłam się od tego ciężkiej depresji,z której nie mogę wyjśc,chociaż bardzo się staram.To oszustwo nie było jednorazowe,tylko wielokrotne i nadal to robi,mało tego,powiedział,że jemu się TO podoba i będzie tak postępowal,bo mu to odp ...  wyświetl więcej

  adam4,  15/10/2010

prosze przeczytać - http://eiba.pl/2ply

  Peter K,  20/10/2010

Rozumiem frustrację, złość zamieszczoną w artykule, prawdopodobnie słuszną, jednak uogólnianie jest chyba nadużyciem. Weryfikacja? Ja miałaby się odbywać? Jakimi kryteriami mierzyć, skoro znaczącą cześcią uzdrawiania niekonwncjonalnego jest wiara pacjenta w swoją siłę uzdrowienia?.
Naturalne - niestety jest, że jak napisał(a) Motylek, ,,czarna owca,, znajdzie się w kazdym środowisku. Tak ja ...  wyświetl więcej

To jest prawda co napisałaś, ale musisz przyznać że ludzie sami są sobie winni ponieważ poddaja się owym psychoterapełtom, i sami dobrowolnie dają im pieniądze. Szatan nie posiada darów uzdraewiania wszystko co robi jest oszustwem, pozorem. Twoje doświadczenie może być przestrogą dla innych dobrze że o tym napisałaś
Dzięki za oddanie na mnie głosu
www.studiumpismasw.pl.tl.

  aga_gaga,  04/11/2010

Droga Liwo.. poruszyła mnie Twoja historia. Uważam, że to co robią ci ludzie jest oburzające i obrzydliwe. I powinno się w końcu "coś" z tym zrobić.. Na pewno Ty nie jesteś pierwszą i ostatnią ofiarą tych ludzi. Artykuł może ustrzec innych przed łatwowiernością w siły nadludzkie..
Mam nadzieję, że znajdziesz w sobie jeszcze na tyle sił, aby walczyć o swoje szczęście oraz na propagowanie prawdy o co niektórych bioterapeutach.

  liwa,  05/11/2010

o jak miło, pojawił sie nawet "bohater" artykułu... tylko dlaczego pod pseudonimem?

  aga_gaga,  06/11/2010

co tu się dzieje??

cytat:
"Chylę głowę z szacunkiem dla jednostek wśród całej masy "bio" i "energo"terapeutów, wśród rzeszy radiestetów, którzy mają czyste zamiary i bogobojne intencje"
No niestety w przeciwieństwie do Pani, ja nie chylę głowy i nie wierzę w czyste i bogobojne intencje takich terapeutów i radiestetów (chyba, że ktoś z nich w swojej głupocie oszukuje sam siebie i wydaje mu się, że czyni ...  wyświetl więcej

  liwa,  15/11/2010

ma Pan rację, zgadzam się z Panem.
Moje "chylenie" głowy to szacunek dla tych, którzy chcą pomóc (nie koniecznie "cudami")a nie dorobić sie na cudzym nieszczęściu w dodatku niszczyć dalej mimo, już zniszczonego życia i człowieka. Nie wierzę w żadne cuda. Wyciągnęłam wnioski na przyszłość, choć nie wiem czy je zdążę wykorzystać.

  liwa,  18/11/2010

dziękuję za komentarz. Zdaję sobie sprawę, ze walczę z demonem. Ten perfidny "człowiek" nadal knuje intrygi i próbuje mścic się. Moja wiara w sprawiedliwość i "nagrodę" za zło, dodaje mi sił do tej walki. Mimo choroby czuję sie silna. Zwyciężę! Napewno sprawa zostanie tak nagłośniona, ze wreszcie ślepi zobaczą, a głusi usłysza. Moja historia będzie ostrzezeniem dla innych. Zgadzam sie z Pana słowami, mimo to sądzę, że nie przeczytał Pan uważnie mojego tekstu. Pozdrawiam serdecznie.

Szanowna Liwio
Mówisz że walczysz z demonem, ale on ma nad toba przewagę tylko z jednego powodu, dajesz się jemu manipulować poprzez swoją nienawiść, kto nienawidzi jest po stronie zla, i przez to zło jest ścigane. Nie zrozum mnie źle jestem po twojej stronie. Jeżeli nie wybaczysz swojemu oprawcy, będziesz zawsze w udręce, bedziesz się męczyć tym, twoj przeciwnik teraz dręczy cię psychiczni ...  wyświetl więcej

  am0149,  21/11/2010

Witajcie. To okrutne, że wśród ludzi dobrej woli, pomagającym w cierpieniu grasują szakale czy wrecz hieny.
Może dodam Wam otuchy, że nie wszyscy są tacy. Parę lat temu byłam bardzo cierpiąca, pokręciło mi stawy.
Rozpoznanie: rzs. Kiedy na kolejną wizytę przyszłam do swojego lekarza rodzinnego, lekarka była wrecz oburzona
i widząc mnie prychnęła " czego Pani po mnie oczekuje?" ...  wyświetl więcej

Krystyno
Wolę słuchać takich doświadczeń jak twoje od narzekania i rozgoryczenia, powinnaś podać nazwisko czy e-mail takiej osoby, bo osoby o dobrym sercu trzeba pokazać, aby i inni mogli jej wysłać za to podzękowanie, to doda jej siły i zachęci do dalszej pomocy.

  liwa,  21/11/2010

wypowiedź Krystyny świadczy o tym, że jednak można pomagać a napewno, chcieć pomagać. Zdrowie i siły do zdrowienia zawdzięczamy tylko Bogu, człowiek moze nas tylko wspomóc swoim człowieczeństwem a nie mocą uzdrowieńczą.
Zaiste, lepiej czytać pochwały i miłe, dobre słowa niz smutną, rozdzierającą duszę prawde

Pytałam już kilka razy, ale nie wyraża zgody. Nie prowadzi gabinetu. Mówi, że jest to jej pasja, hobby i sposób na nie marnowanie wolnego czasu. Jeżeli komu pomaga, to bezinteresownie. Mówi, że reklamowanie takich umiejętności jest nieetyczne. Moją wdzięcznością musi być też uszanowanie jej prywatności. Myślę, że takich osób jest więcej co pomagają ludziom z dobroduszności. Wygląd nie świadczy o c ...  wyświetl więcej

  liwa,  21/11/2010

śWIĘTE SŁOWA ; 'reklamowanie takich umiejętności jest nieetyczne"...
właśnie - gabinety w centrum Warszawy, prezes i viceprezes kilku zrzeszen, członek honorowy (bo brak honoru osobistego), kolesiostwo, znajomości i "czego to ja nie umiem", wykłady (paplanina bez wątku) aby tylko sie pokazać... itd.
Jakże wielka róznica w postawie...
Serdeczne pozdrowienia dla am0149 i Jej starszej przyjaciółki.

  adam4,  21/11/2010

Rozległa wiedza, a nawet bogate d o ś w i a d c z e n i e p r a k t y c z n e nie mogą zastąpić w r o d z o n y c h z d o l n o ś c i prawdziwego u z d r o w i c i e l a, toteż człowiek powinien się poświęcać działalności l e k a r z a - u z d r o w i c i e l a, tylko wtedy, gdy wyraźnie dostrzega w sobie tę zdolność: ową możność p r z e n o s z e n i a n a i n n y c h s w e j w o l i d u c h o w ...  wyświetl więcej

Śledzę ten temat od miesiąca. Nie rozumię tego, że ktoś trafia do pseudo gabinetu i tkwi w nim lata. Przecież to było na własne życzenie. Prowadzę taki gabinet i wiem, że klient musi się czuć u mnie bezpiecznie, musi mieć ze mną dobry kontakt i podczas terapi być zrelaksowany. Zajmowanie się jakimkolwiek działem medycyny alternatywnej, ludowej, naturalnej, obojetnie jak to nazwiemy, to jest styl b ...  wyświetl więcej

  liwa,  25/11/2010

INFORMUJĘ, ŻE PROFIL zbigniew wolan ZOSTAŁ USUNIĘTY PRZEZ admina.
Dziękuję. :)

Ten artykuł jest pełen nienawiści, która prawdopodobnie zżera Panią, to nie jest korzystne dla zdrowia. Zawziętość i brak umiejętności wybaczania gwarantuje Pani kontynuację dolegliwości. Każdy zdrowie ma we własnych rękach, a bioenergoterapeuta spełnia rolę katalizatora w celu osiągnięcia sukcesu . Tak jak w każdej profesji, tak i w tej są osoby o różnym poziomie umiejętności, a wśród klientów ludze spodziewający się cudów bez cienia zaangażowania. Życzę zdrowia, jest ono w Pani rekach.

Muszę się sprzeciwić autorce tego artykułu.
Być może Pani została oszukana, oskubana z pieniędzy i na Panią nie działało to co "bioterapełta" na Pani stosował , ale to nie znaczy, że innym osobą nie pomaga.
Ludzie którzy nie mają już szans na życie w świecie medycyny, szukają wszystkiego co mogło by im pomóc.
Owszem, istnieje wielu bioterapełtów którzy naciągają ludzi, udają ż ...  wyświetl więcej

  liwa,  17/07/2011

może jakby "działał" bioterapeuta a nie BIOTERAPEŁTA i nie natrafiłaby na ZŁODZIEJI tylko złodziei, to nie powstałby taki ARTYKÓŁ tylko zwykły artykuł.
coco_chanel - nic nie zrozumiałas z tego tekstu.
Według Ciebie jest super żyć w obłudzie i z fałszywymi nadziejami? aha, to gratuluje sposobu na życie!

Hmmm.. moją przyjaciółkę wyleczyła bioenergoterapeutka. Ta pani traktuje to jako dodatek do swojej normalnej pracy zawodowej, nie jest uzależniona od swoich pacjentów finansowo, nie reklamuje się. Jest bardzo skromnym człowiekiem i pomaga tylko poleconym przez byłych pacjentów lub znajomych osobom. Spowodowała, że moja koleżanka mogła wreszcie zacząć normalnie żyć po wielu latach bezradności. Medy ...  wyświetl więcej

  liwa,  25/08/2011

fajny jest ten "mały przypadek" :)
Zupełnie inaczej dzieje sie z osobami, które w dwa dni robia kurs, u kolegi "zdają" egzamin i otwieraja działalność gospodarczą, reklamując sie jako "mistrz" bioterapii, z ponadludzkimi 'mocami".
A potem życie weryfikuje te osoby i okazuje sie, że te zwykli oszusci i skurczysyny

Być może jest to oszustwo i wyłudzenie pieniędzy. Myślę, że jeśli ma się jakiś dar, nie da się go wymienić na pieniądze i nie powinno, to rodzaj służby. Pieniądze są tylko po to żeby przeżyć, a nie wzbogacać się dzięki czemuś, co nie jest w naszej mocy i jest nam tylko dane.

  liwa,  11/06/2012

według mnie to nie zawód i wcale nie powinien istnieć w wykazie zawodów, to jakaś ułuda i wykorzystywanie chorych ludzi... :(



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska