Login lub e-mail Hasło   

Samotność to taka wielka trwoga

Po emocjonalnej burzy przychodzi czas na odrobinę wewnętrznego spokoju.
Wyświetlenia: 1.124 Zamieszczono 20/10/2010

Po emocjonalnej burzy przychodzi czas na odrobinę wewnętrznego spokoju. Hedonistyczne ciągoty zamieniają się w stonowaną ascezę, która przypomina mi o tym, że mam w sobie jakiś pierwiastek dobra. Szkopuł w tym, że często uśpionego i pokonanego przez demony zła.

Walka z samym sobą jest najtrudniejszą i najżmudniejszą czynnością z jaką się borykam w swoim życiu. Jest o tyle karkołomna, że nie ma wsparcia. Wydawać by się mogło, że jest skazana definitywnie na porażkę, rywalizując z kilkoma przeciwieństwami losu.

Samotność to taka wielka trwoga, jak głoszą słowa znanej piosenki… Dopada mnie w chwilach słabości, kiedy pozornie uśpiona chwyta mnie swoimi mackami i powala na ziemię. Nasila się szczególnie w weekendy, bo wtedy mam najwięcej wolnego czasu wypełnionego pustką. W tygodniu jeszcze się da oszukać moją towarzyszkę niedoli, niby prowadząc normalne życie. Praca, obowiązki domowe (w sensie robienie czegoś  koło siebie, żeby nie zalegać w syfie), trening, książka, Internet. Zanim się spojrzy, doba mija bezpowrotnie. I tak od poniedziałku do piątku, tydzień wypełniony rutyną, która powoduje, że gnuśnieje od środka i wyobcowuje się systematycznie, pozorując normalny żywot.

Piątek wieczorem, to już początek obaw o to, czy w weekend wytrzymam w trzeźwości i uda mi się w jakiś sposób wypocząć, chociaż fizycznie. Okazji do wybrania złej drogi nie brakuje. Towarzystwo nie wylewa za kołnierz, z tą tylko różnicą, że ono nie ma wyrzutów sumienia, albo piję z uśmiechem na ustach, bo ma poukładane życie rodzinne, i wie, że w poniedziałek pójdzie do pracy bez kaca. Ani tego fizycznego, ani moralnego. Ja natomiast albo odnoszę swój mały tryumf, idąc trzeźwy, albo pokutuję klęskę, bijąc się z odgłosami sumienia przytłumionymi oparami gorzały. I nawet często się zastanawiam po co te wyrzuty? Po co nie zniekształcać tej rzeczywistości samotnika, skoro jest ona tak gówniana? W imię czego?

Podobne artykuły


54
komentarze: 32 | wyświetlenia: 5205
53
komentarze: 20 | wyświetlenia: 9116
43
komentarze: 12 | wyświetlenia: 6567
37
komentarze: 47 | wyświetlenia: 8293
34
komentarze: 17 | wyświetlenia: 6612
32
komentarze: 11 | wyświetlenia: 3425
30
komentarze: 21 | wyświetlenia: 7983
28
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2740
28
komentarze: 8 | wyświetlenia: 3579
27
komentarze: 19 | wyświetlenia: 3133
27
komentarze: 22 | wyświetlenia: 2991
25
komentarze: 38 | wyświetlenia: 3798
24
komentarze: 19 | wyświetlenia: 16481
24
komentarze: 37 | wyświetlenia: 2560
23
komentarze: 14 | wyświetlenia: 3697
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Noemi*,  20/10/2010

Samotność może być wielkim nauczycielem osobowości , człowiek który doświadczył osamotnienia ni tak łatwo stanie się ofiarą zbiorowej sugestii . Czyż nie w samotności rodzą się dzieła wielkie i nieśmiertelne myśli ..., kazda myśl refleksyjna zrodzona w samotności staje się dla niejednego punktem zwrotnym w życiu .

  Tomasz Het  (www),  21/10/2010

Ale też po samotności gdy trafi się ktoś przychodzi uczucie spełnienia

  Robert_ja  (www),  22/10/2010

Jeżeli w grupie ludzie głupieją, to w samotności odkrywają najwięcej i można by zaryzykować stwierdzenie że mądrzeją.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska