Login lub e-mail Hasło   

My, dzieci tamtych rodziców.

Ja, moi bracia i reszta naszej ulicy spędzaliśmy dzieciństwo na obrzeżach małego miasteczka—właściwie na wsi. Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom...
Wyświetlenia: 215.650 Zamieszczono 26/10/2010

Ja, moi bracia i reszta naszej ulicy spędzaliśmy dzieciństwo na obrzeżach małego miasteczka—właściwie na wsi. Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom śni się zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny. Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominany z nostalgią nasze szalone lata 80.:

  • Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych w naszej okolicy budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy).

 

  • Nie chodziliśmy do przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.

 

  •  Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy.

 

  • Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, herbata ze spirytusem i pierzyna. Dzięki temu nigdy nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci spirytusem.

 

  • Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem.

 

  • Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo—jak zwykle.

 

  • Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą do niej wracać.

 

  • Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć.

 

  • Zimą ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy się trochę baliśmy. Dorośli nie wiedzieli do czego służą kaski i ochraniacze.

 

  • Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.

 

  • Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy  pomocą dydaktyczną, a policja zajmowała się sprawami dorosłych.

 

  • Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt, z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka.

 

  • W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać.

 

  • Pies łaził z nami—bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi.

 

  • Raz uwiązaliśmy psa na „sznurku od presy” i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze.

 

  • Mogliśmy dotykać innych zwierząt. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.

 

  • Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie osikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył, po tej czynności, rąk.

 

  • Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić dzień dobry i nosić za nią zakupy.

 

  •  Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić dzień dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to dzień dobry wymusić.

 

  • Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka.

 

  • Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo.

 

  • Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów.

 

  • Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.

 

  • Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.

 

  • Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz.

 

  • Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść.

 

  • Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.

 

  • Żuliśmy wszyscy jedną gumę, na zmianę, przez tydzień. Nikt się nie brzydził.

 

  • Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi. Nikt nie umarł.

 

  • Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd.

 

  • Musieliśmy całować w policzek starą ciotkę na powitanie—bez beczenia i wycierania ust rękawem.

 

  • Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem.

 

  • Nikt nas nie chronił przed złym światem. Idąc się bawić, musieliśmy sobie dawać radę sami.

 

  • Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.

 

  • Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie i koledzy ze starszej klasy. Rodzice chętnie przyjmowali pomoc przypadkowych wychowawców.

 

 

Wszyscy przeżyliśmy, nikt  nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani.

My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas dobrze wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.

A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!

 

Podobne artykuły


32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 9512
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 3739
64
komentarze: 86 | wyświetlenia: 21420
49
komentarze: 27 | wyświetlenia: 43570
42
komentarze: 12 | wyświetlenia: 5289
35
komentarze: 38 | wyświetlenia: 7799
32
komentarze: 17 | wyświetlenia: 5569
31
komentarze: 74 | wyświetlenia: 2686
31
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2664
31
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5314
25
komentarze: 12 | wyświetlenia: 4243
25
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1807
25
komentarze: 14 | wyświetlenia: 2012
24
komentarze: 52 | wyświetlenia: 1627
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje



  Elba,  26/10/2010

Też miałam takich "patologicznych" rodziców, jeszcze do pracy nas wykorzystywali: zbieranie porzeczek, truskawek, malowanie okien, podłóg, pielenie w ogródku, itp.
Sama też byłam "patologicznym" rodzicem, bo gdy dzieci chciały pieniążki na swoje wydatki, to mówiłam, że pieniądze się zarabia i w zależności od oczekiwanej sumy wyznaczałam robotę.
A gdy nie dawno rozmawialiśmy o wnuczka ...  wyświetl więcej

dlaczego nie chce przyjmować komentarza? och Eiobo....

Do: jotko49.
Skopiuj tekst komenta, wyjdź ze strony z artykułem, otwórz ponownie artykuł, wklej tekst, DODAJ KOMENTARZ...Powinno być OK.

  jotko49,  27/10/2010

Piękne dzięki za podpowiedz..a co do komentarza to wszyscy komentujący potwierdzili me odczucia i treść zblokowanej wypowiedzi,więc już sobie daruję ,plusując artykuł jak i wszystkich komentujących..Pozdrawiam.

To taki paradoks, "nie wiedzieli jak wychowywać dzieci" ale jednak ludzie nie mieli tyle pretensji do świata. Dziś jest odwrotnie we wszystkim szuka się problemu mimo że go nie ma.

bo dzisiaj trzeba czytać poradniki, sięgać po naukowe wyjaśnienia, słuchać, edukować się, chodzić do szkół, gdzie nas nauczą rodzenia, czy zajmowania się dzieckiem. czasami pomaga, jednak gdy traci się w tym wszystkim zdrowy rozsądek, to staje się kulą u nogi. na początku może daje to, czego potrzeba, jednak potem odbiera siły we własne możliwości. rodzice ignorują intuicje, pewność siebie, co szybko wyczuwają dzieci i same są zagubione...

Brawo jaszczurko!Wygarnęłaś prawdę,wsadziłaś kij w mrowisko wartości katolickich i obrońców krzyża pod polecam.Ciekawy jestem jakie wybełkoczą na okoliczność tego komentarzyki namoszczone różańcem.Pozdrawiam

Szymonie, rozczaruję cię. Moi rodzice byli i są praktykującymi katolikami. Nie miałam zamiaru deptać ani wartości katolickich, ani buddyjskich, ani nawet ateistycznych. Problemy religijne nie są w tym artykule roztrząsane, jest jedynie rozstrząsane podejście do wychowania dzieci, które dzisiaj zostałoby uznane za niepoprawne.

Poza tym, bardzo się cieszę, że tekst ci się spodobał.

  jotko49,  27/10/2010

Przepraszam że się wtrącam..lecz dwie godziny temu w komentarzu do" anonimowej podłości w internecie" pisałeś coś o kulturze i obrażaniu..prosiłbym więc pięknie o przeczytanie większej ilości art. Szymona,przemyśleniu jego życiorysu a potem zrozumieniu i nieco tolerancji.A swoją drogą komu z nas nie .przydałby się psycholog,być może i mnie.Uszanuj ludzi starszych jak własnych kochanych Rodziców.To nie ładnie sprawiać blizniemu przykrość. Pozdrawiam.

  dzepson,  27/10/2010

@jotko49 leszek to facet o nieprzeciętnych umiejętnościach- potrafi diagnozować ludzi przez internet. Wystarcz, że zobaczy twój nick i już wie o tobie wszystko

Ee..chyba nie .On tylko się tak droczy.To przechodzi wraz z wiekiem.Ponoć charakter zmienia się co 7 lat.Mnie powinien już z osiem razy lecz po szóstym się ustabilizował.Teraz wszystko postępuje dużo szybciej czego jemu z głębi serca życzę.Pozdrawiam.

@leszekw. Czy to próba podburzania przeciwko Szymonowi? Znamy go tutaj na tyle długo, że to raczej nie przejdzie.

Do: leszekw
Podobnie jak inni - stają w obronie Szymona. Ten komentarz jest "przegięciem"! Krytyka - owszem, ale merytoryczna,a tu... Tak nie należy, tak nie można.

  leszekw,  29/10/2010

@ jotko, jaszczurka, dąbrowski

No dobrze, staneliście w obronie szymona bo zbyt mocno go oceniłem. Bo nie patrze na kontekst jego zycia.
Ale gdy marian opluł np. Jarka Kaczyńskiego np. w artykule
J. Kaczyński zwariował - wprowadza cenzurę do internetu.
TO WAS TAM NIE BYŁO, NIE STANELIŚCIE W JEGO OBRONIE .... DLACZEGO?????
To pytanie nie jest już kontrowersyjne, czy ktoś twierdzi, ze marian w tym artykule nie kłamie?

  oculus,  29/10/2010

@leszekw, jesteś z innej bajki a Kaczyński jest przeciwieństwem tych wszystkich na eiobie, może ty bawiłeś się z bliźniakami na tych samych luksusowych podwórkach. Słyszałem, że Jarek podpalił jakąś stodołę na wakacjach u rodziny na wsi. To o czymś świadczy a dzisiaj podpala cały kraj.

Spodziewałbym się raczej rumieńca z Twej strony zamiast wzmacniania okopów.Chciałoby się napisać kończ waść,wstydu oszczędż .Ale z szacunku do bliżniego przypomnę jedynie.Szymonowi odpowiedziała już pięknie jaszczurka,bez narażania go na koszty wizyt u specjalistów."Waść" jednak podobnie jak filip z konopi z rozpędu i chęci dokopania komukolwiek, nieomalże po słowie "..No dobrze, a co zrobić z tak ...  wyświetl więcej

@jotko
no to odezwała sie blockultura, zawsze ta sama nuta, zawsze te same słowa. Nie ma co czytać, nawet żal spojrzeć

@leszekw. Raz przepraszasz za swoje zachowanie, za chwilę znowu obrażasz. Zdecyduj się, czy szanujesz rozmówców czy nie. Przyjmij jedną taktykę, bo można oczopląsu dostać od czytania twoich komentarzy. Jeśli do tego, jak podejrzewa Gamka, masz dwa nicki i jeden już ci zablokowano, zastanów się nad ilością prezentowanych osobowości. Ja się gubię.

Pamiętaj, że złość najpierw szkodzi twojej p

...  wyświetl więcej

@Jaszczurka:

  mattim,  26/10/2010

Nic dodać, nic ująć. Świetny artykuł.

  Jezioro  (www),  14/07/2012

zaraz się okaże że 3/4 z nas miało "patologicznych rodziców" :)

Brawo! Brawo! Brawo!
Ja też wychowałem się w "patologicznej" rodzinie. Do dziś pamiętam, jak chirurg widząc mnie po raz kolejny w szpitalu, powiedział: "Cześć Grzesiu! Dzisiaj szyjemy czy zszywamy". Tak samo "nieodpowiedzialnie" wychowaliśmy troje dzieci, bo nigdy nie ulegliśmy psychologicznemu bełkotowi.
Dobrze, że nas z żoną nie zamknęli, a dzieci nie wylądowały w bidulu!!!
...  wyświetl więcej

  lilith123  (www),  26/10/2010

Moje dzieciństwo pod wieloma względami było podobne i bardzo szczęśliwe. Czy wyszło mi na dobre? W pewnym sensie, bo niestety nauczyłam się mieć własne zdanie i myśleć po swojemu, a to bywa różnie widziane;)

  ulmed,  26/10/2010

Pozdrawiam NORMALNĄ!

  Norbitka,  26/10/2010

Sama będąc z tzw.dobrej rodziny, swoje dzieci wychowałam właśnie "patologicznie". Dzisiaj są cudownymi dorosłymi ludźmi, bez kompleksów i problemów psychicznych jakie ja miałam.

  ,  26/10/2010

Ach, to były piękne czasy...
http://www.youtube.com/watch?v(...)ZRqJTlE

Widzę, że wielu pamięta stare dobre czasy.

Bo na szczęście nie wszyscy żeśmy oszaleli...

Świetny artykuł!
Przeczytałam go na jednym oddechu. Nic dodać nic ująć;)
Pozdrawiam!

  andrzejs,  26/10/2010

Znakomity artykuł.
Tylko co będzie jak przeczyta go jakis psycholog? Albo nowoczesny rodzic?

Pewnie będzie reprymenda :).

  oculus,  26/10/2010

Cała prawda. No, ale to były inne czasy.
Pozdrawiam.

  Gamka  (www),  26/10/2010

Jaszczurko ! fantastyczny artykuł !
Ja również należę do tej patologii! i nie czuję się gorzej wychowana.... często wspominamy nasze cudowne lata spędzone na podwórkach pod blokami, skoki z rozbujanej huśtawki :), przewroty na trzepaku, zabawy w komórkach, a przyjaźnie tam zawarte są do tej pory trwałe i prawdziwe. To były czasy.... :)
Teraz jak patrzę przez okno to dzieci już nie ma ...  wyświetl więcej

Jakbym czytał wspomnienia z własnego dzieciństwa... Dokładnie tak było - sytuacje może nieco inne, ale mechanizmy te same. Budowaliśmy tamy na brukowanej ulicy po deszczu, nad stawem robiliśmy własne "stawiki",w których trzymaliśmy kijanki. Piłą, młotkiem i siekierką posługiwałem się od szczeniaka, bo czasem trzeba było zrobić drewniany, ostry "miecz" niezbędny na wojnę z "blokersami". Było własne ...  wyświetl więcej

Dopiero teraz to odkryłem - i mam ochotę spytać jak stara ciocia: "a co ja mówiłam?!"

Chyba to:
Debil zaleca stosować psychologię. Czegoś straszniejszego nie można sobie wyobrazić. Bo kiedy człowiek normalny miałby do wyboru: dostać się na długo w łapy psychologa, albo dostać tym kijem bejsbolowym - wiadomo, co by wybrał. Przynajmniej krótko i skutecznie.

Człowiek nie lubi się męczyć.

Wiecej: http://eiba.pl/l4n043

  pgr,  27/10/2010

Dziękuję ... poczułem zapach mojego dzieciństwa jakby to było wczoraj ...
Jeszcze raz wielkie dzięki.

  Rodzice.net  (www),  27/10/2010

Bardzo fajnie się to czyta. Dzisiejsze dzieci sobie poradzą, mi jest żal dzisiejszych rodziców.

  Elba,  27/10/2010

Tamte czasy to już tylko wspomnienie o wychowywaniu dzieci w naturalny sposób.
Rodzice przekazywali dzieciom podstawową wiedzę o życiu tak, jak kiedyś im przekazano.
Prosto, krótko, węzłowato, by każdy zrozumiał co jest dobre, a co złe, co robić wolno, a co nie. I ani słowa wyjaśnienia dlaczego to jest dobre, a tamto złe. Na uporczywe pytania był pas lub krótka odpowiedź:
”Tak ...  wyświetl więcej

Piękny komentarz Elbo.

Trochę się zgadzasz?

I właśnie dlatego trzeba mieć dla dzieci czas. To jest najprostszy sposób by ich nie zaczęło wychowywać, ani państwo, ani telewizor, ani komputer.
I trzeba im pozwolić błądzić, mylić się, płakać. " Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz."
I trzeba im ufać. Trzeba śmiać się z nimi i smucić się z nimi. Nie wolno ich lekceważyć, wyszydzać. Nie wolno wiecznie wytykać im błędów.
...  wyświetl więcej

  Elba,  27/10/2010

Relację rodzice-dzieci trafnie określił libański pisarz, poeta Khalil Gibran:
"Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi; one są synami i córkami Życia. Przeszły przez was, lecz do was nie należą. Mogą dać wam swoją miłość, lecz nie swoje myśli - gdyż mają własne marzenia. Możecie chronić ich ciała, lecz nie ich dusze - gdyż ich dusze zamieszkują w domu jutra, którego nie możecie odwiedzić nawet ...  wyświetl więcej

@Elbo! Dziękuję.

  swistak  (www),  27/10/2010

I powstał portal powtórka z podwórka

Ba artykuł jest "kapitulny" i, jak widać wielce inspirujący.
Jaszczurka zasłużyła na medal!!!

Jaszczurko, cudowny artykuł. Zapachniało mi dzieciństwem - chodzeniem po dachach wieżowców, jeżdżeniem rowerem tak, że wielokrotnie tata musiał spawać ramę, robieniem "granatów" z saletry i nadmanganianu potasu, odpalanych za pomocą sztucznych ogni w rurze od trzepaka. Ale były też obowiązki - pomaganie mamie i babci w pracach chałupniczych (wiązanie supełków na frędzlach chust), bez których trudn ...  wyświetl więcej

Jaszczurko droga, jesteś tu jeszcze. Moja wróżba z wcześniejszego komentarza się spełniła - twój tekst zyskał olbrzymią popularność, nie tylko tu, na Eiobie, ale i w innych miejscach sieci. Na FB co chwila ktoś go umieszcza na swoim profilu. Boli mnie tylko, że wszyscy podpisują go jedynie: "znalezione w sieci", a nikt nie wspomina o Jaszczurce jako jego zacnej autorce. Pozdrawiam :-)

@Andrzej Siciński.Ta popularność już teraz jest dla mnie zaskoczeniem. Pisząc, przygotowałam się psychicznie na odpieranie ataków, a tutaj niespodzianka. Zrobiło się nostalgicznie, wielu przypomniało sobie swoje dzieciństwo. I nikt jeszcze nie napiętnował tamtych rodziców - budujące.

  ,  27/10/2010

Z braku czasu odłożyłem napisanie osobistego komentarza na później. Niestety (a może i stety :))), wyręczyli mnie w tym wykopowicze pod Twoim artykułem http://www.wykop.pl/link/50744(...)dzicow/ . Pozostaje mi więc pogratulować i podziękować za świetny tekst.

Poczytałam komentarze, poczytałam.

Wychodzi na to, że wszyscy na eiobie to patole. Hihihihihihi, .... nikt nie miał normalnej rodziny? Wszyscy z blokpodwórek , wszyscy blokersi? Czyli eioba to blockultura. To może ktoś sie odważy i napisze jak było naprawde, ... gdy wódka sciemniała zmysły. Jest sie czym chwalic?

  Gamka  (www),  28/10/2010

Witaj ! rons/leszekw !!! oj widzę, że nie poddajesz się tak łatwo;] ---- ! ... i brniesz dalej....
Szczerze mówiąc chcę należeć do tej patologii na eiobie , być z blok podwórka , niż udawać wyższą pier... , tak jak TY i osoby pod którymi nickami się ukrywasz, a jest ich już troszkę ! prawda : >) piszesz komentarze i obrażasz wszystkich ! kim jesteś?...i czy tego właśnie uczy i nakazuje w ...  wyświetl więcej

  pimpki,  28/10/2010

Super artykuł z ciepłem i uśmiechem napisane jak tak naprawdę zmieniło się podejście do dzieci i do dzieciństwa :)

  Bar_ka  (www),  28/10/2010

Obudziłaś też we mnie sporo wspomnień z dzieciństwa, z wakacji na wsi. Zapewne nadal jeszcze sporo dzieci żyjących na wsi ma podobne doświadczenia ( widziałam jak się chowały dzieci szwagra). Ale teraz, szczególnie w mieście, chyba coraz więcej czasu zabierają dzieciakom zabawy i zajęcia " kwalifikowane". Wymyślne zabawki, domki dla Barbi, Lego, komputer zamiast kiczki, palanta, noża, którym grało się w pikuty, starego koła od roweru prowadzonego zakrzywionym drutem...

  eldoopa,  28/10/2010

Aż mi się milej na sercu zrobiło, bo strasznie tęsknię za tą "patologią" minionych lat :))).

To zdaje się właśnie w szalonych latach 80-ych Bohdan Smoleń w programie "Na chorobowym" wypowiedział jedno znamienne zdanie "Dziwne, ale kiedyś normą był ogół, a nie margines” – stwierdził Bogdan Smoleń w programie „Na chorobowym” - dzisiaj niestety jest zupełnie odwrotnie, to co w czasach naszego

...  wyświetl więcej

Witam nowego eiobowicza.

  andrzejs,  28/10/2010

Wychodzi na to, ze jesteśmy patolami Leszkuw. I chociaż ja miałem podobnie jak Jaszczurka, a nawet o wiele gorzej, bo ojciec pasa "znacznie nadużywał", to niczego nie żałuję. Mam oczywiście swoje "odpowiednie uczucia" dla ojca, ale doświadczeń nie żałuję. Bo skoro ty nie jesteś "patolem" to co możesz wiedzieć o prawdziwym dzieciństwie? NIC kolego. Nie masz bladego pojęcia, co to jest wracać do dom ...  wyświetl więcej

Nie chciałem WAS obrazić a jedynie wywołac refleksje, że COŚ PRZESADZACIE. Wszyscy są patolami? było aż tak źle czy jedynie teraz wszyscy dołączyli do jednego nurtu. Bo tak wyszło. Ale moze trafiłem w czułą nute, ... jak kogoś zbyt mocno dotknął ten komentarz to go cofam.

Nie. Artykuł (świetny!!!) i komentarze dowodzą, że wielu z nas jeszcze nie wymóżdżono. Że wielu z nas zachowało najzwyczajniejszy zdrowy rozsądek. Że nie daliśmy się wszechobecnemu psychologiczno-pedagogicznemu bełkotowi.
Kiedyś, jako rodzicowi, wypełniać mi przyszło szkolną ankietę. Ostatni punkt miał nast. treść: "Twoje dziecko jest...?"
No i odpowiedziałem: "kochane".
I to chodzi.
Pozdrawiam:-)

  leszekw,  29/10/2010

Dzięki Grzegorz za inny punkt widzenia.

Moze jeszcze coś dorzuce do mojego punktu widzenia. W tamtych czasach wszyscy palili papierosy, pili wódkę (za wódkę można było wszystko załatwić, za forse nie zawsze) i mieszkali w brudnych podwórkach bo takie były te czasy. To nie Wasi rodzice byli patologiczni, to komunizm był patologiczny a Wasi rodzice obracali się w warunkach które były. I nie zaliczajcie sie do patoli jak mieliście marzenia i ideały, jak myslicie Wasi rodzice mieli ideały?

"""
Moze jeszcze coś dorzuce do mojego punktu widzenia. W tamtych czasach wszyscy palili papierosy, pili wódkę
"""

I wszyscy chodzili do kościoła :) Wiem, karmię trola.

Komentarze leszkaw świadczą tylko o jego wieku albo wychowaniu pod kloszem. Większości czytających gra ta sama nostalgiczna nuta. To były wspaniałe czasy dla dzieci - rządziła wyobraźnia.

@szymendryk
Nostalgii nie ma zadnej (początek nie w j. polskim, no ale trudno) , bo ja nie pije. Nostalgie odczytałes ty.
Dla mnie komuna to więzienie moralne i czarne czasy ale są tu asy co marzą o tamtych czasach.

  dalbert  (www),  28/10/2010

Brawo Jaszczurko! Sam się wychowywałem w podobnej rodzinie i też na podwórku (zresztą pisałem o tym w felietonie "Takie będą Rzeczypospolite..."). I podobne kryteria przyjąłem przy wychowywaniu mojego - obecnie 28-letniego syna - z którego jestem bardzo dumny. I wcale mu nie zaszkodziło, że kilka razy dostał lanie (np. kiedy usiłował podpalić mieszkanie, a przede wszystkim siebie, bawiąc się zapał ...  wyświetl więcej

  Uroda Wdziek  (www),  29/10/2010

Świetne nasze piękne dzieciństwo...

Tak to już jest, że kolejne pokolenia coraz troskliwiej zajmują się swoim potomstwem. Przynajmniej taka jest przecietna, bo niestety skrajności bywają coraz bardziej niebezpieczne. Wykorzystuje się przy tym kolejne zdobycze nauki by chronić najmłodszych. To, że w twoim otoczeniu nic złego się nie wydarzyło wcale nie jest dowodem na to, że to wszystko było bezpieczne i prawidłowe. Fajnie, że smak p ...  wyświetl więcej

  w84u6  (www),  30/10/2010

Oni poprostu tęsknią za dzieciństwem, nawet za cenę paska na dupie...

@ w84u6 . A co jeśli to nie tesknota za dzieciństwem, a tesknota za wolnością, nawet za cenę paska na dupie.
Powiem szczerze, nie wyobrażam sobie bawić się na 50m2 placu zabaw. A pasek na dupie? Lanie trwało 30 sekund, tyłek bolał, góra, pół godziny. Dokładnie wiedzieliśmy za co dostaniemy paskiem. Szczerze wolę pasek od psychologicznych technik manipulacji, które słyszę na ulicy. Ale każdy ...  wyświetl więcej

"Lanie trwało 30 sekund, tyłek bolał, góra, pół godziny." Pamięć o zdarzeniu przetrwała do dziś. Co prawda kobiet o wiek się nie pyta, ale będzie to raczej dwucyfrowa liczba lat, right? :)

@darwater.A pamiętasz swoich kolegów z lat dzieciństwa? Ja pamiętam dzieciństwo, nawet jeśli nie całe, to sporą jego część. Jeśli już próbujemy się łapać na psychologiczne szutczki. To i ja spróbuję: ty nie pamiętasz swojego dzieciństwa? Może funkcjonuje u ciebie zasada wyparcia traumatycznych przeżyć. WIdocznie lanie nie było dla mnie taką traumą, jak podejrzewasz.

Kiepskie chwyty stosujesz w tym łapaniu. Oczywiście że pamiętam kolegów, choć nie wszystkich zapewne. Pamiętamy rzeczy WAŻNE, a skoro ty po X latach wciąż pamiętasz lanie, i to tak dokładnie, trudno będzie ci przekonać kogokolwiek że takie lanie jest bez znaczenia.

@darkwater. Chwyty jak chwyty. Twoje chwyty nie przewyższają poziomem moich, zwłaszcza gdy jak sam zauważyłeś, pytasz kobietę o wiek :).
Oczywiście, że lanie miało znaczenie. Znacznie miało wszysko co kojarzę z dzieciństwem. Sanki, las, przyjaciele, sąsiedzi, lanie, miłość matki i ojca. Takie jest życie, każda sytuacja ma swoje znacznie. Lanie również miało. Życie to suma doświadczeń, nie w ...  wyświetl więcej

Nie pytam o wiek, tylko na podstawie twoich tekstów wnioskuję że wynosi on X lub więcej. Oczywiście mogę się mylić. :)

Co do reszty, czy suma twoich życiowych doświadczeń byłaby niepełna bez wspomnień lania?

Czy nie napisałam odpowiedzi w poprzednim komentrzu?
Czy to może nowy chwyt? O poziomie tego typu chwytów już sobie pogadaliśmy, nadal chcesz się bawić w psychologa?
No chyba, że masz dyplom, to pomogę ci ten fenomen zbdadać za darmo. W twoim gabinecie, na twój koszt. Jeśli nie masz, to trudno. W psychologię podwórkową będziesz się musiał pobawić sam.

Nie musisz się tak spinać tylko dlatego że nie rozumiesz pytania, względnie rozumiesz ale odpowiedź ci się nie podoba. Na wypadek gdybyś nie zrozumiała, zapytam inaczej: czy wspomnienia z dzieciństwa, nie obejmujące dostawania lania uważasz za gorsze, mniej wartościowe? Dla dowolnie zdefiniowanej wartościowości.
W miarę możliwości poproszę krótko, ideałem byłoby TAK/NIE.

Ideały nie istnieją.
A co ci podpowiada poniższy fragment mojej wypowiedzi? Tak na wypadek gdybyś nie zrozumiał mojej odpowiedzi w poprzednim komentarzu:
"Znacznie miało wszysko co kojarzę z dzieciństwem. Sanki, las, przyjaciele, sąsiedzi, lanie, miłość matki i ojca"

Dostrzegasz w tym cytacie wartościowanie? Nie jestem wstanie wartościować swoich doświadczeń, bo nie jestem wstanie przewidzieć, które bardziej, a które mniej wpłynęły na to kim teraz jestem.

  ,  30/10/2010

"Współcześnie słowo wartość jest używane w trzech znaczeniach.
- Po pierwsze, słowo to oznacza albo własność rzeczy, albo rzecz, która jest obdarzona tą własnością.
- Po drugie, w mowie potocznej słowo wartość ma znaczenie dodatnie, natomiast
w języku filozofii jest ono używane w znaczeniu ujemnym. W życiu codziennym mówi się, że wartością jest zdrowie, miłość, sprawiedliwość, ...  wyświetl więcej

Niemożność wartościowania jakoś nie przeszkadza ci w stawianiu lania ponad "psychomanipulacją". A pytanie dotyczyło tego, jak TY spoglądasz na ta kwestię, nie o ocenę na podstawie Ideałów i innych kryteriów absolutnych (zakładając że ktoś takie odkrył ofc).

@viverti
Toteż napisałem "Dla dowolnie zdefiniowanej wartościowości.". Ale dzięki za chęci.

@Darkwater. Czy ja ciągle muszę ci kilkukrotnie kopiować to, co już wcześniej napisałam? Jak ja spoglądam na tę kwestię, już zostało przeze mnie napisane i w tekście, i w komentarzach. Dalsza część tej dyskusji to zwykłe lanie wody i walka o ostatnie słowo. Załóżmy, że bite dzieci wyrastają na jaszczurki, nie bite na darkwaterów. Może, dzięki takiemu postawieniu sprawy, poczujesz się lepiej.

Primo, zbyt wiele czynisz niczym nie popartych założeń. Secundo, Mniej mnie obchodzą twoje poglądy, bardziej to jakimi drogami do nich doszłaś.

Do poglądów swoich dochodzę drogą doświadczeń i dedukcji. To tak na przyszłość, a propos wszystkich moich poglądów. Zatem, już nie będziesz musiał pytać jak dochodzę do moich poglądów, które mniej cię interesują.

"Do celu dotarłem stawiając jedną stopę przed drugą i powtarzając tę czynność aż do końca", trochę to skromny opis podróży życia, nie uważasz? :)

To zależy, w jaki sposób się poruszasz. Niektórzy raczkują, znaczy - używają bardziej skomplikowanych technik chodzenia.

Tym niemniej, opis sposobu przemieszczania się, to IMO jedna z mniej ciekawych części relacji z podróży.

@Viverti,.Aż szkoda że nie można rekomendować odpowiedzi..pozostaje mi plus.

Viverti.
W twoim skomplikowanym wywodzie o wartościach jest jedna rzecz śmieszna - że każda wartość może w każdej chwili być pozbawioną wartości.

  ,  01/11/2010

Odszukałem (wg mnie) świetny komentarz użytkownika @pies_harry, doskonale wpisujący się w waszą dyskusję.
"A dzisiaj sąsiad kabluję na policję matkę która wyszła do sklepu po mleko zostawiając dzieciaka na chwilę samego w domu. A stado baranów komentujących to na necie przyklaskuje sąsiadowi, a mamuśkę by ukamieniowało.

Pytanie co ma z tym wspólnego psychologia? Dla osoby mającej el

...  wyświetl więcej

Viverti.
Rzecz w tym, że debil spraw prostych nie pojmuje, skomplikowanymi potrafi się zachwycić.

  ulmed,  30/10/2010

Jaszczurko! Twój artykuł jest po prostu cudny! Niektórych zżera zazdrość. Po prostu.
Prawda o życiu jest z Tobą. :)))))

  w84u6  (www),  30/10/2010

"Niektórych zżera zazdrość"
W psychologii miła ulmed nazywa się to "projekcją" więc podejrzewam, że to twój problem, nie Piotra http://tnij.org/it12 ;)

Wszyscy projektujemy jakieś własne wyobrażenia na otoczenie, przynajmniej moim skromnym zdaniem. A koleżanka ulmed zwyczajnie daje wyraz swojej niechęci do mnie (znów IMO), którą to niechęć zapewne wzbudziłem nieprzychylnymi komentarzami pod tekstami koleżanki. :)

@ulmed. Dziekuję bardzo.
@panowie. No nie gadajcie, że wy sobie nie gruchacie. Przecież kolega darkwater poszedł na wojnę słowną za kolegę w84u6, a ten odwdzięczył mu się atakiem na ulmed. I oboje zrobiliście to jako wyraz niechęci, bo został zaatakowany kumpel, a nie z powodu rzeczywistej potrzeby wyrażenia własnego zdania? Dorośnijmy i może nie atakujcie ulmed tak ostro, zanim nie spojrzycie na siebie, bo pobudki ulmed nie są wam znane.

Darkwater.
Z tobą jest ta bieda, że jeśli się już uprzesz, to na życie i śmierć. Rozsądek tym bardziej cię nie obchodzi.

Wiesz Jaszczurko, zmiennicy, towarzysze broni itp itd. :)
Co do reszty, to twoje gdybanie, nie mające pokrycia w faktach. Ulmed napisałem, i to nie raz, co mnie w niej, a w zasadzie w tym co pisze, denerwuje. To że wolisz dorabiać i zmyślać zamiast sprawdzić, to już twój problem.

@Zbysław
Wiem że jesteś żarliwym apologetą rózgi, nie musisz mi o tym przypominać. No chyba że ma

...  wyświetl więcej

  w84u6  (www),  30/10/2010

Kłopot ulmed polega na tym, że ona nieprzychylny komentarz traktuje bardzo osobiście, a ten dotyczy tylko artykułu. To nie tylko jej problem. Każdy, kto pisze publicznie musi być na to przygotowany.

@Darkwater. ALe dostrzegasz analogię mojego gdybania na wasz temat i twojego gdybania na temat ulmed? Czy nie bardzo? Bo wiesz, gdybanie jest zawsze gdybaniem, bez względu na to czy gdyba jaszczurka czy darkwater.

>Bo wiesz, gdybanie jest zawsze gdybaniem, bez względu na to czy gdyba jaszczurka czy darkwater.<
Może spróbuj podyskutować z kimś, kto twierdzi że jest inaczej.

  ulmed,  30/10/2010

Za dużo się wydaje. Ja na Wasz temat nie mam żadnych projekcji. Ja nie daję żadnych wyrazów i sama sobie wybieram kolegów.
Koniec bredzenia.

i dlatego "takie" pokolenie nie jest specjalnie "przemyślne" :)

Brawo, to właśnie czujemy:)
PS. http://pokazywarka.pl/pomaganie/

Już tylko zacytuję:

"Problem polega na tym, że ludzie sprytni, nie dysponując żadną wiedzą, mają jednak poglądy na każdą sprawę. I bardzo się przy nich upierają. Ludzi sprytnych nie można do niczego przekonać, gdyż przy braku wiedzy żaden argument nie ma dla nich znaczenia. Po prostu nie potrafią go docenić. Zwykle bezbłędnie rozpoznaje się ich właśnie po tym, po odporności na rzeczowe arg

...  wyświetl więcej

  ,  01/11/2010

Zbysławie, fragment Twojego artykułu "Ta walka o konteksty...", pozytywnie powalił mnie na kolana - jest świetny :). Dzięki za cały rewelacyjny artykuł :)

  W S,  04/11/2010

Ehh, żałuję, że nie dane mi było urodzić się w takich czasach. :|

Ładna bajeczka, ale jeżeli ktoś ma kłopoty z pamięcią, to sugeruję zerknąć do niezależnych danych. Było zapalenie płuc, angina i masa innego świństwa. Antybiotyki dawane jak cukierki przez lekarzy. Dzieciaki chorowały a dla części z nich kończyło się to tragicznie. Śmiertelność wśród dzieci i ilość chorób kończących się poważnymi powikłaniami była bez porównania wyższa niż dziś, gdy znaczną część ...  wyświetl więcej

  -monika-,  16/11/2010

Sądzę, że niejedno dzisiejsze dziecko bardzo by chciało żyć w tak "patologicznych" czasach. To dopiero rozwijało wyobraźnię zamiast obecnych zabawek, które do tego służą. Do dziś pamiętam jak bawiliśmy się w biuro na stercie kamieni obok budowy. Z połamanych kafelków mieliśmy komputery i nikt nie patrzył na to, że ekran jest niemal okrągły.

Ciekaw jestem jak wtedy wyglądał szpital dziecięcy, bo mój tak http://eiba.pl/2wlc

  Skalny Kwiat  (www),  08/12/2010

Kapitalnie napisany kawałek... też tak wyglądało moje dzieciństwo... teraz, gdy wychowuję mojego syna z maksimum wolności i pozwalam mu w wieku lat 7 radzić sobie samemu, brudzić się, używać narzędzi stolarskich, gorącego kleju, wspinać się na linach i po drzewach, odczuć naturalne konsekwencje podjętych działań i ryzyka, to jestem postrzegana albo jako mądra matka , albo jako zupełnie nieodpowiedzialne indywiduum... brak wypośrodkowania w opinii...hihi... Dziękuję i pozdrawiam :)

Dbając o własne dzieci, nigdy nie uprzyjemniajcie im czasu zimową porą wożąc ich na sankach prowadząc samochód. Prawie zawsze kończy się taka zabawa tragicznie, przecież jest tyle fajnych rozwiązań, aby jazda była szybsza, wąchanie spalin to żadna przyjemność. Życia nikt im nie zwróci...
Co do innych pomysłów Waszych i Waszych Rodziców, no cóż wiele można byłoby mówić, ale co do jednego się ...  wyświetl więcej

  emkaa,  25/12/2010

Z prawdziwą przyjemnością dołączam do tej patologii.. "bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu".

  bariz  (www),  25/12/2010

Szczerze to nie wiem jaki cel ma mieć ten artykuł i jaki jest jego przekaz. Jeśli miało być to skrytykowanie dzisiejszej "nadopiekuńczości" rodziców i ich nadmierne wyolbrzymianie głupot takich jak np. skaleczony palec czy "kaszelek" to wydaję mi się osobiście, że było to średnio trafione. Nigdy nie uznawałem za sensowne stawianie przeciw sobie dwóch skrajnych stanowisk i mówienie "moje jest dobre ...  wyświetl więcej

"Szczerze to nie wiem jaki cel ma mieć ten artykuł i jaki jest jego przekaz. Jeśli miało być to skrytykowanie dzisiejszej "nadopiekuńczości" rodziców i ich nadmierne wyolbrzymianie głupot takich jak np. skaleczony palec czy "kaszelek" to wydaję mi się osobiście, że było to średnio trafione." Mówisz m.in. że nie wiesz..nie przejmuj się,ja również nie wiedziałem co było "ach" w opowieściach mego ojc ...  wyświetl więcej

- Co jest gorsze: szynka, czy golonka?
- Szpinak!

  gtagirl,  27/01/2011

Zgadzam się z Barizem. Pewne aspekty wychowawcze były lepsze, ale na pewno nie wszystko. Co do bicia, to nie rozumiem, jak można być za przemocą fizyczną? Ja nie zamierzam bić swojego dziecka. Po co, żeby się mnie cały czas bało? I bez bicia można wychować dziecko. Ja w dzieciństwie wiedziałam, że są rzeczy, których po prostu nie mogę robić. Jak byłam bardzo mała, mama po prostu mówiła zostaw, nie ...  wyświetl więcej

Fajny i wesoły tekst.
Bariz bierzesz to zbyt dosłownie, ja i spólka np. doczepialiśmy swoje sanki do autobusów i to tak by kierowca nie zobaczył, bo jak zobaczył to "wiązanki" nie było końca.
Niebezpieczne, nierozsądne itd. -zgoda ale jak to się wspomina!!
Niezgodzę się tylko z jednym:
Psycholog (dobry) właśnie wiele z tych zabaw i by pochwalił !
Pozdrawiam

Ja w dziecinstwie musialam codziennie rano wstawac o 5.00, dochodzic na pieszo do szkoły 6 km, pozniej tyle samo wracac po ciemku w domu bylam wieczorem. W weekendy pobudka byla o 7.00 i caly dzien musialam sprzatac dom (ktory byl dosc spory), czyli umyc podlogi na wszystkich pietrach, odkurzyc, pozcierac kurze, pozbierac wszystkie zabawki, poukladac idealnie rzeczy w garderobie, pomyc wszystkie n ...  wyświetl więcej

Dziecko jako podstawowa siła robocza w domu. So classic. :/

Zastanawiam się, którzy rodzice lepiej przygotowują dzieci do dorosłości:
- zakładający kontrolę rodzicielską na kompa, czy nie interesujący się tym w ogóle, i
- nakładający na dzieci obowiązki i egzekwujący je, czy tacy, którzy wszystko dzieciom podtykają pod pyszczki, żeby się czasem nie przemęczyły, podnosząc rączkę z łyżką do buzi.
No którzy?
Nie popieram mówienia d ...  wyświetl więcej

Obecność takich bytów jak komputer i duży dom (nie mieszkanie), świadczy o tym że nie jest to opis rodziny ledwie wiążącej koniec z końcem. Więc gonienie do roboty ma raczej podłoże światopoglądowe niż praktyczne.
Szóstka dzieci faktycznie wymaga sporych zasobów, nie lepiej było zainwestować w gumki? Gdzieś tak po trzecim, góra czwartym dziecku rodzice powinni się już orientować, skąd się b ...  wyświetl więcej

Witam Panie Piotrze, miło Pana widzieć w dobrej kondycji - pióro jak zawsze wyostrzone:-)
Zakładając, że każde z szóstki dzieci sprzątało cały dom, ale tylko raz w tygodniu, to można w przybliżeniu powiedzieć, że to to samo, jakby codziennie sprzątały tylko po sobie.

Witam równie serdecznie.
Uściślając, "po sobie" użyłem w znaczeniu "własne zabawki, książki i zeszyty, własny pokój, etc". Oliwia wyraźnie pisze że sprzątać musiała "cały dzień", co musiało negatywnie odbijać się na nauce, że o czymś tak trywialnym jak relaks/rozrywka nie wspomnę.
Symptomatyczne, i to bardzo, jest zaś to, że opisom takich "metod wychowawczych" najczęściej towarzyszą ...  wyświetl więcej

I tu się zgadzamy - groźby wyrzucania dzieci z domu i nieustanne naruszanie ich godności przez wyzwiska to patologia. Ale czy wizję równego podziału obowiązków między członków rodziny z uwzględnieniem indywidualnych możliwości każdego zaraz należy uważać za utopię? Fakt, wiele rodzin zapewne chciałoby tak idealnie, a może po prostu normalnie, ułożyć swoje wewnątrzrodzinne relacje, a nigdy tego nie osiąga. Ale jestem przekonany, że wielu innym to się udaje.

Pańskie przekonanie dobrze świadczy o Panu jako o człowieku, obawiam się jednak że nie ma oparcia w faktach. Niestety, "zawartość" placówek opiekuńczo-wychowawczych, Policyjnych Izb Dziecka, raporty pracowników Opieki Społecznej, etc, świadczą o czymś zupełnie innym.
Więc nawet jeśli "wielu innym to się udaje", to znacznie większej liczbie nie tylko się nie udaje, ale nawet nie chce się spr ...  wyświetl więcej

Trafiłam na końcówkę tego typu "wychowania" Były to lata 90. Ciesze się, że chociaż połowe dzieciństwa spędziłam na trzepaku a mama wołała "Obiaad!"

  sobi,  07/05/2011

ja urodziłam się w roku 90, ale mimo wszystko załapałam się na te "patologiczne" dzieciństwo ;) co więcej, rodzice do tej pory nie potrafią zrozumieć, że można żyć inaczej. ale może to i dobrze ;) świetny artykuł.

  Bar_ka  (www),  18/05/2011

hahaha . Dziś dostałam mailem "Dzieci. pps " Ten tekst ( który dobrze pamiętałam ) ze zdjęciami. Nie ma, jak często to bywa autora/ki, daty utworzenia. Myślę jednak że Jaszczurka jest autorką tekstu, ktoś go wykorzystał.
I dobrze, bo zasługuje na zastanowienie się nad nim.

Tak, Bar_ko jestem autorką tego tekstu :). Poproszę na e-maila ten pps, jeśli będzie ci się chciało wysłac.

  Bar_ka  (www),  29/05/2011

Dopiero dzisiaj zauważyłam Twoją prośbę Jaszczurko, już jest spełniona ... poszło :) Daj znak jak Ci się spodobał .

Bardzo sympatycznie zrobiony. Niektóre ze zdjeć to poezja PRL-u!

  hussair  (www),  24/05/2011

Brawo, charakterna Jaszczurko! :)

Jaszczurko,
Twoje wspomnienia rozgrzały moje serce. Uwielbiam patrzeć na brudne, ciągle czymś zajęte , radosne dzieci. Są dowodem na istnienie Boga i wiele mówią o Jego naturze. Rodzice ,o których piszesz wiedzieli to.

Genialne :) też to pamiętam :) inne, lecz podobne. Dziękuję.

Podobne wnioski przyszły mi do głowy, gdy ostatnio wiozłam 5 letnią córkę na zwykłym bagażniku roweru, bez specjalnego fotelika. Ludzie patrzyli się na mnie jakbym była wyrodną matką, która nie dba o bezpieczeństwo dziecka. I nawet ktoś zwrócił mi uwagę.

Wtedy uświadomiłam sobie, że całe dzieciństwo jeździłam tak z moją m

...  wyświetl więcej

  Kamil F.,  21/07/2011

Właśnie się zarejestrowałem. A to po to, żeby napisać, że czytało się to jak piękną powieść :)

  lejdi111,  11/10/2011

Sama prawda. Aż się popłakałam. To były czasy :))

  goldenka,  22/11/2011

Cudowny tekst,prawdziwy.Szkoda ze to juz przeszłosc a teraz rzadza ogłupiajace rodziców rotawirusy i inne ,,smiertelne ''zarazki

  gooner92,  29/12/2011

Ja co prawda urodziłem się w roku 92, ale też coś tam przeżyłem w moim miasteczku. Mam wrażenie, że roczniki 89, 90 to miały fajnie. Rocznik 91 też był całkiem fajny, ale ten mój to, oprócz paru osób niestety klapa... wiele osób bało się choćby w kałuży pobrudzić, czy w piaskownicy pobawić. A tamci z 89, 90 niczego się nie bali. Takie rzeczy jakie robili to były legendy. Pochwalę się, że niektóre ...  wyświetl więcej

  jotbe,  21/02/2012

Trochę czasu minęło od pierwszego wpisu i być może niewielu przeczyta moje słowa. Chcę powiedzieć, że nie rozumiem, o co Wam wszystkim /przepraszam - nie wszystkim, ale większości/ chodzi?! Bardzo wzruszyłam się, czytając tekst. A Wy od razu "Kaczyński, komuna, przemoc fizyczna, brudne podwórka, alkoholicy itp." Mój ojciec nie pił i znam wielu takich jak on. A teraz co, sami abstynenci? Nikt nie p ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  21/02/2012

Jest moda na demonizowanie PRL, i tyle, Jotko. Co zrobisz.

Każdy kolejny ustrój demonizuje poprzedni. Taka zasada. Cieszę się jotbe, że artykuł się spodobał Tobie i rodzinie.

  hussair  (www),  21/02/2012

Właśnie. Jotbe. A ja tu do Jotka mego druha... ;) To z miłości.
Kamrackiej!
Wybaczcie umysłowy rozgardiasz husarzowi.

  Irek,  31/03/2012

Witam Wszystkich artykuł jest The Best moje dziećinstwo bylo takie same aż łezka sie w oku kreci

Świetny artykuł... Tylko te "...półtorej kilometra..." do szkoły, trochę bije po oczach. Pozdrawiam

wypisz wymaluj moje dzieciństwo :) dziękuję Jaszczurko

ocznik78 pozdrawiam

Z paskiem się nie zgadzam - bicie zawsze- teraz i kiedyś było złe, no i z tym trafieniem do wiezienia? Niestety dużo osób, które w dzieciństwie były tak chowane trafiło do więzienie, więc nie do końca to jest takie piękne. Reszta - moja Zosia jak tak porównuję to chowa się w sposób podobny - bandy podwórkowe i cały dzień poza domem:) Jednak ma wspaniały kontakt z nami i z Babcią oraz Dziadkiem ale ...  wyświetl więcej

Artykuł jest poprostu za je bis ty!!!!! Przeczytałam jednym tchem i jestem pod ogromnym wrażeniem!!! Czułam się jakbym czytała o sobie i swoich koleżankach i kolegach, siostrach i sąsiadach!!!! Idealny opis mojego dzieciństwa!!!! Bravo i jeszcze raz bravo!!!! :)

Teraz to coraz trudniej znaleźć takie dzikie warunki dla naszych dzieci - zdarzają się jeszcze "wczasy" gdzieś w kaszubskiej głuszy nad jeziorem, gdzie można latać całą bandą podczas gdy rodzice zajmują się sobą. Trwa tylko kilka tygodni, ale lepszy rydz, niż nic. Mam zamiar tam pojechać z moją rodzinka, jak syn podrośnie. I tylko jedna uwaga: Czy dzisiejsi rodzice, to czasami nie były te "dzikie" ...  wyświetl więcej

  Mr. V,  30/08/2013

Piękny tekst, wspomnienia same wpadają do głowy podczas czytania artykułu :)

Jestem chyba z ostatniego pokolenia wychowywanego w tamten sposób.

Uśmiecham się do ,wspomnień :)

Wszyscy po części macie rację, ale... To o czym jest artykuł nie do końca dla mnie jest patologią. Sam fakt, że pas służył do wychowania a jagody były obsikane przez lisy, nie czyni rodziny patologiczną. W latach 80-tych miałam kilka lat ale wychowywana byłam w podobny sposób, praca w polu, gwoździe w nodze itp to był standard. Jednak patologia zaczynała się gdy pijany ojciec bił i katował Mamę do ...  wyświetl więcej

Dobre, dobre....teraz niestety takie wychowanie jest nie do pomyślenia. Mi ostatnio wróciła masa wspomnień z czasów dzieciństwa - poszłam z córką do Teatru Małego Widza na spektakl "sentymenty", a w nim było mnóstwo piosenek z bajek czy seriali właśnie z mojego dzieciństwa... tak się rozmarzyłam :) U nas królował trzepak - jako najlepsze miejsce do zabawy :)

Mandagaz: wszystko się zgadza, tylko kilometr to rodzaj męski, więc półtora kilometra, a nie "półtorej".

  sowa25  (www),  21/12/2015

Dobry tekst, robi się wszystko obecnie coraz bardziej sterylne i delikatne...

  tocidam  (www),  22/12/2015

Świetny artykuł i bardzo wiele prawdy jak dla mnie. Piękne czasy....teraz nie którzy by chcieli wrócić do tamtych lat za "gówniarza" chociaż na kilka dni;\

Dziś przeczytałam artykuł, po prawie sześciu latach od publikacji, ale to jeden z takich, których treść się nie starzeje. Jako dziecko lat 80-tych identyfikuję się z większością tych wspomnień :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2016 grupa EIOBA. Wrocław, Polska