Login lub e-mail Hasło   

Szokujące opowieści ...... czy to wydarzyło się naprawdę ?

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.horror.boo.pl/
Szokujące opowieści ...... czy to wydarzyło się naprawdę ?.... Miejskie legendy !
Wyświetlenia: 7.313 Zamieszczono 01/11/2010

 

Szokujące opowieści ...... czy to wydarzyło się naprawdę ?

Miejskie legendy .......

Dodatki do herbatki

Pewna europejska rodzina miała swych krewnych w U.S.A. Ponieważ utrzymywali ze sobą bardzo dobre stosunki i wciąż pozostawali w kontakcie, rodzina z Ameryki co jakiś czas przysyłała im paczki z różnymi rarytasami. Niestety od ostatniej przesyłki mijało już sporo czasu, toteż mieszkający w Europie członkowie rodziny zaczęli podejrzewać, że ich kontakty z krewnymi zza oceanu znacznie się pogorszyły. Ich obawy rozwiał listonosz, który pewnego mglistego ranka zapukał do ich drzwi i dostarczył przesyłkę z U.S.A. Rodzinka szybko odpakowała paczuszkę, w której znalazła bogato zdobioną szkatułkę z szarym proszkiem w środku. Początkowo nie wiedzieli do czego owa przesyłka ma służyć, lecz znając swoich krewnych stwierdzili, iż to kolejny przysmak i zaczęli regularnie dosypywać sobie po łyżeczce proszku do każdej herbaty. Twierdzili przy tym zgodnie, iż pili już lepsze rzeczy ale co tam - w końcu to paczka z Ameryki! Ich dodatku do herbaty zostało już bardzo niewiele kiedy to listonosz powtórnie zapukał do ich drzwi dostarczając tym razem list i przepraszając równocześnie za opóźnienie z dostarczeniem tej przesyłki - „przez tą mgłę wszystkie loty są opóźnione” powiedział odchodząc. Rodzina szybko otworzyła kopertę i zabrała się za czytanie listu. Treść nie była zbyt wesoła: „Z przykrością muszę was poinformować, iż zmarł dziadek. Jego ostatnią wolą, było spocząć na ojczystej ziemi, toteż w szkatułce przesłałam wam jego prochy z prośbą byście pochowali je na cmentarzu”…

Dziecko w samolocie

Hostessa przechadzająca się po pokładzie samolotu osobowego lecącego z Amsterdamu do Nowego Yorku zauważyła coś bardzo niepokojącego. Otóż dziecko, siedzące pomiędzy śpiącą na swych siedzeniach parą małżeńską wyglądało na bardzo chore. Na pierwszy rzut oka jego stan był tak przerażająco zły, że hostessa postanowiła interweniować. By nie budzić innych pasażerów nocnego lotu podeszła do dziecka, delikatnie odpięła mu pasy i wzięła go na ręce. Ku swemu przerażeniu odkryła, iż dziecko jest bardzo zimne…niosąc go na rękach do pomieszczenia dla personelu sprawdziła czy ma puls i oddycha… dziecko okazało się martwe. Natychmiastowo wezwano lekarza, który dokonał przerażającego odkrycia - od mostka dziecka, przez cały brzuch rozlegała się prowizorycznie zszyta rana. Lekarz rozciął szwy by przekonać się…że dziecko zostało wypatroszone ze wszystkich wnętrzności a w martwym ciele para małżeńska przemycająca narkotyki ukryła torebki kokainy…

Mężczyzna na drodze

Pewna kobieta wracając od rodziny przemierzała swym samochodem bardzo długą trasę. Była już pierwsza w nocy, a ona wciąż niezmordowanie prowadziła samochód. Jadąc wąskimi drogami wśród lasów zaczęła już powoli zasypiać gdy nagle…zobaczyła mężczyznę leżącego bez ruchu na drodze! Kobieta zatrzymała swój samochód, powoli otworzyła drzwi i wychyliła się z auta. „Proszę pana, czy wszystko w porządku? Jest pan ranny?” zapytała ze strachem w głosie. Lecz mężczyzna nawet się nie poruszył i nic nie odpowiedział. Wokół słychać było tylko szum drzew i zawodzenie wiatru. Kobieta ostrożnie wysiadła z samochodu, wyciągnęła latarkę i powoli, krok za krokiem zaczęła się zbliżać ku mężczyźnie. Była już w połowie drogi dzielącej jej samochód od leżącego mężczyzny, gdy strach wziął górę - podbiegła do auta, zapaliła silnik i zawróciła, by udać się do najbliższego posterunku policji. Gdy tam dotarła opowiedziała o całym zdarzeniu i mężczyźnie leżącym bez ruchu a drodze. Policjanci przeznaczyli jej do eskorty dwa radiowozy i kazali się zaprowadzić na miejsce zdarzenia. Gdy tam dotarli…na drodze nie było już żadnego mężczyzny. Rozpoczęli przeszukiwania terenu. Po kilku chwilach do przestraszonej kobiety podszedł jeden z funkcjonariuszy: „w pobliskich zaroślach znaleźliśmy dwa zmasakrowane ciała młodych dziewczyn - ma pani szczęście, że nie podeszła bliżej”…

Uważaj na pył!

Pięcioletni chłopczyk spacerował sobie spokojnie ulicą, gdy nagle poczuł pieczenie w swym oku. Myśląc, że to zwykłe drobinki piasku zaczął pocierać oko, by usunąć z niego ziarenka. Niestety oko w dalszym ciągu bardzo go swędziało i całe się zaczerwieniło. Widząc to matka chłopca niezwłocznie udała się do apteki po odpowiednie kropelki. Kiedy i te nie pomagały, postanowiła zabrać dziecko do lekarza, który… nakazał natychmiastową operację sądząc, że może być to niebezpieczny torbiel. Jednakże w trakcie operacji odkrył z przerażeniem, że w oku chłopca… zagnieździła się larwa! To co wydawało się ziarenkiem piasku było w rzeczywistości jajkiem muchówki, z którego w oku chłopca rozwinęła się pokaźna larwa.

Dobre wino nie jest złe

Kilka lat temu, pewna rodzina wprowadziła się do starego, wiktoriańskiego domostwa, które kupiła po zniżkowej cenie. Już pierwszego dnia ochoczo zabrali się do rozpakowywania dopiero co przywiezionych mebli i sprzętów, które zabrali z poprzedniego mieszkania. Ponieważ nie zdążyli uporać się z tym przed zmrokiem, postanowili nie rozpakowane jeszcze rzeczy schować do piwnicy. Podczas znoszenia pakunków zauważyli, że w rogu pomieszczenia znajduje się skrzętnie ustawiony rząd drewnianych, solidnych beczek na wino. „Doskonale! - ucieszyła się żona - Będziemy mogli je przeciąć na pół i posadzić w nich drzewka brzoskwiniowe!”. Mąż również ochoczo przystał na tę propozycję, toteż już następnego dnia zabrali się do pracy. Nie była ona wcale lekka, gdyż solidnie wykonane beczki nie dały się łatwo rozpołowić. Pracował w pocie czoła, aż doszedł do ostatniej. „Hej! Ona jest pełna!- zawołał do małżonki- będziemy mieli co sączyć przy kominku!”. Problem w tym, jak otworzyć taką beczkę bez uszkodzenia jej i wylania zawartości? „Chodźmy do baru, tam na pewno nam doradzą” zasugerowała żona i tak też zrobili. W barze otrzymali specjalny sprzęt - należało jedynie zrobić mały otwór w beczce i zamontować odpowiednie kureczek do nalewania. Gdy przewiercali beczkę doszedł ich upojny zapach starego wina. Szybko zamontowali sprzęt, skosztowali trunku, poczym zgodnie stwierdzili, że jest on wyborny. Delektowali się nim przez całą zimę, aż w końcu kurek całkowicie się osuszył. Para była mocna zdziwiona, że wino skończyło się tak szybko - mieli wszak całą beczkę! Zrozumieli to dopiero, gdy rozcięli beczkę na pół, znajdując w niej dobrze zakonserwowane, pocięte w kawałki zwłoki mężczyzny, które wypełniały większą część antału.

Kolorowe piłeczki

Gdy mały Jon skończył trzy latka, ojciec postanowił urządzić mu przyjęcie urodzinowe w McDonaldzie. Zabawa była przednia - po skonsumowaniu tortu i innych specjałów na koszt firmy - w końcu to urodzinowa promocja McDonald!: ) – mały Jon zapytał, czy może iść pobawić się na zjeżdżalni z której wpada się wprost do dołka wypełnionego po brzegi kolorowymi piłeczkami. Tatuś oczywiście się zgodził. Po kilku minutach poszedł doglądać jak bawi się jago synek, lecz stwierdził ze smutkiem, że malec jest niezadowolony i chce jak najprędzej wydostać się spośród piłeczek. Zapytany czemu nie podobała mu się zabawa skwitował krótko „to boli!”. Gdy wrócili do domu chłopiec był w bardzo złym stanie cały czas narzekał ,że boli go rączka. Rodzice postanowili z miejsca udać się do szpitala. Lekarze już po pierwszym wglądzie na jego zdrowie wysłali go natychmiastowo na „ostry dyżur”. Niestety chłopiec zmarł po kilku godzinach. Bezpośrednią przyczyną zgonu było…przedawkowanie heroiny! Nazajutrz policja dokładnie przeszukała dołek z piłeczkami i odkryła…że pośród kolorowych zabawek znajdowały się tam także, noże, resztki jedzenia, fekalia, oraz…strzykawki narkomanów, którzy wrzucali tutaj wszystko podczas nocnych ekscesów…

Co dusi pieska? 

Pewnej nocy, mieszkającą samotnie kobietę zbudził jej wierny towarzysz - pies rasy doberman. Kobieta szybko zerwała się z łóżka i pobiegła zobaczyć co się dzieje. Gdy dotarła do psa, ten najzwyczajniej w świecie się …dusił. Przerażona, że jej pupilek z trudem łapie powietrze, natychmiast ubrała się i zawiozła dobermana do pobliskiego weterynarza. Ten na wpół jeszcze zaspany, na wpół rozdrażniony, że przerywa się jego sen, postanowił rzucić okiem na psa. Po ogólnych oględzinach przyznał, że nie jest do końca pewny przyczyny problemów z oddychaniem jej pupila, lecz stwierdził, że musi szybko interweniować, bo w przeciwnym razie pies niedługo się udusi. Nakazał kobiecie powrót do domu mówiąc, iż sam da sobie radę - musi jedynie przeprowadzić mały zabieg - a rano będzie mogła odebrać swojego pieska całego i zdrowego. Nieco uspokojona właścicielka opuściła dom weterynarza, wsiadła do samochodu i udała się w stronę swojego domu. Ledwie otworzyła drzwi, gdy dobiegł ją głośny dźwięk telefonu. Zdziwiona, kto może do niej dzwonić o tej porze, podniosła słuchawkę. „Proszę natychmiast uciekać z domu i wezwać policję! - usłyszała głos weterynarza - pani pies dusił się, gdyż w jego gardle utknęły odgryzione 3 męskie palce!”. Przerażona kobieta zrobiła tak, jak nakazał jej weterynarz i już po 10 minutach w jej domu zjawili się policjanci. W łazience znaleźli oni zakrwawionego seryjnego mordercę z odgryzionymi trzema palcami, którego poszukiwali już od kilku miesięcy.

Piesek zawsze uspokaja

Pewna starsza pani mieszkała samotnie w dużym domu. Towarzyszył jej jedynie wierny piesek, który spał co noc obok jej łóżka i na dobranoc lizał ją po ręce. Kobieta tak bardzo przywykła do tego zwyczaju, że nie mogła zasnąć dopóki jej pieszczoszek nie wyślinił jej dłoni. Pewnej jesiennej nocy zbudziło ją zawodzenie wiatru i dziwne odgłosy w jej domu… wiatr huczał, targając starymi okiennicami, zegar miarowo tykał w pokoju, a kobiecie wciąż zdawało się, że w jej domu jest ktoś obcy… z przerażeniem wpatrywała się w ciemność jeszcze kilka minut, kiedy to poczuła na swej ręce kojące pociągnięcia języka… odetchnęła z ulgą, przekonana, iż wszystko jest w najlepszym porządku i znów ułożyła się do snu. Tym razem zbudził ją natarczywy dźwięk cieknącego kranu. Miarowe KAP… KAP… KAP dobiegające z łazienki. Staruszka wstała, zapaliła światło i poszła zakręcić kurek. Gdy otworzyła drzwi łazienki jej oczom ukazał się przerażający widok - całe pomieszczenie skąpane było we krwi i wnętrznościach jej pupilka. Wypatroszone zwłoki psa leżały w wannie, a na lustrze widniał napis wysmarowany jego krwią: „ludzie też potrafią lizać. Wkrótce wrócę po ciebie”. Ktokolwiek to zrobił nie miał już okazji by wrócić - staruszka zmarła na atak serca.

Złota Moneta

Pewna dziewczyna chciała dostać się do elitarnego bractwa na jednej z uczelni. Członkowie klubu obiecali jej przyjęcie, jeśli wykona pewne zadanie, które przedstawią jej dopiero we właściwym momencie. Pewnej nocy do okna dziewczyny zapukała jedna z koleżanek, która należała już do bractwa. „ubieraj się i idziemy! Dziś twoja kolej na dołączenie do klubu!” szepnęła. Dziewczyna szybko wrzuciła na siebie ubrania i cichutko wyślizgnęła się z akademika. Samochód już czekał na nią pod bramą. „Dokąd jedziemy?” spytała wsiadając. „Dowiesz się tego we właściwym czasie” brzmiała odpowiedź. Po kilkunastu minutach jazdy znaleźli się przed bramą cmentarza. „Dwa dni temu zmarła w mieście jakaś kobieta. Jej ciało leży w kaplicy, pośrodku tego cmentarza. Wprawdzie trumna była zamknięta, ale nie ma takich rzeczy z którymi nie umieli byśmy sobie poradzić- teraz już jest otwarta. Słuchaj uważnie- na czole denatki położyliśmy złotą monetę, wystarczy że wejdziesz do kaplicy, zabierzesz jej pieniążka i wrócisz tutaj. My będziemy czekać dokładnie w tym miejscu”. Dziewczyna była przerażona, lecz chęć dołączenia do bractwa wzięła górę i już po chwili przestąpiła bramę cmentarza. Im dalej zagłębiała się wśród grobów tym okolica wydawała się bardziej upiorna. Szum wiatru, pohukiwanie sów i pomniki, które w blasku księżyca wyglądały niczym potworne karykatury napawały ją lękiem. Jednakże starała się panować nad swymi emocjami i już po kilkunastu minutach stała u wrót kaplicy. Pchnęła je i drzwi ustąpiły z głośnym zgrzytem. Rozdygotana weszła do środka i zobaczyła otwartą trumnę, a w niej ubraną na czarną zmarłą. Jej twarz była potwornie blada, a ręce złożone na piersiach przypominały szpony. Lecz najważniejsze było jej czoło, bowiem to na nim spoczywała mała, złota moneta. Dziewczyna wyciągnęła drżącą rękę…podniosła monetę…i zaczęła co sił w nogach uciekać do wyjścia. Jej nerwy były krańcowo napięte. Biegła na oślep pomiędzy grobami, co chwila się potykając i marząc, by znaleźć się już w bezpiecznym wnętrzu samochodu, pośród swych znajomych. Nagle poczuła że coś chwyta ją za kurtkę…przed oczyma dziewczyny od razu stanęła twarz kobiety w trumnie i jej szponiaste dłonie. Jednakże obraz nie pozostał zbyt długo - dziewczyna o słabych nerwach zmarła na atak serca. Rano przyjaciele znaleźli ją martwą z szeroko otwartymi ustami i krzykiem, który zamarł jej na ustach. Kaptur jej kurtki zaczepiony był o skrzydło marmurowego posągu anioła…

Kochanie, mamy trupa pod łóżkiem!

Pewne małżeństwo w podeszłym już wieku postanowiło urządzić sobie atrakcyjne wakacje - czas, który będą już pamiętać do końca życia. I rzeczywiście owe wakacje pewnie zapadły im w pamięć, gdyż w pokoju hotelowym, w którym się zatrzymali unosił się potworny odór. Zaniepokojeni staruszkowie rozpoczęli poszukiwania źródła owego nieprzyjemnego zapachu i po chwili znaleźli… Trupa leżącego pod ich łóżkiem.

Przypis: Legenda mówiąca o znajdywaniu w pokojach martwych ciał oparta jest na faktach autentycznych a jej powstanie datuje się 1991 roku. Posiada kilka wersji, zazwyczaj zbliżonych do tej przytoczonej. Trupy znajdywane są w małych pokoikach nieznanych hoteli bądź moteli, a ludzi którzy dokonują przerażającego odkrycia są Bogu ducha winnymi turystami, nie mającymi żadnego związku z ofiarą. Udokumentowany przypadek takiej legendy miał miejsce w 2003 roku – 10 sierpnia w Motelu Capri (niedaleko Kansas City) pewien mężczyzna zaczął uskarżać się na okropny fetor w swym mieszkaniu. Zarządca motelu stwierdził, że nic nie mogą zrobić z owym przykrym zapachem i mężczyzna zmuszony był przespać w pokoju 3 noce, zanim sam postanowił rozprawić się z nieprzyjemnych zapachem - podczas poszukiwań podniósł materac na swym łóżku i znalazł w środku trupa w zaawansowanym stadium rozkładu.

Inny przypadek miał miejsce 10 czerwca 1999 roku, kiedy to w pokoju 112 Burgundy Motor Inn w Atlantic City znaleziono pod łóżkiem zwłoki 64 - letniej kobiety, po tym jak niemieckie małżeństwo zgłosiło nieprzyjemny zapach w pokoju po nocy spędzonej nad zwłokami staruszki.

Dziesięć lata wcześniej w Virginii również miał miejsce bardzo ciekawy przypadek. Morderca Jerry Lee Dunbar w podobny sposób próbował się pozbyć ciał dwóch swych ofiar - 27-letniej Deirdre Smith i 29-letniej Marilyn Graham. Pierwsza z nich została odkryta pod podłogą motelowego hotelu w maju 89 roku, zwłoki drugiej ukryte były w pod motelowym łóżkiem w innej części stanu. W przypadku pani Smith, morderca początkowo przez dwa dni przetrzymywał jej zwłoki pod łóżkiem, by następnie ukryć je pod podłogą swego pokoju. Żeby policja zbyt szybko nie wpadła na trop (ostatecznie przemyślał fakt, że goście mieszkający w tym pokoju mogą odkryć ciało) sam postanowił spędzić w nim blisko miesiąc, dusząc się w fetorze gnijących zwłok! Na jego nieszczęście zapach był tak mocny, że goście z sąsiednich pokojów też mieli dość nieprzyjemnego zapachu i zawiadomiły władze motelu.

Fast Foods

Pewnego ciężkiego dnia podczas przerwy obiadowej jeden z pracowników postanowił wstąpić do przydrożnej restauracji typu Fast Foods. Już sam wystrój pomieszczenia nie przypadł mu do gustu- obskurne ściany z pozrywanymi tapetami, poplamione stoły…Lecz żołądek domagał się stanowczo porcji jedzenia, toteż zmysł estetyki naszego bohatera skapitulował bez walki. Mężczyzna zasiadł przy jednym ze stolików, wziął do ręki menu, rzucił na nie wzrokiem i zamówił porcję frytek z ketchupem. Jedzenie nie było najwyższej jakości, ale ważne że było w ogóle. Toteż mężczyzna nie narzekając zjadł całą porcję i wrócił do pracy. Mijały kolejne dni i wkrótce nadeszły przymusowe badania pracowników. Mężczyzna udał się na nie ze spokojem, gdyż od zawsze był przykładem końskiego zdrowia. Tym większe było jego przerażenie gdy lekarz zakomunikował mu, iż… jest on zarażony wirusem HIV. Nasz bohater stwierdził, iż to praktycznie niemożliwe, gdyż w ostatnim czasie nie odbywał stosunków seksualnych, a już z pewnością nie mieszał swej krwi z krwią osoby zarażonej! Na to lekarz poinformował go, że nie jest pierwszym takim przypadkiem niewyjaśnionego zakażenia, a policja już bada gdzie mogło dojść do nieoczekiwanego zakażenia dużej grupy osób. Kilka tygodni później, bohater już na łożu śmierci przeczytał w gazecie, że ujęto chorego psychicznie pracownika pobliskiego fast food’u który był nosicielem wirusa HIV. Udowodniono mu, iż mieszał swoją krew z ketchupem serwowanym gościom do frytek…

Indyk gotowy!

Pewne małżeństwo chciało wybrać się na wystawne przyjęci do bogatego lokalu, lecz nie mieli z kim zostawić swego kilkumiesięcznego dziecka. Wykonali kilka telefonów, aż w końcu pewien życzliwy znajomy polecił im dziewczynę z sąsiedztwa. Małżonkowie spisali jej numer telefonu, zadzwonili i już po chwili w drzwiach ich domu stała uśmiechnięta szesnastolatka. Rodzice dziecka dokładnie ją poinstruowali, ucałowali niemowlę i wyszli spokojnie na przyjęcie. Bawili się świetnie, lecz postanowili po kilku godzinach zadzwonić na wszelki wypadek do domu, by sprawdzić czy u dziecka i opiekunki wszystko ok. Dziewczyna odebrała telefon, a na pytanie co w domu odpowiedziała: „wszystko doskonale, nawet indyk już gotowy!”. Pani domu odetchnęła z ulgą i wróciła do zabawy gdy nagle przypomniała sobie, że przecież nie mieli oni żadnego indyka w lodówce! Pomyślała, że może coś złego dzieje się w domu, i podzieliła się swymi obawami z mężem. Już po kilku chwilach oboje byli w drodze powrotnej do domu. Żona zatelefonowała jeszcze z samochodu do opiekunki, lecz ta nie odbierała telefonu. Zaniepokojeni rodzice wpadli do domu. Pierwszym, co ich uderzyło po wejściu był unoszący się dym i zapach spalenizny. Weszli do kuchni i zobaczyli…zaćpaną do nieprzytomności dziewczynę i pieczeń palącą się w piekarniku. Gdy otworzyli drzwiczki ich oczom ukazał się przerażający widok- w piekarniku leżały zwęglone zwłoki ich kilkumiesięcznego dziecka…Opiekunka-narkomanka wsadziła je do piecyka, gdyż nie mogła uspokoić płaczącego niemowlaka.

Ukąszenie

Pewna dziewczyna wybrała się w egzotyczną podróż do Afryki. Wakacje mijały jej na poznawaniu nowych kultur i odkrywaniu tajemnic dżungli - wszystko byłoby cudownie, gdyby nie wciąż doskwierające jej insekty, których wszędzie było pełno. A były one do tego stopnia uciążliwe, że po powrocie do domu odkryła małe, swędzące ugryzienie na swym policzku. Nie myśląc zbyt wiele posmarowała je odpowiednią maścią i położyła się do łóżka, by odpocząć po długiej podróży. Niestety minęło kilka dni, a ukąszenie zaczynało jej coraz bardziej doskwierać. Jej policzek zrobił się czerwony i napuchnięty a swędzenie stało się wręcz nie do zniesienia. Zdesperowana dziewczyna stanęła przed lustrem i zaczęła przygniatać policzek w miejscu ugryzienia. Musiała poczuć się bardzo nieswojo, gdy pod uciskiem jej palców skóra pękła, a spod niej wydostały się setki małych pajączków, które szybko rozbiegły się po jej twarzy...

 


teksty zaczerpnięte  ze strony :

 http://www.horror.boo.pl/  i z zasobów  internetu ...

 

 

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 113 | wyświetlenia: 1031
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1005
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 436
13
komentarze: 24 | wyświetlenia: 705
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 775
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 583
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1737
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 537
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 506
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 967
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 470
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 782
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 358
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 808
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 346
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ulmed,  01/11/2010

Złe duchy wcinają komentarze!!!!

  Gamka  (www),  01/11/2010

Witaj Ulmed ......no to się narobiło... mamy duchy na eiobie ! :))))

  ulmed,  01/11/2010

Też z prawdziwego horroru: Nazbierałaś tych horrorów!
Ten od mieszania z ketchupem nie jest zgodny z aktualnie lansowanym trendem o drodze przenoszenia...:)))
Coraz powszechniejszy jest też; http://eiba.pl/1t09
Jasny promyczek posyłam
Oj, cud! Duchy komentarz wróciły! Jak tu nie wierzyć...

  Elba,  01/11/2010

Weź pod uwagę to, że pod każdym słowem ukrywa się inne słowo, każdy obraz jest drzwiami, do których tylko Ty Gamko masz klucz. Może pod każdym imieniem jest jedna i ta sama osoba? Jedna i ta sama, ale która forma istnienia?

  CMPxNBQ,  05/11/2010

Na tym świecie dzieje się tak dużo rzeczy dziwnych i niepojętych, że nic nie jest w stanie mnie zszokować... Dlatego jestem w stanie zaakceptować myśl, że przytoczone opowieści miały miejsce w rzeczywistości. Pozdrawiam.

  dzepson,  05/11/2010

Żadna z tych historii nie wydarzyła się naprawdę. Są to tzw. legendy miejskie, które są częścią amerykańskiego folkloru.

  Gamka  (www),  05/11/2010

Właśnie w tym tkwiła zagadka Dzepson :)) ...teraz mogę dopisać cd.. tytułu.... MIEJSKIE LEGENDY
Legendy miejskie nie tylko są częścią amerykańskiego folkloru ale przenikają do naszych rodzimych miejskich opowieści wzbudzając strach i lęk o nasze dzieci ....http://atrapa.net/legendy/porwanie.htm ..... czy to prawda? czy to też tylko legendy ?

Dziękuje i wszystkich z dreszczykiem pozdrawiam :))))

  dzepson,  05/11/2010

część opowieści zawiera ziarnko prawdy, ale to tylko promi... za to czyta się je kapitalnie więc mój głos masz:)
Polskich legend jest jak na lekarstwo:
Czarna Wołga
Romans Górniak z Kwaśniewskim (upojna noc miała być przyczyną spartolenia hymnu na mundialu)
i kilka innych mniej popularnych.

  ykes,  05/11/2010

W "Złotej monecie" jest lekkie przegięcie. Wiadomo że dziewczyna zobaczyła ducha, tylko nikomu nie zdążyła o tym powiedzieć. ;)
Reszta historii brzmi dość realistycznie, w końcu przestępcy mają różne upodobania. Plusik za art.

Dzięki za artykuł!
Kliknij raz tu:
http://pokazywarka.pl/pomaganie/

  ykes,  05/11/2010

Nie pasujecie do siebie.

  on_x,  06/11/2010

Pozwolę sobie dodać dwie legendy tzw. Branżowe. Osobiście słyszałem je już kilkanaście razy oczywiście jako fakty straszliwie autentyczne.
1. Opowiadana przez lekarzy. Przychodzi kobieta do lekarza i skarży się, że ma bardzo opuchniętą stopę. Podczas badania lekarz prosi by kobieta pokazała drugą stopę by chcąc porównać zdrową i chorą kończynę. Na to kobieta odpowiada, że nie jest przygotow ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska