Login lub e-mail Hasło   

Tykać nie tykać

Ciało jest instrumentem. Można na nim grać samym dotykiem.
Wyświetlenia: 1.467 Zamieszczono 01/11/2010

Tajemnica dotyku

Jedni go uwielbiają, drudzy nie znoszą
Aby dobrze ułożyć swoje stosunki z drugim człowiekiem, warto dowiedzieć się, jak reaguje on na dotyk. Bo nawet niewłaściwy uścisk dłoni już na wstępie może ułatwić nam znajomość albo ją uniemożliwić.
 
 
Czego się pan napije?” – pyta kelnerka, muskając ręką ramię klienta. „Poproszę o kawę” –  odpowiada mężczyzna. Potem płaci rachunek i zostawia napiwek. Przy sąsiednim stoliku inny gość wypija piwo. Nie został muśnięty i napiwku nie zostawił. Rzecz dzieje się w bistro w Vanne w Bretanii. 143 konsumentów – 97 mężczyzn i 46 kobiet – poddano, bez ich wiedzy, takiemu testowi. 24,6 procent z nich zostawiło napiwek, jeśli kelnerka dotknęła ich ramienia. Jeśli nie, zrobiło to tylko 10,8 procenta. „To nie jest żaden dziwaczny eksperyment – zaznacza Nicolas Guéguen, pracownik naukowy z Uniwersytetu Południowej Bretanii, który prowadził badania. – Prosty gest, pozornie bez znaczenia, stymuluje nasz dobry nastrój. I ma rzeczywisty wpływ na przebieg zdarzeń”.

Krótko mówiąc, dotykanie ułatwia kontakty. Francuzi są jednym z narodów, obok Włochów i Hiszpanów, gdzie ludzie dotykają się najczęściej. W krajach kultury łacińskiej prawdopodobieństwo otrzymania monety od przechodnia jest dwa razy wyższe, gdy proszący ujmie go za ramię: 53 procent w porównaniu z 23 procentami. Pokazał to sondaż przeprowadzony w Marsylii w 2006 roku. Podobnie jest z prośbą o papierosa. A w szkole, jeśli profesor gestem zachęca uczniów do odpowiedzi, liczba ochotników zwiększa się trzykrotnie.

Francuzi (podobnie jak Rosjanie, Włosi i Hiszpanie) są wielkimi zwolennikami uścisków dłoni. „Handshake” jest za to mniej rozpowszechniony wśród Brytyjczyków i Niemców, niezbyt łasych na bodźce dotykowe. W 2004 roku omal nie doszło do zatargu dyplomatycznego podczas wizyty we Francji Elżbiety II. Monarchini, która przyjechała na uroczystości stulecia układu o przyjaźni między Anglią i Francją, była obruszona, gdy Jacques Chirac dotknął jej ramienia wskazując drogę.

Dawniej uścisk ręki informował, że nasz partner nie nosi broni i przychodzi w przyjaznych zamiarach. W średniowieczu w Anglii ten gest nie był powitaniem, lecz potwierdzał zawarcie umowy. We Francji rękę podają sobie zarówno mężczyźni, jak i kobiety. W Anglii ten rytuał zarezerwowany jest  tylko dla mężczyzn. W Afryce uścisk dłoni, zwykle delikatny, może trwać kilka minut. Jeśli jest zbyt mocny, niektórzy Indianie z Ameryki Południowej mogą go uznać za akt agresji. Wietnamczycy wystrzegają się wszelkich kontaktów, obawiają się nawet potrącić kogoś w ramię, bo według nich podczas dotyku dusza może opuścić ciało.

Kto lubi być dotykany, a kim są ludzie, których dotyk doprowadza do szału? W Stanach Zjednoczonych psycholodzy, lekarze i socjolodzy interesują się tym zjawiskiem od lat 70. ubiegłego wieku. W Miami przy wydziale medycyny działa Touch Research Institute, powołany do zbadania związanych z tym problemów. W Kanadzie kongres na temat dotyku zgromadził wielu międzynarodowych ekspertów. We Francji dobroczynne efekty dotyku (uważanego przez długi czas za zachowanie niewłaściwe, wykraczające przeciwko zasadom religii i higieny) od niedawna są doceniane. „Zaleca się masowanie niemowląt, nauczyciele zastanawiają się nad związkiem między dotykiem i nauką czytania – mówi Edouard Gentaz, odpowiedzialny za badania w laboratorium psychologii i zdolności poznawczych w Grenoble. – W naszym społeczeństwie, tak bardzo uporządkowanym, dotyk nie tylko jest tolerowany, ale odczuwa się jego potrzebę”.

Każda istota ludzka dysponuje około dwoma metrami kwadratowymi skóry. Jest więc czego dotykać. Każdy z nas ma policzek do uszczypnięcia czy płatek ucha do pogłaskania. W naszym mózgu reagująca na dotyk przedczołowa strefa kory mózgowej jest znacznie bardziej rozbudowana niż strefy innych zmysłów. Tak jak zapach świeżych ciastek w galerii handlowej czy muzyka zen w sklepie, również dotyk poprawia nam nastrój.

Zdaniem angielskiego psychologa Petera Colletta, autora opublikowanej niedawno książki „Gesty, które mówią za nas”, kontakt fizyczny „przywraca poczucie miłości i bezpieczeństwa, jakich doznawaliśmy w wieku niemowlęcym”. Dzięki niemu czujemy się akceptowani, kołysani, niczym niezagrożeni. „Klient dotknięty przez sprzedawczynię spędzi w sklepie średnio dwadzieścia dwie minuty zamiast trzynastu – twierdzi Robert-Vincent Joule, dyrektor laboratorium psychologii społecznej na Uniwersytecie Prowansalskim, współautor „Małego traktatu manipulacji na użytek ludzi uczciwych”. – Ulega ekspedientce dobrowolnie, nie będąc tego świadomym. Tej techniki uczy się na wszystkich kursach dla sprzedawców”. (...)

Każde środowisko ma swój kod: w show businessie ludzie się całują, a francuskie kadry kierownicze pozdrawiają się skinieniem głowy. Za to w przedsiębiorstwie gesty są bardzo zrytualizowane. „Szef ma prawo klepnąć w plecy młodego pracownika, ale szefa dotykać nie wolno! – uprzedza Pierre Blanc-Sahnoun, psychoterapeuta i trener zachowań. – W sektorze usług uścisk dłoni uważa się za zbyteczny. W przemyśle przeciwnie – jeśli nie uściśniesz wszystkim ręki, jesteś spalony”.

Mao miał miękki uścisk dłoni. Tak jak i bokser Mike Tyson. Suchy, zgniatający czy kurczowy uścisk ręki przybiera różne odmiany w zależności od kultur i temperamentów. Można podać partnerowi tylko końce palców lub uczepić się kogoś jak koła ratunkowego. Według Catherine Euvrard, „łowczyni głów”, czyli specjalistki od poszukiwania pracowników, ten gest może zadecydować o naszym sukcesie bądź porażce. „Szukam ludzi obdarzonych charyzmą – mówi. – Miękki uścisk dłoni odbieram jako znak słabego charakteru”.

W biznesie niedopuszczalna jest dłoń wilgotna, ale można temu zaradzić. Catherine opowiada, że zdarzało jej się wysyłać ludzi do apteki, by natarli sobie wnętrze dłoni talkiem. Pocące się ręce bywają prawdziwą udręką. Kiedyś 30-letnia nauczycielka Jenny od września do kwietnia nosiła rękawiczki, latem dłonie trzymała w kieszeniach, unikała porannego „dzień dobry”, poręczy w metrze czy tańca. „Byłam bezsilna wobec tej narastającej ilości kropelek – zwierza się. – Najmniejszy stres sprawiał, że się pociłam, choć za każdym razem mówiłam sobie: »Przestań się dręczyć«”. Pięć lat temu kobieta poddała się chirurgicznej operacji usunięcia gruczołów potowych i odżyła. „Ta przypadłość zatruwała mi życie. Nie mogłabym nawet pieścić mojego dziecka” – mówi.

Czasem dotyk miewa negatywne skutki. Nie ma nic bardziej irytującego dla kobiety niż podrywacze, którzy bez przerwy się o nią ocierają, by sprawdzić, jak daleko mogą się posunąć. Wszyscy znamy także osoby nieznoszące fizycznego kontaktu – gdy tylko ktoś zbliży się do nich na odległość 50 centymetrów, gwałtownie się odsuwają. W szpitalu Świętego Ludwika w Paryżu Daniele Pomey–Rey zorganizowała pierwszy punkt konsultacji psychodermatologicznych. Przyjmuje tam pacjentów czujących się źle w swojej skórze, wręcz uczulonych na dotyk innych. „Z punktu widzenia dermatologa niemożliwe jest, aby niewinne dotknięcie podczas rozmowy wzbudzało odrazę – mówi lekarz. – A jednak bywa ono odbierane jako atak. Ma to często związek z seksualnością (przekonaniem, że ktoś dąży do zaciągnięcia nas do łóżka) lub ze złymi wspomnieniami z dzieciństwa”.

W kinie, w samochodzie, w metrze, 32-letnia bibliotekarka Kamila unika siadania „kolano przy kolanie”. Jeśli ktoś kładzie jej rękę na ramieniu, żąda, aby jak najszybciej ją stamtąd zabrał. Już w gimnazjum koleżanki się z tego śmiały. Kamila zawsze unikała bezpośredniego kontaktu. „Dotykanie wydaje mi się nie na miejscu, przeżywam je jako atak wymierzony w moje ciało – opowiada. – Jako dziecko byłam stale dotykana. Moja nadopiekuńcza matka wciąż trzymała mnie w ramionach, byłam jej laleczką, ukochaną maskotką. To dlatego dziś dotyk drugiej osoby budzi u mnie awersję”. Ostatnio Kamila zdecydowała się na „kurację”. Sama zadaje sobie drobne ćwiczenia, na przykład dotykanie ramienia koleżanki. „Polubiłam to – cieszy się. – Idzie mi coraz lepiej”. Ale na tym ucina rozmowę, bo boi się, żeby nie zapeszyć.
  


Dotyk związany jest również z polem bioenergetycznym w terapii alternatywnej. Może być forma przepływu energii
od dawcy do biorcy. Pozytywne czy negatywne odczucie jest potwierdzeniem dla naszej intuicji z kim mamy do czynienia, czy to dobry czy też zły człowiek .
Dotyk w tańcu z nieznajomym partnerem, ma zwykle decydujace znaczenie, czy znajomość rozkwitnie czy zwiędnie do końca kawałka. Ostatnio Hołownia zapewnił Prokopa, że Bóg nie potępia samogwałtu, bo inaczej byśmy mieli krótsze ręce.
Dotyk to tylko jeden z pięciu  zmysłów. O szóstym, czyli naszej intuicji mieszkajacej w sercu, też nie można zapominać .
  

Podobne artykuły


13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 943
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1627
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1412
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 733
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1213
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 735
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1357
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1338
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1620
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 410
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 926
11
komentarze: 124 | wyświetlenia: 754
11
komentarze: 81 | wyświetlenia: 1122
 
Autor
Dodał do zasobów: swistak
Artykuł

Powiązane tematy





Znakomite. A końcówka...ta czerwona...palce lizac. Pozdrawiam Serdecznie. Zadomowiłem sie od kilku dni i zaczynam czytac...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska