Login lub e-mail Hasło   

Marna i niepewna egzystencja Boga

Odnoszę dziwne wrażenie, iż teiści traktują spór o istnienie boga jak walkę o własny honor. Oczywiście ogranicza się to do wybierania tylko tych argumentów, lub ta...
Wyświetlenia: 2.587 Zamieszczono 01/11/2010

Odnoszę dziwne wrażenie, iż teiści traktują spór o istnienie boga jak walkę o własny honor. Oczywiście ogranicza się to do wybierania tylko tych argumentów, lub takiego ich interpretowania aby koniecznie obalić wszystkie inne sposoby myślenia. Nie przeczę iż nie dotyczy to również i antyteistów.

Pierwszym moim zarzutem jest ciągłe obstawanie przy argumencie, iż bóg jest niewidzialny, jego królestwo jest nie z tej ziemi i byle ateistycznemu kmiotowi nigdy nie będzie dane obcować z boskim jestestwem. Z drugiej strony mamy niewidzialny czajniczek krążący po jakiejś nieznanej nam kosmicznej orbicie. Problem postawiony tak samo jak ten religijny – skoro nie ma boga/czajniczka to udowodnijcie że tak jest. Niestety aby zabezpieczyć własne zdanie i poglądy niektórzy muszą stosować nierozwiązywalne paradoksy.

Następnym moim ulubionym argumentem jest „ to niemożliwe aby ten cały świat powstał tak sam z siebie, musi mieć jakąś boską przyczynę”. Jeśli nie potrafimy czegoś pojąć swoim umysłem oznacza to, iż musiał to stworzyć bóg, a ktoś inny musi w imię tego boga naciągać państwo na niemałą kasę. A gdyby kosmos potraktować całościowo, i założyć że powstanie naszego słońca, planety i życia na nim nie jest niczym szczególnym? Nikt nie miał interesu w tym aby stworzyć kilka miliardów wnerwiających wiecznie chcących czegoś, małych nic niewartych niewdzięczników. Dobrze wiemy że niektóre atomy wiążą się ze sobą, powstają związki chemiczne, jeśli tylko odpowiednia ilość materii na to pozwoli. Związki chemiczne reagują ze sobą o ile się spotkają, kilka miliardów lat to bardzo dużo aby im to umożliwić. Jeżeli z czasem struktury chemiczne stają się coraz bardziej złożone to dlaczego miałoby z nich nie powstać po jakimś czasie życie? Występuje ruch, oddziaływania, wariabilność różnych połączeń, możemy być efektem ubocznym działania praw fizyki ...

Ale ktoś zapyta zaraz „a skąd fizyka? Musiał ją bóg stworzyć !!!” odpowiadam że fizyka jest czymś wtórnym wobec zachowania się natury kosmosu. To my ludzie ją stworzyliśmy na swoje potrzeby. Opisaliśmy spadanie przedmiotów na ziemię jako grawitację, z obserwacji przemieszczających się przedmiotów i ciał niebieskich wykreowaliśmy sztucznie ruch, czas, odległość jako twory językowo-logiczne. Ze zbioru związków chemicznych, które są w stanie w jakiś jeszcze nam nieznany sposób decydować o swoim jestestwie zrobiliśmy życie i przypisaliśmy jego stworzenie bogu. Nie potrafimy już popatrzeć na świat jak na zbiór walających się wszędzie atomów i związków chemicznych nieustannie oddziałujących na siebie zmuszając tym samym do różnych reakcji. A skąd mamy pewność że życie nie mogło by wyglądać inaczej, składać się z pierwiastków, które jeszcze nie dotarły w te strony kosmosu? Przy czym pierwiastki mają pewną reaktywność i dążność do reakcji. Argument z włożeniem do bębna gigantycznej pralki 6 milionów części i czekaniu aż przez kilkanaście miliardów lat złoży się boeing 747 jest naiwne. Stalowe części nie będą reagowały ze .. stalowymi częściami bo są takie same, nie ma tu żadnego dążenia do czegokolwiek. Ale gdyby dodać tam jeszcze cząstki wodoru, tlenu - skąd mamy pewność że nie stworzylibyśmy tzw. życia?

Kolejnym argumentem kreacjonistów jest „jeśli w domu jest prąd to elektryk nie jest potrzebny do niczego” Elektryk zazwyczaj ma zarejestrowaną działalność gospodarczą i nie ukrywa się przed klientami (chyba że jest partaczem) aby Ci wielbili go za jego boskość. A tak serio jest to tylko i wyłącznie wybieg erystyczny polegający na rozszerzeniu dziedziny (kreacja) i zanegowanie tezy przeciwnika na gruncie zupełnie innej choć teoretycznie wspólnej tematyki. Artur Schopenhauer opisywał szereg takich wybiegów w swojej „Sztuce Erystyki”. Zapewnia, iż kreacjonista, który wymyślił ów argument nadal nie potrafi naukowo uzasadnić i udowodnić istnienia boga.

„Niestety” historycy ciągle odszyfrowują i doszukują się coraz skuteczniej prawdy, że jedyne źródła wiedzy o religii „biblia, koran etc ..” są pismami służącymi tylko i wyłącznie do skutecznego sprawowania władzy nad danymi krajami w czasach antycznych średniowiecznych oraz niestety współczesnych.

Jeżeli obalimy biblię i będziemy traktować ją tylko i wyłącznie jako ciekawą bajkę to co zostanie chrześcijańskim teistą? Chyba tylko zakład psychiatryczny - a jak wiemy już od dawna spacerek po schronisku dla obłąkanych pokazuje, iż sama wiara niczego nie dowodzi. W tym miejscu polecam książkę M. Baigenta „Archiwum Jezusa” - pokazuje (choć w popularnonaukowy sposób) jak bardzo nasze wyobrażenie o religii jest zniekształcone przez kłamstwa hierarchów. Myślę że nawet jeżeli istnieje jakiś absolut to na pewno nie jest chrześcijańskim bogiem - historia temu przeczy. Nie jest też żadnym innym bogiem wielbionym i słono opłacanym przez ludzi. Może być tworem nierzeczywistym wykreowanym przez nas na nazwanie pewnych zjawisk (np. przyczyna istnienia życia). Może być jakimś współczynnikiem regulującym szybkość przemiany wodoru w kosmosie w inne pierwiastki tak aby móc wykreować wyższe formy chemiczne. Może jest po prostu sumą wszystkich atomów istniejących w kosmosie, ale czy te atomy koniecznie muszą być bogiem? Wydaje mi się że kategoria istnienie / nie istnienie boga jest także sztucznie wykreowaną abstrakcją na potrzeby naszej dopiero konstytuującej się w rozumieniu ewolucji, inteligencji. Poczekajmy ze stawianiem zdań kategorycznych do czas kiedy będziemy mieli stuprocentową pewność.

Podobne artykuły


19
komentarze: 44 | wyświetlenia: 1672
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1883
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 988
15
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1947
14
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1064
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1740
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1138
14
komentarze: 16 | wyświetlenia: 886
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 1142
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 852
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  01/11/2010
  Elba,  04/11/2010

Niczego o Bogu wiedzieć nie możemy i nawet nasze pytania o Boga są absurdalne. Dlaczego?
Bo to tak, jakby ktoś ślepy od urodzenia zapytał:
- Czy kolor zielony jest ciepły czy zimny?
- Ani tak, ani tak.
- Czy jest długi czy krótki?
- Ani tak, ani tak.
Niewidoma osoba nie zna słów ani pojęć koloru, którego sobie nie może wyobrazić, poczuć, ani doświadczyć. M ...  wyświetl więcej

  vasted,  04/11/2010

Wszystko pięknie ale to nadal nie tłumaczy istnienia bądź nieistnienia boga. Chyba że nasze upośledzenie zmysłów implikuje jego istnienie z czym po trosze się zgodzę :D

Nie trzeba być wierzącym, żeby wywnioskować że jakaś siła za tym wszystkim stoi - Bóg, Stwórca- jak zwał tak zwał. Pytanie brzmi: w jakiej jesteśmy zależności od Niego. Wy tutaj oddzielacie Boga od ludzi i materii świata tak, jakby Bóg nie miał nic wspólnego z tym czym jesteśmy i co wokół mamy, tak jakby Bóg siedział sobie z boku w jakimś innym wymiarze i patrzał sobie na wszystko z góry, nie mają ...  wyświetl więcej

  Elba,  04/11/2010

Proponuję zastanowić się nad tym, na czym polega właściwa wiara i w co naprawdę wierzymy, gdy składamy deklarację, że jesteśmy "wierzący": czy bezkrytycznie i w zaślepiony fanatyzmem sposób wierzymy w "Wielki, Powszechny i Apostolski Kościół" oraz w oficjalne nauczanie jego kapłanów, czy raczej w Boga i Jezusa, który zszedł na Ziemię po to, by przekazać nam prawdę i duchową mądrość? A może należy ...  wyświetl więcej

To nie On mnie potrzebuje. To ja potrzebuję Jego.
Pozdrawiam:-)

Wmówiłeś to sobie, lub ewentualnie ktoś wmówił to tobie. Najprawdopodobniej wszystko czego potrzebujesz, to wiara w jego istnienie.

Wierzyć możesz sobie absolutnie we wszystko co chcesz.

A jeśli chodzi o Boga, to jeśli się nad tym chwilę zastanowić to, to czy istnieje, czy nie, nic nie zmienia. więc nie jest do niczego potrzebny.

GM, a jeżeli Jego nie ma to czy twoje życie straci sens?

Moje? Zupełnie:-)

Już od dawna chciałem naskrobać jakiś tekst o identycznej tematyce, ale czytając pański artykuł, panie Wojtku, chylę czoła, ponieważ sam nie potrafiłbym ubrać tego w słowa lepiej, niż pan.

  vismaior,  05/11/2010

Ja się dalej zastanawiam co chcą udowodnić ateiści skoro nic nie mogą udowodnić, osoba wierząca wierzy w to czego nie widać i to jest paliwem jego wiary, może tylko wierzyć i twierdzić, że to co widzi jest dziełem Boga jak ziemia, ludzie, cały kosmos itp, tylko i wyłącznie stwierdzić przez własne przekonanie i wiarę, natomiast nie może stwierdzić tego za pomocą faktów naukowych ( które można ogarn ...  wyświetl więcej

  ulmed,  05/11/2010

Ja tam się nie martwię o egzystencję Boga. Bóg, na luzie da sobie radę beze mnie, może bez nas.
Myślę, podobnie jak Grzegorz Mniejszy; "...ja potrzebuję JEGO." :))

Do czego Go potrzebujesz?

ależ Bóg cię potrzebuje, tak samo jak ty jego. Kiedyś, gdy ludzki rozwój umysłowy, poznawanie wszechświata dobiegną końca i opanujemy wszystko co możliwe, dorównamy Bogu. I wtedy jako jeden Bóg zrozumiemy że sama doskonała postać Boga nie wystarczy by świadomość czuła że istnieje. Dlatego znowu cofniemy wszystko do zera i zapoczątkujemy całą ewolucję od nowa, by poprzez dwubiegunowość życia - szczęście i cierpienie - wypełniała się świadomość Stwórcy.

"Student muzykologii oraz filozofii" Ładnych banialuków was tam uczą, chodź mam nadzieje że to pierwszy rok i czkawka po zafascynowaniu zdobytą wiedzą. Po pierwsze , wiara nazywa się wiarą, a nie nauką właśnie dlatego że wymaga objawienia, a nie weryfikacji/falsyfikacji. Po drugie, "jestestwo" to atrybut bytu, związki chemiczne są przedmiotami, chyba że to powstały nieświadomie neologizm niezwązan ...  wyświetl więcej

  kev  (www),  06/11/2010

Gdyby wiara w boga ograniczałą sie tylko i wyłącznie do klepania paciorków a nie do narzucania swojej wizji nauce, finansom państwowym, medycynie nie było by potrzeby jej negowania. Biblia nie mówi wierzymy że był taki człowiek tylko stwierdza jego istnienie i przypisuje boskie atrybuty. Więc wiara jest nadużywana w sensie rzeczywistego istnienia. A sama wiara niczego nie dowodzi.
Związki c ...  wyświetl więcej

"PS. Może Pan, Panie Pawle" słowo klucz "może" czyli tak jak w wierze istnieje element niepewności, nie wiemy czy obejmą, może tak, może nie, kwestia wiary w możliwości umysłu.
"Związki chemiczne są "rzeczami" czyli bytami materialnymi nieprawdaż ?"
Jestestwo jest jednak atrybutem człowieka który ujawnia swoje Dasein przez poznanie świata w tym rzeczy jakimi zajmuje się np. chemia. ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska