Login lub e-mail Hasło   

24 Hour Party People, czyli jak powstał Madchester.

Michael Winterbottom zrobił film. Film, który dla prawdziwego fana kinematografii może być czymś niewartym uwagi, jednak ten sam film jest prawdziwą perełką, dla muzykoma...
Wyświetlenia: 1.491 Zamieszczono 17/11/2010

 

Michael Winterbottom zrobił film. Film, który dla prawdziwego fana kinematografii może być czymś niewartym uwagi, jednak ten sam film jest prawdziwą perełką, dla muzykomaniaków. Mamy tu do czynienia z chaotyczną historią Menchesterskiej muzyki przemysłowej lat 70 i 80. Jest to niesamowita podróż jaką przeszło społeczeństwo, podróż od punka, przez new wave, rave, aż do muzyki klubowej. Historia, przedstawiona w 24 Hour Party People jest dla Anglików jest na tyle oklepana i dobrze znana, że może nieco znudzić, dla Polaka jest czymś zupełnie obcym. Faktem jest jednak, że owe smutne i wesołe poniedziałki odmieniły muzyczną scenę na całym świecie.

Rok 1976 - Skończyło się The Beatles, skończyli się hipisi nadchodzi Tony Wilson!

 

Absolwent Uniwersytetu Cambridge, fan muzyki punk – Tony Wilson rozpoczyna swoją karierę dziennikarską w Granada TV, gdzie prowadzi program „So It Goes”. Jego rola polega na zapraszaniu i promowaniu brytyjskich zespołów. Wilson ma odwagę i instynkt niezbędny w tym zawodzie. Robi coś, na co niewielu początkujących prezenterów mogłoby się zdobyć – angażuje występ Sex Pistols, na którym pojawiło się zaledwie 40 osób. Pokazanie kontrowersyjnego Sida Viciousa wyzywającego angielska królową od najgorszych, czy wychwalającego anarchię wymagało niewątpliwie sporego zasobu odwagi. Przedsięwzięcie to chyba się jednak powiodło, bo mimo swojego krótkiego żywota Sex Pistols zrewolucjonizowało scenę muzyczna przyczyniając się do spopularyzowania gatunku muzycznego jakim był punk oraz udowadniając, że nie trzeba umieć śpiewać i grać żeby zostać gwiazdą rocka.

 

Następny przystanek Factory Records.

Tony Wilson był ambitnym dziennikarzem, rola prezentera przestała mu wystarczać. Wilson spotyka bezrobotnego aktora i menadżera muzycznego Alana Erasmusa i razem zakładają niezależna wytwórnie płytową. Później nawiązują jeszcze współpracę z Peterem Saville i Martinem Hannettem. Factory Records, bo tak się owa wytwórnia nazywała nawiązywała do The Factory – pracowni Andy’ego Warhola. Factory nie była zwykłą wytwórnią. Tony podchodził do swojej pracy z sercem, co sprawiło, że Factory dawała całkowitą wolność promowanym zespołom. Wyróżniała się ona także swoim ciekawym systemem katalogowania. Wszystkie realizacje Factory były oznaczane FAC+ dany numer. Numerowaniu podlegało wszystko: koncerty, albumy, nawet kot, czy zakład pomiędzy pracownikami. Ostatnim oznaczeniem FAC jest trumna Tony’ego Wilsona i nagrobek Roba Grettona ( bliskiego współpracownika Wilsona).

 

Factory tworzy legendy.

Podczas jednego z koncertów Iggiego Popa (największego punkowca tamtych czasów) do Wilsona podchodzi wysoki mężczyzna prowokując go. Chodziło o promowanie zespołu owego wysokiego mężczyzny, którym był Ian Curtis, lider Joy Division. Spotkanie to zainteresowało Wilsona, który postanowił przyjrzeć się bliżej zarówno Curtisowi jak i całemu Joy Division. Tak narodziła się współpraca, która odcisnęła swe piętno w historii muzyki rockowej. Wszystko idzie w dobrym kierunku Joy Divisoion nagrał płytę i kilka Ep-ek . Ich popularność rośnie. Podczas koncertów uwagę przykuwa epileptyczny taniec Curtisa. Ian gdy wychodzi na scenę wpada jakby w jakiś demoniczny trans, nogi ma ciężkie jak z drewna podczas gdy ręce wyrywają się na wszystkie strony, a jego zaszklone oczy wypatrują czegoś w górze. Zespół po podbiciu serc Anglików planuje zamach na Amerykę. Niestety wszystko przerywa tragiczna śmierć lidera. Ian Curtis popełnia samobójstwo 18 maja 1980r. Po jego odejściu kultowa staje się ich ostatnia płyta Closer i singiel Love will tear us apart. Wiadomość ta jest  szokująca, jednak wszystko toczy się dalej. Joy Division przemianowuje się na New Order i mimo, że nikt tak naprawdę nie wierzył w ich dalszy sukces, radzą sobie całkiem nieźle, a Wilson odkrywa kolejne talenty. Zespół nazywa się Happy Mondays i  tworzy muzykę new wave. Zespół Happy Mondays był maszynką do zarabiania pieniędzy, jednak współpraca z nimi była niemal niemożliwa, najgorzej było się dogadać z uzależnionym od narkotyków liderem grupy – Schaunem Ryderem. Factory popadła w kłopoty finansowe, jedyną nadzieją była nowa płyta Happy Mondays. Zespól miał warunek, płyta będzie zrobiona na Ibizie. W konsekwencji grupa pojechała na Ibizę, gdzie imprezowali całymi dniami za pieniądze Factory, a zamiast prawdziwej płyty wrócili ze zlepkiem różnych, dziwnych dźwięków. Factory była na dnie.

 Wilson stworzył Madchester

Podczas kłopotów Factory Wilson jest współwłaścicielem The Hacienda, najsłynniejszego klubu muzycznego, nie tylko w Anglii, ale już w całej Europie. Menchester przechodzi niesamowita metamorfozę, z ponurego, smutnego miasta na kolorowy, imprezowy Madchester ( gra słów, mad oznacza szalony). To on jest teraz stolicą zabawy, muzyki, mody i narkotyków. The Hacienda odnosi sukces, ale tylko w sferze popularności, finansowo lepiej radzą sobie często ją odwiedzający dilerzy narkotykowi. Podczas gdy Factory oficjalnie upada, przyszłość The Hacienda wisi na włosku. Sprawę rozstrzyga strzelanina, do której doszło w klubie. Najsłynniejszy klub nie tylko w Menchesterze, ale i w całej Europie, a może nawet na świecie kończy swoja działalność na skutek problemów z władzami miasta.

Mr. Menchester, jak został Tony Wilson  zmarł 10 sierpnia 2007r. Jednak jego wkład w muzykę rozrywkową był ogromny. Gdyby nie jego wytwórnia płytowa, możliwe, że nigdy byśmy nie usłyszeli takich zespołów jak: Joy Division, Oasis, New Order, Happy Mondays, The Stone Roses, czy The Smiths. Ale to Hacienda odmieniła Menchesterskie społeczeństwo. Sprowokowała rewolucję, jakiej nie przeszło jeszcze chyba żadne inne miasto. Menchester już nigdy nie był kojarzony z ponurą depresyjnścią. 

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 680
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 719
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 905
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 451
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 764
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 682
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 744
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 454
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 716
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 617
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 471
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 421
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 505
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 509
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 459
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska