Login lub e-mail Hasło   

Czy pozwalam sobie, by ze sceny zejść.

Zanim coś powiem, zaśpiewam z Grzegorzem Markowskim...
Wyświetlenia: 853 Zamieszczono 28/11/2010

Perfect "Niepokonani"

Słuchasz? Ja tak i to kolejny raz.

Piosenka o życiu i wielu jego chwilach, stronach, aspektach, odcieniach i ruchach, które wykonuję każdego dnia.

Życie to wieczna gra. Mało jest chwil, gdy schodzę ze sceny i jestem tym, kim jestem. Gdy nie gram, nie występuję, nie czekam na oklaski, prośbę o bisy. Nie czekam na wzywanie, by kurtyna znów się uniosła, a moją postać oślepił blask jupiterów i fleszy....


Czy bycie na scenie to coś złego? Myślę, że nie. To raczej sposób na życie, który przyjąłem, nie wiedząc, że istnieje coś poza nią. Od początku żyłem w przekonaniu, że tak właśnie jest w życiu.


Teraz, gdy do głosu coraz bardziej dochodzi moje Ja, zastanawiam się, czy mając wybór, jestem w stanie żyć poza sceną. Czy wiem, jak żyć, gdy mam żyć jako Ja, a nie grać napisane przez siebie i innych role?

Czy spodobam się sobie, gdy zdejmę strój aktora, maskę wyćwiczonych min, zaprzestanę wyuczonych gestów?
Na scenie jestem zawsze z innymi aktorami. Poza nią mogę zostać sam. Czy jestem na to gotowy? Czy mam dość siły, by przestać grać i narazić się na odrzucenie?

Ale czemu od razu mam być odrzucony? Przecież nie każdy gra! Może ŻYJĄC, a nie grając, przyciągnę do siebie innych prawdziwych? Może dołączą do mnie i razem, w wolności bycia, przeżywać będziemy każdą chwilę na nowo, świadomie, bez lęku, że gdy pomylę słowa odgrywanej roli, wyśmieją mnie i wygwiżdżą?

To trudne, ale czy życie nie jest tego warte? Czy ja nie jestem tego wart?

Czy scena to naprawdę jedyne miejsce, gdzie można być szczęśliwym człowiekiem? A może tam wcale nie ma szczęścia, a jedynie sztuka o szczęśliwych ludziach, którzy w swoich garderobach, przed lustrem, ronią łzy, bo ich dusza znów nie została dopuszczona do głosu. A ma tak wiele do powiedzenia, tak piękne uczucia rodzą się w sercu. Zamiast pokazać ją światu, wtłaczana jest w małe krople łez, powoli spływające po policzkach doskonałego aktora. Gdy tymczasem na scenie przedstawienie wciąż trwa i i za chwilę dzwonek znów wezwie aktorów, by odegrali swoje kwestie...

 

Piotr

http://takchcezyc.pl

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1585
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 906
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 760
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 735
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 575
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 727
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 716
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 985
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje

Powiązane tematy





  soso,  29/11/2010

Pięknie napisane i popieram w całej rozciągłości, jednak należy przy tym wszystkim zauważyć, że należy dostrzegać codzienność sceniczną od codzienności życia i nie popadać ze skrajności w skrajność. Myślę tu o takich przypadkach jak: niechciana i nie lubiana praca, podpada pod codzienność sceniczną, ale czy mamy ją rzucić i iść żebrać, bo to będzie codzienność życia i nasz wybór. Czy mamy zerwać w ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska