Login lub e-mail Hasło   

A Ty? Do której rocznicy Ślubu dociągniesz?

Czy pamiętasz jeszcze ilu chłopaków pokonałeś by Twoja śliczna została Twoją na zawsze? Czy pamiętasz może co Jej naopowiadałeś, aby wybrała właśnie Ciebie?
Wyświetlenia: 2.552 Zamieszczono 05/12/2010
fot. Analityk

fot. Analityk

Życie. Moje życie. Jak co dzień od wielu, wielu lat, wstałem dziś rano, poszedłem do kuchni, wstawiłem na gaz czajnik z wodą, potem do łazienki, umyć ząbki, oczka, nos...Wykonałem jeszcze parę innych czynności, wróciłem do kuchni, zaparzyłem  dwie kawy i wróciłem do sypialni. Siadam na różku łóżka i zapachem owej kawy budzę moją śliczną, cudowną i fantastyczną wybrankę. Wyobraźcie sobie tę śliczną kobietę idącą pewnym krokiem przez życie, z jedną równie piękną różą. Wyobraźcie sobie Tę uśmiechniętą, z umalowanymi paznokciami u rąk i nóg, w sukience, włosami o pięknym kasztanowym kolorze, wydepilowanymi nóżkami / i nie tylko nóżkami / umalowanym oczkiem, dziewczynę... Wyobraźcie ją sobie, widzicie? Toć to właśnie tak wyglądała każda z Naszych wybranek. Piękna, smukła, uśmiechnięta i..? Szalona, skoro wybrała właśnie mnie, szalona bo wybrała Ciebie, prawda?

Kobieta w czerwonej sukience z różą w dłoniach fot. Dmitry Mikheyev /stock.xchng

Jak to wspaniale, że obudziłem się dziś rano, jak to wspaniale, że obudziłem się dziś jak co dzień od wielu, wielu, wielu lat... a przecież tylu z nas się nie obudziło...co ja mówię, jest jeszcze gorzej. Wielu ludzi obudziło się dziś rano jak ja, obudziło się również jak co dzień, ale jakoś wcale tego nie zauważyło. Wielu ludzi budzi się rano, i zastanawia się po co. Zastanawia się czy warto wstać? Zastanawia się, po co wstawać? Iść do pracy? A może by tak nie iść? A przecież wystarczy pomyśleć, wystarczy zastanowić się ilu to naszych znajomych marzy o takim rannym wstawaniu, marzy o takiej pracy, marzy o jakiejkolwiek pracy a "MY?" My ją mamy i nie potrafimy tego zauważyć? Pomyślmy ilu z nas, wstaje rano i i zastanawia się: któż to taki, któż to leży obok? Z kim to już od tylu lat się męczy? Ilu z nas Jej nie ma bo? Nie zauważaliśmy Jej rok, ignorowaliśmy pięć, lekceważyliśmy 10, więc? Dziwicie się, że sobie poszła? Dziwicie się, że nawet gdy nie poszła "fizycznie" to i tak Jej nie ma? Czy my "mężczyźni na pewno potrafimy dotrzymać raz danego słowa? Czy najczęstszym powodem naszych rozstań nie jest właśnie fakt, że zapominamy co przyrzekaliśmy naszej pięknej wtedy, gdy miała jeszcze wybór? Czy można nazwać to jednym słowem? "Skleroza?"

A może należało by ...Obudziłem się i mam szczęście. Obudziłem się, bo kiedyś przed wielu, wielu laty powiedziałem pewnej ślicznej, cudownej, zgrabnej, wesołej nastolatce, że bardzo ją kocham. Przed wielu wielu laty spojrzałem na pewną małolatkę i po paru minutach naszej znajomości powiedziałem Jej, że zostanie moją żoną. Obudziłem się dziś po wielu latach przy dziewczynie, której kiedyś obiecałem, że będzie moją księżniczką na życie, a nie na jakiś czas. Obudziłem się dziś przy tamtej niesamowicie wesołej dziewczynce bo... pamiętam, pamiętam, pamiętam co wtedy przed wielu, wielu laty Jej naopowiadałem.

Wstaję jak co dzień o piątej, wstaję jak co dzień o szóstej, a może i o siódmej i nie jest w tej chwili ważna godzina, ważne jest to że budzę się przy NIEJ, budzę się i pierwsze co napotykam na drodze mojego "przemijania" to moja najśliczniejsza. Budzę się i "Ona" jest przy mnie. Nie myślę w tej chwili o tym czy zdążę na pociąg, bo nastawiłem budzik o pół godziny wcześniej, nie myślę w tej chwili o tym czy zapali mi samochód, bo wczoraj podłączyłem sobie akumulator do prądu, nie myślę o tym czy zdążę zrobić sobie kanapki do pracy, bo moja księżniczka zrobiła je już wczoraj, nie myślę o tym jaka jest pogoda bo przecież i tak nie mam na to żadnego wpływu...więc co robię? Myślę o tym, że się obudziłem, czyli dostałem od "Boga" od "losu" od "przypadku" dostałem jeszcze jeden dzień...dostałem prezent, dostaję go od wielu lat - jestem szczęściarzem bo moja śliczna nie zamieniła mnie na nowszy model, a przecież mogła, prawda? Mogła? Co ja mówię, przecież Ona nawet powinna była to zrobić wtedy, gdy..., a jednak jest tu, jest przy mnie, jest. Więc?

Mówię Jej, że jej obecność przy mnie tego ranka to najpiękniejsze co właśnie dziś mogło mnie spotkać. Czy mówię  to słowami? Mógłbym, ale przecież moja najpiękniejsza jeszcze śpi, więc? Przytulam się do Niej, obejmuję ją, dotykam ciałem do ciała, moja dłoń wplątuje się w Jej włosy na  parę pięknych chwil. Moje opuszki palców muskają skórę czubka jej ślicznej główki, jej włosy prześlizgują się między moimi palcami i przesuwają się na skronie, by zatrzymać się na parę minut na Jej delikatnym aksamitnym wręcz ciele, pomiędzy skronią, a cudownymi maleńkimi pachnącymi miłością uszkami. Czy jest ważne w tej chwili to, że jej włosy są siwiutkie? Nie...bo przecież jest ciemno, czy moje ciało dotykając Jej czuje, że ma na brzuszku rozstępy - bo przecież urodziła  parkę albo i dwie fantastycznych dzieciaczków, które zresztą są dziś już "na swoim"? Nie...! Czy jej, mojej pięknej przeszkadza mój "mięsień piwny" na który latami pracowałem oczywiście wbrew Jej marzeniom? Moje paluszki żółte od papierosów idą dalej - czy Jej to przeszkadza? Pewnie było by milej gdybym nie palił, ale czy to w tej chwili ma znaczenie? One idą dalej...one dotykają Jej uszu. Jeden paluszek oplata je dookoła, drugim dotykam wewnętrzną część skrupulatnie szperając, czy aby czegoś tam dla mnie nie ukryła. Minęło dopiero pięć minut a już jesteśmy gotowi by nasza nocna odzież ześlizgnęła się niepostrzeżenie. Moje dłonie zsunęły się już na kark, moje usta muskają  "Jej szyjkę"...Pewna część mojego ciała już od pewnego czasu nabiera na wadze i objętości, piersi mojej ślicznej mówią...

Pewnie część z Was moi drodzy zaczyna wątpić w to, że ten artykuł jest przeznaczony właśnie dla Niego, ale powiem Wam w sekrecie, że sam zaczynam się zastanawiać czy nie narażam się na następne ataki. Mówię jednak, jak to mówią "Starożytni Kaszubi" - wali mnie to - co sobie pomyślicie. Wiem, nie znacie mnie jeszcze z tej strony. Ostatnimi czasy zajmowałem się nieco cięższym "kalibrem" swojej twórczości, jednak postanowiłem dziś zmienić temat po pierwsze ze względu na ciszę wyborczą a po drugie, pod jednym z moich artykułów podsumowano mnie jako człowieka "wyjątkowo nieszczęśliwego" skoro tak bardzo nienawidzę pewnych polityków. Otóż właśnie dziś i właśnie tym artykułem chciałbym przedstawić tym osobom że całkowicie się mylą.

Nie wiem jak Wam, znaczy nie wiem jak dla Was, ale dla mnie największym osobistym nieszczęściem jest moment w którym moja księżniczka płacze z powodu czegoś co zrobiłem, albo ewentualnie czego nie zrobiłem.


fot. Ian Barnard / stock.xchng


Jeśli któregoś dnia poczujesz, że chce Ci się płakać.
Zadzwoń do mnie...
Nie obiecuję, że Cię rozbawię, ale mogę płakać razem z Tobą...
Jeśli któregoś dnia zapragniesz uciec, nie bój się do mnie zadzwonić...    
Nie obiecuję, że Cię zatrzymam, ale mogę pobiec z Tobą...
Jeśli któregoś dnia nie będziesz chciał/a nikogo słuchać.
Zadzwoń do mnie.
Obiecuję być wtedy z Tobą i obiecuję być cicho...
Ale jeśli któregoś dnia zadzwonisz i nikt nie odbierze...
Przybiegnij do mnie bardzo szybko.
Mogę Cię wtedy potrzebować...
Twoja przyjaciółka

Ten wierszyk jest w pewnym sensie odzwierciedleniem mojej osoby. Znalazłem go na czyimś  blogu. Niestety nie napisano kto jest jego autorem.

Moja Śliczna jest dla mnie najwspanialszą kochanką, moja księżniczka  jest dla mnie żonką a nawet żoneczką, moja milutka  jest dla mnie partnerem i przyjacielem. A wiecie za co kocham i szanuję Ją najbardziej? Za to, że wytrzymała ze mną aż 25 lat. Właśnie obchodzimy rocznicę i tak się zastanawiam...jak powinny brzmieć moje Dla Niej życzenia?

Następnych 25 lat? A może wcale  nie było tak cudownie?

Może więc warto "coś zmienić w swoim życiu?"

           Kocham Cię moja śliczna księżniczko i dziękuję

za wszystkie  śliczne DNI, NOCE  i  PORANKI...

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1586
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 908
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 761
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 736
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 576
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 727
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 717
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 987
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Tylko pozazdrościć,jak to zrobiłaś Marianie,pozdrawiam

  marian R,  07/12/2010

Dziękuję

  Tomasz Het  (www),  06/12/2010

Fajnie i fajnie napisane

  marian R,  07/12/2010

Dziękuję

  Gamka  (www),  07/12/2010

Gratuluję Panie Marianie i bukiet kwiatów posyłam >>>>>>

  marian R,  07/12/2010

Dziękuję

  Elba,  08/12/2010

Marianie! Czytam i oczom nie dowierzam, że to Twój tekst.
A jednak prawdziwy jak to przysłowie chińskie:
Każdy z nas ma cztery twarze:
tę, którą pokazuje,
tę, którą widzą inni,
tę, która myśli, że jest prawdziwa
i tę, która jest prawdziwa.
Wybierając jedną z nich nie rezygnujmy z pozostałych.
Lecz najwiekszym zaskoczeniem jest to, że cytujesz ...  wyświetl więcej

  marian R,  08/12/2010

Fakt, nie wiedziałem, że ów wiersz jest autorstwa księdza....ale nie rozumiem Twojego wielkiego zdziwienia. Czyżbyś sugerowała, że jestem jakimś wrogiem Boga? Cóż widzę, że nie znasz jeszcze mojej twórczości... ciekawe co powiesz o tym?http://eiba.pl/2hbp

Najlepsze życzenia przesyłam. Gratuluję!!!

  marian R,  08/12/2010

Dziękuję Grzegorzu,

  ulmed,  08/12/2010

Nie ma to jak stara, dobra i pierwsza miłość. Najlepszego na następne ćwierćwiecze!
Pięknie i sercowo dałeś 'wyraz', miło, żeś trafił na tę jedyną.
Chyba niewielu miało to szczęście.

  marian R,  08/12/2010

Dziękuję koleżanko "Ulmed"

  Hamilton,  08/12/2010

" Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości. " - William Szekspir
I Ty mówisz szeptem, zwyczajnie, po ludzku bez fanfar. Pozdrowienia dla Ciebie i Ślicznej.

  marian R,  08/12/2010

Dziękujemy za życzenia kolego Hamiltonie, dziękujemy

  Hamilton,  09/12/2010

To ja dziękuję Wam. Jestem bardzo odporny na sentymenty i raczej cyniczny. Ten artykuł jednak coś mi uświadomił.

Przeczytałem raz jeszcze. Się wzruszyłem. Jasna dupa... No co ja mam ze sobą począć. Zwyczajnie "miętki" jestem i tyle. A Wy jesteście kochani.
I tyle.
Jasna cholera...
A uściśnijże ode mnie swoją Eurydykę.
Widzisz, One muszą być naprawdę dzielne, że wytrzymują z nami tyle lat...
Trzymajcie się:-)
Mocno!

  ,  09/12/2010

" Kochac i byc kochanym bez warunkow - to dla mnie najwyzszy cel. Niezdolnosc do takiej milosci to grzech pierworodny, z ktorego rodza sie wszystkie inne grzechy ". Motto autobiograficznej ksiazki Anthony Quinna " Grzech pierworodny ". Z jakiegos powodu utkwilo mi przed wielu, wielu laty w pamieci i stalo sie rowniez moim zyciowym mottem. Moze dlatego i mnie stuknelo 25 lat wspolnego zycia z pewny ...  wyświetl więcej

  marian R,  09/12/2010

Oto Grzegorzu Twoje święte słowa : ..."One muszą być naprawdę dzielne, że wytrzymują z nami tyle lat..." uściskałem, i Ty uściskaj swoją....zapewne również jest warta "grzechu" jak moja śliczna. pozdrawiam

  marian R,  09/12/2010

Gratuluję "palomita 50" gratuluję i Wam obu podobnej rocznicy. Pozdrawiam i zyczę powtórki...pa

Też się wzruszyłam. Tak trzymać. :)

  iluzja,  10/12/2010

No pięknie, nareszcie pozytywnie. Daj spokój Marianie R. tym PIS-om, katolikom, solidarnościom i pisz właśnie takie rzeczy. Swoje, własne, ciepłe, budujące. Powodzenia!

Wow, o wow... przyciągnęło mnie jak magnes...pięknie napisane, dziękuję :) Nie czytałam tekstów o politykach, gdyż natknęłam się na ten artykuł jako pierwszy... ale w prezencie rocznicy tak pięknej z najlepszymi życzeniami zamieszczę tu wiersz...

Magiczny Dom

W domu mego serca
zagościł wędrowiec miły,
na skrzydłach wiatru przybył,
pięknem głosu zachwycił.

...  wyświetl więcej

  marian R,  11/12/2010

Dziękuję za wierszyk i życzenia - pozdrawiam

  eugen,  10/01/2012

Miłośc może byc jak wieczny kwiat, który nigdy nie więdnie. niewiele wymaga, wystarczy codziennie strząsnąc kurz minionego dnia. Wzajemna dbalośc o siebie, wspieranie, nie narzucanie swoich poglądów lecz wyjaśnianie - konsensus, miłe słowa, docenienie, przytulenie, pomoc gdy zauważysz, że dba o swoją figurę (możesz stac się bardzo dobrym masażystą albowiem rozumiesz i znasz jej ciało), kwiaty (nie ...  wyświetl więcej

  marian R,  10/01/2012

widzisz w moim małżeństwie jak w każdym, są dni wzlotów i upadków, jednak jak to powiedział pewien "starożytny Kaszub" nie jest ważne ile razy upadniesz, ważne jest aby za każdym razem się podnieść. Podziękował za piękne słowa kolego "eugen" - szerokości - jak to mówią piloci...czy jakoś tak.

  Mirka_ B,  10/01/2012

[...] ….nie jest ważne ile razy upadniesz, ważne jest aby za każdym razem się podnieść…. [...] ... I jakże prawdziwe są te słowa Marianie.
Dziękuję Egonie za przypomnienie tego tekstu Mariana. Przeczytałam go ponownie i z westchnieniem …i policzyłam sobie, że właśnie w tym roku w lipcu mija nam 34 lata wspólnych upadków i wspólnych podniesień
Niby szmat czasu, a jakże prędko minęły te lata ;-))
Pozdrawiam Marianie

  hussair  (www),  10/01/2012

Mnie się nie udało. Ale właśnie tak mi się marzyło. Chwytam Twój kaliber wdzięczności i zrozumienia, cieszę się i salutuję z prawdziwą satysfakcją.

Nie wszystkim się udaje, ale właśnie dlatego historie takie jak ta, wzruszają do głębi...

  hussair  (www),  10/01/2012

Całkiem możliwe.

  eugen,  11/01/2012

Proponuję odświeżenie tematu – super opis, taki jak zamieściłeś tylko zmień tytuł – prawdziwą miłośc nie liczy się latami albowiem ona jest wieczna.
Przyjęta metoda związku – „system pielgrzyma tybetańskiego” (padania i powstawania) jest wyczerpująca. Na pewno tak nie jeździsz swoim samochodem, albowiem nie zdał byś prawka . Koszty jakie ponosisz na jazdę tym stylem są ogromne w porównaniu ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska